Wyprawa w nieznane

Moderator: Władze Voxlandu

Awatar użytkownika
Anastasia Windsachen
Posty: 533
Rejestracja: 26 paź 2022, 12:43
Lokalizacja: Koniglich Palast ins Vox

OBYWATEL

ODZNACZENIA

Wyprawa w nieznane

Post autor: Anastasia Windsachen »

August 8, 2023

Wczesnym wtorkowym rankiem krótko po pojawieniu się pierwszych promieni słońca zza Gór Zimowych na dziedzińcu Burg Drachennest czekała zebrana w ostatnich tygodniach ekipa. Drewniane bramy garażowe były już otwarte i oliwkowe Reckslery Rangery grzały silniki, co chwila będąc sprawdzanymi czy na pewno wszystko do nich spakowano. Zamkowe drzwi się otworzyły i wyszła z nich Anastasia ubrana w ciemnozieloną kamizelkę, szaro-czarną koszulę flanelową, ciemne spodnie w kratę i wysokie skórzane buty. Wychodząc rozmawiała z na oko zbliżającą się do 30 kobietą, która ubrana podobnie do niej, upięła czarne włosy w kok i nosiła okulary. Wyglądała nietypowo jak na osobę wchodzącą w skład ekspedycji naukowej, która miała wychodzić w góry. Prędzej jak ktoś zajmujący się literaturą, sztuką...

- Nic się Pani nie martwi Wasza Królewska Mość, moja ekipa składa się z samych fachowców i ekspertów. Można powiedzieć, że jesteśmy jak drużyna zebrana w powieści fantasy by wyruszyć po jakiś skarb. Każdy ma swoje miejsce, swoją dziedzinę i wiedzę, którą się wyróżnia. - młoda kobieta podeszła wraz ze starszą do rządku mężczyzn i kobiet czekających na dziedzińcu. - Gustav jest archeologiem o bogatej historii odkryć, był w wielu miejscach na Pollinie, na co dzień wykłada na Uniwersytecie Królewskim w Voxie, ale gdyby Wasza Królewska Mość spojrzała w jego portfolio... Idealny człowiek, gdy przychodzi potrzeba by coś dokładniej zbadać. W końcu kto wie na co natrafimy. Rejon Drachennest, w który idziemy nie był dotychczas badany.

Obrazek

Mężczyzna o lekkim siwym zaroście, bystrym wzroku i w skórzanym, znoszonym kapeluszu przywitał się z Anastasią, która zgodnie z etykietą pierwsza podała mu rękę. Zawadiacki uśmiech na twarzy Gustava mógłby ją pewnie porwać gdyby nie fakt, że jej zainteresowanie miał kto inny.

- Ester jest zoolożką specjalizującą się w wiedzy o gadach. Robiła magisterkę na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu Królowej Nataszy w Auguenay. Jeżeli byłyby choćby szczątki pochodzące sprzed wieków jakiegoś gada, ona je przebada na wskroś. Nic nie umknie jej oczom i... palcom. - to mówiąc uśmiechnęła się lekko pod nosem w stronę młodszej od siebie dziewczyny, która udawała, że nic nie usłyszała, a jedynie przywitała się z Królową, która wszystko to zauważyła, ale nic nie powiedziała. Kobiety podeszły do kolejnego uczestnika wyprawy, młodego, barczystego mężczyzny, który był najlżej ubrany ze wszystkich. Lekka koszulka, którą miał na sobie opinała mięśnie u rąk, które widać było, że pochodziły nie z godzin spędzonych na siłowni, a były efektem wysiłku fizycznego. - To Marcus, hobbystyczny alpinista, który zdobywał nie jeden szczyt i wchodził nie pod jedną stromą górę. Jeżeli ktoś ma się znać na tym jak najlepiej podejść w niektóre rejony Gór Zimowych to tylko on.

Blondyn podał rękę Anastasii zalotnie patrząc swoim błękitnymi oczami. Na kobiecie nie zrobiło to jednak większego wrażenia, lekko skinęła głową i uśmiechnęła się kierując za młodszą kobietą do kolejnej osoby z grupy.

- Christina ma tak dobre umiejętności strzeleckie, że aż dziwne, że nie wylądowała w czymś wojskowym. Z jej celnością nic nam na szlaku nie grozi, a jeśli coś by nam zagrażało to możemy być pewni, że ustrzeli raz dwa. Ma na koncie mnóstwo nagród w konkursach strzeleckich, podobno historię najemniczą, ale niewiele chce zdradzić. Jednym kandydatka idealna do pełnienia roli ochroniarza wyprawy. Zwłaszcza jeżeli dodamy jej skille survivalowe, które na pewno nam się przydadzą. - krótko przystrzyżona blondynka na oko zbliżająca się do 40 mocno uścisnęła dłoń Anastasii, która zlustrowała ją wzrokiem. Postawę miała nonszalancko-wojskową, ubrana była w strój odpowiedni do wyprawy, ale i umożliwiający pełnię ruchu, nad prawym kolanem miała kaburę z pistoletem, buty, które w Gwardii nosiły siły specjalne. Widziała, że ma naprawdę do czynienia z osobą, która co nieco wie. Jak wiele z tego, co powiedziała Aurelia jest prawdą jeszcze się przekonają na szlaku.

Tak też się prezentował skład całej wyprawy. Czwórka kobiet o różnych polach wiedzy i zainteresowań oraz dwaj faceci. I cała ta grupa już za chwilę wyruszy w Góry Zimowe badać sekrety Drachennest. Podzielono się na trójki i skierowano do aut. Główna brama zamku została otwarta i dwa oliwkowe Reckslery wyjechały w kierunku gór.
HM Queen af Konigreich af Voxland
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Anastasia Windsachen
Posty: 533
Rejestracja: 26 paź 2022, 12:43
Lokalizacja: Koniglich Palast ins Vox

OBYWATEL

ODZNACZENIA

Re: Wyprawa w nieznane

Post autor: Anastasia Windsachen »

August 10
Ekspedycja trwała już drugi dzień. Samochody stały daleko zostawione w tyle jeszcze pierwszego dnia, gdy dotarli do miejsca, które trzeba było pokonać na dwóch nogach, a nie czterech kołach. Nastroje w grupie były pozytywne, wszyscy wypatrywali czegoś, co dałoby jakąś wskazówkę, mimo że byli jeszcze po tej stronie gór, która została tyle razy zbadana i zwiedzona przez człowieka, że praktycznie niemożliwym by było odkrycie poszlaki, której nikt wcześniej nie zauważył.

Obrazek

Aurelia prowadziła wyprawę, zerkając co jakiś czas na mapę, która miała pełno przekreśleń, podkreśleń i innych "-śleń". W końcu czwartkowe południe zatrzymała się i spojrzała na wszystkich.
- Zaczynamy teraz schodzić ze znanych szlaków. Mapy, które pozyskałam i sama zrobiłam na podstawie znalezisk nie są super szczegółowe. Nie wiem, co nas tam będzie czekać, dlatego musimy wszyscy uważać. Marcus bądź w gotowości, gdyby trzeba było nagle myśleć nad znalezieniem innego przejścia lub zobaczyłbyś jakieś niebezpieczeństwo.
- Jasna sprawa moja pani. -
blondyn mrugnął do czarnowłosej, ale ta tak jak wszystkie inne kobiety w tej grupie i zapewne wiele innych na voxlandzkich ulicach i szlakach zbyła to milczeniem.

Maszerowali tak przez resztę dnia idąc po nieruszonych przez ludzką ciekawość polanach. Sierpniowe słońce towarzyszyło im w tym marszu ogrzewając ich plecy, gdy kierowali się na północną stronę gór. Bliżej wieczoru pojawił się lekki wiatr, który głaszcząc polne kwiaty i wysokie trawy ochładzał członków ekspedycji. Rezultatem tego, że człowiek nigdy lub rzadko bywał po tej stronie gór był zupełny brak jakiegokolwiek schroniska. Im bliżej było zachodu słońca tym ważniejsze stało się szukanie miejsca, które pozwoliłoby im na przenocowanie. Polany usiane wygodną do leżenia trawą i pełne grających do snu świerszczy oraz cykad zastąpiły twarde, kamieniste zbocza, które co jakiś czas były przyozdobione odważnymi drzewami wyrastającymi z górskich ścian. Poszukiwania przyspieszyły, gdy na horyzoncie zaczęły zbierać się ciemne chmury, a ciepły i delikatny wiatr zastąpiły zimne porywy powietrza niosące ze sobą zapach deszczu. Ulewa w górach nie jest czymś, co chce się spotkać będąc na szlaku. Niestety w zasięgu ich wzroku nie było ani jednej wnęki, która mogłaby posłużyć za kryjówkę. Zmuszeni byli iść dalej.

Anastasia szła w środku grupy tak by móc słuchać każdej z rozmów i lepiej poznać towarzyszy w podróży. Była typem obserwatorki niżeli inicjatorki rozmów. Poznawała ludzi obserwując ich. Pierwsze, co zauważyła to fakt bliskości Ester i Aurelii, które od początku towarzyszyły sobie nawzajem. Drugie to chwalipięctwo i nad wyraz duże ego Marcusa, który zdawał się nie zauważać niepowodzeń jego ciągłych zalotów. Zwłaszcza do prowadzącej grupę Aurelii. Anastasia widziała w nim zarazem w tym aspekcie ślepca jak i było jej mu szkoda. Chociaż... szkoda to dużo powiedziane. Gustav i Christina zamykali pochód będąc w dużej części milczkami. Kobieta obserwowała okolicę, a mężczyzna po prostu szedł do przodu, a na postojach szybko notował coś w oprawionym w skórę notatniku.

Obrazek

Ester jako pierwsza poczuła początek deszczu, gdy ciężka kropla spadła na jej nos. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć spadło już kilka kolejnych. Po chwili wszyscy wiedzieli, że ulewa zaraz uderzy. Z ciemnych chmur dobiegł w końcu dźwięk, którego nie chcieli usłyszeć. Groźny pomruk przetoczył się po niebie. Po nim jak gdyby po otwarciu niebiańskich bram na ekspedycję runęła ciężka ulewa. Marcus, który mimo wszystko wykazywał się zdrowym rozsądkiem wysunął się na przód grupy i robił to, co do niego należy. Szukał schronienia. W końcu wiele było jakichś wysuniętych skał czy małych wnęk, ale tutaj potrzeba było czegoś lepszego. Na ile mogli to biegli do przodu próbując w jakikolwiek sposób uchronić rzeczy od umoczenia. Zwłaszcza mapy i papierowe materiały badawcze. Ulewa nabierała na sile wściekle ich atakując, a niebo, które kompletnie pociemniało, co jakiś czas było rozświetlane przez długie błyski piorunów, po których następowały potężne grzmoty. Przez cały ten hałas, który się wytworzył zaczął się przebijać odgłos, który przypominał na zmianę skomlenie i szczekanie psa. Pierwsza usłyszała go Anastasia, która szybko podbiegła do Aurelii i Marcusa.

- Słyszycie to?! To brzmi jak pies! Może tam jest jakieś miejsce do schowania się przed deszczem! - próbowała przekrzyczeć deszcz. Oboje jej skinęli i zaczęli nasłuchiwać skąd dobiega psie wołanie. Po kilku minutach kierowania się jego szczekaniem w półbiegu dotarli do wnęki, która w większości była sucha i dawała schronienie przed deszczem. W jej kącie siedział szczekający do nich szczeniak, który cały przemoczony drżał z zimna. Anastasia podbiegła do niego i gdy upewniła się, że ten nie wyczuwa w niej zagrożenia zaczęła go wycierać. Wyjęła z plecaka suszone mięso i podała mu. - Nasz mały bohater... albo bohaterka.

Uważnie obejrzała szczeniaka. Po wytarciu i dzięki światłu, które zaczęła rzucać turystyczna lampa mogła mu się lepiej przyjrzeć. Miała przed sobą owczarka voxlandzkiego, popularną voxlandzką rasę psów pasterskich i wykorzystywanych przez Straż Górską oraz Leśną. Zauważyła też, że ma do czynienia z suczką, a nie psem...
HM Queen af Konigreich af Voxland
Obrazek Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Księstwo Drawskie”