W Bialenii możemy sobie poczytać pewien mały Festiwal Żenady w wykonaniu Iwana Pietrowa. Festiwal którego poziom (i powód) jest jeszcze niższy niż wczorajszy ból dupy Szwabów. Serio, to jest tak żałosne, że nawet mi już brakuje ripost. A to się na co dzień nie zdarza...
To jest już taki poziom, że w nadchodzącej Ynbie kusi aż zachować neutralność, albo walnąć Pro Gamer Move i wspierać Muratykę XD




