Pradziadek mojej babci, ze strony matki, miał kiedyś stryjka, którego ciocia mieszkała w Weerlandzie. W każdym razie jakoś tak to szło. Takie pokrewieństw wystarczy, by uzyskać taki ładny tytuł, czy trzeba będzie opłacić królewskich genealogów, by szukali jeszcze głębiej?