Polemika z Czekańskim
Trudno mi jest pisać o wyborach jako członkowi jednej partii politycznej. Trudno mi jest oceniać wybory, które Robert Czekański zmieszał już z błotem. Ja jednak zdecydowałem się na podjęcie się tej misson impossible i ukazania ostatnich wyborów do IP pod kątem, choć nie obiektywnego redaktora, to na pewno osoby spoza elit politycznych, osoby z chłodnym spojrzeniem na Sarmacką politykę.
Ponieważ, żeby się przebić trzeba poniekąd oprzeć swój tekst na krytyce, postanowiłem polemizować z Robertem. Choć wiem, że stawia mnie to od razu w pozycji straconej, to nie boję się tego. Prasa jest bowiem po to, żeby mówić to, co się myśli. A ja nie zgadzam się z Robertem Czekańskim.
Owszem, kampania wyborcza była stagnatyczna, owszem partie polityczne nie wykazały się zbytnią kreatywnością. To wszystko prawda. Niestety jest to jedyny punktm, w którym mogę się choć trochę z RCA zgodzić. Nie od dzisiaj wiadomo, że Robert ma bardzo specyficzny punkt widzenia na demokrację, wybory, i wszystko co z tym związane. Dla niego tam jest demokracja, gdzie są kłótnie. Dla niego tam jest kampania, gdie obrzucanie się łajnem. Czekański nie jest np. w stanie zrozumieć cyklu tekstów LRM, czemu? odpowiedź jest prosta: brak personaliów. Brak fruwających pomidorów, brak krzyku i zakrzykiwania. Nudzi Pana Czekańskiego opowiadanie o realnych osiągnięciach. Trzeba ciągłych afer, pomysłów pod publiczkę i kłótni z całym światem, żebyn kampania była udana!
Nie, kampania nie była udana, gdyż nie wszyscy kandydaci przedstawili swoje programy. Ale słowa o tym, że zrobuiło to bardzo niewielu kandydatów są także nadużyciem. Czy np. Pan Marcel Hans nie przedstawił swojego programu w wywiadzie dla GC? Nie, gdzież, Pan Czekański tego nie zauważył. Podobnie, jak nie zauważył on tego, że dostał się on do IP mówiąc, że SPD nie potrafi wykreować nowych postaci. Może warto, drogi Robercie, zastanowić się dlaczego ta kampania była nudna. Może po prostu niektórzy kandydaci ciut nad swoją promocję stawiali co innego, na przekład pracę dla państwa? Oczywiście, nie odnosi się to do wszystkich. Mówięto z przyrością, ale np.Mateusza Iontza usprawiedliwić się tym nie da, ale np. Pani Calisto Kami, tak w tekście Czekańskiego krytykowana jest najlepszym ministrem MDN, którego napotkałem od kiedy jestem w Sarmacji. Szczerze mówiąc nie zgadzam się do końca z oceną Henryka Leszczyńskiego, który ocenia ją na 4+, ja stawiam 5! Ilość inicjatyw, które Ministerstwo w ostatnim czasie opdejmuje jest niesamowita! Niestety, Robercie, Ciebie najlepszym Kanclerzem nazwać nie mogę. Na pocieszenie dodam, że śmiało mogę Cię nazwać najlepszym kampanijnym demagogiem i aferzystą. Co dla Sarmacji i Sarmatów, tak w Twoim tekście opluwanych jest lepsze? Oceń sam!
Stanisław bnt Gertald
- Komentarze (3)
- Dodaj komentarz
-
Gość RCA *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.06.2008
Polemika jest dobra i zdrowa! I cieszy mnie jedno! Jestem jedyną osobą, która może Cię zmusić do napisania artykułu! ;)
A teraz do rzeczy:
krytykujesz mnie za to, że oceniłem kampanię źle - podajesz tu przykłady, że ktoś coś tam, gdzieś... sugerujesz przy tym, że dla mnie liczy się kłótnia i krew. Mylisz się. Prawda jest taka, że w poprzedniej kampanii miałem jako jedyny odpowiedzi na wszystkie zadane pytania i były one dostępne - nie na zasadzie kłótni, a rzeczowej i szerokiej odpowiedzi. Druga sprawa, że kampania, której nie widać jest kampania do kitu, ergo jej nie ma. Kłótni w polityce nie da się uniknąć i to niezależnie od tego jak szeroki jest Twój młodzieńczy idealizm. Ale to nie musi oznaczać krwi i flaków. Kampania była do niczego.
Co się tyczy samego MDN i p. Calisto. Gdyby nie to, że masę pracy za nią zrobił Skarbnikow to musiałbyś ocenić jej pracę na nie więcej niż 2. Bo i taką ocenę powinna była dostać Ona, jako Ona. Zaś MDN jako tandem zasługuje rzeczywiście na 5. I tu się zgodzę. Tylko widzisz, różnimy się w podejściu do MDN. Dla Ciebie to MDN=tylko Calisto. Dla mnie nie. Bo i tak nie było. -
Gość Leperr *.adsl.inetia.pl
18.06.2008
Też chciałem dać pięć:D Ale po chwili doszedłem do wniosku, że skoro całą brudną robotę Winheart zrzuciła na bary (nie barki, to są bary;) ) Skarbnika, to można by oczekiwać jakiegoś fajerwerku;) Zresztą nie chciałem przesładzać i generalnie zawsze wszystko oceniam bardzo surowo;]
-
Gość guedesdelima_ *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.06.2008
RCA, na to wygląda, że jestem nielicznym na Sclavinii u którego masz
pewien kredyt poparcia i zaufania. Cóż więcej mogę powiedzieć, wiele razy miałem
okazję z Robertem rozmawiać i współpracować nie tylko w sferze polityki i zawsze
była to osoba życzliwa i chętna do pomocy, dlatego nie mogę złego słowa powiedzieć
na Roberta.