Również uważam, że to nieco przesadne zarzucać komuś, że jest (po odpowiednim uprzedzeniu) realowo nieobecny... Co do doboru "współpracowników" to faktycznie można z tego zarzut uczynić.
Jak dla mnie (po przemyśleniu sprawy) samo referendum jest jednak przedwczesne (no ale Konstytucja obligowała do jego ogłoszenia), bo przecież Hewret jak wróci to może sytuację uporządkować - choćby wywalić tego nieszczęsnego "wice" i załagodzić sprawę z sądem i jego obsadą. Inna sprawa, że sama idea referendum mi się podoba i w sumie zawsze będę ją wspierał, bo to jednak w demokracji najlepszy sposób na to by decyzję podjęli po prostu obywatele bezpośrednio. Jest problem - niech zadecyduje całe społeczeństwo.
Już bym się raczej zastanowił czy, aby zapisy prawa nie powinny w przyszłości zapobiegać sytuacji by władzę mógł obejmować ktoś kto jednocześnie pełni najwyższe funkcje państwie stowarzyszonym. Bo jednak wyraźnie widać, że działa nie w interesie RB, a kraju któremu przewodzi. Sądzę, że to jest do naprawienia... Zresztą cały czas liczę na to, że Hewret jak wróci po prostu zrobi z tym porządek.