Dnia 25.08.11
Do: Sąd Krajowy w Łodzi Pozew w sprawie działania na szkodę Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Wysoki Sądzie, na podstawie art. 5 Ustawy z dnia 23 kwietnia 2011 r o Reprezentowaniu Rzeczpospolitej Eskwilińskiej przed Sądami, Rzeczpospolita Eskwilińska, przez osobę Ministra Spraw Zagranicznych don Cheewazza Khadila, oskarża don Havlocka Jaskoviakusa, na podstawie art.15 §2 Kodeksu Karzącego Rzeczpospolitej Eskwilińskiej z dnia 24 lutego 2010, o działanie na szkodę Rzeczpospolitej Eskwilińskiej. Powód domaga się orzeczenia wobec pozwanego kary banicji i grzywny w wysokości 5 tys. @ na rzecz Skarbu Państwa.
Opis sprawy:
Don Havlock Jaskoviakus podjął na własną rękę bez konsultowania się z Prezydentem RE czy Ministrem Spraw Zagranicznych , którzy to są odpowiedzialni wg prawa eskwilińskiego za realizowanie polityki zagranicznej, oraz bez żadnego pełnomocnictwa do prowadzenia takich rozmów, a w szczególności podejmowania ostatecznych decyzji, działania zmierzające do oznaczenia na powszechnie używanej mapie O'Rhandy terenu zwanego zwyczajowo ,,Estonią", leżącego na kontynencie vaarlandzkim, jako terytorium Eskwilinii. Nie jest dla nikogo tajemnicą, iż MSZ zabiegało o przyłączenie Estonii, jako terytorium Osterii, do Eskwilinii, co spotkało się z przychylnością większości państw Vaarlandu. Niestety MSZ nie udało się sfinalizować pomyślnych negocjacji, gdyż napotkało na trudności w sporządzeniu umowy międzynarodowej która gwarantowałaby niepodważalność nabycia nowych terenów przez Eskwilinię, a także zwiększyłaby prestiż Eskwilinii jako państwa prawa.
Wobec fiaska zabiegań MSZ, don Jaskoviakus podjął starania na własną rękę o zaznaczenie nabytku Eskwilinii.
W ich wyniku Estonia faktycznie została oznaczona jako eskwilińska. Jednak stan na mapie nie odpowiada stanowi faktycznemu. Bez umowy międzynarodowej, zmiany na mapie są bezprawne i ośmieszają Rzeczpospolitą Eskwilińską. Co więcej, w każdym momencie którekolwiek z mikronacji może zarzucić Eskwilinii bezprawne zagarnięcie owych terenów. Wg oceny MSZ działania don Jaskoviakusa narażają na poważny szwank reptuację RE i jej wiarygodność dla naszych partnerów międzynarodowych. Wobec powyższego nie pozostawia wątpliwości, iż działania don Joskoviakusa są działaniami na szkodę RE.
Cheewazz Khadil
Minister Spraw Zagranicznych Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Załączniki:
-kwit wpłaty przez Skarb Państwa 250 @ kosztów procesowych
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Edytowane przez Administrator dnia 04-06-2012 16:49
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Wysoki Sądzie,
Przedmiotem dzisiejszej rozprawy jak i mojego wniosku nie jest moralna ocena faktycznych konsekwencji czynu don Jaskoviakusa. Nie zależy mi na stwierdzeniu czy jego działalność można kierując się emocjami nazwać zdradą i czy działał dla dobra czy zła Rzeczpospolitej Eskwilińskiej. Intencje nie mają dla mnie żadnego znaczenia- liczą się fakty. Resor Spraw Zagranicznych jest, co chyba nikt nie wątpi, bardzo trudną i wrażliwą sferą działań politycznych. Osoby które podejmują się działań w owej strefie powinni wykazywać się wielką ostrożnością, gdyż nie ma w nim działań które pozostają bez odzewu. W rzeczonej sprawie, don Jaskoviakus wykazał się działaniem pozbawionym choćby elementarnej ostrożności i rozwagi- naraził w ten sposób na szwank reputację Rzeczpospolitej Eskwilińskiej.
Art 15 KK mówi: ,,Kto, będąc przedstawicielem Rzeczypospolitej lub pracownikiem jej służb wywiadowczych, działa na jej szkodę,
podlega karze banicji lub grzywny w wysokości od 2 tys. do 5 tys. @ "
Chciałbym najpierw udowodnić, iż don Jaskoviakus jest podmiotem określonym w owym przepisie. Otóż wg wiążącej państwo deklaracji składu delegacji z Gmachu Narodów OPM, don Joskoviakus jest członkiem delegacji, a więc ma prawo wypowiadać się w imieniu Rzeczpospolitej Eskwilińskiej i prezentować jej stanowisko. Jeśli Wysoki Sąd zezwoli przedstawię odpowiedni dowód w postaci linku internetowego.
Skoro uznamy, iż don Jaskoviakus jest reprezentantem Rzeczpospolitej Eskwilińskiej, należy zastanowić się nad tym, czy faktycznie działał on ,,na jej szkodę". W moim odczuciu, tak jak w odczuciu każdego rozsądnego obywatela, samowolne działanie delegata kraju, bez upoważnienia MSZ lub Prezydenta RE, jest działaniem wbrew prawu i zasługującym na najwyższe potępienie.
Wg. art 23 Konstytucji ust.3 to Prezydent RE realizuje politykę zagraniczną RE, do czego przybiera sobie MSZ.
Wg art.38 Konstytucji to MSZ w imieniu Prezydenta RE sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi.
Konstytucja, ani żadna inna ustawa nie wymienia innych podmiotów mogących samodzielnie decydować o polityce zagranicznej. W owej sprawie nie podlega wątpliwości, iż don Jaskoviakus postępował wbrew prawu i to prawu najwyższej rangi- Konstytucji RE!
Działania don Joskoviakusa w mojej ocenie, jako człowieka odpowiedzialnego z ramienia Prezydenta RE za politykę zagraniczną naszego państwa, są szkodliwe dla RE. Samo oznaczenie terenów zwanych zwyczajowo ,,Estonią" jako eskwilińskie nie sprawią, iż teren ten faktycznie będzie podlegał pod naszą administrację. Nie zmieni tego nawet fakt, iż państwa Vaarlandu, lub inaczej Nowego Kontynentu, są przychylne tej aneksji. Faktem, jest, iż na mocy Traktatu o ziemiach niczyich, mają one prawo decydować o przydzieleniu owych ziem do innych krajów. Jednak fakt oznaczenia na mapie owych ziem na mapie nie gwarantuje nam administrowania tym terytorium w świetle prawa międzynarodowego. To gwarantowałaby nam tylko dobrze sporządzona umowa międzynarodowa, na której podpisałoby się większość państw Vaarlandu (aby dopełnić wymagań z Traktatu o ziemiach niczyich). Losy sympatii państw do siebie są zmienne. Nikt nie może zagwarantować nam, iż za dzień, miesiąc czy rok, nastawienie jednego z państw Nowego Kontynentu do nas się nie zmieni. Wtedy takie państwo może podważyć zasadność eskwilińskiej aneksji ,,Estoni" i niestety w takiej sytuacji nie będziemy mieli żadnych argumentów na obronę. Poza tym, przedsięwzięcie don Jaskoviakusa niszczy reputacji Eskwilinii jako państwa prawa, stawiając nas w równym rzędzie z takimi mikronacjami jak Samuda czy Osada Wikingów, które zamiast polegać na umowach międzynarodowych wolą działać osobiście i kierować się polityką działań dokonanych. Po co sporządzać umowę międzynarodową skoro można wkroczyć zbrojnie na tereny niezajmowane przez nikogo? Po co zabiegać dyplomatycznie o uzyskanie terenów ziem niczyich skoro można poprosić administratora mapy o oznaczenie ich jako nasze? Dlaczego zajęliśmy tak tylko Estonię? Dlaczego nie cały Nowy Kontynent?
Wysoki Sądzie, w świetle powyższych argumentów musimy uznać, iż nasz delegat do OPM, będący oficjalnym reprezentantem Eskwilinii, wykroczył daleko poza swoje upoważnienia i kompetencję i swym nierozważnym i nieprzemyślanym działaniem wystawił na szwank reputację Rzeczpospolitej na arenie międzynarodowej. Okoliczność, iż czynił to w dobrych intencjach, nie jest w tym wypadku okolicznością łagodzącą, gdyż od przedstawicieli resortu Spraw Zagranicznych wymaga się pełnej rozwagi i odpowiedzialności za własne czyny. Dlatego proszę Wysoki Sąd o najwyższy wymiar kary dla don Jaskoviakusa jaki przewiduje powołany przeze mnie we wniosku przepis. Gratias ago!
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 03-09-2011 19:59
Iudice Alte!
Przytoczony przez powoda art. 15 §. 2 Kodeksu Karzącego określa trzy znamiona sankcjonowanego czynu:
1) sprawca był w czasie czynu przedstawicielem RE lub pracownikiem jej służb wywiadowczych;
2) Rzeczpospolita poniosła szkodę,
3) sprawca działał na szkodę RE.
Co do przesłanki drugiej nie ma sporu - Eskwilinia poniosła pewną szkodę (niewielką zresztą), gdyż ,,wyręczono" właściwe władze, co godzi w jej prestiż i w interes publiczny. Pozostałe jednak, budzą uzasadnione wątpliwości.
W czasie popełnienie czynu oskarżony nie był pracownikiem służb wywiadowczych RE. Jeżeli powód przeczy temu, wnoszę o przeprowadzenie dowodu ze świadków i przesłuchanie Sekretarza ds. Wewnętrznych i Wojskowości na okoliczność służby don Jaskoviakusa w tychże.
Nie był ona także - wbrew temu, co twierdzi powód - przedstawicielem RE. Co ustawa rozumie przez ,,przedstawiciela"? Analiza całego art. 15 KK §. 2 i art. 15 §. 3 wskazuje, że przede wszystkim penalizuje on czyny skierowane przeciw Rzeczypospolitej od zewnątrz lub od wewnątrz w porozumieniu z czynnikami zewnętrznymi. Stąd też sformułowania typu ,,pracownik służb wywiadowczych", ,,obcy wywiad" itp. Tak więc przestępstwo to popełnić może wyłącznie oficjalnie wyznaczony urzędnik Rzeczypospolitej i to w związku z przyznanym mu umocowaniem, w tym wypadku w sprawach zagranicznych - czyn w zamyśle ustawodawcy jest aktem zdrady przy wykorzystaniu udzielonych kompetencji lub informacji. Gdyby bowiem przestępstwo to mógł popełnić każdy, ustawodawca nie wymieniałby osobno przedstawicieli.
Kim w chwili popełnienia czynu był don Jaskoviakus? Sekretarzem ds. Wewnętrznych i Wojskowości (a więc nie przedstawicielem) oraz członkiem delegacji RE przy OPM. Był więc przedstawicielem, ale tylko i wyłącznie w relacjach Rzeczpospolita-OPM. Mapa O'Rhady ani sam O'Rhada nie są zaś organami OPM. Don Jaskoviakus nie mógł nadużyć swej pozycji przedstawiciela przy OPM w negocjacjach, które prowadził.
Tak samo negocjacje nie można uznać za prowadzenie polityki zagranicznej. Tak jak O'Rhada nie jest organem OPM, tak nie jest również państwem, organizacją międzynarodową ani ich przedstawicielem. Jest wyłącznie osobą prywatną. Obecność Eskwilinii na jego mapie nie wpływa de iure na relacje z innymi podmiotami międzynarodowymi, o czym będzie jeszcze mowa.
Powód szeroko rozwodzi się na temat tego, że nie interesuje go działanie w dobrych intencjach, gdyż ,,od przedstawicieli resortu Spraw Zagranicznych wymaga się pełnej rozwagi i odpowiedzialności za własne czyny". Pełna zgodna na to - z drobnym wszakże zastrzeżeniem. Przytoczone przez don Khadila przymioty przedstawiciela resortu nie są wymienione w prawie pisanym, a zwłaszcza w Kodeksie Karzącym. Jako takie mogą stanowić odrębną podstawę odpowiedzialności li tylko dyscyplinarnej (Prezydent Prystor może np. pozbawić oskarżonego członkowstwa w delegacji do OPM), ale nie karnej. Aby stwierdzić istnienie takiej odpowiedzialności, należy sięgnąć do wyrażonej wprost treści przepisu, posiłkując się przy tym elementarną zasadą nullum crimen sine lege scripta.
Do określenia kolejnego znamienia czynu, przepis używa sformułowania ,,działania na szkodę". Implikuje to umyślność, gdyż każde działanie świadomego człowieka podjęte jest z pewnym celem, w przeciwieństwie do np. czynności czy odruchu, a więc jest umyślne. Gdyby ustawodawca chciał spenalizować nieumyślne działanie, jako znamię przestępstwa wskazał by skutek - ,,Kto, będąc... itd., szkodzi Rzeczypospolitej, podlega karze". Ustawodawca nie czyni tego jednak.
Artykuł 4 §. 3 Kodeksu Karzącego stanowi, że czyn popełniony jest umyślnie, jeśli sprawca ma zamiar jego popełnienia (w tym wypadku - chce zaszkodzić RE) lub godzi się na konsekwencje czynu (czyli na poniesienie uszczerbku przez Rzeczpospolitą). W przedmiotowej sprawie nie zachodzi ten wypadek. Oskarżony bowiem nie chciał wyrządzić szkody - wręcz przeciwnie, działał w głębokim przekonaniu, że czyni dobrze - ani się też na szkodę nie godził.
To, jaki jest interes narodowy Eskwilinii, oskarżony określa inaczej niż MSZ. Wiążąca (,,obiektywna") jest oczywiście opinia MSZ, ale nie ma to znaczenia dla sprawy. Art. 4 §. 3 nie mówi bowiem: ,,godzi się, choć mógł, przez porównanie ze stanem obiektywnym, przewidzieć uszczerbek", tylko ,,godzi się, choć przewidywał uszczerbek interesów RE". Badamy nie stan obiektywny (,,możność przewidzenia)", a subiektywne odczucia sprawcy (,,przewidywania"). Czyn oskarżonego zaś, nie godzi w interes RE, taki, jakim on go rozumiał - oskarżony nie przewidywał więc uszczerbku tegoż.
W związku z powyższym oskarżony nie wypełnił znamion czynu opisanego w powołanym artykule i nie podlega przewidzianej w nim karze. Gdyby jednak Iudicium Altum nie podzieliło moich argumentów, co zdarzyć się może, a ja jako retor mam obowiązek z ostrożności procesowej uwzględnić, pragnę zwrócić uwagę Iudici Alti na art. 13 §. 2. Zawiera on tzw. dyrektywy wymiaru kary:
,,Wymierzając karę sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, rodzaj i rozmiar ujemnych skutków przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia sprawcy przed i po popełnieniu przestępstwa oraz zachowanie się pokrzywdzonego."
Wszyscy doskonale znamy sylwetkę oskarżonego Havelocka Jaskoviakusa. Jego zaangażowanie w sprawy kraju i patriotyzm, nieraz kontrowersyjne w formie, nie podlegają wątpliwości. Docenione one zostały przez tę samą Rzeczpospolitą, której obecny przedstawiciel pozywa go do sądu. Oskarżony jest wszak kawalerem Krzyża Wojennego za walki z naszym ciemiężcą, Ispalią, oraz Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti za, o, ironio!, zasługi na polu dyplomacji eskwilińskiej. Wszystko to, oraz okoliczności sprawy, pozwalają mieć jak nalepszą opinię o motywach, jakimi kierował się don Jaskoviakus. Również szkoda, jaką nieumyślnie wyrządził nie jest wielka i stosunkowo łatwa do naprawienia. Mapa O'Rhady, choć powszechnie znana, nie jest bowiem oficjalnie zatwierdzona przez całą opinię międzynarodową. Można tutaj przytoczyć wypowiedzi na forum OPM:
,,Ja nigdy żadnego państwa do uznania "mapy O'Rhady" nie nakłaniałem - bo uważam to za niepotrzebne. Nie kręci mnie licytowanie się na "uznania" z "mapą Nandera" czy jakąkolwiek inną. Mapa jaka jest, każdy widzi. Jeżeli ktoś z niej korzysta - to tym lepiej. Nie musi od razu jej uznawać czy ratyfikować - bo może zgadzać się i korzystać z części, a negować i odrzucać inną. Może prowadzi to do kilku nieścisłości (Wurstlandia i Siedmiogród na obu mapach w różnych miejscach), ale to już jest niejako kwestia tych państw." - Timoteos Stefanosigos (Sekretarz Generalny OPM)
,,Kwestia, kto jaką mapę uznaje jest raczej nieistotna, a Ekscelencje głównie na nią zwracają uwagę. Przecież nazwy państw OPM są te same. Być może inny jest ich zakres terytorialny, ale to nie stwarza chyba problemów w stworzeniu leksykonu geograficznego. Mapa to tylko wizualizacja, a jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia." - Jean Pierre Lavandier (przedstawiciel Francji).
Dlatego też wymiar kary proponowany przez powoda jest niewspółmiernie wysoki do wagi przewinienia oraz celu kary, którym ma być przede wszystkim resocjalizacja.
Mając to wszystko na uwadze, wnoszę o oczyszczenie don Havelocka Jaskoviakusa ze wszystkich zarzutów oraz obciążenie powoda kosztami sądowymi, w tym wynagrodzeniem retora.
W razie jednak, gdyby, co wierzę głęboko - nie nastąpi, Iudicum Altum raczyło uznać mego klienta winnym, wnoszę o wymierzenie mu upomnienia oraz orzeczenie grzywny w wysokości 2000 @.
Gratias ago!
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Edytowane przez Martinus de Wilczyno dnia 03-09-2011 22:24
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Zaprzeczam aby oskarżony był pracownikiem służb wywiadowczych.
Oto rzeczony dowód w postaci linku:
http://gmach.opm.org.pl/thread-253.html
Pod owym adresem można znaleźć informację z 15.06.2011, iż w skład delegacji RE przy OPM wchodzi don Prezydent Prystor, moja osoba oraz don Jaskoviakus jako członek delegacji. Wg przepisów regulujących działanie OPM, członek delegacji ma prawo wypowiadać się w imieniu państwa członkowskiego w dyskusjach na forum. Jednak nie jest też tajemnicą, iż skład delegacji stanowią zwykle osoby odpowiedzialne za prowadzenie polityki zagranicznej państw członkowskich.
Nie podlega też wątpliwości, iż don Jaskoviakus jako członek delegacji i osoba uprawniona do przedstawiania oficjalnego stanowiska RE- jest oficjalnym reprezentantem RE na arenie międzynarodowej. Tak więc nasuwają się dwa wnioski:
1. Don Jaskoviakus JEST przedstawicielem RE i działał w jej imieniu
2. Don Jaskoviakus przekroczył swe kompetencje działając bez upoważnienia i wykorzystując fakt, iż jako delegat przy OPM w postrzeganiu innych członków OPM jawił się jako osoba która MOŻE podejmować WIĄŻĄCE decyzje i działania w imieniu RE.
Dalsze argumenty i wnioski przedstawię w mowie końcowej.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 04-09-2011 12:48
Iudice Alte!
Odniosę się jedynie do ostatnich słów powoda. Twierdzi on, cytuję: ,,jako delegat przy OPM w postrzeganiu innych członków OPM jawił się jako osoba która MOŻE podejmować WIĄŻĄCE decyzje i działania w imieniu RE".
Pragnę z całą stanowczością podkreślić - prawo karne opiera się na zasadzie nullum crimen sine lege. Z treści ustawy zaś nie wynika, że karze podlega ten kto JAWI się jako przedstawiciel, tylko kto BYŁ przedstawicielem. Przepis karze bowiem zdradę przy wykorzystaniu posiadanych informacji niejawnych.
Po wtóre - ,,w postrzeganiu członków OPM". O'Rhada jest osobą prywatną, nie członkiem OPM.
Ponadto nie ma nic do dodania Iudice Alte.
Gratias ago.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Cóż donie Wilczyński to naprawdę niezwykle niestosowne i wbrew procedurze sądowej odzywać się bez udzielenia głosu. Tak samo jak przedstawić dowody, tak jak don, to uczynił w swej pierwszej mowie. Zachowanie dona oddaje pod rozwagę sądu.
Pozwolę sobie teraz, o ile don Wilczyński mi pozwoli nie przekrzykując mnie, wygłosić mowę końcową.
1.Iudice Alte, jak już mówiłem don Jaskoviakus należy uznać w sposób niewątpliwy za przedstawiciela RE. Status delegata przy OPM daje możliwość prezentowania oficjalnego stanowiska RE w Gmachu Narodów.
2.Jednakże owa możliwość nie jest powiązana z możliwością decydowania i podejmowania wiążących decyzji, gdyż zabrania tego nasza Konstytucja. Natomiast członkowie OPM, mogą postrzegać i postrzegają delegatów jako osoby upoważnione do podejmowania takich decyzji. Jest to istotne, gdyż don O'Rhanda, co nie jest tajemnicą, jest obecnie Sekretarzem Generalnym OPM używając nazwiska Timoteos Stefanosignos. Don Jaskoviakus wiedział o tym i podstępnie wykorzystał domniemane przez SG OPM kompetencje do skladania wiążących deklaracji i decyzji w imienu RE, do załatwienia kwestii mapy. Nikt wszak nie wątpi chyba, iż O'Rhanda alias Stefanosignos nie oznaczyłby Estonii jako eskwilińskiej bez jej wyraźnej prośby! Wszak don O'Rhanda znany jest ze swej rzetelności. Don Jaskoviakus działał świadomie przekraczając swoje komeptencje i z pewnością działa w imieniu RE- nie podlega to dyskusji.
3. Czyn don Jaskoviakusa z pewnością można nazwać też działaniem. Wydumana teoria retora oskarżonego, iż pojęcie działanie implikuje umyślność, jest nie do przyjęcia. Działanie to każdy czyn człowieka który nie jest zaniechaniem- czyli brakiem działania. Zresztą retor powoda sam sobie zaprzecza, mówiąc, po swoim wywodzie odnośnie implikacji użycia pojęcia ,,działanie", cytuje: ,,oskarżony (...) działał w głębokim przekonaniu, iż czyni dobrze". Postawa don Jaskovikaksa była aktywna nie pasywna. Świadomie podjął on działanie w celu oznaczenia Estonii jako eskwilńskiej. To nie don O'Rhanda zwrócił się do niego z zapytaniem czy Estonia należy do Eskwilinii, tylko on sam zwrócił na to uwagę donowi O'Rhandzie celowo wprowadzając go w błąd.
4. Działanie Jaskoviakusa było świadomie. Nie istotne są intencje jakimi się kierował. Wiedział on, iż Eskwilinia nie administruje ziemiami Estoni. Wiedział, iż umowa międzynarodowa nie została zawarta. Wiedział, iż nie ma upoważnienia do prowadzenia takich rozmów. Wiedział, iż O'Rhanda alias Stefanosignos uważa go za oficjalnego reprezentanta Eskwilinii mającego upoważnienie do podejmowania w imienu RE wiążących decyzji i deklaracji. Być może don Jaskoviakus nie był świadomy, iż jego działania mogą być tak szkodliwe dla Eskwilinii. Jednak jego działanie było z pewnością bezprawne i w pełni świadome.
5. Działanie don Jaskoviakusa było także szkodliwe dla RE, co udowodniłem i z czym zgodził się retor pozwanego. Przypomnę, iż mamy tutaj do czynienia ze szkodą która już teraz dotknęła Eskwilinię, w postaci obniżenia jej prestiżu państwa prawnego i zrównania ją z państwami którzy zamiast prawem posługują się armiami i polityką faktów dokonanych dla zrealizowania swoich ambicji i zamierzeń. Mamy też realne niebezpieczeństwo szkody, w postaci podważenia prawa RE do administrowania Estonią przez każdego z sygnatariuszy Traktatu o ziemiach niczyich. Stworzenie takiego zagrożenia jest także działaniem na szkodę RE.
6. Mając na uwadze dobro RE wnioskuje w imieniu Rzeczpospolitej Eskwilińskiej o wymierzenie najsurowszej z przewidzianej przez przepis stanowiący podstawę mojego powództwa kary- 5000@ grzywny i banicji don Jaskoviakusa. Głęboko wierzę, iż Wysoki Sąd zwróci uwagę, na szkodliwe konsekwencję wymierzenia niższego wyroku. Nie możemy dopuścić by nasi obywatel wątpili, iż nasza Rzeczpospolita jest państwem prawa, gdzie działania wbrew prawu są tolerowane.
Gratias ago!
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Edytowane przez Cheewazz Khadil dnia 04-09-2011 13:27
Autor
RE: Sąd Krajowy: Pozew w sprawie działania na szkodę RE
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 04-09-2011 15:54
Bardzo przepraszam Iudice Alte, przesłyszałem się i myślałem, że Iudicium udziela głosu mnie. To się nie powtórzy.
Ad. 1
Podtrzymuję moje stanowisko co do bycia przedstawicielem. Do Jaskoviakus mógłby odpowiadać z art. 15 §. 2 TYLKO gdyby nadużył stanowiska w relacjach z OPM.
Ad. 2
Nie ma znaczenia dla sprawy kim prywatnie jest don Stefanosigos. To, co czyni pod pseudonimem nie jest czynione urzędowo, czyli - O'Rhada nie jest Sekretarzem Generalnym. Jeśli jednak zdaniem Iudici Alti miało to znaczenie - wnoszę, aby powód wpierw udowodnił, że don Stefanosigos i O'Rhada to te same osoby, a ponadto, że oskarżony o tym wiedział.
Ad. 3
Powód raczy mylić potoczne pojęcie ,,działania" z prawnym pojęciem ,,działania". Ponadto umyślność dotyczyć ma nie osiągnięcia określonego skutku, a szkodzenia Rzeczypospolitej. Badamy więc intencję oskarżonego, jak już wcześniej szeroko wyjaśniłem.
Ad. 4
Tym niemniej należy brać intencje pod uwagę, gdyż tak czyni przepis. A skoro tak, to intencje przesądzają - do Jaskoviakus alias Anonimus nie wypełnił znamion czynu zabronionego i nie podlega karze.
Ad. 5
Ustawa nie mówi o ,,wyrządzeniu szkody", ani tym bardziej ,,sprowadzeniu niebezpieczeństwa szkody". Mówi o ,,działaniu na szkodę".
W związku z powyższym podtrzymuję swoje wnioski wyrażone w pierwszej mowie.
Gratias ago.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.