Postów: 154 Miejscowość: Andriejgrad Data rejestracji: 17.08.11
Dodane dnia 03-09-2011 23:05
Przydałoby nam się miejsce tego typu. To, co teraz zamieszczę, przypomniało mi się właśnie. Zmieniłem tylko trochę na mikronacyjne realia .
Działo się to za czasów rewolucji w Osterii. Wszechobecni szpiedzy podsłuchiwali wszystkich, co nieco utrudniało interesy. A oto pewna podsłuchana rozmowa:
- A więc jest pa zainteresowany sprzedażą... roślin?
- Owszem. Mamy na przykład w dużych ilościach te... tataraki.
- Jaki to gatunek... tataraków?
- To nasza własna hodowla stworzona przez naukowców z ZSRS.
- Dobrze. Jaka średnica... łodygi?
- 9 milimetrów.
- A czy z tą... kukurydzą?
- Słucham?
- Kukurydza ma kolby.
- Aaa! Część... tataraków z... kukurydzą, pozostałe krótkie. I do każdego... tataraka 500... nasionek.
- Jaki zasięg... zasiewu?
- Do 1500 m, w praktyce zasiew do 300-400 m daje dobre plony.
- Interesują mnie też niedrogo jakieś... cebulki.
- Zaczepne czy obronne?
- Nie znam się na botanice. Bo jedne są długim czymś do trzymania...
- Szczypiorkiem.
- Chodzi mi o takie bez... szczypiorku.
- Obronne.
- Możliwe, Jak to działa?
- Jast tam taki... korzonek. Wyrywa się go, liczy do trzech i szybko... sadzi.
- To też z ZSRS?
- A co? Złe?
- Nie, nic. Tylko czy przyjmie się w Ciprofloksji?
- Wszędzie. Żeby pan widział, jak dobrze... rosło w Osterii!
- A, tak, pamiętam.
- Ile chce pan obsadzić ziemi?
- Ja liczę inaczej. To musi wystarczyć dla 500... rolników na tydzień... żniw.
- To ze 200 skrzynek.
- A to nie zacznie... rosnąć w transporcie?
- Wykluczone. Zarodniki się wykręca i transportuje osobno.
- Interesują mnie też takie duże... Ech, te braki w botanice! Takie okrągłe, zakopuje się płytko do ziemi, zasypuje i udaje, że nic tam nie ma.
- Sadzeniaki.
- O!
- To ma być do rozsady piechotnej czy czoł... czy dla pieszych... rolników, czy będzie pan używać... zmechanizowanego sprzętu rolniczego?
- Dla pieszych rolników.
- Czyli piechotne?
- Tak. Na linii... na miedzy chcemy posadzić.
- Jak długa jest... miedza?
- Teraz 300 km, ale to ciągle się zmienia.
- Mamy tego bardzo dużo.
- I jeszcze chcielibyśmy... nawóz.
- Hmm... Trudna sprawa. A o jaki konkretnie chodzi?
- Taki z moczu...
- Moczu?
- Uryny...
- A! Uryn! Może lepiej mówmy... mocznik?
- O! Mocznik!
- Dużo potrzeba?
- Odrobinkę. Tak na dwa silosy.
- To będzie warte dużo pieniędzy.
- Cena nie gra roli. Mamy ambitne... stacje hodowli. Rwą się, by coś rozsadzić.
- Mamy pręty... mocznikowe wzbogacone po sześć kilo. Trudne w transporcie. Czasem same się... zapylają. I potem dużo rośnie grzybów. Dużych. Purchawek. Trujące.
- Nie szkodzi.
- Dobrze. Na jaki kraj pisać papiery wywozowe?
- Na Austro-Węgry.
- Do widzenia.
- Żegnam pana... zapomniałem nazwiska.
- Minister Zendreyev. Minister rolnictwa, oczywiście.
- Marszałem Andriejew. Oczywiście marszałek polny.
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 04-09-2011 12:17
Na granicy osteryjskiej zatrzymują ,,mrówkę" targającą na plecach wielki worek.
- Co tam macie w tym worku?
- A, tylko meble...
- Pokażcie no.
Po otwarciu paczki oczom celników ukazują się kałasznikowy.
- Ładnie mi meble!
- No, tak - jaki pokój, takie meble.
El Presidente wybiera się na poligon pod Lojangiem (czy gdzie on się mieści...).
- Ekscelencjo, nie miałby don ochoty skoczyć na spadochronie? - mówił generał Wereman.
- A to bezpieczne?
- Absolutnie. Pociągnie don za białą wajchę i otworzy czaszę. Gdyby nie podziałało, pociągnie don za czerwoną - otworzy się awaryjna. Na dole będzie na dona czekał rower; podjedzie ekscelencja do szosy, tam ktoś będzie czekał.
El Presidente zgodził się. Wzlatuje w górę i wyskakuje z samolotu. Szarpie białą wajchę - nic. Szarpie czerwoną - nic.
- Cholera, jeżeli jeszcze roweru nie będzie to Wereman za to beknie!
Havelock Jaskoviakus Anonimus -
PRN i PRR Brodę nosi się w sercu. (anonim)
Postów: 154 Miejscowość: Andriejgrad Data rejestracji: 17.08.11
Dodane dnia 05-09-2011 20:30
Michaił Andriejew i Juan Samirović spotaki Boga.
- Kiedy w Mikrosławii będzie wojna? - pyta Samirović.
- Za 14 lat.
- To już nie za mojej kadencji.
- Kiedy w Osterii będzie pokój? - pyta Andriejew.
- Już nie za mojej kadencji - odpowiada Bóg.
By the way, w Mikrosławii była wojna, ale ledwo zauważalna (z jakąś zachodnią majkronejszyn, bodajże brytyjską). Wiem to, bo mam mikrosławiańskie obywatelstwo.
Nigdy nie opuszczę Osterii.
książę major Michaił Andriejew
dowódca Kompanii Piechoty Morskiej
Edytowane przez MichailA dnia 05-09-2011 20:32
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.