![]() |
|
Wyprawa do Królestwa Aryunu - Wersja do druku +- Związek Winkulijski (http://forum.winkulia.eu) +-- Dział: Kraje Koronne (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=15) +--- Dział: Winkulia (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=936) +---- Dział: Komitat Albioński (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=585) +----- Dział: Gospodarka (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=602) +------ Dział: Liga Morska i Kolonialna (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=324) +------- Dział: Kolonie (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=616) +-------- Dział: Aryun (http://forum.winkulia.eu/forumdisplay.php?fid=915) +-------- Wątek: Wyprawa do Królestwa Aryunu (/showthread.php?tid=4988) Strony:
1
2
|
Wyprawa do Królestwa Aryunu - Artur Kardacz - 25 Wrz 2022 Narracja kontynuowana z tego wątku. Gdy statki były już gotowe do drogi niezwłocznie wysłano wiadomość do Admiralicji w Vihres. Po kilku godzinach, gdy Admiralicja dała zielone światło, załoga weszła na pokład i dwie jednostki Ligi ruszyły ku nieznanym wodom, aby odszukać zapomiany i ociekający w bogactwa ląd. Podróż była o tyle trudna że nikt nie spodziewał się czego można się spodziewać. Kraina ta była od dawna zapomiana i mogło czyhać tam wiele niebezpieczeństw. Dlatego tak ważne było aby załoga posiadała niezbędne doświadczenie w eksploracji nowych lądów. Tych nie brakowało w Athos, większość załogi przybyła tam wraz z pierwszą ekspedycją do Centrazji i założyli kolonię w Athos. Teraz czekała na nich kolejna, długa podróż. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 13 Lis 2022 25 września wyruszyła pierwsza ekspedycja do Królestwa Aryunu. Ich zadaniem było odnalezienie lądu i poinformowanie o tym Admiralicji. Dwa okręty Ligi wypłynęły w długą podróż ku nieznanym i niebezpiecznym wodom. Gdy nadzieja powoli opuszczała załogę i coraz głośniej mówiło się o porażce, oczom jednego z kapitanów ukazał się rozległy, porośnięty lasami ląd. Okręty przyjęły nowy kurs i płynęły na północ wzdłuż wybrzeża. Według map Aryun jest wyspą, dlatego kapitanowie podjęli decyzję o jej opłynięciu. Poszukiwali oni portu bądź jakiekolwiek znaku po ludziach. Niestety ich poszukiwania nie przyniosły sukcesów, wszystko wskazywało na to że Aryun jest bezludną wyspą. Po okrężeniu wyspy i przesłaniu wiadomości jedna z załóg postanowiła zejść na ląd. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 06 Sty 2023 ![]() Załoga jednego ze statków zeszła na ląd 12 listopada i założyła obóz kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża. Od tamtej pory przeprowadzili liczne wypady w celu przebadania wyspy. Niestety żaden z nich nie przyniósł sukcesu. Załoga przez dłuższy czas żyła w przekonaniu że wyspa została całkowicie opuszczona. Takie przeświadczenie utrzymywało się do czasu gdy jedna z grup dotarła do Kacerpolis, prawdopodobnej stolicy dawnego Królestwa Aryunu. W ruinach rozpadającego się miasta żyła spora grupa rdzennej ludności. Pierwszy kontakt kolonistów z rdzenną ludnością przyniósł więcej optymizmu niż zakładano. Mieszkańcy Kacerpolis zareagowali przyjaźnie na nadchodzącą ekspedycję. Doszło nawet do wymiany towarów i informacji. Miejscowa ludność przetrwała dzięki rybołówstwie i uprawie warzyw. Niestety nie posiadali informacji czy oprócz nich ktoś przeżył. Członkowie załogi przenieśli swój obóz i osiedlili się w mieście, uprzednio informując o tym załogę drugiego statku. Wiadomość o powodzeniu szybko dotarła do Admiralicji w Vihres. Tam członkowie Ligi planowali już dalsze kroki kolonizacji wyspy. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 24 Lut 2023 Nawiązanie kontaktu z miejscową ludnością i dotarcie zapasów z Athosu pomogło kolonistom w utrzymaniu przyczółka. Załoga przeniosła obóz bliżej miasta Kacperpolis, od tamtej chwili zaopatrzenie transportowe jest rzeką przechodzącą przez miasto. W okresie świetności w stolicy Aryunu funkcjonował duży port handlowy, niestety czas zrobił swoje i obecny stan portu nie pozwala na przerzucanie przez niego towarów. Koloniści i miejscowa ludność niebawem mogą podjąć próbę odbudowy tego strategicznego miejsca. Otwarcie portu pozwoli na wznowienie handlu i dostaw co jest kluczowe dla funkcjonowania kolonii. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 15 Sie 2023 Dobre relacje z lokalsami zaowocowały przeprowadzką kolonistów do miasta. Marynarze ze statków, pod dowództwem jednego z kapitanów, osiedlili się w opuszczonej części Kacerpolis. W tej okolicy funkcjonował niewielki port handlowy. Koloniści wraz z miejscową ludnością podjęli próbę odbudowę tego ważnego miejsca. Pomoc miejscowych odegrała kluczową rolę. Mieszkańcy Arynunu okazali się znakomitymi budowniczymi, w ciągu kilku miesięcy udało się odbudować port i odesłać statki po nowe zapasy. Wokół miasta powstało wiele farm i zagród. Mają one zapewnić zapasy i wyżywienie. Kilku śmiałków wyruszyło w dół rzeki na rekonesans. Raporty głoszą że udało im się dopłynąć do samych gór. Niestety po drodze spotkali tylko opuszczone wioski. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 18 Wrz 2023 - niewielu zna prawdziwy powód naszej obecności w Aryunie - powiedział Kardacz. Stuart na te słowa zmarszczył brwii, jakby to, co miał zaraz powiedzieć miało być zbyt irracjonalne. - Agharta? - zadrwił po chwili. Niewielu by odważyło się na ten krok - nie sądziłem że Wasza Lordowska Mość jest zwolennikiem takich bajek - machnął ręką i sięgnął po szklankę. - coś Ci pokażę - odpowiedział Kardacz, niewzruszony atakiem Stuarta. Po tych słowach schylił się pod biurko i otworzył szafkę. Wyjął z niej nieduży, drewniany kuferek z dziwnymi znakami. Położył go na blacie biurka i na oczach Stuarta otworzył. Wyjął z niego złoty naszyjnik z czymś podobnym do diamentu. Podobnym, bo nie było to coś co Kardacz, Stuart ani ktokolwiek inny widział na tym świecie. Ów tajemniczy kamień, przezroczysty i ledwie widoczny niczym mgiełka, emanował zimnym blaskiem. - spotkałeś się kiedyś z czymś takimi? - zapytał ostro Kardacz. Stuart był tylko w stanie pokręcić głową. Wpatrzony w kamień nie wydusił ani słowa. - nikt nie widział - sprostował go zaraz Kardacz - więc uważaj zanim kolejny raz ze mnie zadrwisz. Poruszony Stuart przekręcił się na fotelu - co to jest? - zapytał po chwili, szybko żałując tego pytania. Zdawał sobie sprawę, że nie ma na nie odpowiedzi. Kardacz wzruszył ramionami - wielu naukowców z całego mikroświata próbowało to odgadnąć - odpowiedział Artur odkładając naszyjnik - bezskutecznie - kontynuował zamykając wieko - to nie żadna sztuczka Strange, nie ma tutaj małej żarówki ani baterii - dodał. - a te napisy na kuferku. Co one oznaczają? - zapytał Stuart przyglądając się im. - to po aryuńsku, dosłownie tłumacząc "dar od Bogów" - rzucił Kardacz. - Bogów? - niedowierzał Stuart. Nie był z tych którzy wierzą w takie bajki. Uważał, że wszystko czego nie da się dotknąć, powąchać ani zobaczyć najzwyczajniej w świecie nie istnieje. Historia o Agharskiej krainie coraz bardziej wybijała go z tego przekonania, co było niezwykle frustrujące. Nie czekając na odpowiedź Kardacza wlał sobie porcję brendy. Artur zaś wstał powoli i podszedł do masywnej półki z książkami. Wyciągnął jedną z nich, bardzo starą i obitą w bordową skórę. - to dziennik jednego z członków Bractwa Zielonego Połomienia - zakomunikował Artur i wręczył dziennik staruszkowi. - aryuńczycy uważali mieszkańców Agharty za bogów - mówił z pamięci - być może ten kamień był swego rodzaju darem. Nie powiesz mi przecież, że coś takiego nie pochodzi z Agharty? - Kardacz pochylił się nad Stuartem i zapytał - wiemy tylko tyle, że złoto pochodzi z Arynunu. Wiemy też, że w mikroświecie jest tylko jeden lud tak wprawiony w jubilerstwie, że potrafi stworzyć coś takiego. Wszystkie znaki wskazują na Aryun Strange i my to przejście znajdziemy. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 14 Paż 2023 Wyprawa do Asgardu Rozwój Kacperpolisu oraz umocnienie pozycji Ligi na wyspie pozwoliło Admiralicji na wysłanie pierwszej ekspedycji badawczej do Asgardu. Grupa wypadowa ma przede wszystkim zbadać czy istnieje bezpieczne przejście przez góry oraz przeszukać okolicę w poszukiwaniu porzuconych kopalni. Do Aryunu wysłana została doświadczona grupa eksploracyjna. To m.in Ci ludzie jako pierwsi dotarli do Athosu i Nutka. Obecnie trwają przygotowania do wyprawy. RE: Wyprawa do Królestwa Aryun - Artur Kardacz - 28 Paż 2023 Sir. John Franklin uważany jest za świetnego odkrywcę i dowódcę. To dzięki niemu wiele kolonii znajduję się pod kontrolą Ligi. Mimo to ambicja i samokrytyka nie pozwalają na radość z odniesionych sukcesów. Pominięty, w jego mniemaniu celowo, przez Admiralicję do poszukiwania Aryunu zdecydował się o zgłoszeniu do wyprawy. Poszukiwał w tym szansy na przypomnienie o sobie światu. Wielkie odkrycie, jakim bez wątpienia mogło być odnalezienie Asgardu, mogłoby przynieść mu chwilę rozgłosu. Zaraz po nominacji sir. John udał się do Athos gdzie trwały już przygotowania. Lord sam przeprowadził inspekcję zgromadzonego sprzętu i zapasów. Nie mógł pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Nie teraz, gdy nie był już najmłodszy a Admiralicja coraz rzadziej przydzielała mu zadania. Ludzie w jego wieku zajmowali już pozycje gubernaturskie bądź wysokie stanowiska w Admiralicji. On wciąż był tylko skromnym admirałem. Po inspekcji Franklin udał się do swojego apartamentu. Tam przez całą noc studiował mapy, szkice terenu oraz wszelkie inne materiały pomocne przy planowaniu wyprawy. W teorii grupa badawcza musiała udać się na południe, przejść przez Góry Irkunu i dotrzeć do Asgardu. Według doniesień było to miasto Valmiriańczyków, walecznego i groźnego ludu. Franklin wiedział jednak, że teoria nijak ma się do praktyki. Wieloletnie doświadczenie pokazało, że nie sposób przewidzieć wszystkiego. RE: Wyprawa do Królestwa Aryunu - Artur Kardacz - 03 Lis 2023 Grupa badawcza, pod dowództwem sir. Johna, udała się na południe od Kacperpolisu i kierowała się ku górom Irkunu. Dzięki pojazdom terenowym szybko udało im się pokonać dystans dzielących ich od celu. Po dotarciu na miejsce badacze założyli swój pierwszy obóz, ulokowany kilkadziesiąt kilometrów od samych gór. Sir. John zarządził przegrupowanie się, przegląd sprzętu oraz przygotowanie do przejścia przez góry. Pogoda dopisywała. Prognozy nie zapowiadały poważniejszych opadów deszczu ani śniegu. To bardzo dobry znak. Według miejscowych Góry Irkunu zimą są nie do przejścia. Czas uciekał i sir. John zdawał sobie z tego sprawę. Teraz musi odnaleźć w miarę bezpiecznie przejście przez górym. Stary odkrywca zdecydował, że spróbuję ominąć przeszkodę, wędrując wzdłuż wybrzeża. ![]() Niestety rozległe Góry Irkunu sięgają aż do samego morza. Grupy zwiadowcze nie zdołały znaleźć żadnej drogi oraz zapewniły, że przejście po klifach jest zbyt niebezpieczne. Franklin znalazł się w kropce. Zdesperowany wysyłał coraz to więcej zwiadów w góry. Niestety żaden z nich nie odnalazł dogodnej ścieżki. Wszystko wskazywało na to, że Gór Irkunu nie da się sforsować nawet jesienią. Sir. John nie mógł wysłać ludzi aby przebijali się przez góry. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem utraty ludzi i czasu. Nawet najlepsi wspinacze nie chcieli podejmować się tego zadania. Do Asgardu pozostały dwie możliwe drogi. Grupa badawcza mogła iść dalej na południe. Według starych map, idąc wzdłuż gór, mogliby dotrzeć do wielkich jezior oraz bagien. Stamtąd przez Iddun mogliby ominąć góry od południa i w odpowiednim momencie wystrzelić na północ. Druga droga to powrót do Kacperpolis i próba dostania się do Asgardu drogą morską. Jednakże wtedy na pewno Liga odebrałaby to jako porażkę i sir. John mógłby pożegnać się z tym stanowiskiem. Bez chwili zastanowienia zdecydował się na wejście w głąb Aryunu....
RE: Wyprawa do Królestwa Aryunu - Artur Kardacz - 02 Gru 2023 Zdesperowany sir. Franklin gnał swoich ludzi na południe, wzdłuż pasma górskiego. Po paru dniach wędrówki dotarli to krainy wielkich jezior. Teren tam stawał się coraz bardziej wilgotny i samochody terenowe nie mogły jechać dalej, mimo, że były przystosowane do najcięższych warunków podróży. Od Iddun dzieliło ich jeszcze 220 km, a złowieszczy Aryun wciąż stawiał przeszkody na ich drodze. Jakby wyspa nie życzyła sobie, aby Franklin i jego ludzie odnaleźli przejście do Asgardu. Po kilku dniach walki z błotem sir. John poddał się. Zatrzymał pochód i nakazał grupie zwiadowczej zbadać teren przed nimi. Gdy grupa wyruszyła, pozostali członkowie ekipy badawczej rozbili obóz. W prowizorycznych namiotach spędzali wspólnie czas, jedli, rozmawiali, śmiali się oraz grali w karty. Sir. John zaś trzymał się w odosobnieniu. Większość czasu spędzał we własnym namiocie oficerskim. Nigdy nie spoufalał się ze swoimi podwładnymi. Uważał, że powinni czuć do niego respekt a nie przyjaźń. Być może była w tym też kwestia jego poczucia wyższości. Mimo, że nadal był skromny Lordem, w swoim mniemaniu, to i tak otaczali go zwykli marynarze i oficerowie. Spędzanie z nimi czasu byłoby nie lada policzkiem dla jego dumy. A co dopiero powiedziałyby Lady Jane, żona sir. Franklina. Jeszcze przed wyruszeniem do Arunu, sir. John wraz ze swoją żoną snuli ambitne plany po dotarciu do Asgardu. Wierzyli, że za ten czyn Admiralicja obdarzy Franklina jakimś zaszczytnym tytułem. Być może zostałby nowym zarządcą Asgardu i kierowałby pracami wydobywczymi. Albo co lepsze, zostałby mianowany gubernatorem kolonii Aryun. Na razie jednak zamiast pochwał Admiralicja wysyłała oznaki zniecierpliwienia. "Cholerne góry" coraz częściej myślał Franklin. Gdyby mógł, przeniósłby je na plecach. Nawet swoich ludzi. Dopiero po czterech dniach powróciła grupa zwiadowcza. Ich raport nie napawał optymizmem. Przed badaczami rozciągały się bagna i rozległe jeziora. Po raz kolejny Aryun blokował drogę. Zdenerwowany i czerwony na twarzy Franklin uderzył pięścią w rozkładany stolik. Nie było rady, musiał zawrócić na północ. Przy odrobinie szczęścia może mógłby ominąć jeziora od zachodu. Bał się jednak nadciągającej pogody i rosnącego niezadowolenia. Musiał jednak odnaleźć to przejście. Było mu to potrzebne jak nic innego. |