W całości popieram zdanie Sędziego Castogliniego. Nie może być tak, że kara śmierci jest tak naprawdę ogromną przepustką do możliwości bycia wskrzeszonym. Ta kara musi wiązać się z pewną ostatecznością, końcem i musi być faktyczną, najwyższą karą. Co zaś tyczy się sprawy Prezydent Dostojewskiej, to naprawdę nie widzę powodów, by umożliwiać jej powrót. Macieju, nie przedstawiłeś żadnych przesłanek, które skłaniałyby do optowania za tym powrotem - po prostu część z Was się uparła i wykorzystuje frazę "tak, bo tak". Zamiast skupiać się na działalności w państwie, na monitorowaniu i pomocy w pracach rządu i Prezydenta, na uregulowaniu wielu nieuregulowanych kwestii, na wizycie władz Trizondalu w Republice, my zajmujemy się niepotrzebnie snuciem wizji "co by było, gdyby Aleksandrze zwiększył się nagle iloraz inteligencji o 500 000% i byłaby mądra". Zdajmy sobie wreszcie sprawę, że ten scenariusz jest nierealny, że nikomu nie zwiększy się tak szybko i o taką wartość IQ, że osoba robiąca szkody, niepotrafiąca przyznać się do błędu, hipokrytka i oszustka nigdy nie ma szans na pełną przemianę w tak krótkim okresie. Na tym powinna się ta cała dyskusja zakończyć - opinia Sądu jest (właściwie wyrok), a Prezydent nie powinien, a nawet nie może, postępować niezgodnie z prawem i wbrew opinii lwiej części społeczeństwa. Tyle.