*Pod gmach narodów przyjechały dwie wojskowe ciężarówki. Wyskoczyło z nich łącznie 40 żołnierzy batalionu ,,eskwilińskiego" w pełnym rynsztunku którzy zaraz ustawili się w wzorcowym dwuszeregu. Kapitan oddziału podszedł do stojących przy wejściu głównym ochroniarzy obiektu którzy zostali wcześniej uprzedzeniu o akcji. Po krótkiej wymianie zdań zezwolili na rozlokowanie oddziału wg uznania dowódcy. Żołnierze poczęli układać worki z piaskiem przed wejściem do gmachu Rady Narodowej, tworząc ufortyfikowane stanowisko ckmu nad którym pieczę sprawowało 5 żołnierzy. Kolejnych 20 miało patrolować tereny wokół gmachu, w 5 dwuosobowych grupach, na dwie zmiany. Pozostałych 15 żołnierzy zabezpieczyło sam budynek. Z czego 5 chroniło sali posiedzeń Rady Narodowej.*
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Podczas przerwy w obradach nad projektem Konstytucji i pierwszego posiedzenia RN, Filip postanowił wyjść na chwilę przed budynek się przewietrzyć. Spotkał po drodze jakiegoś kapitana Pedro Domingeza otoczonego żołnierzami, któy krótko wytłumaczył mu, dlaczego jest i że jego pomysł nie jest najlepszy. Wyjrzał na chwilę zza drzwi frontowych budynku RN, ale zobaczył tylko ciężarówki, jakiś transporter i umocnione stanowisko ckm.
"Cholera, nie żartują chłopaki".
W sumie zjadłby coś. Skoro wyjść teraz tak średnio, to przynajmniej poprosi o zmaówienie. Podszedł do kapitana i spytał się, czy nie mógłby wysłąć jakiegoś żołnierza, żeby poleciał do pizzerii "Carbone", która mieściła się zaledwie 400 metrów dalej, po drugiej stronie ulicy.
Postów: 1373 Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 19.07.11
Dodane dnia 10-03-2012 20:42
Martinus kręcił się niespokojnie na swoim krześle w sali posiedzeń Rady Narodwej. Obecność żołnierzy go drażniła - ten uraz został mu jeszcze z czasów ispalskich. Poza tym nie lubił wojskowych. Jeszcze z oficerami można pogadać na jakim takim poziomie, ale szara masa żołnierzy nie miała nic wspólnego z szarą masą komórek mózgowych. Przynajmniej takie było jego mniemanie.
- Hej, kapitanie! Może jeszcze mównicę obsadzicie? - de Wilczyno sam naciskał, by don Luczakius wprowadził stan wojenny, ale obostrzenia miały być dla zwykłych obywateli, nie dla niego.
- To zwykłe środki bezpieczeństwa. Niech poseł siada i zajmie się swoją robotą, a my swoją.
- Zero wyczucia ironii, kapitanie, tak tylko sobie mówię - po czym zwrócił się do żołnierza wychodzącego z zamówieniem don Velickiego - Ja poproszę z szynką, jeśli łaska.
Trzeba to jakoś znieść, a zapasy żywności są zawsze ważne na wojnie.
Salus Rei publicae suprema lex esto.
Edytowane przez Martinus de Wilczyno dnia 10-03-2012 20:43
Nagle pod budynkiem Rady Narodowej zjawiła się kolejna cieżarówka z której wyskoczył oddział 20 kolejnych żołnierzy. Żołnierzy chroniący budynek byli tak samo zaskoczeni jak posłowie. Dowódca jednostki podbiegł do przyjezdnych z krzykiem:
-Co jest do cholery!
-Gówno! Bomba do cholery! Rusz swoje tłuste dupsko i każ swojem oddziałowi opróżnić Izbę Rady Narodowej z cywili. Jak najszybciej!- odpowiedział mu saper.
Oddział saperów uwijał się jak w ukropie montując swój sprzęt. Żołnierze chaotycznie i nieskładnie zaczęli wyprowadzać posłów z Izby. Wszyscy biegali to w jedną to w drugą stronę bez ładu i składu. Tym nie mniej jakimś cudem udało się w ciągu godziny ewakuować wszystkich (chyba!) pracowników cywilnych Izby Rady Narodowej. Saperzy przystąpili do swojego zadania.
El Presidente Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Kawaler:
*Wielkiego Orderu Złotego Orła za wstęgą
*Królewskiego Orderu Świętego Ducha
*Orderu Zasług Republiki Palmowej III Stopnia
*Krzyża Komandorskiego Orderu Bene Merenti
*Złotego Orderu Cyrkla
Skocz do Forum:
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.