W centrum miasta Łodzia, na Plac Targowy, z samego rana zajechały firmowe ciężarówki ,,Wesoły Rzeźnik". Z szoferek owych pojazdów wyskoczyli pracownicy przedsiębiorstwa, którzy zgłosili się do tej misji na ochotnika. Wolontariusze poczęli zaraz wynosić z aut solidne, duże stoły, firmy ELA i zaczęli ustawiać je na rynku. Zaciekawionych gapiów odgradzał od zajętych robotą pracowników Wesołego Rzeźnika kordon policji.
Około południa, gdy zbudowano polową kuchnię, oraz przystrojono i udekorowano stały, pracownicy zaczęli przyrządzać potrawy. Królowały hamburgery Wesołego Rzeźnika oraz pieczona Starolojandzka. Nad rozstawionymi stołami zawisł transparent głoszący ,,Wieczerza Wigilijna dla Najuboższych- Wesoły Rzeźnik".
Około 13, kiedy większość dań była gotowa, zaczęto wydawać posiłki zgromadzonym tłumom ubogich obywateli Eskwilinii. Na tą godzinę było też zaplanowane przemówienie inicjatora tego wydarzenia- Cheewazza Khadila. Jednak Cheewazz spóźnił się na swoje przemówienie i koniec końców, wygłosił swoją mowę dopiero o 13.45.
,,Eskwilińczycy! Bracia! Moje serce rości, widząc, iż mogę podzielić się z wami tym co mam. Dzisiejszy dzień jest dniem szczególnym, w którym powinniśmy w szczególności być wyczuleni na pomoc naszym najbliższym oraz nawet tym których nie znamy, lecz którzy są w potrzebie. Nikt nie ma tak mało, by nie mógł niczym obdarować bliźniego. Czasami owym podarunkiem może być rozmowa, rady. Może to też być uśmiech. Może to być kawałek chleba, czy też ciepły płaszcz. Nie ważne co dajemy- ważne że ze szczerego serca.
Przyjmijcie więc, drodzy bracia, współobywatele, tych kilka kromek chleba, które chce wam obdarować. Chcę byście wiedzieli, iż mój prezent przekazuje wam z szczerymi życzeniami zdrowia i pomyślności na cały zbliżający się Nowy Rok! Gratias ago, amici!"
Cheewazz zszedł z mównicy, żegnany licznymi wiwatami i oklaskami. Spojrzał na kolejkę do punktu wydawania posiłków i uśmiechnął się czując nieskrywaną satysfakcję, ze swojego czynu. Nawet on miał w końcu w sobie jakąś dobrą cząstkę, która musiała się uaktywnić w tak szczególny dzień.
Tak więc gdy widział premiera Antera wpychającego sobie do ust porcję starolojandzkiej i płaczącego jednocześnie z niewysłowionego szczęścia, gdy obserwował dona Velickiego zatapiającego swoje zęby w hamburgerze jego firmy- wiedział, że to co dla niego znaczy niewiele, dla nich, żyjących w skrajnym ubóstwie Eskwilińczyków jest niewyobrażalnym błogosławieństwem.
Minął stojących w kolejce dona: Bizena, Duarte, Iljewa, Jaskoviakusa, a nawet samego komendnata policji dona Escobara i udał się na wieczerzę w pałacu prezydenckim.
Dobroć dobrocią, ale nie mógł przecież spędzić całego tego dnia z plebsem.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Edytowane przez Cheewazz Khadil dnia 24-12-2012 16:09
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.