|
Karta OPM - projekt
|
|
28.12.2011, 12:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2011 12:19 przez Edward II.)
Post: #13
|
|||
|
|||
RE: Karta OPM - projekt
(27.12.2011 23:41)Tivadar Zoltán baró Szücs napisał(a): Wasza Ekscelencja boi się utraty znaczenia Organizacji - ja zatem pytam: jakie znaczenie ma dzisiaj Organizacja? Tutaj nie trzeba się głowić, by odpowiedzieć: żadne. Nie odgrywa żadnej "autonomicznej roli politycznej", bo - przepraszam, ale jest to najwłaściwsze określenie - każdy ma ją w dupie. W tym momencie WE zwalcza pogląd, który nie jest moim. Gdy piszę o "autonomicznej roli politycznej", czynię to na zasadach postulatu - tak powinno być, z pewnych względów nie jest. Między innymi z powodu polityki Austro-Węgier, niechętnych takiej wizji, o czym pisał kilkakrotnie JCKM Franciszek Józef II. Używamy podobnych lub jednakowych argumentów, odmiennie je jednak rozumiemy. Oraganizacja nigdy nie wzbudzała entuzjazmu wśród mieszkańców państw członkowskich - przebieg dyskusji w Gmachu Narodów nie rozpala wyobraźni ani Sarmatów, ani Dreamlandczyków, a tym bardziej - mieszkańców Mikrosławii, Al Rajn czy Wielkiej Brytanii. Podobna sytuacja ma zresztą miejsce w świecie rzeczywistym. Ilu obecnych tu delegatów zna nazwisko urzędującego Sekretarza Generalnego ONZ czy potrafi powiedzieć cokolwiek o bieżących bolączkach WTO czy OECD? Mówimy o organizacjach międzyrządowych, które stanowią domeną wyłącznie wąskich grup przedstawicieli państwowych. W warunkach mikronacji jest już całkiem nieźle, gdy w każdym państwie członkowskim znajdzie się przynajmniej jedna, może dwie osoby zainteresowane tym, co się tutaj dzieje. I tak w istocie jest. Wystarczy rzut oka na liczbę zarejestrowanych użytkowników, którzy każdego dnia odwiedzają to miejsce mimo swojej awersji. Przykład Markusa Vilandera, naszego największego fana, jest tu aż nadto wymowny. Organizacja, wbrew słowom JE Szücsa, wzbudza spore zainteresowanie i doprawdy nietrudno to dostrzec. To spory kapitał wyjściowy, składający się m.in. na ów czteroletni dorobek, o którym pisałem wyżej. Organizacja stanowi element krajobrazu politycznego mikroświata. Wyjąwszy aktorów państwowych - najważniejszy element. Jest to często niestety coś więcej, niż tylko zainteresowanie - to często kombinacja pogardy, politowania i fałszywego poczucia wyższości. Organizacja sumiennie zapracowała sobie na ten fatalny wizerunek - przede wszystkim swoją indolencją, niezdolnością do procedowania w najprostszych sprawach, co w ciągu minionego roku wynikało jednak niemal wyłącznie z ponadstandardowej liczby państw nieaktywnych, zniechęconych przysłowiowym już OPM-owskim cyrkiem. Mylicie Panowie przyczynę ze skutkiem. Czas wykazać, że OPM jest w stanie wydolnie pracować. W dużo mniejszym, jak zakladam, gronie. Nigdy nie należałem do zwolenników OPM. Wielokrotnie wypowiadałem się na temat obecnego tu bezhołowia w sposób bardzo krytyczny. W ciągu minionego roku dwukrotnie bardzo poważnie rozważaliśmy opuszczenie Organizacji. Uważam jednak, że zgłoszony projekt posuwa się w niewłaściwym kierunku. Organizacja wymaga oczyszczenia z nieaktywnych członków, a nie rezygnacji z dodatkowych funkcji. Zredukowanie OPM do roli klubu dyskusyjnego oznacza śmierć Organizacji, której do tej pory wychodziło wszystko, tylko nie owocna dyskusja. Moja hipoteza jest następująca: w nowych warunkach nawet taka anemiczna dyskusja straci wszelki sens, a liczba potencjalnych dyskutantów ulegnie dalszemu uszczupleniu lub wymianie na przedstawicieli nanonacji. Gdy piszę o nanonacjach, Ekcelencjo Szücs, mam na myśli twory 1-2 osobowe, które nie reprezentują nikogo, poza samym sobą. Obecność takich delegatów przeczy zasadzie reprezentacji. Ich miejsce jest wśród gości akredytowanych. Nie widzę również poważniejszej różnicy między proponowaną tu wizją OPM a funkcjonującym równolegle Forum Mikronacji. To się skończy bezsensowną walką kogutów. Rozumiem, że zgłoszony projekt w pełni odpowiada austro-węgierskiej wizji polityki międzynarodowej. Mogę jedynie ponowić pytanie – co otrzymamy w zamian? Jeśli jedynym zadaniem takiej odchudzonej OPM miałoby być umożliwianie „swobodnej wymiany poglądów między oficjalnymi przedstawicielami polskich państw wirtualnych na tematy dotyczące polskich państw wirtualnych” dlaczego nie możemy robić tego w tym miejscu na dotychczasowy zasadach, po usunięciu państw nieaktywnych? Czy w tym celu naprawdę konieczne jest całkowite rozbrojenie Organizacji? Moim zdaniem - nie jest. (28.12.2011 00:26)Piotr Koscinski napisał(a): Najpierw bowiem trzeba odpowiedzieć na pytanie: Otóż to. Zachęcam pozostałych delegatów do przedstawienia swoich opinii. (-) Jacques de Brolle Premier Rządu Królewskiego Królestwo Dreamlandu |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Szukaj
Użytkownicy
Kalendarz
Pomoc



