Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 11-11-2012 21:22
Mimo, że kampania wyborcza skończyła się dzień wcześniej, a niedziela miała być jedynie dniem nerwowego oczekiwania, de Wilczyno znów był w rozjazdach.
Ledwie zdołał ochłonąć po tych spotkaniach z wyborcami w zabitej dechami wiosce pod Limbą... i wyborcami w tym paskudnie zakorkowanym Eskwilingradzie... i wyborcami w szalikach (co za bałwan to wymyslił - w naszym klimacie?!) miejscowego klubu w Grodnie (,,Że też musiałem przekręcić tę nazwę... Muszę odpocząć, bo jak tak dalej pójdzie, długo nie pociągnę)... a już musiał wsiadać na lotnisku wojskowym w samolot, którym poleciał do Warszawy, na 4-lecie Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
W trakcie przemów oficjeli mógł chociaż trochę się zdrzemnąć, byle nie parsknąć z rozbudzenia w nieodpowiednim momencie, ale dalsza część imprezy wyczerpywała. Toast za JKMość Karola Józefa! ,,Uhh... Pali ta horałka, prawie jak bimber osteryjski..." To drugi wznieśmy za Rzeczpospolitą! ,,Jakoś dam radę..." Za dostojnych gości! ,,Na dłuższą metę, nawet smakuje..." Za piękne panie! ,,Może się wreszcie jakieś zjawią... Będę musiał na jutro litr kawy z ananasem przygotować. Albo nie na jutro, jak najszybciej...".
Na jego szczęście zdołał się wymówić nocą wyborczą w kraju i jeszcze tego samego dnia, w późnych godzinach wieczornych wylądować w Eskwilingradzie. Teraz był w drodze do swojej wyborczej siedziby niedaleko Villa Baiano. ,,Dobrze, że nie muszę tymi balonikami i kofetti się jeszcze zajmować..."
Z zamyślenia wyrwał go natrętny jak komar dzwonek komórki.
- Halo...?
- Słuchaj - de Wilczyno poznał głos swego szefa sztabu - mielismy mały wypadek, gdy Cię nie było... Za dużo chcieliśmy zaoszczędzić na balonikach wyborczych i połowa już popękała. Mówiłem, nie bierz z przeceny...
No, cóż. Czego się spodziewaliście po potomku Lupinusa z Derb, zwanego Kutwą?
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Edytowane przez Martinus de Wilczyno dnia 11-11-2012 21:22
Postów: 110 Miejscowość: Eskwilingrad Data rejestracji: 05.06.12
Dodane dnia 11-11-2012 23:12
Komendant Escobar w napięciu siedział w swoim roboczym pokoju, siedząc przy stole z rozwiniętą, wielką mapą Rzeczpospolitej. Pod ręką miał telefon, który przecież mógł zadzwonić w każdej chwili. W końcu dzień wyborczy - i to druga tura!!
To oznacza skargi, donosy, ewentualne awantury w obwodowych komisjach, bójki staruszków przed lokalami i te grupki gnojków z przepaskami na ramieniu -popierających de Wilczyno- błękitne, a Antera - czerwone. I kto tego musi pilnować? No kto?
Jak to kto. Escobar. Pilnować, porządkować i tłumić zanim się coś rozleje. Ale póki co jest spokojnie. I tak miał nadzieję, że pozostanie. Ale ta noc będzie na pewno nieprzespana...
"Firme como una roca"
Hector Andrea Marcio Ayala Escobar Markiz de Andorra
Komendant Główny Policji
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.