Ostatnio dość uważnie śledzę stan aktywności naszego społeczeństwa na forum. Wnioski mam różne, jednak w przeważającej części niestety negatywne. Postanowiłem się nimi z wami podzielić, by rozpocząć dyskusję co z tym fantem zrobić.
Jeśli chodzi o pozytywy to mamy dwa:
1) Udział w ankietach- w każdej z nich bierze udział powyżej 10 obywateli. Często jest to 14 lub 12 obywateli. Trochę niepokojący jest ostatni spadek kondycji, bo w aktualnej ankiecie (całkiem ciekawej, jak myślę) wzięło udział tylko 11 obywateli. Dodam jeszcze, że wg moich obliczeń mamy obecnie około 16 obywateli (aktywnych, tj. takich którzy zaglądają na forum raz na jakiś czas i coś piszą jest 14)
2) Śledzenie forum- każdego dnia na forum pojawia się co najmniej ok.10 obywateli. To dobrze, że sprawy naszej Ojczyzny są śledzone na bieżąco przez nasze społeczeństwo. Niektórzy wchodzą na forum nawet parę razy dziennie. To z pewnością nasz sukces
Niestety jak zaznaczyłem we wstępie- więcej jest negatywów. A oto i one:
1) Na forum pojawia się mało nowych postów. Średnio 2-3 dziennie. Z czego większość ma charakter formalny, tzn. jest to głos oddany w głosowaniu w RN, czy krótkie i niezbyt wylewne powitanie gościa w Eskwilinii. Życie Wyspy toczy się więc powolnie i ociężale
2) Nie organizujemy żadnych eventów. Obchody dnia Jedności Narodowej wypadły blado (ratowane były heroiczną postawą don Lupinusa). Dzień Niepodległości się zbliża, a na razie nic nie słychać o przygotowaniach do tego wydarzenia. Nikt nie wychodzi z własną inicjatywą w zakresie kultury i rozrywki, a jeśli nawet to zrobi- jak np. mój projekt Regat- spotyka się to z zerowym odzewem.
3) Nikła działalność naszych mediów. Już od baaardzo dawna nie wydano ani Wieści Eskwilińskich, ani Monitora Eskwilińskiego. Eskwilinia jest niewidoczna w v-świecie bo obywatele innych państw nie mają żadnych źródeł informacji o naszej Wyspie. Rynek Medialny ratuje inicjatywa Kuriera Eskwilińskiego, jednak gazeta ta póki co pozostaje lokalna, gdyż nie została dopisana do Planety Mikronacje (właściciel gazety tłumaczy, iż chce najpierw rozkręcić gazetę, zanim pokażę ją światu).
4) Bezrobocie. Ostatnio mieliśmy spory dopływ nowych obywateli. Obywateli z wizją jak don Hugo, czy don Ostrogocki. Mimo to potencjał nowych obywateli nie jest wykorzystywany. Nie wiem czy to wynika z postawy samych obywateli (nie chcą angażować się w sprawy państwa i zajmować odpowiednich urzędów?) czy z mało przyjaznej postawy środowisk władzy, ale trzeba to zmienić.
5) Brak zaangażowania najwyższych organów państwowych. Mówię tu o Prezydencie i Premierze. Prezydenta już od dawna na Wyspie nie ma i nie wiadomo co się z nim dzieje. Rozumiem- sesja, ale można by przynajmniej raz na jakiś czas zajrzeć na Eskwilinię. To samo tyczy się premiera, choć w mniejszym stopniu bo po okresie przerwy (i to zapowiedzianej) powrócił on i zaktywizował nieco forum. Mam nadzieję, iż będzie na forum powracał i nadał stymulował aktywność obywateli.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Zacząłem pisać rzeczową i merytoryczną odpowiedź na każdy z wyszczególnionych przez Ciebie punktów, ale po namyśle - załatwię to kompleksowo.
Twoje obserwacje są oczywiście słuszne, bo przedstawiają sprawdzalne fakty. Ale, niestety, nic w nich odkrywczego.
Powodem wszystkich tych mankamentów jest, donowie i donny, wyczerpanie się eskwilińskiego konceptu na kraj. Jak można zaoferować coś nowym obywatelom, skoro Eskwilińczycy jako gremium są totalnie wypaleni, ew. nie chce im się?
Cheewazzie, jesteś aktywny, jak zwykle. Ale również jak zwykle unikasz sięgania po najwyższe stanowiska państwowe: PRN, PRR i El Presidente (ok, ok, jeden raz chciałeś tego ostatniego; wieki temu). Nie chcę wnikać w przyczyny, ale zazwyczaj wolisz działać z lekkiego półmroku. Co znaczy, że - z całym szacunkiem - to raczej nie Ty będziesz osobą, która w wielkiej procesji poprowadzi Naród ku świetlanej przyszłości.
El Presidente, Martinus, don Łuczak. Donowie, Wasza trójka znów u władzy. Tylko, że nic z tą władzą nie robicie. Bo dla kogoś, kto dzierżył ją już tyle razy, to żadna zabawa. Martinus wspominał mi, że ma już dość.
Generał Wereman zniknął. O ile decyzję o jego odwołaniu uważam za jedną z najlepszych, jakie podjął El Presidente, to moze jednak należało zadbać, by miał zajęcie?
O sobie wspomnę tylko tyle, że ostatnio skonstatowałem, że RE wygląda dokładnie tak samo jak w dniu mojego przybycia. Co nieco mnie zniechęciło i od pewnego czasu wyżywam się mikronacyjnie w Księstwie Sarmacji.
Co do nowych - pięknie, ze są. Ale nie przebiją się na zamurowaną scenę polityczną. Nic osobistego, donny i donowie. Ja po prostu wiem, że nasz rząd, mając do wyboru: 1) trzymanie własnych stanowisk i zero zmian w jakiejkolwiek kwestii; 2) dopuszczenie młodych do władzy i zmuszenie ich do przejecia odpowiedzialności za kraj, zawsze wybiorą pierwsze.
Reasumując: Eskwilinia się nie zmienia. Powiem szczerze: mam już tego dość. Niepodobna podejmować jakichkolwiek inicjatyw politycznych, bo zawsze można z 90procentowym prawdopodobieństwem przewidzieć ich efekt - będzie żaden.
Innymi słowy, RE imho w obecnej formule nie zainteresuje już nikogo. Wciąż po trosze bawi nas, tych co siedzą tu od lat, ale dzieje się tak tylko przez nasze przywiązanie, przez to, że czujemy się Eskwilińczykami. Ktoś, kto Eskwilińczykiem się nie czuje (a siła rzeczy nowi nie moga się czuć) nie znajduje tutaj nic dla siebie.
Wybaczcie, że chaotycznie, ale powtarzam po raz kolejny tę samą śpiewkę, nie wierząc, że cokolwiek zmieni, toteż nie bardzo chce mi się nadawać temu postowi cywilizowaną formę.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Twój post był bardzo składny i rzeczowy- naprawdę. I zgadzam się z nim w zupełności.
Bynajmniej nie roszczę sobie ambicji do wprowadzenie Eskwilinii w złoty okres.
Poza tym- nie tylko Prezydent, PRN i PRR mogą pchnąć obywateli do działania. To co buduje państwo to społeczeństwo obywatelskie i inicjatywa oddolna. Eskwilińska scena polityczna jest zamurowana bo żaden z względnie nowych obywateli nie wykazuje chęci zaangażowania się politycznie. Natomiast starzy Eskwilińczycy czują odpowiedzialność za państwo i nie chcą doprowadzić do kryzysu instytucjonalnego- wciąż zajmują najważniejsze stanowiska.
Podam tu przykład choćby don Prystora. Był nowym obywatelem jednak zdobył fotel Prezydenta. Jednak to jego wybitne osiągnięcie przerodziło się w klęskę.
Chciałbym też zauważyć don Jaskoviakusie, iż Ty także nie bardzo walczyłeś o wysokie urzędny. Szczytem Twoich ambicji było stanowisko MSZ które obecnie sprawuje ja (od wieków).
Czy Eskwilinia wygląda tak samo jak rok, dwa lata temu?
Podobnie choć poprawiło się parę rzeczy. Po pierwsze- mamy więcej obywateli. Nie dużo więcej, ale zawsze. I nie są to tylko obywatele naganiani przez dona de Sigmunda. Niktórzy z nich znaleźli Eskwilinię przypadkowo i z jakiś powodów postanowili tu zamieszkać. Być może jednak Eskwilinia wciąż potrafi oczarować mieszkańców?
Poprawiła się też trochę nasza turystyka. Trzeba przyznać, iż możemy zaoferować potencjalnym turystom parę atrakcji. Wiodącą rolę (moim zdaniem) odgrywa tutaj Twój projekt, Jakoviakusie, Pomnika Narodu Eskwilińskiego. Choć szczerze powiedziawszy- zmieniłbym nazwę tej inicjatywie
Reasumując. Są pewne plusy. Ale rozwój stanowczo jest zbyt powolny i przypomina raczej dryfowanie. Choć ciągle mamy duży potencjał, a nasza kondycja jest lepsza niż wielu innych mikronacji.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Twój post był bardzo składny i rzeczowy- naprawdę. I zgadzam się z nim w zupełności.
Wanda Ci zapłać
Bynajmniej nie roszczę sobie ambicji do wprowadzenie Eskwilinii w złoty okres.
Dopiero teraz przeczytałem to, co napisałem. Nie poczytuj tego, proszę, za przytyk, ani sugestię, że nie powinieneś bądź nie możesz tego (czyt.: wielkiej procesji) dokonać. Chciałem powiedzieć, że jeśli chcesz i masz na to pomysł, to jednak nie z pozycji MSZ; będziesz potrzebował wyższego urzędu.
Poza tym- nie tylko Prezydent, PRN i PRR mogą pchnąć obywateli do działania. To co buduje państwo to społeczeństwo obywatelskie i inicjatywa oddolna.
I tu mógłbym polemizować, bo powtarzasz popularne ostatnio r-powiedzenie. O ile ma ono sens w realu, o tyle nie w warunkach mikronacji, a już na pewno nie takiej jak RE.
Już dawno stwierdziliśmy, że polityka jest tym, czym stoi Eskwilinia. Są tu tacy, co lubią historię, dziennikarstwo, dyplomację, kulturą szeroko rozumianą, ale osią życia Wyspy i Osterii była (i będzie, bo na zmianę eskwiliskiego charakteru narodowego się nie zapowiada).
A zatem: dążenie do zdobycia władzy, rozgrywki partyjne, planowanie ruchów reformatorskich - to zawsze budowało aktwyność. Żyliśmy od wyborów do wyborów. Wszystko to mając na oku urzędy państwowe, bo wszystko sprowadzało się do wyścigu o fotel El Presidente lub PRR.
Repeto: istotą tego systemu są trzy najwyższe urzędy. Odpowiedzialność tych trzech osób jest ogromna. Od ich aktywności i ich podejścia do obowiązków wszystko zależy.
Innymi słowy: państwo nasze, w swojej obecnej formie organizacji i stanie możliwości infrastrukturalnych i kadrowych zależy nie od inicjatywy oddolnej, ale od tego, w jakim stopniu rząd wciągnie nas do zabawy. A rząd nie chce się bawić. Bo znów udało mu się dochrapać stołków, na których posiedzi wygodnie kadencję albo i dłużej. A cała reszta widzi, że nawet rząd nie pała chęcią zabawy w symulacje państwa. Skoro nie wierzy władza, to chcesz wymagać od tych, co przyszli tu przed tygodniem, żeby wierzyli?
Odpowiedzialność za państwo, jak już powiedziałem, leży na rządzie, nie na bezrobotnych obywatelach, bo Ci niczego nie muszą. Rząd - owszem. Nie odwracajmy tego, mówiąc, że rząd może ignorować swoje obowiązki, a winni są leniwi obywatele, bo nie przejawiają inicjatywy. Dajcie im zajęcie i własnym przykładem udowodnijcie, że to ma sens, a jeśli wówczas wciąż nie włączą się do życia publicznego - wówczas ponarzekamy wspólnie.
Eskwilińska scena polityczna jest zamurowana bo żaden z względnie nowych obywateli nie wykazuje chęci zaangażowania się politycznie.
Jak wyżej. Kiedy ktoś z grona najnowszej imigracji zapyta mnie: "a po co miałbym się starać o urząd premiera?" - co mam mu odpowiedzieć? "Wiesz, stary, fajnie wpisać sobie do sygnaturki premier/minister/poseł"? Bezczynność rządu stawia pod znakiem zapytania sensowność jakiegokolwiek angażowania się w życie polityczne i symulację państwa. Mikronacja jest tak poważna i tak dalece symuluje państwo (a zatem jest interesująca) jak bardzo sprawia takie wrażenie. Wszystko jest kwestią stylu. A stylu brakuje.
Natomiast starzy Eskwilińczycy czują odpowiedzialność za państwo i nie chcą doprowadzić do kryzysu instytucjonalnego- wciąż zajmują najważniejsze stanowiska.
Absolutna racja. Ja już dawno zdecydowałem, że moja v-nardoowość to narodowość eskwilińska i gdziekolwiek się w świecie mikronacji pojawiam, to jako ta sama postać: Jaskoviakus, Eskwilińczyk. Wszyscy związaliśmy się z RE i dlatego działamy, nikt nam nie musi udowadniać, że to ma sens. Ale imigrant, który przybył tu - powiedzmy - przed tygodniem nie czuje się sentymentu do Eskwilinii ani przynależności narodowej. I co z nim? Sentyment pojawi się z czasem i wtedy obywatel zostanie na stałe. A raczej: zostałby, gdyby go wcześniej nie wypłoszyła eskwilińska monotonia.
Podam tu przykład choćby don Prystora. Był nowym obywatelem jednak zdobył fotel Prezydenta. Jednak to jego wybitne osiągnięcie przerodziło się w klęskę.
Ekhm. Prystorowskie zwycięstwo w wyborach opłaciłem fotelem premiera. Nie wiem czy znasz historię ówczesnych zakulisowych rozmów. Jeżeli Lupinus mi pozwoli, to z chęcią opowiem.
Prystor był po prostu mniej uparty. Z początku był najaktywniejszym El Presidente, jakiego RE miała. Ale u nas aktywność wpada na betonowy mur. Znałem El Presidente prawdopodobnie najlepiej i mogę ręczyć, że miał dobre chęci, zabrakło mu jedynie determinacji i znajomości eskwilińskich realiów (to pewnie moja wina, powinienem był go ostrzc, ale gdyby to wiedział, to pewnie wgl by tu nie zamieszkał): w ciągu 6 miesięcy nie da się tu zrobić niczego.
Ponadto nie przekonasz mnie, że nowe inicjatywy nie zostaną zmiażdżone przez środowisko EPD. Demokraci są zbyt wielcy, by upaść, tym niemniej znów marnują czas spędzony przy władzy.
Chciałbym też zauważyć don Jaskoviakusie, iż Ty także nie bardzo walczyłeś o wysokie urzędny. Szczytem Twoich ambicji było stanowisko MSZ które obecnie sprawuje ja (od wieków).
Nie masz racji. Byłem premierem, chciałem ponownie objąć stanowiska premiera, choć nie zaakceptowała mnie RN. Jeszcze niedawno czynnie intrygowałem, by wrócić na fotel premiera.
Kandydowałem na urząd el presidente, choć wskutek zamieszania przy ostatnich wyborach nic z tego nie wyszło.
Teraz faktycznie już mi wszystko jedno. Urząd ambasadora odpowiada mi, bo mogę przebywać w mojej ulubionej ostatnio mikronacji - Księstwie Sarmacji. Może będę kandydował na el presidente. Wybacz, ale nie mam nawet ćwierci dawniejszego zapału. Pełniłem w tym państwie niemal wszystkie urzędy oprócz prezydenckiego. Szanse na fotel el presidente czy PRR mam marne: po prostu nie chce mi się wkładać roboczogodzin pracy w wątpliwy efekt. To już wolę skrobać przy Osterii i mieć jedną prowincję dla siebie.
Po pierwsze- mamy więcej obywateli. Nie dużo więcej, ale zawsze. I nie są to tylko obywatele naganiani przez dona de Sigmunda. Niktórzy z nich znaleźli Eskwilinię przypadkowo i z jakiś powodów postanowili tu zamieszkać. Być może jednak Eskwilinia wciąż potrafi oczarować mieszkańców?Poprawiła się też trochę nasza turystyka. Trzeba przyznać, iż możemy zaoferować potencjalnym turystom parę atrakcji. Wiodącą rolę (moim zdaniem) odgrywa tutaj Twój projekt, Jakoviakusie, Pomnika Narodu Eskwilińskiego. Choć szczerze powiedziawszy- zmieniłbym nazwę tej inicjatywie
Reasumując. Są pewne plusy. Ale rozwój stanowczo jest zbyt powolny i przypomina raczej dryfowanie. Choć ciągle mamy duży potencjał, a nasza kondycja jest lepsza niż wielu innych mikronacji.
Przyrost liczby obywateli, zwłaszcza niewykorzystany, to nie zmiana. Podobnie Pomnik nie bardzo poprawia sytuację turystyczną. Przy nazwie się nie upieram, choc zmiana może być technicznie problematyczna
Cheewazzie, bądźmy szczerzy: nie zmienia się nic. Potencjał jest duży, owszem, ale to samo powtarzamy od zawsze.
PS. Stawiam 100@, że do tej dyskusji nie przyłączy się na poważnie nikt oprócz Lupinusa.
PS 2. Już na opuszkach palców uderzających o klawisze miałem zdanie o tym, żeby pomyśleć o ścisłym zbrataniu się z Sarmacją. Powstrzymałem się. Ale i tak uważam, że Księstwo ma rozwiązanie wszystkich naszych problemów. Wystarczy po nie sięgnąć.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 10-05-2012 13:47
Jestem ciekaw, czy wypowie się ktoś spoza naszej trójki.
Potencjał Eskwilinii się nie wyczerpał, przynajmniej dla mnie. Prawda, jakiś czas temu pisałem Havelockowi, że się wypaliłem. Bo tak było. Ale ostatnio jest lepiej, mam sporo pomysłów, które chcę zrealizować (tylko sesjoza nie daje).
Nowi - proponowałem don Ostrogockiemu stanowisko ministra. Odmówił, ze względu na bark czasu. Donia Lassale - złozyłem jej ofertę wydawania Wieści, a nie tylko pisania do nich. Nie wiem, jaką podejmie decyzję.
Co do Ciebie, Havelocku - bardzo żałuję, że okopałeś się na swojej pozycji kontestatora i nie starasz się nawet włączyć w grę polityczną. Rozumiem, że nie masz nadziei na zwycięstwo. Ale może to wina zbyt radykalnego podejścia?
Wg mnie problem jest ściśle organizacyjny - ustrój Eskwilini sprzyja takiej a nie innej sytuacji, Jest mnóstwo urzędów,powiązanych w dość skomplikowane(jak kraj takiej wielkości)łańcuchy decyzyjne,długi czas wielu decyzji na wejście w życie(dotyczy to zarówno ustaw, jak i np decyzji typu wybory samorządowe gdzie kalendarz wyborczy w przypadku Novii jest tak zrobiony że głosowanie będzie pod koniec miesiąca).
Taka rozbudowana struktura nie tylko hamuje kraj ale i doprowadza do zaniku pozapolitycznej aktywności angażując wszystkich aktywnych mieszkańców w politykę.
Ja bym proponował następujące zmiany:
-Likwidację dualizmu władzy wykonawczej. W takim kraju jak nasz lepiej by się sprawdził ustrój prezydencki. Dlatego Rada Rządząca powinna podlegać pod Prezydenta,przewodniczącym RR powinien być ex officio Prezydent i powinien móc swobodnie odwoływać/powoływać ministrów stosownie do potrzeb.Ministerstwa działały by jako delegacje kompetencji wykonawczych prezydenta.
-Reformę ordynacji wyborczej do Rady Narodowej: obecna (wchodzi 5-ciu najlepszych) nie jest dobra bo:
a)Nie stymuluje powstawania partii politycznych
b)Sprzyja zabetonowaniu sceny.
Bym zrobił ordynację opartą o listy wyborcze,wzorowaną na tych z reala. Szczegóły do ustalenia.
-Reforma samorządowa: obecny model wogóle się nie sprawdza: mamy dużo "martwych" samorządów - gmin. Wg mnie należy:
a)Zlikwidować obecne gminy
b)Ustalić gubernie jako jednostki samorządowe, z prawem do ustalania własnego statusu,etc
c)Ew mniejsze jednostki administracyjne(np gminy),ich powołanie, ustrój leżał by w kompetencjach gubernii.
d)Zmniejszyć liczbę guberni. Proponował bym 3 gubernie: Gubernię stołeczną,gubernię północną i gubernię osteryjską. Stołeczna obejmowała by stolicę + sąsiednie miejscowości. Taki okręg stołeczny. Północna pozostałe tereny Wyspy.
Powyższe zmiany wg mnie rozruszały by Eskwilinię.
Edytowane przez Tanter dnia 10-05-2012 14:11
Art.16.4 konstytucji: "4. Do Rady Narodowej wchodzi kandydaci, którzy uzyskają kolejno najwyższą liczbę głosów. Gdy liczba kandydatów nie przekracza liczby posłów wybory nie są przeprowadzane, a mandat otrzymują wszyscy kandydaci."
Chodzi mi o to właśnie. Taki system nie czyni korzystnym tworzenia partii.
Ciekawe propozycje donie Anter. Na pewno powinny zostać poddane pod rozwagę RN.
W szczególności 3 postulat mnie przekonuje. Sam opowiadam się za radykalniejszą jego wersją. Tak jak większość obywateli uważam, iż rozwój regionów jest potrzebny Eskwilinii. Ale musimy być realistami. Mamy około 14 aktywnych obywateli. Ten potencjał w najlepszym wypadku daje nam możliwości stworzenia dwóch samorządów. Proponuje podział na Gubernie Eskwilińską (całość wyspy Eskwilinia) i Osteryjską. Guberniami zarządzają gubernatorzy którzy dbają o rozwój całego regionu. Gubernatorzy mogą (ale nie muszą) sobie dobierać (za zgodną Rady Rządzącej- kwestie ekonomiczne) wicegubernatorów(lub prezydentów miast), którzy dbać będą o rozwój poszczególnych gmin w ramach gubernii.
Proste i ma szanse się sprawdzić
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Wg. mnie- Eskwilinia to nazwa wyspy(części składowej państwa) i państwa. Tak jak Litwa(Wilno i okolice) i Litwa (państwo). Osteria od niedawna jest częścią państwa eskwilińskiego. Dlatego starzy wyspiarze (tacy jak ja ) mówią często o całym państwie eskwilińskim ,,nasza Wyspa"
Może to trochę dyskryminująca dla osterian ale ja jestem wyspiarskim patriotą
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Ja od niepamiętnych czasów uważam, że samorząd w obecnym kształcie nie ma sensu. Powinien on być jednostopniowy. Przyznaję, że od dłuższego czasu zaniedbuję Eskwilinię. Gdyby nie don de Wilczyno, to zapomniałbym ogłosić wybory. Muszę przerwać, dokończę później.
Chciałwm jeszcze dodać, że rozważam wznowienie wydawania "Naszej Eskwiliniii" i reaktywację Partii Ludowej.
Edytowane przez Aurelius Luczakius dnia 10-05-2012 20:05
@ Marcin: ależ ja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jestem niewybieralny z powodu radykalizmu poglądów. Nie sądzisz jednak, ze udawanie osoby mniej rewolucyjnej, coby wygrać wybory byłoby chwytem poniżej pasa, jaki stosuje się w r-polityce?
Coraz częściej mam wrażenie, że wszystko, co chciałem powiedzieć - powiedziałem.
Przypomnę Ci również, że kiedy po inauguracji bieżącej kadencji RN, zapytałem Cię o wizję RE po upływie pół roku - nie odpowiedziałeś. Wnioskuję z tego, że zasadniczo chcesz kontynuować dryf i nie masz portu docelowego. Ja zaś chwyciłbym ster i zaczął nim kręcić - i dlatego się do niego nie dostanę.
@ T. Anter - polać mu ananasówki. Jak mi Eadan i Wanda mili, toż słowa o dualizmie egzekutywy to jakby moje własne postulaty. Zgadzam się ponadto, że RN także nadaje się do reformy, choć nie jestem przekonany czy w taki sposób.
@ reszta ws. samorządu - donowie, zwrócę Waszą uwagę na fakt, że nie mamy dwustopniowego samorządu. Samorządu są tylko na poziomie miejscowości, a gubernatorzy to administracja rządowa.
Wpadła mi do głowy pewna myśl, która jednym posunięciem załatwia problem RN i samorządów. Gdyby zmniejszyć liczbę guberni do 3 (2 na Wyspie + osteryjska), to na każda przypadałyby mniej więcej cztery osoby. Gdyby tak zamienić gubernie na organy samorządu, a nasz parlament oprzeć na gubernatorach? To rewolucja i właściwie obmyślam to w chwili, kiedy stykam w klawiaturę. To na pewno spowodowałoby, że obywatele poczuliby się związani z gubernią. To byłaby silna decentralizacja legislatywy, ale może to sposób?
Tym niemniej nie chciałbym, ze dyskusja o stanie państwa sprowadziła się do rozkminy nt. samorządu, bo jest on - owszem - problematyczny, ale to jeden z naszych mniejszych problemów.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Podoba mi się ta twórcza burza mózgów.
Parlament trójosobowy to trochę mało. Utrzymałbym pięcioosobowy, gdyż jest bardziej demokratyczny.
Pomysł ten jest także ciosem w partie wyborcze które stracą rację bytu. Trzeba to poważnie rozważyć.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 11-05-2012 21:44
Co do uwagi don Antera o wyborach wg Konstytucji. Chyba przeoczyliśmy ten fakt, ale ordynacja wyborcza jest sprzeczna z Konstytucją... Tak się wydaje, na pierwszy rzut oka. W każdym razie - ordynacja przewiduje listy wyborcze, przy czym preferuje partie średnie i małe.
Havelocku, pozwalam Ci opowiedzieć, jak wyglądało to zakulisowe obalenie Twojego rządu. Z żalem stwierdzam, że w nim magna pars fui. To był jeden z moich największych błędów politycznych w Eskwilinii.
Debatę o samorządach kontynuuję w RN. Wszyscy donowie możecie się tam wypowiadać, Aurel na pewnie nie będzie miał tego za złe.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.