Autor Wątek: Wielkie Księstwo Czuwacji - Wędrówka  (Przeczytany 244 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Jan von Maikowski

  • Cönde Griffón
  • Moderator
  • Sąsiad
  • **
  • Wiadomości: 259
  • : 16
  • Płeć: Mężczyzna
  • "Cierpliwość to największa cnota."
    • NPE: BR16102900134
  • Stopień służbowy Stopień w Siłach Zbrojnych RB
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Wielkie Księstwo Czuwacji - Wędrówka
« dnia: Pon, 25 Lip 2016, 16:33:43 »
Cytuj
WIELKIE KSIĘSTWO CZUWACJI


Dzień Pierwszy

Przekroczyłeś właśnie północną granicę Czuwacji, gdy słońce zwiastowało południe. Twój przewodnik, którego wczoraj wynająłeś w jakiejś starej, bałmuckiej knajpie nagle przestał nucić sobie tylko znaną piosnkę i bacznie obserwował okoliczne równiny. Poczułeś się nieswojo jakbyś coś przeczuwał jednak po chwili kojący powiew wiatru uspokoił Twoje nerwy. Szliście jeszcze z dobre pół godziny kiedy nagle przewodnik przystanął i ściągając pordzewiałą strzelbę z ramienia zaczął się cofać w kierunku, z którego przyszliście. Nie wiedząc o co chodzi stoisz jak wryty na upalnym pustkowiu. Po chwili słyszysz rytmiczne uderzenia zmierzające w Twoją stronę. Przewodnik w ułamku sekundy zniknął z pola widzenia. Nie wiesz co robić, a że w pobliżu ani śladu po jakiejkolwiek kryjówce, rzucasz się do ucieczki. Wtem otacza Cię pięciu konnych z lufami karabinów skierowanymi wprost na Ciebie.


- Sztojcia! Hto Ty?! Ja Cebe ne znaju! - wykrzykuje jeden z jeźdźców. Z Twego sparaliżowanego strachem gardła udaje Ci się tylko wykrztusić słowo "Przyjaciel".
- Pryjacil? Szto Ty tu szukaju? - pyta celując w Twoją twarz. Odpowiadasz, że jesteś obieżyświatem i chcesz zwiedzić tą krainę. Prosisz o pozwolenie na kontynuowanie wędrówki jednocześnie pokazując, że nie jesteś uzbrojony.
- Harsza! Shrowajta zbroyu pany. Ni to vróch. - powiedział do swych kamratów i oparł broń o ramię. Nieco uspokojony mówisz, że Twój przewodnik uciekł i nie znasz drogi przez te ziemie.
- Harsza! My Cebe poprowadim. Ty so ne boju. My ne zbóje. My Czuwaki. - rzekł spokojnie Czuwak i skinął ręką na kamratów aby użyczyli Ci konia do podróży. Z trudem wsiadasz na wierzchowca i w otoczeniu Czuwaków ruszasz dalej na południe.

Przemierzacie równiny gdzie co jakiś czas na horyzoncie widać smugi dymu i zarysy niskich zabudowań. To zapewne okoliczne gospodarstwa. Rozglądasz się dookoła podziwiając ogromne krajobrazy, a Czuwak jadący przed Tobą z wolna brzdąka na swej bandurze. Nabrawszy pewności, iż nie musisz się ich bać dopytujesz o tą krainę zaś Czuwak z radością opowiada o swej Ojczyźnie.

- Krayna to piakna pane. Wszedy ludze dobrotliwi jeno ostrozni i neufni dla cudzych. Takto historyia jus nos wychoweła ze do obcyich me dystóns mome. Nigdy ne wiadome cy kto zbój abo vróch ne je. Rozumio Ty? - pyta Czuwak przymykając jedno oko. Przytakujesz głową. Po chwili ciszy pytasz o jakieś miasto gdzie mógłbyś się najeść i nieco wypocząć. Na co Czuwak odpowiada:
- Ba! Nedaleczko stoyu Izniewsk. Groda jakich malo! Ty chcesz tom pryvadic?
Znów przytakujesz na co Czuwak gestem nakazał jazdę ku pustynnym równiom. Cała podróż zabrała Ci godzinkę jednak przy tak wesołej kompanii nie było mowy o nudzie. Dojechałeś do Iżniewska - Miasta Carów. Potężne kominy fabryk zlewały się ze starymi, czuwackimi domostwami. Gdzieniegdzie spod miejskich zabudowań wyrastały okazałe dworki i kamienice, zapewne szlacheckie. Przepych kontrastował się z typowym robotniczym klimatem. Ciągnąc konie po brukowanej ulicy dotarliście na duży plac z pięknie zdobioną fontanną po środku. Kupieckie stragany i setki ludzi gęsto pokrywały niemal całe to miejsce. Domyśliłeś się, że to właśnie musi być rynek. W poszukiwaniu jakiegoś miejsca do wypoczynku rozglądasz się po placu. Wtem Czuwak wskazał na wiszący nieopodal szyld - "Knajpa Burżuj".



Napiwszy się dobrego piwa i zjadłszy okazałą golonkę wraz ze swymi kamratami postanawiasz nieco się rozluźnić i pozostać w mieście na noc. Czuwacy proponują Ci aby nazajutrz odwiedzić miasto Mariengorod jako następny przystanek w wędrówce po Czuwacji. Słysząc barwne opowieści Czuwaka palącego rzeźbioną fajkę o tym słowiańskim grodzie przystajesz na ich propozycję. Tymczasem czujesz, że powieki zaczynają ciążyć, a kufel z piwem powoli wyślizguje Ci się z rąk. Czas odpocząć. Dzisiejsza, niecodzienna podróż znacznie Cię zmęczyła więc dajesz karczmarzowi zapłatę za kwaterę i udajesz się na wypoczynek zostawiając czuwacką brać, którą na dobre pochłonęła biesiada.
-Pijesz? -Nie. -Palisz? -Tylko heretyków.