Krótko...
Z całym szacunkiem do Hasselandczyków i Brodryjczyków, to jest chore, że państwa, których istnienie praktycznie zależy od dobrej woli Bialenii, zachowują się w ten sposób. Moim zdaniem należy postawić warunek, że nieprzystąpienie do rozmów skutkuje wypowiedzeniem traktatu stowarzyszeniowego. Ani Hasseland, ani Brodria tego nie chcą. Bialenia co prawda też nie, ale nie wydaje mi się, żeby ewentualny upadek CB i KH sprawił, że Hasselandczycy i Brodryjczycy opuszczą Republikę.
Istnienie Hasselandu nie zależy od dobrej woli Bialenii.
Jak Bialenia chce wypowiedzieć układ, który funkcjonuje i nie ma dramatycznej potrzeby jego zmiany, to niech go wypowiada.
Jeśli Bialenia wypowie układ, to Hasseland nie upadnie, a ja, oczywiście, choć z wielkim smutkiem, opuszczę Republikę.
Co do propozycji Stanów Zjednoczonych:
Władzę w krajach członkowskich: RB, CB, KH sprawują Kolegia Obywatelskie
Pomysł oryginalny, ale, mówiąc delikatnie, jest on superradykalny i oznaczałby de facto likwidację Królestwa Hasselandu. Na co - rzecz jasna - zgody nie ma i nie będzie.
Natomiast ja powiem tak:
Skoro mamy problem z reformą układu stowarzyszeniowego, to dochodźmy do niej stopniowo, przyjmując regulacje cząstkowe, poczynając od sojuszu wojskowego (odpowiedni projekt jest!) i gospodarczego oraz wspólnego prawa karnego. Poczekajmy na propozycje Macieja, a na razie działajmy dalej, bo powtarzam - nic dramatycznego się nie dzieje i nie ma szczególnej potrzeby natychmiastowych zmian.