Na Lwa Sapiehę trzeba będzie poczekać do czerwca.
A to już niedługo. 
Tuż przed przybyciem na wyspę, spotkała mnie pewna przygoda. Pracowałem na swoim polu i nagle całkiem wyraznie usłyszałem rozmowę mojego woła z tygrysem.
Tygrys: Wole dlaczego pracujesz tak ciężko dla człowieka ? On wykorzystuje twoją pracę jedynie dla własnych korzyści. Jesteś frajer że tak dajesz się wykorzystywać.
Wół: Pracuje i mu pomagam dlatego że człowiek ma rozum.
Tygrys: Rozum ? Pójdę i ukradnę mu ten cały rozum. Wtedy nigdy żadne zwierzę nie będzie musiało harować w pocie czoła.
Wtem olbrzymi tygrys podszedł do mnie i powiada:
Tygrys: Człowieku słyszałem że masz rozum. Teraz musisz mi go dać bo cie zjem.
Ja : Poczekaj chwile, nie mogę ci go tak po prostu dać. Schowałem go w sekretnym miejscu które znam tylko ja.
Tygrys: To pójdz i go przynieś a ja tu zaczekam.
Ja: A jaką mi dasz gwarancję ,że jak pójdę to nie zjesz mojego woła ? Aby mieć pewność muszę przywiązać cie do drzewa abyś nie narozrabiał nim wrócę.
Tygrys: Dobrze człowieku, ale pośpiesz się.
Gdy związałem tygrysa przy drzewie i zostawiłem go na pełnym słońcu, wróciłem do pracy. Pod wieczór poszedłem w to miejsce i zobaczyłem tylko rozerwany sznur. Za moimi plecami czaił się tygrys gotowy aby mnie pożreć. Wyglądał inaczej niż wcześniej bo w miejscach gdzie był przewiązany sznurem powstały czarne pasy.
Tygrys : Człowieku czy widzisz te czarne pasy na moim ciele ? Mam je bo mnie perfidnie oszukałeś. Zamiast przynieść rozum zostawiłeś przywiązanego na słońcu . Teraz kiedy już się wyswobodziłem muszę cie zjeść.
Kiedy z przerażenia zamknąłem oczy licząc na szybki koniec usłyszałem wystrzał. Jak się pózniej okazało moim wybawcą był młody myśliwy Lew Sapieha. Przechodząc niedaleko zobaczył że jestem w niebezpieczeństwie i zastrzelił tygrysa. Dowiedziałem się od niego że z honorowych powodów musiał opuścić swoją wyspę. Nie chciał powiedzieć dokąd zmierza a jedynie dodał że powróci 1 czerwca. Myślę że ta informacja będzie przydatna dla organizującej się tu nowej ligi piłkarskiej.