Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 23-05-2012 23:22
Generał rozsiadł się, popijając sok z lodem. Była godzina 15- więc jego czas pracy, ale od jakiegoś czasu ostatnią godzinę zamiast siedzieć bez sensu w biurze i wpatrywać się w ścianę- przynosił książki i czytał. Tym razem to była kupiona na przecenie pozycja o wojnach w XIX wieku. Ciekawe nawet, ciekawe. Z całkowitej ciszy wyrwał go telefon.
-Generał Duarte, słucham?
-Tu kapitan Kyriełko z pierwszego batalionu KSR, chciał Don, żebym zadzwonił jak wrócę do koszar....
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 24-05-2012 01:17
-Świetnie. Chciałem potwierdzić nasze jutrzejsze spotkanie odnośnie "nurka".
-Wszystko jest przygotowane generale.
-Przylecę z doktorem Roweckim, profesorem Zycińskim, inżynierem Gomezem o 12, reszta która miała dotrzeć z Eskwilinii doleci Mi-8 o 15.
-Rozumiem, a kogo będziemy się spodziewać?
-Doleci oczywiście major Mamadou Adibe z dowódcą kompanii- porucznikiem Arnoldem Immenheimerem. Marynarkę będzie reprezentował kpt. mar. Mario Santis, a lotnictwa- mjr. lot. Victor Hernandez.
-O, to widzę że prawie wszyscy.
-Właśnie, a z Osteryjskiej strony będą wszyscy?
-No tak, jak ustalaliśmy- Graf von Wereman, ja i por. mar. Neeme Priit.
-Więc ustalone. Do jutra!
-Czołem Generale.
Trzasnął słuchawką, ziewnął i spakował teczkę.
Koniec pracy na dziś. Trzeba się wyspać.
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 24-05-2012 01:29
[W tym czasie]
Okolice Siane. Poligon Wojskowy. Sierżant Jose Antonio Parreira właśnie z rezygnacją sięgnął po telefon. Przed chwilą odbył długą rozmowę z kapitanem Kyriełko. Ciekawe co żona powie, jak się dowie, że jutro wyjeżdża i wraca za dwa tygodnie. Ogólnie po raz kolejny ma przechlapane. Czemu znowu on?
gen. Giovanni Ngobo Duarte
Edytowane przez Giovanni Duarte dnia 24-05-2012 01:31
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 24-05-2012 09:00
Uściski dłoni, uśmiechy. Tęgi generał prowadzi oficerów i resztę zespołu do gabinetu w XIV-wiecznym Zamku Nemeloo, który leży w pięknej okolicy, oddalony 12 kilometrów od Andriejgradu. Była to kwatera płk. von Weremana. Za stołem usiedli przedstawiciele wojskowi, naukowcy i Sekretarz Kancelarii Prezydenta - hrabia August von Neurath.
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 24-05-2012 22:54
Zaczął hrabia.
-Donowie, Prezydent nalega, by przyśpieszyć sprawę- chodzi przecież o pierwszy etap, który dopiero wyjaśni na czym stoimy.
-Wiem, że trzeba do wyborów zdążyć, ale nie mogę teraz dać gwarancji na jakiś termin- odezwał się kapt. mar. Mario Santis
-Akurat ty masz tu najmniej pracy, ja jestem pewien, że do 4 czerwca uporam się z całością przygotowań- sprostował mjr. Mamadou Adibe potakując głową równo z por. Arnoldem Immenhemerem.
-Zespół naukowy gotowy choćby i dziś! - ze zrozumieniem dodał prof. Zyciński pykając fajkę.
Generał Duarte spojrzał na reakcję mjr. lot. Victora Hernandeza.
-Od 29 będziemy do pełnej dyspozycji.
-A Don von Wereman?
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 27-06-2012 13:42
Minęło już kilka tygodni od operacji "Nurek". Generał schował grubą teczkę do prywatnego sejfu w swoim dużym domu na przedmieściach Eskwilingradu. Zadzwonił po szofera.
-Andrzej, czekam u mnie w domu, przyjedź szybko. Muszę złożyć wizytę u pancerniaków.
Podjechali najpierw pod koszary. Tam Zamówiony, nowiutki T-72, jeden T-62 i jeden T-55. Na reszcie wiad, był: jeden Marder III, jeden Ratel 20 i jeden ZPU-4. Za nimi jechał jeden BM-21 Grad.
Dawno takich zamówień w Batalionie nie było
Na poligonie dowództwo z zadowolenie oglądało jak nowe pojazdy wytaczają się z naczep i zajmują miejsca na parkingu bojowym.
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 28-06-2012 17:25
Oddziały pancerne się rozrastały. Błysk w moich oczach zdradzał, że jeszcze niedawno sam w takich maszynach siedziałem, strzelałem...
-Kapitanie von Eicke, czy wszystkie maszyny są sprawne?
-Tak jest, wszystkie są sprawne
-Świetnie, zrobimy małe ćwiczenia na poligonie.
-Tak jest. Musi tylko pan Generał poczekać chwilę, poszczególne oddziały są rozproszone na obiedzie, na innych zajęciach...
-Nie interesuje mnie to! Ogłosimy alarm! Ćwiczebny! zobaczymy jak u nich z dyscypliną. Cel- atak frontalny całego batalionu na pozycję w gaju kolo leśniczówki trzy kilometry stąd.
-Eeeem, tak jest!
-No to ruszajcie?
-Kiedy zaczynamy?
-Już do jasnego pioruna!-zrobiłem kilka kroków i krzyknąłem do wartownika odezwę. Włączył alarm.
Zawył syrena!
Przeraźliwy ryk rozległ się po okolicy.
Żołnierze przez chwilę patrzyli na siebie zaskoczeni, kiedy ostre komendy podoficerów przerwały tę niepewną sytuację. Naraz dziesiątki żołnierzy, mechaników, kierowców i oficerów wymieszało się. powstałe małe zamieszanie. Poszczególne instrukcje były już przekazywane, niektórzy byli jeszcze spóźnieni. Część spała, część jadła. Ogólnie poszczególne oddziały były gotowe w różnym czasie. Już po minucie jakiś T-55 krążył z drużyną fizylierów na czele i wrzeszczącym sierżantem na pancerzu. Zaraz potem drużyna wlokła się za nim, biegnąc z AK i zapinając mundury w między czasie...
Póki co nie byłem aż tak zadowolony. Dajmy im chwilę, minęła minuta. Porucznik Herman Greif aż zbladł z wściekłości op....ąc załogę Mardera III, który nie chciał zapalić.
Matko!
gen. Giovanni Ngobo Duarte
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.