|
Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji
|
|
21.05.2011, 13:18
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji
W dalszym ciągu uważam, że kierowanie sprawy do sądu jest niewłaściwe. Prawda jest taka, że umowy z Sarmacją i Scholandią zostały podpisane, z tego co wiem, bez głębszego zastanawiania się nad paragrafem czwartym w obu umowach.
W praktyce paragraf ów jest - proszę wybaczyć - idiotyzmem i dziwnym reliktem braku zastanowienia się, co właściwie ze sobą niesie. Teoretycznie możnaby skazywać więc przedstawicieli obcych państw na przykład za naruszenie sarmackiej ciszy wyborczej, przy braku działania tego prawa w drugą stronę. Nie interesuje mnie przy tym zupełnie znikoma skuteczność ewentualnego wyroku. Bo szczerze mówiąc - praktycznie jej nie będzie. Dziwię się zresztą Jego Królewskiej Mości, że wysłał w ogóle swojego pełnomocnika - gdyby to dotknęło mnie, nie miałbym najmniejszego zamiaru nawet kiwnąć palcem, by stanąć (osobiście lub przez pełnomocnika) przed zagranicznym sądem. Zgodzę się, że sprawa już teraz zyskuje duży wydźwięk. Ale na pewno nie jest on właściwy. Raczej naraża na śmieszność Organizację Polskich Mikronacji. Sądzę, że świat dosyć już wie o sprawie Wurstlandii i teraz wydaje się coraz bardziej zabawne, gdy Organizacja jeszcze chce "dobić" ten kraj w osobie jego władcy w sądzie. Tak samo śmieszny by był jakiś międzynarodowy sąd dla tego typu poczynań. W świecie realnym oczywiście istnieją takie instytucje - ale na litość Boską, one oceniają najczęściej zbrodniarzy i przestępców! A nie ludzi, którzy wulgarnie zachowują się wobec Sekretarza Generalnego! W pełni się zgadzam z analizą, że jeżeli Sarmacja nie uznaje Wurstlandii jako państwa, to nie uznaje też jej króla jako głowy tegoż państwa z prawnego punktu widzenia. Uważam jednak, iż taką wykładnię należy stosować wyjątkowo, tylko np. w przypadku secesji i podobnych wydarzeń. Absolutnie nie godzi się, aby stosować ją zawsze, także wtedy gdy między państwami nie istnieją absolutnie żadne (przyjazne ani wrogie) stosunki międzynarodowe. Dlatego nadal uważam, że wystarczy iż król Wurstlandii jest głową państwa, mimo że nie jest ono uznawane przez Sarmację. Nie godzi się zwłaszcza, by Sarmacja i Scholandia same - swoimi decyzjami o uznaniu - mogły decydować o tym, kto w Gmachu Narodów ma immunitet dyplomatyczny, a kto nie. Na koniec przytoczę pewną historyjkę z czasów starej, dobrej Austrii. Swego czasu jakiś oficer nazwał Jego Cesarską i Królewską Mość Franciszka Józefa I pierdołą. Z tej przyczyny c. k. sąd spytał się najznamienitszych polonistów galicyjskich, co to właściwie znaczy. Ci odpowiedzieli, że to jest "dobrotliwy staruszek", by ratować nieznajomego oficera. Mam wrażenie, że tutaj tak samo widać chore przyzwyczajenie do własnego wizerunku, na równi z realowym obrażaniem się za "kartofla". Kiedy takie przyzwyczajenie kieruje się już do sądu, w dodatku gdy mamy do czynienia z głową państwa, zaczyna się to robić niesmaczne. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
| Wiadomości w tym wątku |
|
Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji - TimoteosStefanosigos - 19.05.2011, 09:28
RE: Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji - Kryspin van Buuren - 19.05.2011, 13:19
RE: Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji - FJ II - 21.05.2011 13:18
RE: Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji - Edward Artur - 23.05.2011, 00:14
RE: Zapytanie ws. wniosku przed sądem Sarmacji - TimoteosStefanosigos - 23.05.2011, 00:49
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc


