Brak mi słów. Ja rozumiem, że lektura książek Zychowicza jest ciekawa i niezależna postawa niektórych obywateli nawet w obliczu jedności narodu wobec wroga może, a nawet powinna budzić podziw dla odwagi cywilnej. Ale jednak przekraczasz pewien limes i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, robisz to w pełni świadomie, aby zostać ostro skrytykowanym i "prześladowanym za poglądy".
Ja Ciebie prześladować nie będę, ale odbieram to jako sygnał, że jednak nie jesteś zainteresowany większą pracą. Bo jest to sygnał ewidentny i nie jest to pierwsze tego typu zachowanie w sytuacji, gdy należałoby się zadeklarować, czy idziesz dalej, czy zostajesz przy dotychczasowej działalności. Ale wystarczyło powiedzieć, nie trzeba było robić scen.