| Z życia WKRP
Superchunk na Balandze
W ostatnim numerze jednego z klubowych pisemek - "Balangi" - organu
pseudopartyjki o nazwie "Enklawa Ewolucyjna", której poparcie liczy się siłą
kilkorga członków.
Redaktor Superchunk, jednocześnie główny ideolog EE i były Prezes SN, zaczął
artykuł pt. "<<Libertarian>>, czyli swoboda kłamania"
oskarżeniami wobec naszego pisma. Porównał je z "Trybuną Ludu", nazwał
pseudowolnościowym.
Potem przeszedł do tego, który odważył się oskarżyć o niewypełnienie obowiązków
koleżkę redaktora. Mi nie pożałował komplementów. Oto cytat: "Czubuś jest nie
tylko redaktorem, ale też i posłem, ministrem oraz prokuratorem. Od kołyski piął się
po drabinie sukcesu, by w wieku 15 lat skupić w swych nastoletnich rączkach niemałą
przecież władzę. A tę przecież trzeba umacniać. Najlepiej poprzez kontrolowanie
poczytnego pisma. Niestety, młody wiek najwyraźniej przeszkadza Czubusiowi w tym
zamiarze, albowiem jego teksty nie mają za grosz finezji, ba! owe czubate wypociny są po
prostu siermiężnymi paszkwilami napisanymi przez słabo rozgarniętego szczyla."
Czubuś postanowił napisać jeszcze jeden artykuł do tego pisma "kliki rządzącej
w Klubie", istniejącego "jak na porządny reżim przystało".
Cóż. Faktycznie ukończyłem 15 lat. I co z tego? Czy należy mnie z tego powodu
prześladować? Czy władzę w WKRP powinni sprawować ci, którzy są Klubowi najbardziej
oddani, którzy rzeczywiście działają dla niego i dla jego obywateli czy rada
starszych? A może powinni to robić Chunk i jego towarzystwo? W moich nastoletnich
rączkach skupiłem władzę. Jestem jednocześnie posłem, prokuratorem i wiceministrem.
Zgadzam się całkowicie - do władzy powinna mieć dostęp jak największa liczba
obywateli. Ale czy mają to być "obywatele" w rodzaju Superchunka, który zaraz
po objęciu jednej z najważniejszych i chyba najbardziej szacownej funkcji w Klubie
ogłosił się jego królem albo Only'ego, nie potrafiącego sobie poradzić z własnymi
emocjami tak dalece, że jako dotknięty rozdwojeniem jaźni organizuje postać terrorysty
mszczącego się za zdradzoną inną jaźń? Nie bądźmy śmieszni, pierwsza historia
jest podobna do "Baśni z Tysiąca i jednej Nocy", druga do filmu z Ja Vam
Dammem.
Niektórzy nie potrafią stworzyć nic konstruktywnego. Protestują, obrażają, ale sami
nie potrafią zrobić nic.
Superchunk nazwał mnie kretynem i kłamcą. Nie będę na to odpowiadał na idiotyzmy
głoszone przez pana redaktora. Ustosunkuję się tylko do krótkiego fragmentu jego
wypocin.
"Wbrew oszczerstwom red. Czuby Prokurator wypełniał swe obowiązki i to nader
dobrze. W okresie od 9 września do 19 października rozpatrzył on kilkanaście
wniosków, z czego jedenaście skierował do Sądu (dane ze stron Klubowych). Od 19
października do 19 listopada nie zgłoszono natomiast żadnych wniosków do
Prokuratora."
No właśnie. Wystarczy przejrzeć strony WKRP, żeby przekonać się, iż we wspomnianym
okresie od 13 października do 19 listopada wnioski jednak były.
To tyle. Kto kłamał? Rada dla pana redaktora, żeby najpierw sprawdzał własne
informacje.
[Maciuś]
MENU
Konstytucja Wolnego KRP, Ustawa
Konstytucyjna i Ustawa o Trybunale Stanu zostały uchwalone
5 grudnia Marszałek Sejmu WKRP Marek Olszewski podał wyniki głosowania nad
projektami Konstytucji, Ustawy Konstytucyjnej i Ustawy o Trybunale Stanu. Przegłosowane
akty prawne zostały przekazane do podpisu Prezydentowi WKRP Tomaszowi Stali.
[Ja-Dago]
MENU
Odeszła od nas
Pani Magda Hasse zapowiedziała, że odchodzi z WKRP i więcej do niego nie
wróci. Na forum WKRP przedstawiła niniejsze oświadczenie(?):
"Wasze "prawo" dotyczy wyłącznie mieszkańców WKRP. Jak
chcecie sadzić
kogokolwiek, nie znając własnych przepisów? Raz na zawsze skończyłam
z tą grupą i nic mnie z nią już nie połączy. Na do widzenia ośmieszacie się
procesem nad obywatelem obcego państwa. Ja, Magda Hasse, skazuje
WKRP na wieczny brak mojego towarzystwa. Wyrok jest prawomocny."
Cóż. Odeszła od nas.
[Ja-Dago]
MENU
Protest Hacker'ów Hackpospolitej
Polskiej czy zwykły spam
Na forum Wolnego KRP ukazał się "protest" Hacker'ów HP wysłany
ze strony www umożliwiającej swobodne i anonimowe wysyłanie mail'i. Hackerzy do
wejścia na forum posłużyli się adresami obywateli WKRP jako adresami nadawcy.
Jednakowej treści mail'e spamerskie pojawiły się także na innych listach dyskusyjnych.
Protest protestem, ale wykorzystywanie cudzych adresów i przesyłanie anonimów to nie
protest. To spam.
[Ja-Dago]
MENU
Sprostowanie
W poprzednim numerze "Libertariana" w artykule "Renifery" podaliśmy
nieprawidłowe imię Pana Bartosza Burczenika. Ot, jakiś socjalista wkradł się do
drukarni. Za błąd przepraszamy.
|
| Z wirtualnego
świata V-państwa w
prasie
W numerze "Angory" z 9 grudnia 2001 zamieszczono informację o
polskich państwach wirtualnych. Niestety zabrakło wśród nich Wolnego Klubu RP. Pewnie
przez zbieżność nazw WKRP i Klubu RP. Zamieszczamy treść artykułu:
"Coraz większym zainteresowaniem cieszą się ostatnio internetowe państwa. Są
wśród nich: Cesarstwo Leblandii, Cesarstwo Aztec, Królestwo Dreamland, Klub RP, ale
też: Cymeria czy Demokratyczna Republika Wariatkowa. Z każdym dniem przybywa im
wirtualnych obywateli. Państwa zakładają internauci, którzy mają ochotę spróbować
swych sił w roli prezydenta, premiera bądź ministra finansów. Każdy może obsadzić
się na wolnym jeszcze stanowisku. Dlatego zdarza się, że królową jest studentka,
premierem dziennikarz, a wicepremierem uczeń gimnazjum [to ja :) - przyp. Maciusia].
Niektóre państwa chcą działać podobnie jak kraje rzeczywiste i gdzie wszystko odbywa
się na poważnie. Ale są też takie, gdzie najważniejsza jest możliwość dyskusji na
tematy polityczne gospodarcze, sportowe czy rozrywkowe. Taką możliwość daje
połączenie strony internetowej z listą dyskusyjną, tzn. e-mail wysłany przez jednego
gracza dociera do wszystkich, którzy są w danej chwili na stronie.
Wszyscy "mieszkańcy" internetowych państw twierdzą zgodnie, że dzięki grze
wciąż uczą się czegoś nowego, np. demokracji. A niektórzy zaczynają poważnie
myśleć o prawdziwej karierze politycznej.
S.A na podst. inform. prasowych
Więcej na stronie http://www.angora.com.pl/angorka/numery/szkielet-artykul.html?/angorka/numery/49-01/m490402.html
[Maciuś]
MENU
Pakt Leblandzki
23 listopada 2001 (sorrki, że informujemy o tym dopiero teraz) w LebenCity
został podpisany Traktat Leblandzki będący początkiem Paktu Leblandzkiego. Został on
zawarty między Cesarstwem Leblandii i Sułtanatem Al-Farun.
Z uwagi na wyjątkowość tego zdarzenia przytaczmy jego tekst w całości:
[Ja-Dago]
TRAKTAT LEBLANDZKI
(Pakt Leblandzki)
(The Leblandian Treaty)
LebenCity, 23 listopada 2001 roku.
My, Cesarz Leblandii Marcus Lebenciusz Wspaniały
oraz
Sułtan Al-Farun Al-Farun,
zdecydowani ochraniać wolność, wspólne dziedzictwo i cywilizację swych
narodów, oparte na zasadach demokracji, wolności jednostki i rządów prawa, dążący
do umacniania stabilizacji i dobrobytu naszych państw, zdecydowani połączyć swe
wysiłki w celu zbiorowej obrony oraz zachowania pokoju i bezpieczeństwa,
Traktat niniejszy stanowimy.
ARTYKUŁ 1
Strony zobowiązują się, zgodnie z postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych,
załatwiać wszelkie spory międzynarodowe, w które mogłyby zostać zaangażowane, za
pomocą środków pokojowych w taki sposób, aby pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe
oraz sprawiedliwość nie zostały narażone na niebezpieczeństwo, jak również
powstrzymywać się w swych stosunkach międzynarodowych od użycia lub groźby użycia
siły w jakikolwiek sposób niezgodny z celami Narodów Zjednoczonych.
ARTYKUŁ 2
Strony będą przyczyniały się do dalszego rozwoju pokojowych i przyjaznych stosunków
międzynarodowych przez umocnienie swych wolnych instytucji, przez przyczynienie się do
lepszego zrozumienia zasad, na jakich opierają się te instytucje oraz przez rozwijanie
warunków dla stabilizacji i dobrobytu. Będą one dążyły do usuwania konfliktów w
prowadzonej przez nie międzynarodowej polityce gospodarczej i będą popierały
współpracę gospodarczą między wszystkimi Stronami lub częścią z nich.
ARTYKUŁ 3
Dla skuteczniejszego osiągnięcia celów niniejszego Traktatu, Strony, każda z osobna i
wszystkie razem, poprzez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną będą
utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej
napaści.
ARTYKUŁ 4
Strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć zdaniem którejkolwiek z nich,
zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub
bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron.
ARTYKUŁ 5
Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich, będzie uznana
za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna
napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonania prawa do indywidualnej lub
zbiorowej samoobrony, na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy
Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w
porozumieniu z innymi Stronami działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem
siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa.
O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich podjętych w jej wyniku środkach
zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną
zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia
i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.
ARTYKUŁ 6
Dla celów artykułu 5 uznaje się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron,
obejmuje zbrojną napaść:
na terytorium którejkolwiek ze Stron lub na wyspy znajdujące się pod jurysdykcją
którejkolwiek ze Stron.
na siły zbrojne, okręty lub statki powietrzne którejkolwiek ze Stron znajdujące się
na tych terytoriach lub nad nimi, albo na jakimkolwiek innym obszarze, na którym w dniu
wejścia w życie Traktatu stacjonowały wojska okupacyjne którejkolwiek ze Stron.
ARTYKUŁ 7
Strony niniejszym ustanawiają Radę, w której każda z nich będzie reprezentowana, w
celu rozpatrywania spraw dotyczących realizacji niniejszego Traktatu. Rada będzie
zorganizowana w taki sposób, żeby mogła zbierać się szybko w każdym czasie. Rada
utworzy takie organy pomocnicze, jakie okażą się potrzebne; w szczególności utworzy
ona natychmiast komitet obrony, którego zadaniem będzie zalecanie środków w celu
realizacji postanowień artykułów 3 i 5.
ARTYKUŁ 8
W skład Rady wchodzą:
Cesarz Leblandii, pełniący jednocześnie funkcję Naczelnego Wodza Wojsk Paktu
Sułtan Al-Farun
Rada Cesarstwa Leblandii, sprawująca funkcję doradczą
ARTYKUŁ 9
Każda Strona oświadcza, że żadne z wiążących ją obecnie zobowiązań
międzynarodowych z którąkolwiek ze Stron lub z jakimkolwiek państwem trzecim nie stoi
w sprzeczności z postanowieniami niniejszego Traktatu oraz zobowiązuje się do
niewiązania się jakimkolwiek zobowiązaniem międzynarodowym sprzecznym z niniejszym
Traktatem.
ARTYKUŁ 10
Strony mogą, za jednomyślną zgodą, zaprosić do przystąpienia do niniejszego Traktatu
każde inne państwo wirtualne, które jest w stanie realizować zasady niniejszego
Traktatu i wnosić wkład do bezpieczeństwa ogólnego. Każde państwo w ten sposób
zaproszone może stać się Stroną Traktatu, składając Rządowi Cesarstwa Leblandii
dokument przystąpienia. Rząd Cesarstwa Leblandii powiadomi każdą ze Stron o złożeniu
każdego takiego dokumentu przystąpienia.
ARTYKUŁ 11
Niniejszy Traktat podlega ratyfikacji, a jego postanowienia zostaną wprowadzone przez
Strony zgodnie z ich procedurami konstytucyjnymi. Dokumenty ratyfikacyjne będą złożone
tak szybko jak to jest możliwe rządowi Cesarstwa Leblandii, który o każdym złożeniu
powiadomi wszystkich innych sygnatariuszy. Traktat wejdzie w życie w stosunkach między
państwami, które go ratyfikowały, gdy tylko zostaną złożone dokumenty ratyfikacji
przez większości sygnatariuszy, włączając w to ratyfikacje Cesarstwa Leblandii oraz
Sułtanatu Al-Farun, a w stosunku do innych państw z chwilą złożenia ich ratyfikacji.
ARTYKUŁ 12
Po upływie dwóch lat obowiązywania Traktatu lub kiedykolwiek po upływie tego okresu
Strony, na żądanie którejkolwiek z nich, skonsultują się wspólnie w celu dokonania
przeglądu Traktatu, uwzględniając czynniki, które w tym czasie będą mogły mieć
wpływ na pokój i bezpieczeństwo, w tym rozwój zarówno powszechnych, jak i
regionalnych porozumień, przyjętych zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych, a mających
na celu utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.
ARTYKUŁ 13
Wprowadza się instytucję Państwa Stowarzyszonego, które nie będąc bezpośrednio
członkiem Paktu, deklaruje chęć współpracy z Paktem, oraz prowadzenia polityki
zagranicznej zgodnej z polityką Paktu. Państwo takie może liczyć na poparcie ze strony
państw będących sygnatariuszami Traktatu. Cele stowarzyszenia określi umowa.
ARTYKUŁ 14
Niniejszy Traktat, zostanie złożony w archiwach rządu Cesarstwa Leblandii. Należycie
uwierzytelnione kopie Traktatu przekazane zostaną przez ten rząd rządom innych
sygnatariuszy oraz opublikowane w Internecie.
Na dowód czego niżej podpisani pełnomocnicy podpisali niniejszy Traktat.
Sporządzono w LebenCity, dnia 23 listopada 2001 roku.
Cesarz Leblandii
Marcus Lebenciusz Wspaniały
Sułtan Al-Farun
Al-Farun
MENU
Informacje ze świata w skrócie:
Cyberia: Niestety, w związku z łamaniem prawa prasowego w tym
państwie, wydaleniem i pozbawieniem obywatelstwa naszego dziennikarza, jesteśmy zmuszeni
zlikwidować stały "dzialik" o niej. Będziemy starali się informować
czytelników w miarę możliwości. Może to być ciekawe, skoro już zaczęli wyrzucać
żurnalistów.
Dreamland: Maciuś Czuba został mianowany Prezesem Centralnego Banku
Dreamlandu.
Leblandia: Na Uniwersytecie Leblandii powstała katedra humoru.
Zapraszamy do pośmiania się - http://www.leblandia.republika.pl/
[opr. Maciuś]
MENU
|
| Z real'a
OBOP: 50 proc. poparcia dla SLD-UP
Gdyby wybory odbywały się w pierwszej połowie listopada, to koalicję
SLD-UP poparłoby 50 proc. badanych, Samoobronę - 12 proc., PO - 10 proc., PSL - 8 proc.
a PiS i LPR - po 7 proc. - wynika z najnowszych badań OBOP. OBOP podkreślił, że po raz
pierwszy na trzeciej pozycji znalazła się Platforma Obywatelska - poparło ją 10 proc.
respondentów (o 4 pkt. mniej niż w poprzednim badaniu). Spadło również poparcie dla
Polskiego Stronnictwa Ludowego, na które zagłosowałoby w listopadzie 8 proc. badanych
(o 1 punkt mniej niż trzy tygodnie wcześniej).
Poza parlamentem znalazłyby się Unia Wolności i RS AWS. Tylko 2 proc. badanych
zadeklarowało chęć zagłosowania na UW. Taki sam wynik uzyskał RS.
http://dziennik.pap.com.pl/polska/20011130214001.html
*... a jednak lewica nadal ma silne poparcie w polskim społeczeństrwie
[Ja-Dago]
MENU
Premier: krytykują nas, bo się boją,
że SLD wprowadzi Polskę do UE
Ci, którzy krytykują rząd za przedstawienie w Brukseli nowego stanowiska
negocjacyjnego bez powiadomienia o nim w kraju, boją się, że to SLD wprowadzi Polskę
do Unii - stwierdził premier Leszek Miller. "To nie jest spór o ministra
Cimoszewicza, o to, co powiedział w Brukseli, tylko o to, czy Polska ma być czy nie być
w Unii Europejskiej" - powiedział Miller w piątek w Radiu Zet.
Gdy dziennikarz Jacek Żakowski zauważył, że na postępowanie Cimoszewicza w Brukseli
oburzali się nie tylko przeciwnicy, ale i zwolennicy integracji, Miller powiedział:
"(...)Ci wszyscy Europejczycy, którzy jeszcze niedawno mieli wiele frazesów w
ustach, mają taki straszny sen. Ten sen polega na tym, że wiadomo już, iż podpis pana
prezydenta Kwaśniewskiego figuruje w dokumentach, które wyznaczają miejsce Polski
w NATO. A teraz podpisy lewicowego rządu, być może premiera z SLD, będą figurować na
dokumentach, które przesądzają o miejscu Polski w Unii Europejskiej".
http://dziennik.pap.com.pl/polskawswiecie/20011130163715.html
*... a może to rzeczywiście chodzi o oburzenie na działanie (nie)rządu poza plecami i
oczami "szarych" obywateli?
[Ja-Dago]
MENU
Po zapowiedzi zwiększenia vat wzrosła
sprzedaż mieszkań
Kolejki, pośpiech i rezerwowanie mieszkań w ciemno - to efekt likwidacji
dużej ulgi budowlanej oraz zapowiedzi wprowadzenia 22 proc. podatku VAT na materiały
budowlane i sprzedaż nowych mieszkań.
Nasza Agencja sprawdziła w kilku miastach Polski, czy zapowiedzi zmian podatkowych
przyspieszyły decyzje Polaków o zakupie własnego mieszkania.
http://dziennik.pap.com.pl/gospodarka/20011202205628.html
*... "oczywiście" to wolny rynek ;)
Czy aby na pewno nie mamy tu do czynienia z "interwencjonizmem" państwa? Czy
może co niektórzy z rządzących za odpowiednią gratyfikacją (bo przecież w politycy
prawie nic nie jest bezinteresowne) nie nakręcili koniunktury?
... ja nie twierdzę, że tak było. Ja tylko pytam... ;)
[Ja-Dago]
MENU
Rząd nie chce podwyżki VAT w
budownictwie, chce akcyzy na energię
Rząd przyjął wczoraj projekt nowelizacji ustawy o podatku VAT i akcyzowym,
która ma zwiększyć dochody przyszłorocznego budżetu. Stawka VAT w budownictwie
pozostanie na obecnym poziomie 7 proc. - poinformował premier Leszek Miller po
posiedzeniu rządu.
Rząd chce podnieść VAT na niektóre wyroby rękodzieła i dla dzieci, wprowadzić VAT
na licencje programów komputerowych i akcyzę na energię elektryczną. Opodatkowanie 1
Kwh energii elektrycznej akcyzą w wysokości 1 grosza ma dać wzrost wpływów
budżetowych o około 2,4 mld zł w skali roku. Zdaniem pytanych przez naszą Agencję
specjalistów z branży budowlanej zrezygnowanie przez rząd z podwyżki VAT w
budownictwie daje nadzieję na poprawę koniunktury w branży budowlanej i było
oczekiwane przez rynek nieruchomości. Rząd zaproponował natomiast wzrost stawki VAT dla
mieszkań budowanych przez deweloperów z 0 proc. do 7 proc. Rząd chce wprowadzić
pełną stawkę podatku VAT 22 proc. na licencje i sublicencje. Temu opodatkowaniu będzie
podlegać m.in. oprogramowanie komputerowe, dotąd nie objęte systemem VAT. Wicepremier,
minister finansów Marek Belka poinformował, że rząd zwiększył szacunki wpływów z
opodatkowania stawką 20 proc. zysków z dochodów z lokat. Wcześniej rząd zakładał,
że dochody z zysków kapitałowych wyniosą w 2002 ok. 2 mld zł, a z zysków z lokat
bankowych ok. 1,350 mld zł.
Rząd zwiększył też prognozę wpływów do budżetu 2002 z zysku Narodowego Banku
Polskiego, które wcześniej szacował na 1,8 mld zł. Rząd chce też wydłużenia
terminu zwrotu VAT przez urząd skarbowy z 25 dni obecnie do 60 dni.
W wydanym wczoraj oświadczeniu klub parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość uznał za
"swój sukces" wycofanie się rządu z podwyżki VAT w budownictwie.
http://dziennik.pap.com.pl/polska/20011203214854.html
*... z próżnego i Salomon nie naleje.
... a przecież stare przysłowia mówią:
"Bardziej opłaca się strzyc myszy niż golić słonia".
[Ja-Dago]
MENU
Petycja studentów do premiera z
protestem przeciwko zmniejszeniu ulg
Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczyna
zbieranie podpisów pod petycją do premiera z protestem przeciwko zmniejszeniu ulg na
przejazdy PKP dla studentów. "W poniedziałek rozpoczęliśmy akcję protestacyjną
od rozwieszenia plakatów we wszystkich krakowskich uczelniach, a we wtorek będziemy już
zbierać podpisy pod petycją" - powiedział naszej Agencji przewodniczący NZS UJ
Sławomir Wróbel.
http://dziennik.pap.com.pl/rozmaitosci/20011203165512.html
*... no i cóż tu można powiedzieć. Jak wszyscy to wszyscy babcia... tzn. student
też.
[Ja-Dago]
MENU
Polska dojdzie do 75 proc. poziomu
bogactwa UE za 33 lata?
Polska osiągnie 75 proc. średniego poziomu bogactwa Unii Europejskiej za 33
lata - twierdzi Komisja Europejska w raporcie dyskutowanym na spotkaniu ministrów
finansów Piętnastki i 13 krajów kandydujących.
Wg autorów tego zestawienia, Słowenii brakuje do tego celu tylko jednego roku, Węgry
osiągną go za 11 lat, Czechy za 15, Estonia za 19, Słowacja za 20, Łotwa za 27, Malta
za 30, Bułgaria i Litwa za 31, a Turcja za 32 lata. Tylko Rumunii zajmie to o jeden rok
więcej niż Polsce.
Przewidywania oparto na scenariuszach wzrostu, zawartych w "przedczłonkowskich
programach gospodarczych" (ang. PEP), przedłożonych w tym roku przez kraje
kandydujące Komisji Europejskiej. Połowa kandydatów przedstawiła je w kwietniu, kiedy
prognozy gospodarcze dla Europy i świata były o wiele bardziej optymistyczne niż we
wrześniu, kiedy swoje PEP dostarczyła druga połowa kandydatów, w tym Polska. Stąd
zapewne lepsze rokowania dla takich krajów jak Węgry czy Estonia, które przedłożyły
swoje PEP na wiosnę. Dlatego też reprezentujący Polskę na spotkaniu wiceminister
finansów Andrzej Raczko przestrzegał dziennikarzy przed wyciąganiem z tych danych
daleko idących wniosków.
http://dziennik.pap.com.pl/polskawswiecie/20011204205342.html
MENU
Stopa bezrobocia w strefie euro
Stopa bezrobocia w strefie euro w październiku wyniosła 8,4 procent i
pozostawała na takim poziomie, jak we wrześniu - podał Eurostat, agencja statystyczna
Unii Europejskiej.
MENU
Wyższe podatki akcyzowe w Czechach po
wejściu do UE
Przez trzy lata po wejściu do Unii Europejskiej Czesi nie będą stosować
wymaganych przez nią wyższych podatków akcyzowych od papierosów - zapisano w
zamkniętym już przez Czechów rozdziale negocjacji o podatkach. Zgodnie z regulacjami
Unii Europejskiej dla papierosów stosuje się co najmniej 57-procentowy podatek akcyzowy.
W Czechach wynosi on obecnie 40 proc.
*... w Polsce też podniesiemy stawki akcyzy po wejściu do UE o ile nie zrobimy tego
jeszcze przed tymże wejściem. Ach ci nasi gorliwi włodarze.
[Ja-Dago]
MENU
CBOS: 63 proc. Polaków uznaje
demokrację za najlepszy ustrój
63 proc. Polaków uznaje demokrację za najlepszy z możliwych ustrojów. Co
szósty odrzuca ten pogląd - wynika z sondażu CBOS. Od października 2000 odsetek osób
uznających wyższość demokracji zmalał o 7 punktów proc. Jednocześnie przybyło o 5
punktów proc. respondentów, którzy nie cenią demokracji zbyt wysoko.
Najwięcej zwolenników demokracji jest wśród sympatyków Platformy Obywatelskiej (76
proc.) i Ligi Polskich Rodzin (74 proc.). Wśród wyborców tych partii odnotowano też
najmniejszy odsetek przeciwników demokracji. (PO - 3 proc., LPR - 8 proc.) Dużym
poparciem ta forma rządów cieszy się u wyborców Prawa i Sprawiedliwości (73 proc.)
oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej (71 proc.). Większy jest jednak wśród nich odsetek
przeciwników (PiS - 17 proc, SLD - 16 proc.). Najmniejsze poparcie (54 proc.) dla
demokracji jest wśród wyborców Samoobrony. 18 proc. z nich nie uznaje wyższości tego
ustroju.
Analitycy Centrum zwracają uwagę, że Polacy najbardziej doceniali demokrację w 2000,
kiedy panowały bardzo złe nastroje społeczne. Po ostatnich wyborach parlamentarnych,
gdy nastroje wyraźnie się poprawiły, akceptacja tej formy rządów zmalała.
http://dziennik.pap.com.pl/polska/20011205202009.html
*... a przecież demokracja to rządy mniejszości (parlamentarnej) nad większością
(wszystkimi obywatelami).
[Ja-Dago]
MENU
Argentyna: 1000 dolarów na miesiąc
Posiadacze rachunków bankowych w Argentynie nie mogą od poniedziałku
wypłacać ze swych kont więcej niż 1000 dolarów miesięcznie.
Restrykcje mają potrwać 90 dni i są częścią planu ratowania gospodarki kraju
wprowadzonego przez ministra Domingo Cavallo. Argentyna pogrążona jest w długach,
które wynoszą ponad 130 mld dolarów i potrzebuje gotówki na bieżącą spłatę
odsetek. Katastrofie finansowej zapobiec ma nie tylko zamrożenie pieniędzy na
rachunkach, ale również kredyt z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Mimo
uspokajających deklaracji rządu Argentyńczycy - już od piątku okupowali banki i
bankomaty, obawiając się, że nie będą mieli nawet ograniczonego dostępu do swych
pieniędzy. Zapobiec panice Minister Cavallo zapewnił Argentyńczyków, którzy w piątek
ustawili się w kolejkach do bankomatów, że banki będą normalnie czynne w
poniedziałek, a godziny otwarcia zostaną nawet wydłużone. Skrytykował także
"spekulantów", którzy - jego zdaniem - przez cały rok działali na szkodę
kraju. Zapowiedział, że tym razem rząd da sobie z nimi radę. W telewizji pojawił się
także prezydent Fernando De la Rua, który zapewnił, że do dewaluacji peso nie dojdzie.
Ucieczka do dolara Argentyńskie banki pracowały przez cały weekend, by ograniczyć
wypłaty bankomatowe do $250 na tydzień. Takim samym limitom, z małymi wyjątkami, mają
podlegać wypłaty w kasach i przelewy zagraniczne. Minister Cavallo sprostował
wcześniejsze informacje o przymusowej zamianie zdeponowanych peso na dolary i
oświadczył, że taka "konwersja" będzie dobrowolna. Argentyńczycy wciąż
pamiętają o sytuacji z końca lat 80., gdy w ciągu jednej nocy depozyty zostały
zamienione na obligacje. Nadzieja w MFW Delegacja Funduszu negocjowała w Argentynie
warunki wypłacenia pożyczki w wysokości 1,3 mld dolarów, przewidzianej na koniec
grudnia. Rząd domaga się szybszego przekazania tej kwoty. (BBC, bz)
*... Słychać propozycje (MFW?) aby państwa mogły bankrutować tak jak
przedsiębiorstwa. Jak jakieś państwo jest niewypłacalne to przychodzi syndyk (ukłon w
stronę @syndyk'alistów ;) i ogłasza upadłość państwa. Czyżby Argentyna miała być
pierwsza? Czy Polska mogłaby być następna?
[Ja-Dago]
MENU
Armia mniejsza i zawodowa
Za "Rzeczpospolita"
Po stu latach Francja odeszła od powszechnego obowiązku służby wojskowej
GRZEGORZ DOBIECKI
Z PARYŻA
Pod koniec ubiegłego tygodnia zasadniczą służbę wojskową zakończył we Francji
ostatni tysiąc rekrutów z poboru. Teraz w skład francuskich sił zbrojnych wchodzą
już wyłącznie profesjonaliści.
Ostatnich żołnierzy z poboru pożegnała armia lądowa; siły powietrzne i morskie
przeszły na zawodowstwo znacznie wcześniej. Powszechny obowiązek służby wojskowej,
traktowany jako obywatelski dług wobec republiki, wprowadzono we Francji w 1905 roku. Nie
przetrwał stu lat. Zlikwidowała go reforma sił zbrojnych zapoczątkowana przez
prezydenta Jacques'a Chiraca w 1996 r. i bez zastrzeżeń wcielana w czyn przez lewicowy
rząd premiera Lionela Jospina. Istniała bowiem wśród polityków zgoda co do tego, że
- by sprostać nowym wyzwaniom (czyli szybkim interwencjom na odległych "teatrach
wojny") - Francja, wzorem innych krajów europejskich, musi postawić na nowoczesną
armię. Mniej liczną, za to lepiej wyszkoloną, bardziej mobilną, słowem -
profesjonalną.
W efekcie, po zniesieniu zasadniczej służby wojskowej, Francja będzie dysponować już
nie pół milionem, lecz 350 tysiącami ludzi pod bronią.
Reforma Chiraca nie wzbudziła zachwytu wśród wyższych oficerów. Choćby dlatego, że
obecni "pracownicy armii" tworzą już rodzaj swojej zawodowej reprezentacji,
przyrównywany do związków zawodowych. Z kolei rząd nie ukrywa dziś i tego, że
wśród przyczyn ponownie rosnącego we Francji bezrobocia wypada wskazać na
zlikwidowanie zasadniczej służby wojskowej (od maja przybyło 100 tysięcy osób bez
pracy; zarejestrowanych w stosownych urzędach jest obecnie w sumie ponad 2,1 mln).
Odchodzenie od "republikańskiego obowiązku" odbywało się dość
ceremonialnie. W święto 11 listopada prezydent udekorował brązowymi medalami za
zasługi dla obronności kraju grupkę ostatnich poborowych, symboliczne pożegnanie
zgotował im także szef rządu. Pojawiły się żarty, że potraktowano ich niczym
ostatnich żyjących żołnierzy I wojny światowej, którym też wręcza się chętnie
odznaczenia. Młodzi Francuzi, co nie jest zaskoczeniem, nie rozpaczają raczej, że nie
trafią na 6 -10 miesięcy do "szkoły życia". Zgodnie z zasadami reformy armii
będą odbywać w tej szkole krótkie lekcje. Pierwsze takie seanse zorganizowano w
jednostkach wojskowych już trzy lata temu. Noszą nazwę Powołania na Przysposobienie
Obronne, trwają jeden dzień (od 8.30 do 17.00 z przerwą na obiad w kantynie) i kończą
się wystawieniem dyplomu, potwierdzającego, że młody obywatel wywiązał się z
obowiązku wobec ojczyzny.
Taki dokument, nie mający żadnego znaczenia wojskowego, nie oceniający nawet przebiegu
tej "jednodniowej służby", jest bardzo ważny. Bez legitymowania się nim
młody Francuz (od ubiegłego roku także młoda Francuzka) nie będzie mógł
przystąpić do żadnego egzaminu poświadczonego autorytetem władz publicznych.
Włącznie z maturą i prawem jazdy..-
MENU
Potrzeba więcej urzędników
Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami rząd zamierza zlikwidować szereg
urzędów centralnych i agend, a także zmniejszyć liczę osób zatrudnionych w
administracji rządowej. Powyższe zapewnienia spotkały się z dość dużym entuzjazmem
większości Polaków, którzy od dłuższego czasu domagają się odbiurokratyzowania
działalności państwa.
Aparat administracyjny w ciągu ostatnich dwunastu lat rozrósł się w sposób znaczny, w
1989 roku w Polsce było około 30 tysięcy urzędników, w obecnej chwili w administracji
rządowej zgodnie z danymi GUS-u pracuje aż 143 tysiące osób. O tym, że ilość
urzędników nie ma przełożenia na jakość pracy administracji, może zaświadczyć
każdy, kto miał okazję "przekoczować" kilka godzin na korytarzach danego
urzędu, licząc na pozytywne rozpatrzenie nie cierpiącej zwłoki sprawy.
Jednakże słowa, które wywołały zadowolenie na twarzach Polaków, spotkały się z
dezaprobatą i niezadowoleniem przedstawicieli Unii Europejskiej. Najlepszym tego dowodem
może być stanowisko Komisji Europejskiej, która w ostatnim raporcie stwierdziła, ze
liczba urzędników w Polsce jest nie wystarczająca. Zdaniem unijnych biurokratów,
polski rząd nie tylko nie powinien redukować istniejących już etatów, ale musi się
przygotować na utworzenie nowych urzędów, w ramach dostosowań do Unii Europejskiej
min. Urzędu Rejestracji Wyrobów Leczniczych, Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów
Rolno-Spożywczych.
Naciski UE nie powinny nikogo dziwić jeśli porównamy liczbę urzędników w Polsce i
poszczególnych krajach piętnastki. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego
na tysiąc mieszkańców w poszczególnych krajach przypada następująca liczba
urzędników :
- w Polsce wynosi ona 19 osób
- w Niemczech 39 osób
- w Belgii 100 osób
Zgodnie z powyższymi liczbami jasno wynika, ze liczba urzędników jest 2 razy wyższa w
Niemczech i 5 razy większa w Belgii niż w Polsce.
Tak więc wszystko wskazuje, że już nie długo mogą się ziścić słowa Romano
Prodiego, który swego czasu stwierdził, że w Polsce potrzeba dodatkowych 100 tysięcy
etatów urzędniczych, tak by wszystko poprawnie funkcjonowało.
Całą sprawę dobrze podsumowuje wypowiedź Jana Pastwy szefa Urzędu Służby Cywilnej,
wypowiedziane w programie Euroexpress " Jeżeli będzie potrzeba więcej pieniędzy
na dziedziny, które są bezpośrednio związane z wejściem Polski do Unii
Europejskiej(stworzenie większej liczby etatów- red.), to z pewnością, choć z wielkim
trudem, rząd te pieniądze znajdzie".
No cóż, choć dla rencistów i bezrobotnych nie ma żadnych środków pieniężnych, to
znajdą się one zawsze na dostosowanie Polski do dyktatu Unii Europejskiej.
Tomasz Rogowski - Inne Strony Integracji
MENU
Bez gotówki w Polsce
Sąsiedzki Rynek Pracy
za "Nasza Szkoła" 30. 11. 2001
W Zelgnie (woj. pomorskie) od jakiegoś czasu działa Sąsiedzki Rynek Pracy. Jest to -
powstała tam spontanicznie - pewna forma sieci wymiany bezpieniężnej.
Centrala kontaktowa tej sieci mieści się w budynku szkoły. Stąd dzwoni się do
bezrobotnych, do pracodawców, a w nagłym wypadku szkolny palacz objeżdża
zainteresowanych. Tu przychodzą bezrobotni pragnący się zarejestrować. W tej chwili
jest to 28 osób o różnych umiejętnościach. Do centrali zgłaszają się także
gospodarze, którzy chcą zatrudnić dodatkowych pracowników.
Znajdują tu ludzi do wszelkiego rodzaju pomocy w polu, gospodarstwie, na budowie, do
pomocy przy dzieciach, chorych, starszych osobach. Mogą również wynająć kucharzy.
SRP nie jest jednak biurem pośrednictwa pracy. To ruch samopomocy sąsiedzkiej. Wszystko
opiera się na wymianie bezgotówkowej. Pracownik dostaje talon do sklepu spożywczego i
może w nim kupić wszystko (z wyjątkiem alkoholu). Pracodawca zna ceny usług. Może
zaofiarować pracownikowi również wyżywienie w trakcie trwania pracy, ale nie musi tego
robić. SRP reguluje rachunki ze sklepami, zbiera paragony, kontroluje warunki pra-cy.
Otrzymuje 10% od zapłaconego przez pracodawcę wynagrodzenia w formie dobrowolnego datku.
Zgromadzone pieniądze pozwalają na dalszy rozwój pomocy sąsiedzkiej.
[komentarz PoProstu]
Bez gotówki w Polsce? Jest to dosyć sympatyczny przykład, jak ludzie na swoim podwórku
próbują sobie radzić z problemami ekonomicznymi: z bezrobociem, globalizacją - ale
także, co jest równie ważne - z alienacją. Fakt, że bezrobotny, który dostaje talon
do sklepu (nawet, jeśli nie może sobie kupić alkoholu) jest równie ważny jak i ten,
że nie jest on skazywany na wykluczenie ze społeczności miasteczka. Należy dodać, że
inicjatywy wymiany bezpieniężnej w formie LET'sów działają już w Poznaniu i Krakowie
- tam jednak póki co inicjatywy te pozostają w kręgach kontrkulturowych. Projekt
stworzenia sieci wymiany bezpieniężnej, ale na większą skalę - bo obejmującej całe
miasto, wraz z lokalnymi przedsiębiorcami, będzie - być może - realizowany w Stalowej
Woli.
no? Copyleft by Anarvista
*... a ja tak sobie myślę, że to niezły sposób na wyeliminowanie fiskusa z naszego
życia. No chyba, że tym bezrobotnym w Zelgnie czy inicjatywom kontrkulturowym w Poznaniu
i Krakowie czy wreszcie w Stalowej Woli dobierze sie jednak. Wszystko to jednak tylko
kwestja umiejętności obrony własnych racji i umiejętności interpretowania obecnego
"lewa".
[Ja-Dago]
MENU
|