Panie redaktorze von Witt, proszę się spodziewać polemiki. Krwawi sędziowie zbrodniczego reżimu nie pozwolą, by Sąd Ludowy był szkalowany za granicą. 
Im mniej krwawi sędziowie będą mówić tym mniej będą sami się szkalować. Ja jedynie zauważyłem, że sędziowie w Bialenii szkalują tutejszy wymiar sprawiedliwości, robiąc z niego aparat represji politycznych, bo jakiś poseł nazwał innego posła debilem, ale ten obrażony poseł to nie jest jakiś tam szarak, ale to przecież
"Wielki Piotr Paweł I"na którym jest zbrodnią myśleć o nim źle, a co dopiero mówić. Więc mrugnął Piotr Paweł swymi rzęsami, a wierne pieski zaatakowały Fiodora Swirydiuka.
Och, pan von Witt mnie zmartwił... Czy ja Pana wyzywam? Czy ja nazwałem Pana "schorowanym demagogiem"? Zadałem Panu w artykule proste pytanie. Właściwie to teraz mam dwa pytania. Pierwsze: czy ten Pana tekst to żart, czy Pan tak na serio? I drugie, jeśli jednak na serio, to prosze powiedzieć, po co miałbym chciec opanowac Bialenię?
Z jakiegoś, niejasnego dla mnie powodu, Pan mnie nie lubi. Trudno. Czemu jednak chce mi Pan przypisywać jakieś niecne zamiary? Z Pana artykułu to niestety wynika.
Przykład wyżej. Czytać swoje słowa proszę. Czasem pada zwrot o demagogi, czasem o chorobie, czasem o spiskach itd. Nie tylko wobec mnie, bo wobec mnie to i tak delikatne sformułowania, ale są to etykiety, które urabiają opinię publiczną, w ten sposób, że
"Wielki Piotr Paweł I"jeśli coś powiedział, to powiedział na pewno mądrze i jak nazwał kogoś chorym czy demagogiem to tak na pewno jest!

Odpowiedzi na pytania Waszej Wysokości są w tekście Tygodnika Luindorskiego. Bialenia się podporządkowuje, słucha się Waszej Wysokości, linczuje swoich obywateli, którzy nieprzyzwoicie Waszą Wysokość określili, zauważając te procesy. W Bialenii są ludzie, którzy niestety słuchają Waszą Wysokość. W Hasselandzie z 2014 roku słuchały Waszą Wysokość przede wszystkim klony! I to było prawdziwie chore!

Wyleczył się Wasza Wysokość Bialenią, w której ludzi jest pod dostatkiem i część akceptuje "myśl hasselandzką" firmowaną nazwiskiem Waszej Wysokości.
I jakieś banialuki znowu Wasza Wysokość opowiada. Co to ma do rzeczy, czy ja kogoś lubię, czy też nie. Mam w zwyczaju po prostu mówić to co myślę mimo tego, czy kogoś lubię czy nie. I powiem, że za mało osób w Mikroświecie odważa się mówić to co myśli, ponieważ boją się że przestaną być lubiani, że przestaną zbierać lajki na forach, że odsuną ich z grona znajomych na facebooku czy w innych elektornicznych kręgach. Boją się wyrażać siebie z uwagi na relacje, często aż zbyt poufałe, które powodują upadek moralny i systemowy całych państw. Wiem o czym mówię, bo Dreamland tego doświadczał, inne kraje doświadczają cały czas - wzajemna adoracja i mizianie się po noskach byle nikogo nie urazić, choć w głębi duszy może czuje się coś innego, albo nawet odrazę do kogoś, z kim wypada się miziać. Chore.
(-) Daniel von Witt