|
Odpowiedź na wątek zatytułowany "Zamach na niepodległość Królestwa Natanii"
|
|
09.03.2011, 15:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.03.2011 15:20 przez Edward II.)
Post: #34
|
|||
|
|||
|
RE: Odpowiedź na wątek zatytułowany "Zamach na niepodległość Królestwa Natanii"
Projekt rezolucji w wiadomej sprawie został przedstawiony w ciągu 48 godzin od zasygnalizowania konfliktu, przy czym dyskusja, z mniej lub bardziej intensywnym udziałem obu stron, trwa praktycznie od pierwszych minut. Szkoda, że tak skromna liczba delegatów zdecydowała się wziąć w niej udział, ale też nie dla każdego rządu komentowane wydarzenia mają jednakowe znaczenie. Kilka dni temu przedstawiono drugi projekt rezolucji, dzisiaj rozpoczęło się głosowanie. To tempo, którego mogłyby pozazdrościć organizacje międzynarodowe świata rzeczywistego. Jak pewnie zdążyliśmy wszyscy zauważyć - gdyby tempo i sposób reakcji w tej sprawie zależały wyłącznie od urzędującego Sekretarza Generalnego, gotowa rezolucja w takim czy innym kształcie krążyłaby już po przestrzeni międzymikronacyjnej. Dobrze się stało, że daliśmy sobie kilka dni na wystudzenie emocji.
Końcowe efekty? Całkiem niemałe. W uproszczeniu: każda tego rodzaju przepychanka stanowi spór o wiodącą narrację. Świat mikronacji to wciąż dżungla. Wobec niemożności wyegzekwowania sprawiedliwości na sali powszechnego trybunału międzynarodowego i - co tu dużo mówić - w obliczu braku rozbudowanego katalogu obowiązujących norm prawa międzynarodowego, możemy jedynie zadbać o to, by "nasza" narracja okazała się dominującą. I tak się dzieje. Rezolucja jest formą apelu adresowanego do społeczności międzynarodowej i w zasadzie niczym więcej. W przedłożonym kształcie nie grozi jej dezaktualizacja - sformułowany w niej apel o ostrożność w relacjach dyplomatycznych z przedstawicielami BRC nie straci na aktualności ani jutro, ani pojutrze, ani nawet za miesiąc. Co o całej sprawie myślą sami Ciprofloksjanie, mieliśmy okazję przeczytać choćby w komentarzu pod wczorajszym artykułem "Gazety Górniczej". Podejrzewam, że nie tylko ja odebrałem tę wypowiedź jako symboliczny akt kapitulacji. Tu po prostu już nie ma z kim i o czym debatować. Szkoda, bo BRC posiada ogromny potencjał - niestety dzisiaj głównie o charakterze (auto)destruktywnym. A jednak wobec dzisiejszej miałkości środowiska mikronacji, Republika stanowi jeden z kilku ciekawszych punktów odniesienia. Byłoby dużo lepiej, gdyby przedstawiciele BRC pozostali przy wspólnym stole. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


