Panie Marszałku, Wysoka Izbo!
Jak wszyscy dobrze wiedzą, prawie że od początków istnienia Uniwersytetu Bialeńskiego, moja skromna osoba ma z tą instytucją styczność. Jest to instytucja specyficzna. Ktoś już tutaj wspominał o przeszkadzaniu sobie nawzajem. To prawda. Ileż było już prób naprawy sytuacji i ożywienia UB. Każda z nich kończyła się fiaskiem, gdyż coś się komuś nie spodobało i od razu były kłótnie i awantury, a nawet nikczemna próba zamachu na stanowisko Rektora UB. W czym tkwi sedno problemu? W ludziach, moi kochani. W ludziach. Zawsze znajdzie się grupka osób, które będą przeszkadzały i krytykowały dobrą robotę. Proszę sobie przypomnieć co się działo, kiedy po raz pierwszy napisałem statut i zamieściłem kilka własnych wykładów. Jaki ogromny "ból tyłka", że "nie będziemy się uczyć o czymś co jest niepotrzebne". Przecież trzeba było zacząć od rzeczy małych. Kiedy usunąłem swoje prace, żeby nie narazić się tej grupce, podała mnie ona do sądu za "niszczenie dobytku kulturalnego Bialenii".
Wracając to tematu. Problem tkwi w nas samych. Jeżeli nie damy szansy na zreorganizowanie struktur to nic z tego nie wyjdzie. Ja osobiście popieram projekt nacjonalizacji i aktywizacji Uniwersytetu. Co więcej, jeżeli będzie taka potrzeba mogę się podjąć, we współpracy z innymi osobami, prowadzenia tej jednostki oświatowej. Ja osobiście cenię sobie wzór jaki narzuciły uniwersytety w Surmenii i Rotrii. Oczywiście te z dawnych czasów, sprzed kilku lat. To były potęgi w kwestiach uniwersyteckich. Dlatego też uważam, że w takim kierunku powinniśmy pójść jeżeli chcemy mówić o budowaniu uniwersytetu z prawdziwego zdarzenia. Wtedy i tylko wtedy kiedy będziemy realizować takie cele UB stanie się potęgą.
Na koniec chciałbym podziękować za możliwość zabrania głosu i poczucia się jak za STARYCH, DOBRYCH czasów.