Wprawdzie list opublikowany w Komunikatach KW nie jest adresowany, sądzę jednak, że pisany był z myślą o wszystkich wyborcach, a zatem poczuwam się do bycia adresatem. Daje mi to prawo do odpowiedzi
Lupinusie!
Wystosowałeś do nas list. To bardzo uprzejme z Twojej strony. Z pewnych oczywistych względów nie oddam na Ciebie głosu, co nie przeszkadza mi przesłać wyrazów uszanowania oraz garści przemyśleń dotyczących Twojego pisma.
Piszesz, że potrzebujemy aktywnego, godnego El Presidente. Przypominasz może, jak jakiś czas temu wątpiłem w aktywność Twojego gabinetu? Moje obawy ziściły się. Zaklinałeś się wszak, że będziesz w stanie przy pomocy swojej Rady pociągnąć Rzplitą do przodu. Cóż, śmiem twierdzić, że Eskwilinia idzie do przodu (wbrew nadziejom rewersistów!) siłą inercji, a nie staraniem Twego gabinetu. To wybory aktywizują obwateli, nie rząd.
Wspominasz także o reprezentowaniu RE poza jej granicami? Popraw mnie, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że poza krótkim epizodem w Gmachu Narodów nie miałeś nic wspólnego z dyplomacją?
Wreszcie - i to w Twoim liście głęboko mnie zasmuca - stwierdzasz, że prezydentura byłaby dla Ciebie zwieńczeniem pracy dla RE. Primo: jeśli tak, to obowiązkiem każdego eskwilińskiego patrioty jest niedopuszczenie do objęcia przez Ciebie urzędu PRE! Wszak pozbawiony tej ostatniej twierdzy do zdobycia, zapewne nie zaangażujesz się już tak głęboko w życie Wyspy i Osterii. Zwieńczenie oznacza koniec - a koniec twojej kariery politycznej były nieszczęściem dla Wiecznej Rzeczypospolitej.
Ponadto, Martinusie, wizja kolejnych sześciu miesięcy prezydentury jako Twojej emerytury nie podoba mi się. Dlatego chcę zaproponować wyborcom coś innego: prezydenturę, która zmieni Wyspę. Ja wciąż nie uważam, ze moja kariera jest ukoronowana i nie będzie nawet kiedy wygram. Prezydentura jest mi potrzebna, by zmieniac Wyspa, nie zaś po to, by znaleźć niszę, w której będe mógł wydac ostatnie tchnienie. To jedna z wielu różnc między nami, różnica zasadnicza.
Jeszcze raz uprzejmie dziękuję Ci za Twój list oraz
serdecznie Cię ściskam,
Jaskoviakus,
niegdyś premier jako i Ty
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 24-05-2012 19:46
Zarzut co do aktywności - cóż, mogę aktywizować społeczeństwo i staram się to robić. Na pewno wychodzi mi lepiej niż starania mojego bezpośredniego, umiłowanego, poprzednika. Ale nie zawsze jest to możliwe - wiele inicjatyw spotyka się z zerowym odzewem.
Jeszcze jedno - ostatnio czytałem swoje expose. Większość z obietnic zrealizowałem, a co do pozostałych, to wiem na kogo zrzucić winę. Czy to nie sukces?
Prezydentura będzie zwieńczeniem, a nie zakończeniem kariery i nie kariery w ogóle, ale tej politycznej. Tzn. mam nadzieję nadal być aktywnym, zajmować pewne stanowiska (nie kierownicze), ale chce zrobić miejsce dla fali nowych mieszkańców. Nie chcę ,,znaleźć niszę, w której będe mógł wydac ostatnie tchnienie" (zachwyciłem się literackim powabem i komicznym potencjałem tego sformułowania! )
e: a, i jeszcze o dyplomacji. Od czego kowal ma obcęgi a prezydent ministra? Przynajmniej na początku, bo nie sądzisz chyba, bym nie był się w stanie nauczyć tego i owego o zagranicy? M.in. po to zamówiłem sobie w Radzie Rządowej raport MSZ na temat stosunków dyplomatycznych. Aha, donie Khadilu, jak tam druga część raportu?
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Edytowane przez Martinus de Wilczyno dnia 24-05-2012 19:48
Pozwolisz, że pochylimy się nad Twoim expose?
Sztandarowym projektem Twojego rządu było ponowne wdrożenie ESG. Bardzo pięknie. Zwróć wszakże uwagę, że daleko nie każdy obywatel RE ma chęć, by bawić się w gospodarkę, a symulacja gospodarki nie jest głównym celem wirtualpaństwa. Udało Ci się, nie przeczę, ale to mało, bardzo mało i w dodatku nie dla wszystkich.
Spis powszechny. Nie mam uwag. Poza tą jedną, że kilka osób wciąż nie udzieliło odpowiedzi, a ja nie widzę pozwów przeciwko nim.
A regiony, Martinusie? A UAW? Co z rzeczami, które stanowią o państwie? Będąc El Presidente nie będziesz mógł zajmować się tylko gospodarką, a w innych dziedzinach brak Ci osiągnięć.
Z całym szacunkiem, ale każdy (każdy!) potrafi dobrać odpowiedniego ministra. A bolączką eskwilińskiej dyplomacji nie jest to, że złego mamy MSZ, ale to, że działa sam, bo El Presidente nie chce/nie może brać udziału.
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 25-05-2012 17:03
UAW - kanclerza powołuje Prezydent.
Regiony - ukazało się kilka tekstów o miastach, następne muszę tylko przejrzeć i wrzucić, mamy burmistrza Novii, powołałem Cię na gubernatora...
Wiem, jak wygląda dziś praca MSZ. Co z tego? Dzisiaj nie jestem El Presidente, nie możesz mi z tego czynić zarzutu.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.