Nie wiem, czy zauważyliście, jaki zaszczyt nas kopnął. Pomijając to, że rząd tzw. Królestwa Wurstlandii nie bardzo wie, o czym mówi (jednostronne uznanie nie skutkuje niczym, a żeby założyć ambasadę potrzebna jest umowa o nawiązaniu stosunków), zaklinam dona De Sigmunda i El Presidente, na wszystkich bogów, Wandę i Eadana, żeby nie reagowali na tę 'notę' i kontynuowali dotychczasową politykę. A ponadto, weźcie się, donowie, do roboty: wiem o przynajmniej trzech osobach w kraju, które chciałyby zostać ambasadorami, a to wiecej niż było ich kiedykolwiek. Ponadto wciąż nie zmieniono składu naszej delegacji na Kongresie. Rozumiem, że festina lente, ale festynujcie się, donowie - jakkolwiek.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 4 Miejscowość: Wurststadt Data rejestracji: 01.11.11
Dodane dnia 01-11-2011 22:09
Również witam serdecznie, po tak długim okresie rozłąki. :-)
Uznanie Królestwa Wurstlandii do niczego nie zmusza. Nasze prawo zezwala uznanym krajom tworzyć ambasady. Niektórym, jak dla WE, może wydać się to magią, dla nas jest to przyziemna rzecz. Do podejmowanie takich innowacyjnych rozwiązań zmusiła nas ciężka sytuacja mikroświata, co rusz któreś państwo ogłasza upadłość, kryzysy... Gdybyśmy trzymali się ściśle ustalonych z góry zasad (a kryteria są nieraz bardzo wygórowane), to mało który kraj mógłby utworzyć ambasadę. Nie traktujcie państwo tego uznania jako zobowiązanie, to jedynie uznanie w oczach Wurstlandczyków.
Dla nas konkretną, bliską współpracą jest wspólny system gospodarczy czy współpraca militarna z danym krajem. Tworzenie ambasad niestety nie jest raczej wygórowaną inicjatywą.
Życzę powodzenia odbudowanej Rzeczpospolitej Eskwilińskiej. Wiele się u was zmieniło, mam nadzieję że w dobrym kierunku podążycie.
Miło wiedzieć, iż Wurstlandczycy pomimo licznych ataków na naszych dyplomatów don Markusa Vilandera jednak darzą pewnym szacunkiem Eskwilinię. Eskwilinia nigdy złego słowa nie powiedziała o Wurstlandczykach i nie ona wypowiedziała traktat o uznaniu. Osobiście, już nie jaki MSZ ale osoba prywatna- dziękuje Wam za ów gest, odczytując go jako chęć normalizacji naszych stosunków. Jak to mówią zgoda buduje
Choć muszę zastrzec, iż ani mój głos, ani głos don Jaskoviakusa nie jest oficjalną odpowiedzią Eskwilinii na wasz gest. Będzie nim dopiero odpowiedź don Prezydenta Ursusa Prystora lub MSZ- Adama de Sigmund'a.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Niektórym, jak dla WE, może wydać się to magią, dla nas jest to przyziemna rzecz.
Świadcząca o wurstlandzkiej zupełnej nieznajomości prawideł v-dyplomacji.
Do podejmowanie takich innowacyjnych rozwiązań zmusiła nas ciężka sytuacja mikroświata, co rusz któreś państwo ogłasza upadłość, kryzysy... Gdybyśmy trzymali się ściśle ustalonych z góry zasad (a kryteria są nieraz bardzo wygórowane), to mało który kraj mógłby utworzyć ambasadę.
Kiełbaskowo, obrońca i dobry duch Pollinu. Wybaczcie tę lichą ironię, ale nie potrafię zdobyć się na ciekawszy komentarz. Gdyby mało który kraj mógł otworzyć ambasadę - byłoby w porządku, bo mało który kraj jest zdolny do prowadzenia polityki zagranicznej.
Tworzenie ambasad niestety nie jest raczej wygórowaną inicjatywą.
Wbrew pozorom - tak jest. Aktywne, obsadzone ambasady na Pollinie mogę policzyć na palcach jednej ręki.
Życzę powodzenia odbudowanej Rzeczpospolitej Eskwilińskiej.
Nic nie wiadomo mi o jakimkolwiek procesie odbudowywania RE, która - począwszy od maju AD 2009 - działa bez ustanku. Pan, zdaje się, pomylił adresy?
Jak to mówią zgoda buduje
Bzdura. Odpowiem cytatem z Theoriana, średniowiecznego, eskwiniańskiego możnowładcy: rZaprawdę powiadam wam, czcigodni panowie: żeby nie Dorian, rozerwałby ja tę Wyspę jako się szaty rozrywa. W ogniu bitwy wykuwa się chwała i potęga. W kupie czeka nas jeno gnuśnienie.r1;
Będzie nim dopiero odpowiedź don Prezydenta Ursusa Prystora lub MSZ- Adama de Sigmund'a.
Ufam, że takowa nigdy nie nastąpi. El Presidente jest rozsąsdnym człowiekiem, a don De Sigmund musi się podporządkować.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 4 Miejscowość: Wurststadt Data rejestracji: 01.11.11
Dodane dnia 02-11-2011 16:26
Dziękuję Ekscelencji Khadil za miłe słowa. Podziękowania WE, mimo że nie są oficjalną odpowiedzią RE, na pewno dotrą do Wurstlandczyków.
Jaskoviakus napisał/a:
Niektórym, jak dla WE, może wydać się to magią, dla nas jest to przyziemna rzecz.
Świadcząca o wurstlandzkiej zupełnej nieznajomości prawideł v-dyplomacji.
Nasze prawo jest takie jakie jest, w 100% nie da się odwzorować realnego świata, dlatego też nie kopiujemy na siłę realnych rozwiązań. Do nie dawna, odnośnie ambasad, stosowaliśmy taką dyplomację jak inne kraje mikroświata i w końcu po analizie, wspólnie wydaliśmy opinię, że nie są one efektowne jak bliższa współpraca (której formy podałem już wcześniej).
Kiełbaskowo, obrońca i dobry duch Pollinu. Wybaczcie tę lichą ironię, ale nie potrafię zdobyć się na ciekawszy komentarz.
Faktycznie mógł się Ekscelencja bardziej wysilić bądź przemilczeć, bo takie "opinie" już wielokrotnie przypisywano Wurstlandii. Nihil novi.
Gdyby mało który kraj mógł otworzyć ambasadę - byłoby w porządku, bo mało który kraj jest zdolny do prowadzenia polityki zagranicznej.
(...)
Tworzenie ambasad niestety nie jest raczej wygórowaną inicjatywą.
Wbrew pozorom - tak jest. Aktywne, obsadzone ambasady na Pollinie mogę policzyć na palcach jednej ręki.
Jak sam Ekscelencja zauważył, w mikroświeice funkcjonuje tylko kilka profesjonalnych ambasad, wręcz może uchodzić to za dość rzadkie zjawisko. Częstą przyczyną jest brak możliwości, pomysłu czy miejsca do ich realizacji. Wurstlandia zezwala na dowolną formę prowadzenia ambasad i umożliwia tworzenie ich wszystkim uznanym krajom. Czy skorzystają z tej formy sprawdzenia się, to zależy tylko od nich, do niczego nie zmuszamy.
Dziwi mnie jednak dlaczego do tej formy działalności mają ograniczać się tylko niektóre kraje? Jeżeli nastawiamy się na ograniczanie możliwości innych, to możemy wkrótce zorientować się, że owe ograniczenia są na nas nałożone i wywyższaniem się nad innymi możemy zostać zgnieceni przez bardziej zaawansowane potęgi.
Życzę powodzenia odbudowanej Rzeczpospolitej Eskwilińskiej.
Nic nie wiadomo mi o jakimkolwiek procesie odbudowywania RE, która - począwszy od maju AD 2009 - działa bez ustanku. Pan, zdaje się, pomylił adresy?
Odnosiłem się głównie do przeniesienia kraju i wykreowanie nowej, zapewne lepszej strony. Dodając do tego wyjście z kryzysu aktywności [który bodajże był ogłaszany jakiś czas temu na ramach mediów] można zwać to reaktywacją czy też odbudową.
El Presidente jest rozsąsdnym człowiekiem,
Również liczę na profesjonalizm Jego Ekscelencji Prezydenta, bądź Ekscelencji Sigmunda.
Kierowanie się prywatnymi niesnaskami i stosowanie się do ironii jakoś nie może uchodzić za iście profesjonalne.
Proszę wiedzieć, że Uznanie Królestwa Wurstlandii, nawet pomimo jego nieprzyjęcia, działać będzie do czasu gdy podważana będzie, czy też całkowicie zaniknie mikronacyjność uznanego państwa.
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 02-11-2011 18:51
Jako osoba prywatna również odczytuję ten gest za chęć normalizacji stosunków, co mnie cieszy. Tym niemniej nawiązanie stosunków dyplomatycznych i wymiany ambasadorów wymaga dwustronnego uznania (póki co jest ono jednostronne), a to leży w gestii Prezydenta. W każdym razie obecna sytuacje jest dobrym punktem dla dialogu i uzgadniania stanowisk, tudzież formułowania wzajemnych petycji.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.