Martwi mnie zastój w pracach komisji; tzw. 'sezon ogórkowy' powinien sprzyjaæ podejmowaniu decyzji o charakterze gospodarczym.
Có¿ dalej z gospodark± w polskim mikro¶wiecie? Dla wielu pañstw wirtualnych odpowiedni system wydaje siê byæ jedynie dodatkiem 'dla chêtnych', pewnego rodzaju sposobem na zabicie nudy, gdy przychodzi forumowa-listowa cisza. I takie w³a¶nie my¶lenie ca³kiem zabija tê my¶l. V-gospodarka bêdzie mog³a sprawnie odgrywaæ sw± rolê dopiero, gdy stanie siê integraln± czê¶ci± mikro¶wiata - nawet nie pojedynczej mikronacji, jak obecnie siê uwa¿a (a przynajmniej, jak to dzieje siê w praktyce). Wszak nie o gromadzenie dóbr chodzi, bo te dopisaæ sobie mo¿na wed³ug uznania w ka¿dej bazie danych, czy te¿ wygenerowaæ odpowiedni± ustaw± ( gdy sprawa dzieje siê na 'rynku wewnêtrznym' ) - a o rywalizacjê, jak to w ¿yciu: wirtualnym czy te¿ nie. Obecnie korona, libert, briga czy dream nie maj± ¿adnej warto¶ci - bo co niby zrobiæ z wirtualnym samochodem, gdy w v-¶wiecie problem komunikacji plasuje siê gdzie¶ pomiêdzy ¿artem a abstrakcj±? Jak faktycznie siê bawiæ, je¶li nie mamy mo¿liwo¶ci odwiedzin u naszych zagranicznych s±siadów; gdy s± wszêdzie a zarazem nigdzie?
Wprowadzenie technologii pomostowych dla banków narodowych (czy nawet ca³ych systemów symulacyjnych) nie jest rozwi±zaniem, poniewa¿ w ¿aden sposób nie dotyka kluczowej dla v-gospodarki kwestii korzystania z dóbr materialnych, a nie ich gromadzenia. Obecnie nie istnieje w polskim mikro¶wiecie system, który oferowa³by obywatelom rynek, bêd±cy równocze¶nie nieroz³±cznym elementem ich v-¿ycia. Nie¶mia³e próby podjête zosta³y wraz z wprowadzeniem obowi±zkowego '¿ywienia' mieszkañców w co poniektórych krajach, ale sam obowi±zek - do tego dotycz±cy tak marginalnej z punktu widzenia ¶wiata wirtualnego sfery ¿ycia - nie jest w stanie przyci±gn±æ nowych obywateli, czy nawet zwi±zaæ z pañstwem tych ju¿ obecnych. Ba!, z czasem staæ siê mo¿e przykr±, niezbêdn± i (co najgorsze) potwornie nudn± czynno¶ci±, która miast urozmaicaæ nasz± internetow± egzystencjê, czyni j± tylko bardziej mechaniczn±.
Podobnie sprawy siê maj±, gdy uruchamiane s± proste, wewn±trzpañstwowe systemy gospodarcze, które choæ kreuj± (wyj±tkowo sztuczny, zreszt± - o czym ju¿ wspomnia³em) rynek zbytu, to nie do¶æ, ¿e nie jest on w ¿aden sposób powi±zany z krajem, w którym funkcjonuje, nie jest równie¿ w stanie oddaæ ducha gospodarki, któr± ma symulowaæ. Nie mówi±c ju¿ o faktycznym znalezieniu swego miejsca w ¶wiecie, który wszyscy tworzymy.
Warto wiêc sobie zadaæ pytanie: co zrobiæ, by gospodarka nie by³a jedynie kul± u, i tak ju¿ opuchniêtej, mikronacyjnej nogi?
Có¿, zale¿y to oczywi¶cie od stopnia w jakim rzeczywi¶cie chcemy odwzorowaæ ¶wiat realny. Jedno jest niew±tpliwe: ¿adne dzia³anie podjête przez pojedynczy kraj nie ma szans odpowiednio siê rozwin±æ funkcjonowaæ na tyle sprawnie, by odwzorowaæ jakiekolwiek realne uwarunkowania, wp³ywy i mechanizmy rz±dz±ce gospodark± i poprzez gospodarkê. I nie chodzi tu wcale o mo¿liwo¶ci poszczególnych krajów, a raczej o ogóln± niemo¿liwo¶æ, w³a¶nie - o niemo¿liwo¶æ p³yn±c± z samej definicji gospodarki, jak± jest 'ca³okszta³t dzia³alno¶ci gospodarczej'. Oczywi¶cie, mo¿naby siê spieraæ o sens tworzenia systemów symuluj±cych tê dzia³alno¶æ wy³±cznie na stopniu lokalnym, (jak dzieje siê to teraz) choæ obecna sytuacja jest najlepszym dowodem przemawiaj±cym na niekorzy¶æ ich prowadzenia. Dlaczego? Wspomina³em o tym na samym pocz±tku, a chodzi o izolacjê - izolacjê, która sprawia, ¿e gospodarka w tera¼niejszym v-wydaniu jest jedynie nieszkodliw±, ale i kompletnie nieprzydatn± i zwyczajnie nudn± zabawk± w rêkach w³adz pañstwa. Czy jest jakie¶ rozwi±zanie? Na pewno nie jest nim tylko wdro¿enie odpowiedniego systemu; do tego trzeba zmiany sposobu my¶lenia. Musimy zredefiniowaæ samo pojêcie mikronacji, by móc w ogóle pomy¶leæ o gospodarce z prawdziwego zdarzenia.
To wszystko nie oznacza jednak, ¿e mowa o niemo¿liwym, a to, co uczyniono do tej pory jest niepotrzebne i niewarte wspomnienia. System jest do stworzenia, zasady s± do opracowania, ale nie za nic - nie bez wyrzeczeñ. By rzeczywi¶cie da³o siê stworzyæ odpowiedni projekt, czeka nas kilka kompromisów do utarcia oraz (przede wszystkim) masa pracy, której w dodatku nikt nie mo¿e wykonaæ sam. Musimy wype³niæ luki, które dot±d pozostawa³y niezauwa¿one, a ju¿ na pewno by³y bagatelizowane: musimy od zera stworzyæ ¶rodowisko, w którym bêdziemy dzia³aæ; odwzorowaæ ¶wiat w wielu jego aspektach. Trzeba nam geografii (tu baz± jest spójna mapa), geologii (surowce naturalne mo¿na by roz³o¿yæ losowo - za spraw± generatora; jest to chyba jedyny bezkonfliktowy sposób ), potrzeba produkcji, odpowiednio zrelacjonowanej i oddanej demografii, roz³o¿enia granic poszczególnych pañstw, odwzorowania postêpu technologicznego, symulacji mechanizmów gie³dowych... Zbyt ich wiele, by wymieniaæ wszystkie w tak ogólnikowym wywodzie! Zdajê sobie sprawê ze skali przedsiêwziêcia (ca³o¶æ z pewno¶ci± liczyæ trzeba w latach; wszystko jest przecie¿ ruchome, zmienne - ewoluuje), trudno¶ci technologicznych czy organizacyjnych, ale to jest do zrobienia - mówiê to jako entuzjasta v-integracji i rozwoju w ogóle, ale te¿ jako programista-amator.
Odezw± siê zapewne g³osy naprzeciw zwi±zane z rzekom± 'erpegizacj±', która mia³aby postêpowaæ wraz z ³±czeniem siê pañstw wirtualnych poprzez objêcie ich wspólnym 'v-¶rodowiskiem'. Có¿, mo¿na integracjê postrzegaæ jako niepotrzebne upraszczanie niektórych sytuacji czy dzia³añ i tak to faktycznie siê dzieje, ale je¶li tak na to patrzeæ, to ca³± ideê mikronacjonalizmu mo¿naby wrêcz obdarzyæ mianem 'eRPeGa z mora³em'. Przecie¿ nie zabijamy pañstw czy ich ca³o¶ciowych, ogólnych koncepcji, a jedynie wprowadzamy mikronacje na now±, nieznan± jeszczê p³aszczyznê - to ryzykowne, owszem, ale i tego ryzyka warte. Je¿eli poprzez innowacyjne rozwi±zania, prostymi w odbiorze drogami przekazu mo¿emy szerzyæ warto¶ci istotne, a dzi¶ zbyt czêsto stoj±ce na boku, to nawet gdyby miano kojarzyæ nas z wersj± online Europy Universalis, nie powinni¶my siê zra¿aæ.
Pomys³ dobry, nawet bardzo. Jednak znalaz³em dwa "ale":
1) Kto to napisze? Mo¿e byæ tak, jak w przys³owiu o sze¶ciu kucharzach, a mo¿e byæ tak, ¿e nikt siê za to nie we¼mie.
2) Ostatnio mam zawa³y pamiêci, wiêc nie pamiêtam, co tu chcia³em napisaæ.
RE: Co z nasz± gospodark±..? -
Posted on 12.08.2008 08:08:02
V-gospodarka bêdzie mog³a sprawnie odgrywaæ sw± rolê dopiero, gdy stanie siê integraln± czê¶ci± mikro¶wiata - nawet nie pojedynczej mikronacji, jak obecnie siê uwa¿a (a przynajmniej, jak to dzieje siê w praktyce). (...)Obecnie korona, libert, briga czy dream nie maj± ¿adnej warto¶ci - bo co niby zrobiæ z wirtualnym samochodem, gdy w v-¶wiecie problem komunikacji plasuje siê gdzie¶ pomiêdzy ¿artem a abstrakcj±?
Zgodzê siê i¿ miêdzypañstowy rynek powinien istnieæ.
Jednak¿e powinni¶my opieraæ siê na deklaracjach s³ownych - wszak mikronacje to zabawa. Nie mo¿na nikogo zmuszaæ do pracy, zarabiania wirtualnych pieniedzy tylko po to, zeby z kolega mnogl uznac ze wzial v-samochod i do niego v-pojchal. Albo najwieksza paranoja wszechczasow : zywic sie trzeba - ale nie kazdy pieniadze ma. ja na przykald nie za bardzo [licze na wygrana w Pixelach :3]
Nie¶mia³e próby podjête zosta³y wraz z wprowadzeniem obowi±zkowego '¿ywienia' mieszkañców w co poniektórych krajach, ale sam obowi±zek - do tego dotycz±cy tak marginalnej z punktu widzenia ¶wiata wirtualnego sfery ¿ycia - nie jest w stanie przyci±gn±æ nowych obywateli, czy nawet zwi±zaæ z pañstwem tych ju¿ obecnych. Ba!, z czasem staæ siê mo¿e przykr±, niezbêdn± i (co najgorsze) potwornie nudn± czynno¶ci±, która miast urozmaicaæ nasz± internetow± egzystencjê, czyni j± tylko bardziej mechaniczn±.
Dopóki ma siê pieni±dze, "zywienie" i "chorowanie" ma sens. Je¿eli za¶ kto¶ jest porz±dnym obywatelem, etc, ale ne ma pieniêdzy i umiera, to co?
Albo w ogóle zrezygnowaæ z koncepcji " masz czuæ siê, jakby¶ by³ w realu", albo j± okrójmy, albo po prostu rozdawajmy jedzenie. Sk±dnk±d jedzenie i media [ tv, radio, internet, gaz,prad, woda, gazety ale tylko dzienniki] winny byc za darmo.
By rzeczywi¶cie da³o siê stworzyæ odpowiedni projekt, czeka nas kilka kompromisów do utarcia
wiem, robiê siê nudny, ale W. Tuo. nie jest zamieszkana przez ludzi, wiêc ludzika gospodarka do nas sie nijak ma.
Trzeba nam geografii (tu baz± jest spójna mapa), geologii (surowce naturalne mo¿na by roz³o¿yæ losowo - za spraw± generatora; jest to chyba jedyny bezkonfliktowy sposób ),roz³o¿enia granic poszczególnych pañstw, odwzorowania postêpu technologicznego
(...)
wersj± online Europy Universalis, nie powinni¶my siê zra¿aæ.
Pozdrawiam,
O ile uwzglêdnicie ró¿nice.
Ok - ale nam nie dawajcie zadnych, wszak wyspa przybyla z kosmosu.
Nie zgodzê sie na zmiany jakichkolwiek granic "bo macie ma³o ludzi".
Technologia futrzasta, przejêta od dawnych Marsjan, jest xset tysiêcy lat przed Wami... Jako przyk³ad podam to, i¿ WRE ma do dyspozycji czo³gi, natomiast Wandystan dosta³ ostatnio prezent w postaci kilku robotów typu Daimos,i kilku wykwalifikowanych [ specjalnie wyszkoleni pod okiem zespo³u badawczego wandejsko-tuolelenskiego ] Tekkamanów.
Kocham Europê Universalis :3
Chcia³bym, ¿eby v-¶wiat by³
1. "Na klienta do instalowania"
2. Wymagania sprzêtowe, i klimat z Ragnarok Online
3. Grafika, w miare mozliwosci [moze byc gorsza - sam mam z nia problemy na swoim 1GHz/256 MB / GF2MX400 32mb 128bit] z SecondLife
4. Z mechanizmem obrotu gie³dowego i paroma innymi rozwiazaniami z Syriusza i Gnomona.
Mi³ego!
Ola de Bourbon-Hughson, Erboka
RE: Co z nasz± gospodark±..? -
Posted on 12.08.2008 12:38:01
Posts: 154 Location: Republika Interlandu Joined: 10.05.07
heh... panie Rhadmorze, to jest do zrealizowania. Ale na razie muszê trochê popracowaæ nad silnikiem Grafika na razie nie bêdzie nawet w po³owie jak SL, ale wierzê, ¿e po g³êbszym zapoznaniu siê z ide± nikt nie bêdzie na ni± zwraca³ uwagi
Jednak pierwszym programem wydanym na tym "czym¶" bêdzie gra "produkowana" wspólnie z piêcioosobowym zespo³em Jak skoñczymy, dam link.
pawelabrams napisa³/a:
heh... panie Rhadmorze, to jest do zrealizowania. Ale na razie muszê trochê popracowaæ nad silnikiem Grafika na razie nie bêdzie nawet w po³owie jak SL, ale wierzê, ¿e po g³êbszym zapoznaniu siê z ide± nikt nie bêdzie na ni± zwraca³ uwagi
Jednak pierwszym programem wydanym na tym "czym¶" bêdzie gra "produkowana" wspólnie z piêcioosobowym zespo³em Jak skoñczymy, dam link.
Mam na imiê OLA!
Ola de Bourbon-Hughson, Erboka
RE: Co z nasz± gospodark±..? -
Posted on 12.08.2008 19:47:33
¬le zosta³em zrozumiany. Nie mowa o tworzeniu RPG w dos³ownym tego s³owa znaczeniu - wszak nie o to w ogóle chodzi! Na my¶li mia³em raczej do³o¿enie do mikronacji kolejnej p³aszczyzny, na której obywatele mogliby dzia³aæ. ¯ycie wci±¿ toczy³oby siê na forach i listach dyskusyjnych, ale do tego doszed³by system, pewien ¶wiat, ¶rodowisko, które w pewien sposób wp³ywa³oby na nasze akcje na stronach internetowych. Oczywi¶cie na zasadach rodem z 'Matrixa' - cia³o nie mo¿e ¿yæ bez umys³u.
Inn± spraw± jest owo 'zmuszanie obywatela...'. Có¿, my¶lê, ¿e podstawowe potrzeby powinny byæ za³atwione odgórnie, z pozycji pañstwa - w ten sposób oszczêdza siê czas i nie psuje zabawy mieszkañcom. Co innego komunikacja, która jednak winna byæ w jaki¶ sposób regulowana. Owszem, to narzuca pewne ograniczenia, lecz tworzy równie¿ wiêksze pole do popisu.
W powy¿szej wypowiedzi poruszy³em jedynie ogólne za³o¿enie, nie my¶l±c o ¿adnych specyficznych sytuacjach, wiêc wzmianka o Tuolelence jest po prostu nie na temat, choæ faktycznie rozpoczyna dyskusjê na kolejny istotny temat (a nawet dwa) - rasy i ich wp³yw na postêp technologiczny. No i kwestia odwzorowania tych czynników w systemie.
Co do techniki: v-¶wiat powinien rozwijaæ siê w dotychczasowej konwencji - na aplikacjach webowych. W ten sposób dostêp do niego jest prosty, natychmiastowy i powszechny - bez wzglêdu na sprzêt i 'zaawansowanie'. A kto ma staæ siê autorem takiego systemu? Có¿, my¶lê, ¿e powinni¶my wybraæ grupê ludzi, która bêdzie koordynowaæ prace, a wszystkim innym zaproponowaæ dzia³alno¶æ pomocnicz±.
Pozdrawiam,
RE: Co z nasz± gospodark±..? -
Posted on 13.08.2008 14:51:31