Postów: 602 Miejscowość: Łodzia Data rejestracji: 31.07.11
Dodane dnia 20-11-2011 13:52
Witam państwa. Zdeycdowałem się zrezygnować z mandatu poselskiego ze względu na swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich. Nie zmaierzam się ubezpieczać - startuję, bo wierzę, że mój program i moje poglądy uzdrowią ten zaszczytny urząd. Trzeba bowiem wiele zrobić, aby ranga Głowy Państwa była traktowana jak wcześniej. Poprzednie kadencje były różnie oceniane. Jednak zawsze Prezydent uczestniczył w życiu politycznym, inicjował dyskusje. Był szanowany. Starał się angażować w poltykę zagraniczną.
Obecnie obserwuję regres tego zaszczytnego urzędu. Obecny Prezydent zatracił, mimo ogromnego poparcia w poprzednich wyborach. Wiele osób ma poważne zastrzeżenia z aktywności i efektów wykonywania obowiązków przez Głowę Państwa. Także angażowanie się w politykę zagraniczną w mojej ocenie jest zdecydowanie niewystarczające. Ponadto Prezydent nie ukrywa swojego przywiązania do konkretnej frakcji i poprzez brak obiektywizmu traci wiele na szacunku i statusie społecznym. Dlatego kandyduję. Chcę odmienić ten urząd. Potrzebne nam jest zaangażowanie i skuteczność.
I. Świeża krew.
Aby myśleć o dalszym rozwoju Rzeczpospolitej, potrzebni sa nam nowi gracze. To oni mogą być motorem napędowym forum. Obowiązkiem Prezydenta powinno być ubieganie się o niech, angażując się w akcje reklamacyjne w internecie i w realu. Nic nie robienie tylko zawęża perspektywy. Ponadto, jako Prezydent chciałbym ukrócić drogę biurokratyczną, która zniechęca potencjalnych użytkowników. Zaproponuję poprawkę do ustawy o obywatelstwie, która da możliwość nowo przybyłym mieszkańcom od razu składanie wniosków o obywatelstwo do Prezydenta, którego priorytetowym zadaniem jest rozpatrzyć go w jak najkrótszym czasie. Gdyby z jakiś innych względów użytkownik chciał jak dotychczas najpierw ubiegać się o prawo do pobytu stałego (np. dyplomaci), taką możliwość oczywiście pozostawię na dotychczasowych warunkach. Sytuacja dona van der Bizena jest hańbą dla całego obecnego systemu i obnaża jego niepotrzebne rozbudowanie. Czas to zmienić.
II. Efektywność
Prezydent powinien być aktywną postacią życia politycznego. Zapewniam, że będę regularnie odpisywał na wszelkie zapytania, jak najbardziej profejsonalanie podejmował wszelkie inicjatywy na rzecz ponadpartyjenej zgody dla Rzeczpospolity. Będę stać ponad podziałami politycznych bloków i współpracować razem dla Państwa. Poprzez poważne i konsekwentne decyzje chcę odnowić status Prezydenta. By był postacią szanowaną i poważaną. Obecnie odnoszę wrażenie, ze ejst postacią marginalizowaną politycznie. W dużej części, przez własny brak inicjatywy.
III. Model polityczny.
Nie uważam, aby Eskwilinia potrzebowała systemu semi prezydenckiego lub prezydenckiego. Nie zmaierzam walczyć o wzmocnienie władzy w ręku jednego człowieka nad reprezentantów Narodu.
Na razie tyle. Zapraszam do drugiej konferencji, która odbędzie się w najbliższych dnaich. Zapraszam do pytań i dyskusji.
Minister Wojska Dowódca Sił Powietrznych Szef Wywiadu Wojskowego "El Presidente"
Nunquam in deditionem venias!
Co do wstępu (który notabene dłuższy jest od programu) -
"jak wcześniej"... to znaczy, kiedy Don był El Presidente? Jakoś nie przypominam sobie spektakularnych inicjatyw prezydenckich czy wybitnego zaangażowania w dyplomację. Niewiele bardziej był Don aktywniejszy od Ursusa, bywały tygodnie bez jednego posta El Presidente. Tak krótka jest eskwilińska pamięć? Drogi Donie, ja pamiętam, ze kiedy byłem MSZ i wice-MSZ, to właśnie ministerstwo pracowało nad dyplomacją, podczas gdy Kancelaria Prezydenta tylko odsyłała podpisane ustawy - i to była cała jej działalność. Nic się nie zmieniło poza tym, że teraz Don jest MSZ, więc dyplomacji nie ma w ogóle. Ewentualna prezydentura Dona nie będzie się wiele różniła od prezydentury Ursusa. Poza tym, że będzie ostatnia, bo spójnej wizji rozwoju kraju (prócz standardowego biadolenia na brak mieszkańców) nie ma. Pewna znana osoba (to nie moje słowa, Donowie!) napisała mi: "Moim zdaniem wszystko dąży do upadku Rzplitej" - jak tego uniknąć? To powinien być temat debaty prezydenckiej, bo z - całym szacunkiem - to, do czego się odniosę poniżej to w obecnej sytuacji śmiecie niegodne urzędu prezydenckiego.
BTW - Droga Osoba, która Napisałaś Powyższe: byłoby dobrze, gdybyś wypowiedziała się w tej debacie, bo mnie najwyraźniej nikt nie wierzy.
Ad I -
Eskwilinia nie ma graczy. Ma OBYWATELI. Bo jest mikronacją, a nie grą. Były El Presidente nie powinien popełniać takich pomyłek (chyba, że to zamierzone działanie... nie daj Eadanie!). Obowiązkiem El Presidente nie jest ubieganie się o nowych obywateli, bo to (czyli promocja kraju) - zgodnie z ustawą o RR i ustaleniami zwyczajowymi - jest rolą MSZ.
Czy mógłby Don wymienić, jakie działania na rzecz pozyskania nowych obywateli podęło MSZ w ciągu ostatnich, powiedzmy, 3 tygodni? I jaki odniosły skutek?
Droga biurokratyczna jest minimalna. W innych mikronacjach don van der Bizen czekałby nawet dłużej, bo wymagany byłby okres aktywności nieobywatelskiej (Sarmacja, Surmenia, parę innych krajów). U nas obywatelstwo może dostać każdy bez wysiłku w mniej niż tydzień - prawo pobytu jest potrzebne, aby odsiać najgorszy element i to się sprawdza, bo pewna grupa osób nie pojawia się na Wyspie nigdy więcej po złozeniu wniosku o prawo pobytu. Gdyby dostawali od razu obywatelstwo, to - owszem - mielibyśmy więcej obywateli, ale frekwencja w wyborach byłaby żenująco słaba.
Ponadto, zmiana tych przepisów należy do RN, a nie El Presdente, zatem, jeżeli życzyłby sobie Don zmian, powinien Don nie składać mandatu poselskiego. Ostatnia sytuacja zaś nie była spowodowana wadliwym systemem, ale niekompetencją premiera. Nie chcę się pastwić, więc nie powiem, kto wysuwał kandydaturę dona Łuczaka na PRR.
Ad II -
Kalkuje Don hasła prezydenckie z r-Polski, co jest szkodliwe i głupie. Jeżeli już RE musi być państwem demokratycznym, to budowanie politycznej zgody mija się z celem, bo mikronacja demokratyczna trwa tylko, jeżeli w parlamencie pojawiają się antagonizmy. W przeciwnym razie demokracja daje tylko rozbuchany system biurokratyczny. Zgoda rujnuje. Nezgoda jest fundamentem istnienia społeczeństw. Wszystkich.
"Będę podejmował inicjatywy" - jakie?
Ad III -
Zmiana systemu sprawi, ze w Państwie pojawi się wreszcie odpowiedzialność. W tej chwili nikt nie odpowiada za nic, bo RN nie kontroluje RR (a jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to chyba nie obserwuje życia RE). Wobec tego RR nie pracuje (na Wandę, chyba nigdy nie mieliśmy tak złego rządu jak teraz), a El Presidente jest tak słaby konstytucyjnie, że jedyny urząd, który wiąże się z zauważalnym wpływem na państwo to PRR. Dlatego należy wzmocnić szefa rządu, mianując go głową państwa.
Co więcej, proszę mi podać chociaż jeden pozytyw obecnego systemu, który dopuszcza sytuację, w której RN ma 3 posłów, w tym jednego na poły obcokrajowca, który ogranicza się do rzadkich, bezsensownych postów co jakiś czas, a RR (wybrana oczywiście DEMOKRATYCZNIE, bo jakie znaczenie mają zakulisowe machloje? - jest przecież DEMOKRACJA) nie pracuje?
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 21-11-2011 20:24
Nie będę się chował tak jak Wolter - to moje słowa donowie. I chyba przyznacie mi rację. Nie sądzę, by wybory prezydenkie coś w tej kwestii zmieniły, bo jeżeli donowie kandydaci chcą działać dla Eskwilinii, to powinni zacząć już teraz. Czy mają jakieś urzędy, czy nie - nie ma to wielkiego znaczenia. Nie chcę krytykować nieróbstwa większości (z chlubnymi wyjątkami) obywateli, bo sam ostatnio nic nie robię, ale nasze pomysły, realizowane od razu, są solą Eskwilinii. Nie debaty pt. ,,Co należy zrobić?" Masz pomysł - just do it.
Nie wiem skąd don Jaskoviakus wytrzasnął ustawę o RR, bo ta dopiero dziś została złożona w RN. Jak don może mówić, że rząd nic nie robi. Zgłoszona została już druga inicjatywa ustawodawcza, przeprowadzono spis powszechny. Ja obecnie czekam na rozpisanie wyborów uzupełniających do RN. obecnej sytuacji nie da się przeprowadzić niektórych zmian, które chciałem zrealizować.
Projekt ustawy o RR już kiedyś był zgłaszany, acz nieuchwalony. Moja pomyłka.
Drogi premierze... "Już druga inicjatywa"? A jak długo istnieje ten gabinet? Mam podać statystyki dot. działalności prawotwórczej dawnych RR?
Wg sondażowych danych zaledwie połowa obywateli wzięła udział w spisie, zresztą wyników dotąd nie opublikowano.
A to, że premier nie jest w stanie premierować to tylko argument przeciwko obecnej patologii.
@ Martinus - ja mam pomysł. Pisałem o nim. Nazywa się: Eskwilinia w Sarmacji.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 602 Miejscowość: Łodzia Data rejestracji: 31.07.11
Dodane dnia 22-11-2011 13:58
Już odpowiadam.
Widzę, że zupełnie bezceremonialnie atakujesz naszą demokrację. Mówisz o patologii? Owszem, obecnie przeżywamy kryzys. I próbuję odszukać słabe punkty systemu. A wg mnie jest to między innymi osoba Prezydenta.
Chyba każdy przyzna, że forsowanie projektu zaprzestania istnienia Eskwilinii jako suwerennego mikro-kraju i dobrowolnej zgody na wchłoniecie to nonsens. W jednej chwili zatracimy wszystko nad czym pracowaliśmy. Cały swój dorobek, całe swoje doświadczenie. Nigdy do tego ręki nie przyłożę, może ze względu na fakt iż sam u początków zaczynałem z Aurelem i Wilkiem to budować. Można przejąć pewne mechanizmy, wzorować się na doświadczeniach innych, ale to co proponuje Don Jaskoviakus, to czysta zdrada.
Obecnie polityka wydaje się być chora, ale na pewno w RE nie umiera. Nie jest absolutnie żadną podstawą do tego, by tworzyć autorytarne rządy. Inaczej skończy się to zapewne tak jak w kraju Wilandera.
Minister Wojska Dowódca Sił Powietrznych Szef Wywiadu Wojskowego "El Presidente"
Nunquam in deditionem venias!
Adam de Sigmund napisał/a:
Widzę, że zupełnie bezceremonialnie atakujesz naszą demokrację. Mówisz o patologii? Owszem, obecnie przeżywamy kryzys.
Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy padło to zdanie, ale towarzyszy nam od dawna. Zbyt długo chyba, jak na dobrze urzzone państwo?
Adam de Sigmund napisał/a:
I próbuję odszukać słabe punkty systemu. A wg mnie jest to między innymi osoba Prezydenta.
Zrzucanie na Ursusa całej winy za sytuację jest daleko posuniętym nadużyciem, bo poprawnie nie działa żadna (żadna!) instytucja nie funkcjonuje poprawnie. A Ursus - pomimo swojej b. słabej aktywności aktualnie, która wszakżże jest probierzem ogólnej chęci do działania - oddał krajowi wielkie usługi w wakacje, kiedy liczba aktywnych obywateli wynosiła 3 (słownie: trzy), włącznie z nim.
Adam de Sigmund napisał/a:
Chyba każdy przyzna, że forsowanie projektu zaprzestania istnienia Eskwilinii jako suwerennego mikro-kraju i dobrowolnej zgody na wchłoniecie to nonsens.
Don tak twierdzi. Ja tego nie przyznam, podobnie dwie inne osoby, które wybrały tę opcję w ankiecie.
W jednej chwili zatracimy wszystko nad czym pracowaliśmy. Cały swój dorobek, całe swoje doświadczenie.
Bzdura, bzdura, bzdura pomnożona przez nonsens. Czy Don w ogóle czytał dyskusję (w porządku, zalążdek dyskusji) na ten temat? Niczego nie tracimy. Absolutnie niczego. Niechże Don trochę poczyta o historii Sarmacji i jej prowincji, a potem spróbuje znowu wygłosić jakąś opinię. W jaki niby sposób ktokolwiek jest nam w stanie zabrać doświadczenie? Niechże Don przeanalizuje to zdanie pod względem logicznym. Opuścimy tylko niezbyt ładną stronę - opuścimy ją z honorami, pod sztandarem, zabierając kulturę, historię i obywateli (co najważniejsze). Mog od ręki wymienić kilkanaście pozytywów przeprowadzki do Sarmacji. Jest Don w stanie wymienić jakikolwiek argument za pozostaniem? Cóż daje nam tak zwana niepodległość (termin ten jest kolejną skandaliczną kalką z r-świata, ale muszę to znieść, bo nie zdołam wytłumaczyć Donom, że używanie go w tym kontekście jest nie na miejscu)?
Jeżeli zechce Don polemizować na ten temat, to uprzejmie proszę - nie tutaj. Tu dyskutujemy na temat programu Dona. Słabego, bardzo słabego programu.
Nigdy do tego ręki nie przyłożę, może ze względu na fakt iż sam u początków zaczynałem z Aurelem i Wilkiem to budować. Można przejąć pewne mechanizmy, wzorować się na doświadczeniach innych, ale to co proponuje Don Jaskoviakus, to czysta zdrada.
Wie Don, że RE to nie jest jego prywatna własność, prawda? Proszę liczyć się ze słowami, a najlepiej odwołać powyższe, bo sądy nie funkcjonują (no ta-ak...), więc jedynym wyjściem będzie danie mi satysfakcji z bronią w ręku.
Adam de Sigmund napisał/a:
Obecnie polityka wydaje się być chora, ale na pewno w RE nie umiera.
Oczywiście. A wie Don, ile postów pisano na forum dziennie przed kampanią wyborczą? To nie jest oznaka chorej polityki (ta jest chora, bo system jest, jaki jest), ale chorego państwa i społeczeństwa. Niektóre choroby bywają śmiertelne.
Adam de Sigmund napisał/a:
Nie jest absolutnie żadną podstawą do tego, by tworzyć autorytarne rządy.
Zupełnie nie wiem, do czego się to odnosi.
Adam de Sigmund napisał/a:
Inaczej skończy się to zapewne tak jak w kraju Wilandera.
Właśnie tak to się skończy (czyt.: przedzierzgniemy się w żałosną gierkę, która nie zasługuje na miano mikronacji), jeżeli teraz nie podejmiemy żadnych stanowczych kroków. A - jak znam Dona i ten kraj - żadnych stanowczych kroków nie będzie, jeżeli Don zostanie El Presidente.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Prawda, iż Eskwilinia nie jest własnością don Sigmund. Ale nie jest także Twoją własnością Jaskoviakusie. To prawda, że 3 obywateli popiera Twoją wizję. Ale 7 obywateli odrzuca tę wizja uznając to rozwiązanie za zbyt radykalne. Dlatego to don Sigmund wypowiada się w imieniu większości, a nie Ty.
Uważasz, iż Eskwilinia nie spełnia lub może niedługo nie spełniać wymogów jakie niesie za sobą nazywanie się mikronacją. Jednak jeśli stosować przedstawione przez Ciebie kryteria niewiele byłoby mikronacji w v-świecie. Gdyby wszyscy szli Twoim tokiem myślenia z wielości i niesamowitego kolorytu świata mikronacyjnego zostałyby tylko państwa takie jak: Sarmacja, Austro-Węgry, Surmienia, Federacja Al-Rajn czy ewentualnie Dreamland.
Należy zastanowić się czy mikronacje to zabawa dla wąskiej elity która spełnia odpowiednie wymogi czy dla wszystkich.
Moim zdaniem to zabawa dla wszystkich. Dobrze zorganizowane mikronacje (np. Sarmacja) mogą być wzorem i inspiracją- ale nie muszą.
Możesz osobiście gardzić Vilanderem, ale nie odbieraj prawa do bycia mikronacją obywatelom Wurstlandii.
Każda wirtualna społeczność która chce się zwać mikronacją ma do tego prawo. Nie musi być akcpetowana przez wszystkie v-państwa, ale może znaleźć sobie własną nisze w tym złożonym świecie.
Moim zdaniem obecna Eskwilinia znalazł swoje miejsce w v-świecie. Rozwijamy się i istniejemy już niemal 3 lata! Mamy swój dorobek, mamy też wiele sfer zaniedbanych, lecz ani Sarmacja, ani Surmenia nie powstały od razu. Były to państwa budowane długo i z mozołem i w bardziej sprzyjających czas dla takich przedsięwzięć jakim są mikronacje.
Donowie- cały świat mikroancji przeżywa obecnie wielki kryzys. Niewątpliwie zainteresowanie tą formą rozrywki jest coraz mniejsze. W tych trudnych czasach najgorszym co może się stać jest pochłanianie mniejszych mikronacji przez ,,starych graczy". Doprowadzi to do rychłej śmierci v-świata.
Ponadto Sarmacja to już w pełni ukształtowane państwo. Nie łudźmy się. iż Eskwilinia wniesie w nim nową jakość. Zapewne przyjmą nas z otwartymi ramionami i otoczą pewną opieką na początku, ale potem staniemy się tylko jedną z ich wielu prowincji. Zginiemy w sarmatyźmie, gdyż eskwilińska kultura jest w powijakach.
Gdybym chciał zostać Sarmatą zostałbym od razu obywatelem Sarmacji, a nie jakiejś podrzędnej Eskwilinii. Na moje nieszczęście wybrałem właśnie ów kraj- Wyspę w której każdy może zostać kim chcę. Kulturę która dopiero się kształtuje i społeczeństwo w której każdy jest wielkim patriotom, a nie graczem który odwiedza forum Sarmacji raz na miesiąc.
Nasza Wyspa ma wiele braków. Wiele jest w niej do zrobienia. Często miewamy kryzysy aktywności. Nasze prawo jest niejasne i zagmatwane. Nasza gospodarka ma poważne problemy. I właśnie dlatego taką sympatią darzę Eskwilinię. Wiele w niej jest do zrobienia. Można samemu w pojedynkę nawet wpływać na jej kształt i drogę rozwoju. Trzeba po prostu wyrzucić do kosza projekty likwidacji państwa na rzecz prowincji Sarmacji, trzeba wyrzucić hasło ,,kryzys" i wziąć się do roboty. Esto Perpetua!
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Postów: 602 Miejscowość: Łodzia Data rejestracji: 31.07.11
Dodane dnia 23-11-2011 21:42
Nie chodziło mi w swojej wypowiedzi by sam decydować. Przedstawiam swoje zdanie na ten ważny dla nas temat. I powinieneś wiedzieć Jaskoviakusie, o jakim autorytaryźmie mówię. Chyba nie zaprzeczysz, że jesteś zwolennikiem modelu prezydenckiego w którym osoba Głowy Państwa ma wszechobecną władzę i właściwie sama kształtuje większość życia politycznego w państwie. Prawda? Tak, masz rację - z chorobami trzeba walczyć. Ty z nimi nie chcesz walczyć. Ty chcesz uśmiercić to wszystko co obecnie jest. Przyłączając się do Sarmacji, nie łudź się, że cokolwiek z naszego dorobku pozostanie. Przejdą obywatele, ale życie w ich mikronacji będzie przebiegało tylko i wyłącznie pod ich dyktando. Chcesz dokonać samo destrukcji Rzeczpospolitej?
Minister Wojska Dowódca Sił Powietrznych Szef Wywiadu Wojskowego "El Presidente"
Nunquam in deditionem venias!
Adam de Sigmund napisał/a:
Chyba nie zaprzeczysz, że jesteś zwolennikiem modelu prezydenckiego w którym osoba Głowy Państwa ma wszechobecną władzę i właściwie sama kształtuje większość życia politycznego w państwie. Prawda?
Nie. Nieprawda. Jestem zwolennikiem modelu prezydenckiego, w którym szef rządu i państwa ma jakąkolwiek władzę. W przeciwieństwie do obecnego systemu, w którym władzy nie ma nikt. A czym jest państwo bez władzy?
Przyłączając się do Sarmacji, nie łudź się, że cokolwiek z naszego dorobku pozostanie. Przejdą obywatele, ale życie w ich mikronacji będzie przebiegało tylko i wyłącznie pod ich dyktando. Chcesz dokonać samo destrukcji Rzeczpospolitej?
Po raz kolejny: proszę zapoznać się z historią Sarmacji i jej prowincji, a potem głosić takie farmazony. Proszę wyjaśnić dlaczego uważa Don, że w jakiś magiczny sposób, nagle stracimy nasze doświadczenie (!) i wolę bycia Eskwilińczykami. Ja jej nie stracę. A jeżeli Don tak łatwo ulega presji, to jego rzecz.
Tym niemniej, to dyskusja na temat mojego programu, który przedstawiłem gdzie indziej. Don natomiast nie przedstawił wizji kraju. Jeżeli nie Sarmacja to co? Uprzedzam, że jeżeli odpowiedź oprze Don na tezie, że przecież "coś już mamy i możemy się wziąć do pracy", to raczej nie podejmę się dyskusji, bo byłaby ona bez sensu.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Cóż. W warunkach mikronacyjnych zawsze mamy do czynienia z brakiem władzy. Władza jest fikcją. Nawet jeśli ogłosimy się monarchią absolutną, czy dyktaturą, czy teokracją i powierzymy pełnie władzy jednej osobie nazywając ją Bogiem, to i tak owa osoba nie zdobędzie władzy. Bo wystarczy jeden najmniejszy wśród najmniejszych obywatel który będzie miał czas i chęci działać aktywnie i zgłosi parę ciekawych pomysłów i ów obywatel zaczyna mieć władzę a Wielki Lord Protektor/Jego Królewska Mość czy inny tam nie może powiedzieć ,,nie" jego pomysłom jeśli poprze go znaczna część społeczeństwa powie ,,o fajny pomysł". Chyba że ów Władca cieszy się naprawdę wielkim prestiżem osobistym i zaproponuje coś w zamian.
W mikronacjach władzę ma ten kto działa zawsze tak było i będzie. Dlaczego więc Eskwilinia jest demokracją a nie monarchią? Uważam, iż demokracja jest bardziej szczerym systemem, właśnie w związku z moimi wcześniejszymi rozważaniami. W demokracji mamy rządy ludu a wszyscy obywatele są równi. I tak jest w mikronacjach. Poza tym w demokracji parlamentarnej mamy mnóstwo urzędów i godności, co daje możliwość aby każdy obywatel mógł się poczuć kimś ważnym. Dzięki podziałowi władzy obywatel smakuje władzy przez dłuższy czas, próbując różnych smaków. System nie skazuje nikogo na bycie ,,nikim". Dlatego demokracja jest najlepszym i najszczerszym ustrojem. Dlatego jestem jego zwolennikiem.
System prezydencki zbliżałby Eskwilinię do wariantu monarchii parlamentarnej. Właściwie w warunkach mikronacyjnych byłyby to ustroje tożsame, tylko inaczej nazwane.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Dobrze kombinujesz, Cheewazzie, ale wciąż błądzisz. Rozważmy przedstawioną sytuację. Obywatel De Ananaso pisze na forum "Dyskusje": "Ave! Wpadłem na pomysł. Zróbmy to, to i to". Pomysł jest bezsprzecznie dobry, wszyscy klaszczą. Wiesz co się dzieje zaraz potem? Okazuje się, że nie jesteśmy w stanie go zrealizować, bo mamy za słabe zaplecze w ludziach i stronie. A nawet jeśli nie, to pomysł zapewne wymaga jakowyś regulacji prawnych. Kto je wprowadza? RN. Zanim PRN zarządzi debatę, przeprowadzi głosowanie etc. (zakładając, że RN ma 5 posłów i w ogóle może obradować) mija mnóstwo czasu. A zapał opada, pomysłodawca zapomina i jest zniechęcony. A kiedy już RN po ciężkich bojach uchwali stosowne prawo, obrabia je RR i znów trzeba założyć, że RR funkcjonuje.
(Notabene wszystkie te problemy rozwiązuje fuzja z Sarmacją. Przedstawiłem właśnie kolejne zalety projektu; wad nie ma).
Intellegere? Zgadzam się, że to nie wina demokracji (bo pewna jej doza zawsze jest niezbędna), ale obecny ustrój daje nam tylko rozbuchany system biurokratyczny i trawi czas wielu ludzi. Obywatele są równi. Ale nie powinni. Osoba, która pojawia się na forum raz na pół roku nie powinna być przez prawo traktowana tak jak Ty, bywalec codzienny.
A demokracja przedstawicielska nigdy nie oznacza rządów ludu. Czasem oznacza oligarchię, a czasem - jak u nas - zakulisokrację. Nie pamiętam wyborów, w których wyniku nie dałoby się przewidzieć/wyliczyć. Każdy głosuje na kolegę z partii, nie dlatego, żeby tamten miał jakiś genialny pomysł, ale dlatego tylko, że z r-świata dowiedział się, że tak trzeba. Przeoczył tylko lekcję "dlaczego". Kampania wyborcza nigdy - także i teraz - nie sprawia, że dyskutujemy na jakieś sensowne tematy, bo nawet teraz, choć to topic z programem dona De Sigmunda - dyskutujemy na tematy poboczne.
Co do pokrewieństwa pomiędzy systemem prezydenckim a monarchią. Masz rację. Monarchia jest "fajniejsza" ze względów estetycznych (to moje prywatne odczucia), poza tym bardziej spaja państwo, ponieważ wiąże się z odpowiednim ceremoniałem. (Ceremoniał państwowy - kolejna rzecz, której brakuje Eskwilinii). Tym niemniej: w praktyce to wszystko jedno.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 25-11-2011 21:37
Havelocku, z tezami które teraz głosisz nie mogę się zgodzić.
Mówisz, że nie władzy. Cheewazz słusznie zauważył, że władzę ma ten, kto jest aktywny. Dla realizacji 90 % projektów nie potrzeba zmian prawnych czy pytania się kogokolwiek o zgodę. Mówisz - ceremoniału nam brakuje. To go napisz. Prywatny. Po co ustawa do tego? Chyba tylko jako kwiatek do kożucha, by RN miała nad czym pacować (choć to też tworzy urok naszego państwa).
Zarzucasz nam kulisokrację. Masz nieco racji, coś niecoś wiem na ten temat Dlatego będę przemawiał pro domo sua. Jeżeli sądzisz, że czyniłem takie a nie inne starania dla stworzenia takiego a nie innego rządu tylko dlatego, że wspieram ,,kolegę z partii, nie dlatego, żeby tamten miał jakiś genialny pomysł, ale dlatego tylko, że z r-świata dowiedziałem się, że tak trzeba", to czuję się nieco dotknięty. Naprawdę przypisujesz mi taki brak obiektywizmu i naiwność? Cały czas chodziło mi o to, by wszyscy nasi nieco urażalscy obywatele (a tacy stanowią 2/3 populacji) trzymali się jakoś razem, a nie zamykali w ekstremach, wznosili okopy św. Trójcy i mówili: ,,My jesteśmy tu gdzie wtedy, wy tam gdzie stał Vilander".
Wiesz, Havelocku, bez urazy, ale tak ostatnio sobie pomyślałem, że masz wiele wspólnego z rządem Olszewskiego. Nawet jeśli miał rację, to okraszał to takim skrajnym słownictwem i przypisywał sobie taką wyłączność na dobre rozwiązania, że to odrzucało od niego ludzi.
Postów: 602 Miejscowość: Łodzia Data rejestracji: 31.07.11
Dodane dnia 26-11-2011 00:22
Że przewlekle procedury? Nie czujesz tego Jaskoviakusu? Własnie o to chodzi! Własnie tym jest polityka w demokracji! Nie musimy pławić annały od razu and każdym pomysłem - niech każdy poseł, wybrany przez LUD go obejrzy, zagłosuje i odpowiednie instytucje wydadzą uchwałę, ustawę czy rozporządzenie. To jest sedno sprawy. Owszem, możemy żyć twoją koncepcją. Jednowładztwa, bezkrytycznego przyjmowania rzeczy, które ci spodobają.... A gdzie obiektywizm? Gdzie jakieś zasady? W takim państwie panował by tylko gust władcy.
Nie zgodzę się, że pewnych wyborów nie dało się przewidzieć. Zdarzyło się tak co najmniej trzykrotnie.
Minister Wojska Dowódca Sił Powietrznych Szef Wywiadu Wojskowego "El Presidente"
Nunquam in deditionem venias!
@ Martinus:
"Władzę ma ten, kto jest aktywny" trąci mi propagandowym hasełkiem. Może i ma coś w sobie, ale to banał. Jaką władzę mam z tytułu stuparudziesięciu postów na Nowym Forum?
Co do ceremoniału: a na co nam prywatny mój ceremoniał? Sęk w tym, coby urzędy państwowe zachowywały się jednako przy określonych okazjach, nie ja.
Co do kulisokracji: okopy św. Trójcy fajne są A budowanie tzw. zgody narodowej (bo do tego sprowadza się to, co napisałeś) to banał gorszy nawet niż ten pierwszy. A co nam po zgodzie? Przez kilka ostatnich tygodni panowała powszechna zgoda i wiesz co? Eskwilinia umilkła. Właśnie zaczęliśmy się kłócić o kilka spraw i coś się buja. I chcesz mi powiedzieć, że zgoda buduje...?
@ De Sigmund:
"Jaskoviakusie", pięknie proszę.
Cholera, generalnie nie chce mi się odpisywać, bo Don nie zadaje sobie trudu, żeby przeczytać moje. Czy ja wspomniałem cokolwiek o jednowładztwie? Życzyłbym sobie tylko, zeby para nie szła w gwizdek jak teraz. Nieprawdą jest, ze każdy poseł ogląda, debatuje etc. Vide RN i ostatnia burzliwa debata nad ustawą o RR. Pożyteczniejszymi sprawami można się zająć.
A obiektywizm nie istnieje. Ale to nie pora na udowadnianie tego.
Tym niemniej, oboje wkręcacie mnie w dyskusję nie na temat. Zadam jeszcze raz to samo pytanie, wielkimi bukwami. Do dona De Sigmunda naturalnie:
CO ZAMIAST DOŁĄCZENIA DO SARMACJI?
Zwracam uwagę, ze Don nie odniósł się wciąż do moich uwag co do programu Dona.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Edytowane przez Jaskoviakus dnia 26-11-2011 01:23
Wydaje mi się, że gdybyście tyle czasu i energii poświecili na debaty w RN czy inne ważne sprawy, zamiast się tu kłócić, to wyszłoby to na zdrowie Rzeczypospolitej. Chyba jest nam potrzebny jakiś poważny wstrząs. Nie dość, że w Radzie zostało tylko trzech posłów, Prezydent się prawie nie odzywa i nie robi tego co do niego należy, to jeszcze dziś jeden z ministrów poprosił o dymisję. Jak tak dalej pójdzie to ja zostanę jednowładcą i będzie najlepiej Weźcie się do roboty! mam nadzieję, że od poniedziałku będzie lepiej. Proszę nowego Prezydenta by jak najszybciej rozpisał wybory uzupełniające.
Don Aureliuszu:
Te wszystkie kłótnie i rewolucje to woda na młyn dla naszego społeczeństwa. Jak słusznie zauważył don Jaskoviakus- w przypadku mikronacji to właśnie niezgoda buduje Pomysł don Jaskoviakusa jest tak rewolucyjny i sposób jego argumentacji tak ofensywny (jak to zauważył don Lupinus), iż już teraz jestem całkowicie przekonany, iż jego pomysł upadnie (co zresztą widać po ankiecie). Jakkolwiek i tak don Jaskoviakus odniósł już ten sukces, że nareszcie na forum zaczęło się coś dać. Przypomnę też, iż swojego czasu elementem elektryzującym naszą scenę polityczną był pewien faszysta- dos Santos. Później Wolter. A jeszcze przed Santosem- wspólny wróg- Wurstlandia. Mikronacja bez wewnętrznych podziałów, bez różnic politycznych, bez wrogów- umiera. Vide: Królewstwo Francji przyżywające obecnie kryzys ustrojowy. Vide- Tyrencja. Vide- OPM.
Dlatego dziękuje donowi Jaksoviakusowi za owe przedsięwzięcie.
Don Lupinusie:
Opuszczenie Eskwilinii to coś co nie mieści mi się w głowie. Tak dużo pracy i czasu poświęciłem naszej Wyspie. Tak dużo czasu poświecili mu inni obywatele. Uważam, iż Eskwilinii ma swój wewnętrzy urok któremu trudno się jest oprzeć. Myślę, iż każdy z nas- don Sigmund, don Aureliusz, don Prystor, czy inni, a zwłaszcza don Jaskoviakus który przecież tyle wysiłku wniósł w rozwój Eskwilinii, których to starań owocem jest choćby to forum, nie są w stanie opuścić naszej Ojczyzny.
Eskwilinia to nasze wspólne dobro które razem budujemy. I mimo, iż nasze pomysły mogą wydawać się jak najlepsze ostatecznie to wszyscy obywatele decydują o tym czym Eskwilinia będzie. Gdyż Eskwilinia zbudowane jest z nas i jak każda mikronacja rządzi się zasadą- Nic o nas bez nas
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla