Ostateczny koniec wspólnoty plemiennej Eskwinian nastąpił za sprawą Silinga, pierwszego króla Wyspy. Siling zapoczątkował królewską dynastię, która rządziła Eskwilinią przez dalsze cztery wieki, za jego czasów uformowała się też patrymonialna forma eskwilińskiej monarchii, jaka przetrwała aż do panowania Jerzego Kimnidy.
Na scenie historii pojawia się zupełnie niespodziewanie jako nisko urodzony drużynnik Agaghora, naczelnika Gertów. W dziełach rodzimej historiografii nie ma żadnych zapisków o Silingu – żołdaku. Eskwilińskie kroniki wspominają o nim dopiero, gdy obejmuje władzę. Informacje na jego temat znajdujemy za to w dość niezwykłym miejscu. Dużo miejsca Silingowi poświęcił Golan, jedna z najbardziej tajemniczych postaci średniowiecza, podróżnik z terenów dzisiejszej Tyrencji. W X wieku Golan wędrował przez Kontynent Wschodni; na krótko przed śmiercią spisał w obszernym tomiszczu wszystko co widział. Jeśli wierzyć tym zapiskom, jako jeden z nielicznych ówczesnych podróżników Golan dotarł aż na Eskwilinię, gdzie poznał Silinga. Obaj panowie przypadli sobie do gustu. Golan pisze: „A miał Agaghor drużynę do obrony granic zdolną […], a wśród nich [drużynników] wielką siłą a odwagą niepospolitą wyróżniał się Sylyng [Siling], od którego wiem wszystko, com tu opisał.” Co sprawiło, że Siling zasłużył sobie na tak pochlebną opinię Golana? Czy był kimś wysoko postawionym, jednym z dowódców? To wątpliwe, Golan nic o tym nie wspomina. Wszystko wskazuje jednak, że przyszły król i średniowieczny geograf odbyli długą rozmowę, być może nawet zaprzyjaźnili się w czasie długiego pobytu Golana na Wyspie.
Prawdopodobnie to Golan namówił Silinga do buntu, a także inspirował jego późniejsze działania. Drużynnicy Agaghora, podjudzeni przez Golana i Silinga, zamordowali pewnej nocy śpiących dowódców, a potem wdarli się do rezydencji naczelnika (mieszczącej się w nieistniejącym już Eskwinie) i w brutalny sposób zabili naczelnika wraz z jego rodziną. Rozochoceni drużynnicy obwołali Silinga nowym przywódcą, na co on skwapliwie przystał.
Wówczas Siling zrobił coś dotąd niespotykanego. Koronował się na króla Wyspy. Było to wydarzenie przełomowe, w którym widać inspirację Golana, bywałego w świecie. Nigdy dotąd Wyspa nie widziała koronowanej głowy, a Gertowie nie rozumieli sensu ceremonii koronacyjnej. Golan wspomina, że koronowanie się wzbudziło opór kapłanów, którzy uznali je za próbę autodeifikacji Silinga i świętokradztwo.
Drugą kwestią budzącą wśród ówczesnych kontrowersje było uznanie się przez Silinga za władcę całej Wyspy. Jak pamiętamy, władza centralna była od czasów Szczepana zwalczana jako zagrożenie dla wolności klanów. Koronowanie się na króla całej Wyspy jednoznacznie określało dalsze cele Silinga – chciał władzy nad całą Eskwilinią!
Pozostaje jeszcze pytanie: kto koronował Silinga? Zrobił to kapłan? Raczej nie, ci byli zdecydowanie wrodzy nowemu władcy, mordercy starego naczelnika. Być może Siling koronował się sam? Lub też, co najbardziej prawdopodobne, koronował go Golan. Jeśli tak, oznacza to, że eskwilińska monarchia pochodzi z kontynentu. Siling został królem Eskwilinii, przynajmniej z tytułu. Jednak ogłoszenie wszem i wobec zamiaru podbicia całej Wyspy, zostało potraktowane przez Mastifów i Kruców jako casus beli. W ten sposób pierwszy król miał przeciwko sobie wszystkich: sąsiadów, kapłanów, a po części także Gertów. W tej sytuacji oparł się na tych, którzy wynieśli go do władzy: na drużynie.
Eskwilińskie państwo Gertów u początku panowania Silinga nazwać byśmy mogli państwem policyjnym. Wierni drużynnicy Silinga sprawowali ścisłą kontrolę nad każdą dziedziną życia Gertów. Wojowie stali się elitą, arystokracją, protoplastami przyszłej szlachty, klasą feudalną. W krótkim czasie Siling powiększył swoje siły – nie było to trudne, ponieważ w zaistniałej sytuacji służba w wojsku wiązała się z olbrzymim awansem społecznym. Drużyna, uprzywilejowana i bogata, a także odpowiednio wyekwipowana stała się siłą, która odparła, a potem podbiła Mastifów i Kruców. Ostatnim akordem jednoczenia Eskwilinii pod jednym berłem była bitwa pod Limbą, gdzie pokonano niedobitki Mastiffów. W czasie tej batalii nietuzinkowymi zdolnościami dowódczymi popisał się, wedle kronikarzy, sam król, ratując swoje wojska przed rozbiciem i wykonując manewr, który przesądził o zwycięstwie.
Nastały długie lata panowania Silinga. Można by zadać pytanie: czemu pierwszy król, sprawny wódz, protoplasta dynastii nie został zapamiętany jako Wielki lub Śmiały, dlaczego na wieki przylgnął do niego przydomek Buntownika? Zaważyło na tym ostatnie kilkanaście lat jego panowania.
Za czasów Silinga rozpoczął się proces urbanizacji Wyspy, a eskwilińskie państwo rozpoczęło swoją ewolucję do formy jaką znamy dzisiaj, ale silna władza Silinga trwała dość krótko. U początków swego panowania Siling uprzywilejował klasę swoich drużynników, rycerzy, de facto uzależniając władzę królewską od feudałów. Choć Siling zasiadał na tronie, coraz większą rolę odgrywali, zaufani Silinga (m.in. wódz armii Dorian czy też królewski doradca Theorian). Z czasem król stał się marionetką, monarchia zaś fikcją, ustrój państwa określilibyśmy dziś jako oligarchię. Żaden z feudałów nie sięgnął jednak po koronę: wygodniejsze było status quo i kontrolowanie starzejącego się, niedołężniejącego króla. Im Siling był starszy, tym większą władzę mieli feudałowie. Doprowadzało to do pogłębiania się różnic społecznych: bogatsi byli coraz bogatsi, biedni coraz biedniejsi.
Ponieważ utrzymywanie Silinga przy życiu było korzystne dla klasy feudałów, pierwszy król Eskwilinii dożył sędziwego wieku i zmarł śmiercią naturalną. Ze związku z córką oligarchy Doriana (Olgą) miał jedynego syna: Silinga.