Jakimi długami?
Było ustalone już dawno, że możliwości zadłużania się nie ma i nie będzie. To było jedno ze słusznych założeń Bialeńskiej Szkoły Ekonomii, które chroniło gospodarkę przed chaosem, a ludzi przed niepotrzebnym stresem i kłopotami.
Tylko, że te założenia tej całej BSE były robione pod coś co w zasadzie gospodarką czy ekonomią nigdy nie było - bo nie istniały żadne relacje gospodarcze. Jedynymi były wypłacane pensje i podatek stały. Przy kwocie początkowej 5000 ŚW trudno było o jakikolwiek debet przez lata.
W przypadku gdy stworzyliśmy relacje gospodarcze to teoretycznie możliwość zadłużenia istnieje - choć ze względu na założenia tego systemu jest to mało prawdopodobne.
W końcu obywatel, jeżeli nie jest obywatelem innej mikronacji to ma łącznie 40 ŚW opłat obowiązkowych, a np. obywatel dodatkowo jeszcze dwóch mikronacji 60ŚW. W praktyce są to kwoty, które nawet nie prowadząc żadnej działalności gospodarczej można zarobić pracując w jakiejś dziedzinie i otrzymując wynagrodzenia. Mamy więc sytuacje gdzie nawet ktoś kto nie chce się bawić w gospodarkę ma możliwość swobodnego życia w RB bo wystarczy dzięki swojej aktywności podjąć jakąś pracę w jakiejś instytucji RB. Do tego osobie nie zajmującej się gospodarką nie będą zabierane podatki (poza tym osobistym - 10 ŚW) bo środki na koncie poniżej 1000 ŚW są wolne od podatku - nawet przy kompletnej bierności i opłatach rzędu 60 ŚW to jest 16 miesięcy życia w RB.
Trudno też aby w długi popadały firmy i instytucje skoro w nowym systemie koszty oraz podatki zależą od obrotu - nie ma (odmiennie jak w realu) kosztów stałych, niezależnych od powodzenia na rynku. Firma więc, nawet "nietrafiona" praktycznie nie będzie sprowadzała na kogokolwiek długów, bo jak nie pracuje to nie ma kosztów i nie ma podatków. Nie generuje więc utraty środków wymiany.
System więc jako taki nie prowadzi do problemów finansowych kogokolwiek nawet jeżeli ten będzie bierny gospodarczo lub będzie miał firmy nie przynoszące dochodów.
Czy natomiast będzie możliwe posiadania długu? W teorii oczywiście tak bo można sobie wyobrazić sytuację, że ktoś chcąc otworzyć firmę nie będzie miał wystarczającej ilości środków na jej budowę (kwestia co będzie chciał postawić i jak to wyceni firma np. budowlana czy transportowa bo będzie chciał zrobić to na Anatolii) i będzie z kimś zawierał umowę o współpracy czyli np. firma budowlana, transportowa mu kwotę za usługę skredytuje, w zamian za udział w zyskach czy zwrot po czasie z odsetkami. Jednak ponieważ firmy mają koszty od obrotu to taka sytuacja będzie raczej mało prawdopodobna bo można dopasowywać koszty usług dość elastycznie.
Jednak w systemie gdzie są zależności gospodarcze to możliwość zadłużenia istnieje... choć prawdopodobieństwo jest niewielkie. A do tego system jest tak stworzony, że w zasadzie żadne niezależne okoliczności nie mogą doprowadzić obywatela do tej "tragicznej sytuacji finansowej", co najwyżej ktoś może "żyć ponad stan" i nagle się obudzić "z ręką w nocniku". Nie ma sensu "ochrona biednych" jak się tutaj sugeruje, bo system nie wytwarza "biednych" - chyba, że sami będą do tego dążyć swoimi działaniami lub ich brakiem.