Zgodzę się, że Traktat w wymienionych wyżej kwestiach jest momentami nieprecyzyjny i dla dobra stosunków między Stronami warto by go było zmienić. Natomiast nie mogę się zgodzić co do pozostałych wniosków.
Natomiast roztaczanie opieki i gwarantowanie bezpieczeństwa i stabilności trudno nazwać sprawami zastrzeżonymi
Nie wiem czy trudno czy nie, ale wiem, że Układ wymienia je na równi ze sprawami zagranicznymi i na równi odnosi się do nich norma z art. 5.
Gdyby z tych punktów wyciągnąć wniosek o obowiązywaniu prawa bialeńskiego, to musielibyśmy wyrzucić nasz kodeks karny, ba - właściwie niemal wszystkie ustawy.
To akurat całkowita nieprawda i dramatyzowanie. Pisałem już o tym w innym miejscu - w obszarach zastrzeżonych dla RB państwa stowarzyszone mogą jak najbardziej stanowić i stosować prawo. Tyle, że ma ono charakter subsydiarny, to jest tzw. klauzula salwatoryjna. Oznacza to tyle, że normy te (ustanowione w tych enumeratywnie wskazanych przez Układ obszarach) obowiązują, o ile nie zostało w tym zakresie ustanowione prawo bialeńskie. W praktyce, np. w zakresie bezpieczeństwa, o które tak się spieramy, oznacza to, że obowiązują bialeńskie przepisy karne oraz hasselandzkie, jeżeli dodatkowo penalizują one obszary, które pomija prawo bialeńskie. Jedyne co może budzić pewne wątpliwości to sytuacja, w której za dane przestępstwo przepisy państwa stowarzyszonego przewidują lżejszą karę niż przepisy bialeńskie. Wówczas należy zdecydować (wykorzystując mechanizm ważenia zasad), która zasada jest w tym wypadku ważniejsza - czy dobro oskarżonego czy zobowiązania wynikające z umowy międzynarodowej.
Porównując do reala, miałby mniej praw niż stan w USA.
Porównując do reala, państwa stowarzyszone mają więcej praw niż stany, ale jedynie nieco więcej, co jest wynikiem tego, że Układ stowarzyszeniowy tworzy z Państw-Stron swoiste sui generis, ni to konfederację, ni federację, ni to zwykłe stowarzyszenie znane z reala.