Ja bym jednak dodał, że pomimo, że jesteśmy w wirtualu to jednak on też ma swoje prawa. Niektóre rodzaje działalności po prostu nie powstaną, bo po prostu albo będą trudne do zrealizowania w projekcie albo nie będzie na nie zapotrzebowania.
Oczywiście, że nie powstaną - bo aby powstały musiałoby być na nie zapotrzebowanie. W systemie opisowym nie będzie zapotrzebowania na energię i żywność. Gdyby chciało się to rozruszać to trzeba by wprowadzić jakiś wskaźnik zużywalności tych artykułów. O kwestiach energetycznych można pomyśleć. Ale na razie niczego nie proponuję.
A tak na początek Panowie to źle się stało coś na początku naszej drogi gospodarczej. Mianowicie za dużo środków wymiany poszło na "rozruszanie" dla każdego z nas. Mimo wszystko ilość środków wymiany nas przerosła. Przecież obecne są u nas osoby, które pamiętają podobna reformę w Islamskiej Federacji. Tam też była bardzo zbliżona wizja ekonomiczna i to działało. Ale w IF było maksymalnie 100 środków wymiany, a każdy dostał połowę czyli 50 środków wymiany na start. To się na początku wydawało mało, ale okazało się patrząc i porównując oba przykłady ( RB i IF) najlepsze.
Kwestia dużo-mało jest względna... na razie środek wymiany w ogóle nie nie jest do niczego potrzebny (bo jakakolwiek ekonomia nie istnieje) to trudno ocenić czy jest to dużo czy mało. Dopiero jeżeli stworzymy jakąś ekonomię i relacje gospodarcze to się okaże czy to dużo czy mało.
Podstawowym problemem jest to, że wirtualu, odmiennie jak w realu system cen i wartości środka wymiany nie wytworzy się sam. Trzeba na początek spróbować narzucić jakieś wartości - aby powstała jakaś relacja cenowa. Potem będzie się już automatycznie regulowała, ale bez założeń początkowych będzie trudno.
Z drugiej strony - nawet jeżeli ustali się te początkowe założenia odpowiedni nisko to i tak może okazać się, że środków wymiany wcale nie jest za dużo, bo zauważyłbym, że trzeba będzie otworzyć spora liczbę przedsiębiorstw, a liczba obywateli jest ograniczona - to będzie wymagało posiadania odpowiedniej ilości środków wymiany.
Obawiam się, że stworzenie systemu ekonomicznego będzie wymagało początkowego narzucenia jakiś relacji cenowych, określenia jakiś wartości co mniej więcej ile będzie kosztować - potem to już "rynek" ureguluje. Ale zaczynając od zera (czyli jak obecnie absolutnie bez nijakiej ekonomii i relacji gospodarczych), chyba trzeba będzie ustalić jakiś "pakiet cenowy", aby to ruszyło.
Bardzo dobrze, że reforma gospodarcza zbiegła się w czasie z kolonizacją Anatolii. Przyjmując, że wyspa ta jest bardzo zacofana, trzeba będzie zbudować tam wszystko od początku: wszystkie fabryki, budynki, drogi.
A wykorzystując okazję można rozruszać kwestię komunikacji - trzeba przyjąć założenie, że na Anatolię trzeba się dostać czyli trzeba tam polecieć lub popłynąć. Można narzucić to odgórnie - czyli założyć, że nie można tam niczego prowadzić dopóki się nie rozwiąże problemu komunikacji Bialenia-Anatolia.
Do tego potrzebne będą bialeńskie firmy, które podejmą się budowy cywilizacji na wyspie. Mamy już wiele firm, a tych, które nie mamy trzeba będzie założyć.
Potrzeba jednak właśnie takich schematów zależności gospodarczo-produkcyjnych, której przykład zrobił hrabia Michalski. Aby cokolwiek wyprodukować trzeba najpierw zbudować fabrykę, a żeby zbudować fabrykę trzeba mieć surowce.
Przy już teraz przyjąłbym założenie (i to ogłosił), że nic nie budujemy i nie tworzymy na Anatolii dopóki nie powstanie system gospodarczy czyli dopóki nie ubierzemy tej dyskusji w jakieś przepisy, co pewnie nastąpi pod koniec kadencji. Unikniemy sytuacji, że powstaje tam coś z niczego i za nic.
Proponuję moratorium na jakiekolwiek inwestycje i budowy na Anatolii dopóki nie opracujemy systemu gospodarczego i zależności między przedsiębiorstwami. I proponuje zrobić to już - do tego czasu zajmujemy się tylko badaniami "nowego lądu".