Na ulicach Eskwilingradu dało się wyczuć napiętą atmosferę stanu wojennego. Niby nic się nie zmieniło- obywatele spieszyli się do swojej pracy, stali w korkach, robili zakupy. Ale przy każdej okazji, każdej wymianie zdań powracał wciąż ten sam temat: ,,Co to się dzieje w naszej Ojczyźnie- uwierzy don? Stan wojenny! Prezydent porwany. Wierzyć się nie chce. A widział don te patrole żołnierzy? *patroli ciężko było nie zauważyć. Co parę kroków nadziewało się na jakiś. Żołnierze patrolowali miasto w 3 osobowych grupach. Gazety podawały, iż do patroli zostało wyznaczonych 99 żołnierzy batalionu ,,eskwilińskiego", choć biorąc pod uwagę ich wszędobylskość mogła być to zaniżona dana. Cała miasto zdawało się pytać- i co dalej?
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Postów: 182 Miejscowość: Luanda Data rejestracji: 21.09.11
Dodane dnia 10-03-2012 16:02
Tymczasem z roskazu pułkownika Duarte dodatkowo wzmiocniono obsadę najwazniejszych budynków w mieście. przydzielono także osobistą ochronę wojskową min. posłom. Na parkingu budynku Rady Narodowej stał transporter opancerzony BTR-70, wokól którego zgromadzonych było ponad 30 żołnierzy. Pułkownik Duarte wydał jasny rozkaz- pilnować gmachu, posłów i za wszelką cenę nie dopuścić do ataku porywaczy.
Postów: 602 Miejscowość: Łodzia Data rejestracji: 31.07.11
Dodane dnia 10-03-2012 20:09
Okolice Janowa. Willa przy plaży.
Prezydent wpatrywał się tępo w ścianę. Siedział na brzegu łóżka, które uważał za marną imitację cywilizowanego posłania (jakaś stara zakurzona prycza). Do dyspozycji dostał dziurawy koc i małą poduszkę. Zmarszczył brwi. Wiedział, że udało im się złapać tylko jego. Słyszał rozmowy terrorystów, poza tym sms-ował z Filipem Velickim i znajomym oficerem. Przekazał gdzie jest i ilu jest tych barbarzyńców na dziedzińcu. O państwo był spokojny. Ale jak mu Filip przesłał tekst dyskutowanej Konstytucji, musiał odpisać. No, tak czy siak komórka mu się już wyładowała. Siedział w piwnicy już dwa dni. Nie miał żadnego okna, ale nie stracił poczucia czasu, dzięi zegarkowi, który miał na ręce. O, jak dobrze, że nie porwali go gdyby był w swoim garniturze od Hugo Bossa. Albo jakieś koszuli z Louisa Vittona, czy w krawacie z Martinique.... Co on mówi? Przecież to nie ma znaczenia czy tak jak teraz ma sportową marynarkę, błękitną koszulę krajowego producenta, na nogach świetne, ale jednak mniej formalne dźinsy, a w klapie poszetki brak. Poza tym pewnie wygląda okropnie, bo dostał parę razy kolbą po twarzy na początku, jak się szarpał. No i wytargali go, włosy nieułożóne, nieumyte....
Dostawał dwa posiłki dziennie- jakieś zupki i raz mu podrzucili kaszę z kawałkami jakiegoś smażonego mielonego. Bez przypraw, bez niczego, było ochydne. Ale nie wybrzydzał. Jadł co dlai, bo wiadomo, co wymyślą? Co ranek stawiali mu zgrzewkę wody mineralnej. I tyle. W małym pomieszczeniu oprócz pryczy i masy śmieci nie było niczego. Od czasu nagrania tego wideo z żądaniami minęło juz kilka godzin. Nie wierzył. że podłożyli jakieś bomby. Jak dla niego, to nie jakaś mocno zorganizowana akcja. teraz tylko czekać, aż go uwolnią. Oby szybko. A jak się rozmyślą? Traktowali go pogardliwie i chamsko. W pierszych godzinach dostał kika kopniaków. Ignorował ich, nie odpowiadał na pytania, niczego nie zdradzał. Do końca utrzymywał wyprostowaną pozę i wypowaidał się w tonie godnym Głowy Kraju. Trzymał etykietę do końca. Mogą jednak zastrzelić go na miejscu. Co wtedy?
Myślał o kraju, potem o swojej ukochanej, o tym, że chciałby zapalić cygaro i napić się mocnego drinka...
Minister Wojska Dowódca Sił Powietrznych Szef Wywiadu Wojskowego "El Presidente"
Nunquam in deditionem venias!
Edytowane przez Adam de Sigmund dnia 10-03-2012 20:18
Przez pewien czas wydawało się, iż emocje związane z Rokoszanami nieco opadły. Państwo nadal działało sprawnie. Wszystkich Eskwilińczyków ucieszyła wiadomość o odbyciu Prezydenta, a premier zapowiedział, iż niedługo zostanie zniesiony stan wojenny. Mijane patrole żołnierzy nie mijano już z bojaźnią. Eskwilińczycy uśmiechali się do żołnierze, niejednokrotnie proponując im drinka, które to propozycje nie rzadko były przyjmowane. Żołnierze uspokajali obywateli mówiąc, iż najgorsze mają już za sobą i niedługo wszystko wróci do normy. Jakim więc szokiem było gdy podano do publicznej wiadomości informację jakoby terroryści rozmieścili w Eskwilingradzie ładunki wybuchowe które zamierzają odpalić w razie nie spełnienia ich żądań przez rząd. Natychmiast wojsko rozpoczęło ewakuację cywilów z takich instytucji publicznych jak- sądy, muzea i największe banki. W związku z ewakuacją zostało zablokowanych wiele arterii miejskich co kompletnie sparaliżowało ruch drogowy w centrum Eskwilingradu. Eskwilińczykom nie umknął fakt, iż cała akcja była przeprowadzona w sposób nie zorganizowany- wręcz rozpaczliwy. Strach i niepokój znów zagościł w sercach obywateli Rzeczpospolitej.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.