|
Republika Wirtualnego Świata
|
|
28.10.2010, 23:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2010 23:38 przez Edward II.)
Post: #29
|
|||
|
|||
|
RE: Republika Wirtualnego Świata
Z zainteresowaniem przyglądam się niniejszej dyskusji, która, jak widzę, przekroczyła już punkt kulminacyjny i zmierza ku naturalnemu wygaszeniu. Ze szczególną uwagą zapoznałem się z wyczerpującymi wyjaśnieniami przedstawionymi przez JE Kryspina van Scharfschuetze, odwiedziłem również witrynę Republiki Wirtualnego Świata. Z satysfakcją odnotowałem również przytomne głosy przedstawicieli Królestwa Wurstlandii. Abstrahując od drugorzędnych z naszej perspektywy uszczypliwości i tarć personalnych pomiędzy przedstawicielami rzeczonych społeczności, spór zdaje się sięgać samej istoty doktryny mikrouniwersalizmu i idei państwa internetowego. Po wielu tygodniach przykrej posuchy i bezproduktywnych sporów między byłymi i obecnymi funkcjonariuszami Organizacji jest to niewątpliwie przyjemna odmiana.
Jako reprezentant najstarszej polskiej mikronacji pozwolę sobie na kilka niekontrowersyjnych – jak sądzę – uwag wyjaśnienia. Nie istnieje powszechnie aprobowana definicja państwa internetowego (mikronacji), która miałaby status wiążącego punktu odniesienia. Istnieje jednak fundamentalny konsensus co do istoty wirtualnej państwowości, tu i ówdzie artykułowany przed przedstawicieli świata polityki i nauki mikronacyjnej. Część z owych wypowiedzi ma charakter publikacji naukowych lub quasi-naukowych. Ich autorami są często absolwenci socjologii, prawa i nauk politycznych, prywatnie obywatele mikronacji, którzy komentowany temat czynili przedmiotem swych prac licencjackich i magisterskich. Po 12 latach funkcjonowania polskiego ruchu państw internetowych możemy pokusić się zatem o taką oto banalną generalizację, iż przez mikronację rozumieć wypada dobrowolnie zrzeszoną społeczność internautów zmierzających do symulowania struktur administracyjnych państwa rzeczywistego. Symulacja owych struktur odbywa się w określonym przez samych mikronautów kontekście ideowym, kulturowym, ekonomicznym, historycznym (państwa typu średniowiecznej monarchii feudalnej lub twory futurystyczne) czy ontologicznym (państwa fantastyczne, twory z fantasmagorycznego świata alternatywnego). Cała reszta jest już przedmiotem arbitralnej decyzji obywateli określonej mikronacji. Forma rządów, struktura administracyjno-terytorialna, kształt życia gospodarczego, życie kulturalne i sportowe oraz charakter więzi obywatela z mikronacją (kwestia wyłączności obywatelstwa, fenomen multikont, kwestia ewidencjonowania, jak również ewentualna odpłatność całej „usługi, w tym zagadnienie transferu realnych środków finansowych), to już wewnętrzna sprawa konkretnej społeczności (mikronacji). W moim odczuciu Republika Wirtualnego Świata wpisuje się w nakreślone wyżej ramy i jako taka stanowi pewną postać mikronacji, bez względu na jej specyficzną genezę i ponadstandardowo wysoki poziom skomercjalizowania. Relacje z taką czy inną firmą prywatną, odpłatność poszczególnych usług, obecność reklam, dodatkowe bonusy dla zaangażowanych płatników i cała reszta zgłoszonych tutaj zastrzeżeń – to wszystko elementy pozostające poza naszym zainteresowaniem. Podkreślę raz jeszcze - w przypadku mikronacji chodzi o społeczność zrzeszoną na zasadzie dobrowolności. Jeśli członkowie administracji RWŚ są w stanie znaleźć kolejnych kandydatów na obywateli i – jak pokazują oficjalne statystyki – do tej chwili radzili sobie w tej materii lepiej niż władze większości tradycyjnych mikronacji, mogę tylko winszować operatywności. Widocznie istnieje zapotrzebowanie na określoną jakość usług, niekoniecznie świadczonych w sposób bezinteresowny. Tym gorzej dla nas – przedstawicieli starego świata darmowej rozrywki. Polski mikroświat oczywiście nie stoi w miejscu. Co najmniej od dwóch lat – jeśli nie dłużej – obserwujemy postulaty częściowej komercjalizacji mikronacji, nie mówiąc już o hasłach ich „fejsbukizacji”, czy nawet upodobnienia do gier przeglądarkowych typu RPG (Sarmacja, Dreamland). To jedna z kilku możliwych dróg rozwoju. Zakładam, że jedna z najbardziej prawdopodobnych. Jest nam zatem bliżej do RWŚ, niż niektórzy z nas byliby skłonni dzisiaj przyznać. Środowisko Sieci stale ewoluuje, a my wraz z nim. Królestwo Dreamlandu gotowe jest uznać mikronacyjny charakter Republiki Wirtualnego Świata i w stosownym momencie chętnie nawiąże z jej władzami oficjalne relacje dyplomatyczne na partnerskich zasadach. Poziom ideologicznego zacietrzewienia i przywiązanie do ortodoksyjnych kanonów nie mają żadnego znaczenia wobec faktu, iż formuła mikronacji w obecnym kształcie wypaliła się już kilka lat temu, krótko po przełomowym w sensie demograficznym 2005 roku. Jeśli interesuje nas przekroczenie magicznej bariery kilkunastu/kilkudziesięciu aktywnych obywateli, musimy nauczyć się funkcjonować w świecie portali społecznościowych, youtube'a i darmowych gier online i - jeśli to w ogóle możliwe - wypracować atrakcyjną kontrpropozycję. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


