Komisarz Bianchi z nudów zaczął przeglądać reklamy domu towarowego firmy ESPANANOGA. Przynajmniej te z działu odzieżowego. Siedział w służbowym aucie dziś od zmiany warty, czyli godziny 16. Ile to już będzie czasu? Radio Gryffino podało, że właśnie wybiła godzina 23 i za chwilę będą wiadomości. Odwrócił się do swojego partnera - młodego sierżanta Lucasa Hammera. Bianchi wyjeżdżał z nim od kiedy jest w Policji, dlatego tamten bez słowa znał już pewne nawyki komisarza. Jednym ruchem wyłączył najpierw radio, które irytowało już po tylu godzinach, a następnie wyjął z kieszeni paczkę papierosów. "Estrelly" niebieskie były mocnymi papierosami, ale były tanie. Arnold uchylił szybę i po zapaleniu benzynową podróbką zapalniczki ZIPPO od Hammera, zaciągnął się powoli. Wymienił kilka krótkich zdań o nic nie znaczącej wpadce podkomisarza Gąbki na ostatnim zebraniu kwartalnym PBP, gdy światła w domu celu zgasły. W małym domu na obrzeżach Gryffina pokój śledzonego osobnika znajdował się na piętrze i tam takżę wcześniej cicho grała muzyka - komisarz wiedział to, bo godzinę temu zrobił wycieczkę pod okna domu i skradając się usłyszał z ziemi, jak gra płyta The Rolling Stones. Hammera pokazał coś palcem. Światło na werandzie zapaliło się. Ktoś nacisnął klamkę drzwi. Bianchi natychmiast cicho zapuścił silnik wysłużonego SEATa Ibizę. Sam wybrał jeden z najstarszych aut w PBP, żeby w tej akcji nie rzucać się w oczy. Nie mogą się wydać... Ubrany elegancko cel przekręcił kluczem zamek i wyszedł na chodnik, idąc w kierunku południowym. Bianchi nie zapalając świateł wyrzucił niedopałek papierosa za okno i wrzucił pierwszy bieg. Zanim zacznie za nim jechać, przyjrzał się dokładnie jego profilowi - średni wzrost, ogolony, szczupła sylwetka, lekko przygarbiony, blada cera. Na nosie okulary na cienkiej oprawie. Znana postać, często jego zdjęcie widniało w gazetach. Nie sposób go zgubić. Ruszyli powoli za nim.
Komisarz Policji, szef Policji Bezpieczeństwa Publicznego.
Sobotni wieczór,a nikt nie chce wyjść na imprezę !
Siedziałam znudzona, oglądając jakąś komedię romantyczną, ale zdałam sobie sprawę, że samotność dopadła mnie wyjątkowo mocno. A jeszcze przyjdzie opłacić rachunki, a pracy nie mogę dostać... Wszystkie koleżanki albo miały plany, albo coś.... Nie ma jak liczyć na znajomych ! Może jakoś inaczej sobie to umilę. Ubrałam się w jasną bluzkę i wyszłam z domu do sklepu nocnego po butelkę wina. Gdy szłam boczną uliczką, zauważyłam jak jakiś samochód śledzi elegancko ubranego mężczyznę....
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.