W zasadzie moim zdaniem słuszne posunięcie. RB się rozwinęła na tyle, że mamy na głowie sporo spraw i nadmierna częstotliwość wyborów i zmian rządów tylko dezorganizuje pracę. Ja tam nie wiem jak inni, ale mnie te częste wybory dezorganizują pracę, nie lepiej poświęcać czas na coś pożytecznego dla RB, zamiast na ciągłe wybory?
Może miałbym inne zdanie, gdyby debaty wyborcze były konstruktywne, były wymianą pomysłów i koncepcji rozwojowych... ale takie nie są, w zasadzie w debacie wyborczej nie doczekaliśmy się żadnych konkretów - uważam ten czas za stracony (można było się nie odrywać od robienia czegoś pożytecznego). Dlatego również uważam 2-miesięczną kadencję za trafiony pomysł.