Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Los Organizacji Polskich Mikronacji
22.12.2011, 13:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.12.2011 14:14 przez Edward II.)
Post: #12
RE: Los Organizacji Polskich Mikronacji
Ekscelencjo Sekretarzu Generalny
Wasze Ekscelencje!


JE Piotrowi diukowi Kościńskiemu wypada podziękować za profesjonalne podejście do problemu i prezentację projektu zmian w tekście Karty OPM (http://gmach.opm.org.pl/thread-743-post-...ml#pid9351 ). To jakiś punkt wyjścia w dyskusji nad reformą Organizacji i szansa na wyjście poza polityczny frazes o potrzebie zmian. Chciałbym skorzystać z okazji i odnieść się do przedstawionej propozycji.

Zacznę od refleksji natury ogólnej. Obecny stan OPM stanowi wierną ilustrację ogólnej kondycji polskiego mikroświata. Nie mówię tu o demonizowanym kryzysie demograficznym. Chodzi raczej o ogólny uwiąd polityki międzynarodowej, po części wynikający ze znużenia tą sferą aktywności, po części z przekonania o jej ograniczonej wartości– widać to choćby na przykładzie podejścia Sarmatów, Scholandczyków, czy Wandejczyków, niegdyś ponadstandardowo aktywnych, dziś właściwie niemal zupełnie skoncentrowanych na polityce krajowej.

Paliwem napędzającym Organizację są wydarzenia w przestrzeni międzymikronacyjnej. Dziś takich rozpalających wyobraźnię wydarzeń niemal zupełnie nie ma – punkt ciężkości przesunął się zresztą w kierunku państw młodszej generacji, ale te albo pozostają poza zasięgiem zainteresowania starszaków, albo nie są w stanie wygenerować wydarzeń, które przykuwałyby uwagę reszty świata. O ile więc zmiana na sarmackim tronie lotem błyskawicy obiega większą część polskiego mikroświata, tak przepychanki w Klindii, Czarnym Kraju czy w wirtualnej Wielkiej Brytanii to już wyłącznie cymes dla koneserów egzotycznych doznań. Decyduje efekt skali.

Ostatnim wydarzeniem, które wywołało w tym gmachu większe poruszenie, było zamieszanie wokół Archipelagu Simitu. Od tego czasu minęło pół roku. W pełni zgadzam się z opinią JE Stefanosigosa – jego kadencja przypadła na okres wyjątkowo spokojny. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że OPM pozostaje zależna od polityki kilku mikroświatowych „państw zbójeckich” - niesfornych i konfliktogennych, dostarczających nam pożywki do kolejnych gorączkowych debat i sporów. Możemy oczywiście w nieskończoność odgrzewać problem wspólnej mapy czy globalnego systemu gospodarczego, ale przebieg dotychczasowych dyskusji jasno dowodzi, że to strata czasu. Niestety.

Problem jest banalny. Przez większą część roku w Gmachu Narodów nie mamy o czym dyskutować. Skromna pozostaje również sfera, którą teoretycznie moglibyśmy próbować uczynić przedmiotem regulacji OPM-owskich konwencji i rezolucji. Siłą rzeczy OPM żyje problemami wewnętrznymi, o charakterze proceduralnym bądź kadrowym: jeśli więc pierwsza połowa 2011 roku przyciągała uwagę delegatów, to przede wszystkim za sprawą postawy jej ówczesnego Sekretarza Generalnego, który lwią część swojej kadencji musiał przeznaczyć na absorbujące polemiki ze swoimi licznymi adwersarzami. Wraz z „powrotem normalności” – pod takim szyldem kandydował w czerwcu JE Timoteos Stefanosigos – wróciła jednak dojmująca nuda. Nie ma jednak czegoś takiego, jak kryzys OPM. Milcząca reakcja na ciszę w mikroświecie sama w sobie kryzysem nie jest. Jeśli alternatywą miałoby być stoczenie się do poziomu Forum Mikronacji, to chyba faktycznie lepiej zamilknąć i zasunąć za sobą kryptę.

Jeśli więc czytam dziś, że OPM wymaga pilnie reformy instytucjonalnej, a remedium na obecne bolączki upatruje się w formule „FPM plus”, kręcę sceptycznie głową. Centralnym punktem reformy proponowanej przez JE Kościńskiego pozostaje organ o roboczej nazwie Rada Bezpieczeństwa i Współpracy, o bliżej nieokreślonych kompetencjach i zasadach procedowania (te mają być dopiero nakreślone w osobnym Regulaminie). Istota pozostaje jednak bez zmian: OPM przyjmuje wszystkich zainteresowanych, na jej czele stoi Sekretarz Generalny, zniesiony zostaje jedynie podział na członków zwyczajnych i stowarzyszonych. Owa Rada, rodzaj państwa w państwie, miałaby składać się jedynie z członków szczególnie zainteresowanych. Pytanie tylko – zainteresowanych czym? Polityką międzynarodową?

I tu dochodzę do sedna. Wszystkie państwa członkowskie OPM formalnie zainteresowane są polityką międzynarodową, w przeciwnym razie ich członkostwo nie miałoby żadnego sensu. Trudno nawet wyobrazić sobie sytuację, w której państw X wchodzi do Organizacji i dobrowolnie postanawia zachować dystans, pozostając poza Radą i skazując się tym samym na członkostwo drugiej kategorii. O członkostwo w Radzie ubiegać się będzie każdy - choćby ze względów prestiżowo-ambicjonalnych. Nie gwarantuje to jednak absolutnie niczego, a już na pewno nie wzmożonej aktywności w obrębie Rady. Po prostu sam mechanizm OPM-owskiej dyskusji jest na tyle zniechęcający (problemem jest już ustalenie znaczenia poszczególnych słów, którymi posługują się dyskutanci), że po uzyskaniu członkostwa następuje szybki proces wycofywania się z aktywności. Kończy się zawsze tak samo. Na placu boju zostaje miłosierny JCKM Franciszek Józef II, któremu chyba wszystko jedno, czy rozmówcą jest wurstlandzki proktolog czy patriarcha kościoła rotryjskiego.

Zakładam zatem, że w Radzie znajdą się literalnie wszyscy i obecny problem braku aktywności i zaangażowania w Sali Plenarnej zostanie tam przeniesiony w skali 1:1. Nic się nie zmieni, dopóki nie będziemy mieć o czym dyskutować, a państwa członkowskie nie przestaną traktować Organizacji w kategoriach stresującego cyrku. Jest to problem błędnego koła, któremu w jakimś stopniu zaradzić mógłby jedynie hiperaktywny Sekretarz Generalny, urządzający obecnym tu delegatom regularne igrzyska: podrzucający tematy, projekty aktów prawnych, itd. Z oczywistych względów jest to wizja z gatunku political fiction, choć bliski jej realizacji był JE Kryspin von Lichtenstein. W każdym bądź razie w żadną "parlamentaryzację" czy "demokratyzację" OPM nie wierzę - państwa członkowskie nigdy nie paliły się do przyjmowania na siebie większej odpowiedzialności za los Organizacji, dzisiaj poważnym kłopotem jest nawet znalezienie kandydata na kolejnego Sekretarza Generalnego. Demokracja - w rozumieniu masowej partycypacji politycznej - nie sprawdza się nawet na poziomie państw członkowskich. Prędzej czy później zawsze pojawia się dramatyczny apel o nowego "Piłsudskiego" czy ruch w kierunku ustroju monarchicznego.

Na tym nie koniec - żeby jakakolwiek dyskusja miała dla delegatów głębszy sens, Organizacja powinna zostać wyposażona w instrumenty realizacji swoich aktów prawnych. W chwili obecnej OPM może zdobyć się jedynie na głos świętego oburzenia, zupełnie ignorowany poza tym gmachem. To zniechęca. Tego wątku jednak nie będę ciągnął, gdyż na tym etapie uznaję to za sprawę beznadziejną.

Nawiasem mówiąc - projekt Karty autorstwa JE Kościńskiego o tym nie wspomina, ale jeśli taka Rada miałaby zachować elementarną funkcjonalność i od czasu do czasu przyjmować jakieś rezolucje, należałoby znieść obecny próg wymaganych głosów i zastanowić się nad kwestią kworum, tak by dokumenty Organizacji uchwalać zwykłą większością przy standardowej frekwencji. W przeciwnym razie obecny paraliż decyzyjny będzie trwał w najlepsze.

Przyjrzyjmy się liście państw członkowskich. Gdybyśmy zerwali na chwilę z sentymentami i zasadą politycznej poprawności, z miejsca należałoby wykreślić cały szereg państw, które od miesięcy nie spełniają wymogów aktywności określonych w Karcie OPM – poczynając od Erboki, a kończąc na Scholandii. Pozwoliłoby to przynajmniej w części odblokować procedurę legislacyjną i właściwie odegrałoby rolę filtra podobną do tego, jaką miałaby spełnić projektowana przez Kościńskiego Rada. I byłoby to znacznie prostsze rozwiązanie niż wywracanie całego systemu do góry nogami, dzieląc Organizację na Salę Plenarną dla nieaktywnych i Radę dla zaangażowanych.

Tak czy owak - Organizację trzeba mocno odchudzić.

(-) Jacques de Brolle
Premier Rządu Królewskiego
Królestwo Dreamlandu
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
RE: Los Organizacji Polskich Mikronacji - Edward II - 22.12.2011 13:26

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości