Blog > Komentarze do wpisu
Mustafa Owski: Zastanawiam się co dalej począć.

Dzisiaj na łamach Przeglądu Politycznego publikujemy autoryzowany wywiad z Mustafą Owskim, kawalerem Księstwa Sarmacji, odznaczonym Krzyżem Zasługi z Liliami I stopnia, Złotym Medalem Zasługi I stopnia, Srebrnym Medalem zasługi II stopnia, Brązowym Medalem Zasługi III stopnia, Medalem Koronacyjnym JKM Michała Feliksa oraz Medalem Koronacyjnym JKM Daniela Łukasza. Zapraszamy do lektury wywiadu umieszczonej poniżej.

Przegląd Polityczny: Mustafa Owski, jeden z pierwszych obywateli Rzeczpospolitej Sclavińskiej, który dzięki akcji reklamy Naszej mikronacji w czerwcu 2007 roku zamieszkał w Sclavinii i jak się dziś okazuje z mikronacjami związany jest nieprzerwanie, aż po dzisiejszy czas. Skąd drogi Mustafo bierzesz siłę i motywację do tak długiego i aktywnego życia w świecie mikronacji?

Mustafa Owski: Fakt – w v-świecie jestem z małymi przerwami już cztery lata. Głównym magnesem który nie pozwala mi zupełnie odciąć się do działania w mikronacjach, to ich różnorodność. Każda coś sobą reprezentuje – albo i nie. Jest mnóstwo ludzi o odmiennych poglądach, i każda dyskusja jest zupełnie inna niż poprzednia w której brałem udział. Z każdym dniem można zobaczyć coś innego, jakaś nowa inicjatywa, jakiś nowy artykuł w jednej z wieli gazet, nowa dyskusja, nowi ludzie. Przez długi czas to wszystko działo się właśnie w, lub wokół Rzeczpospolitej Sclavińskiej. Przed inkorporacją RS tętniła życiem, mnogość wszelkich mediów, firm nie pozwalała na nudę – a tego nie lubię. Po inkorporacji działo się jeszcze więcej, bo oprócz naszych wewnętrznych spraw, powoli zaczynaliśmy wkraczać na arenę Księstwa Sarmacji. Problemy Księstwa, stawały się naszymi problemami, bo byliśmy jego częścią. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, jakąś niszę w której mógł się spełniać i osiągać sukcesy. Dla mnie również się coś znalazło – pisanie w gazetach – na początku Metallicon gazeta muzyczna, potem Głos krytyki i na koniec B.I.G.O.S który działa do dzisiaj. Do tego dochodził polityka. Jednak największe triumfy świeciłem na polu sportowym – z moim klubem SKS Palestin najpierw w lidze RS, potem RSiT i teraz Trizondalu, z reprezentacją Sclavinii, a potem RSiT również szło mi bardzo dobrze. Właśnie to wszystko nie pozwalało mi odejść. Byłem przywiązany do tego co budowałem przez 4 lata.

Przegląd Polityczny: Jak z perspektywy tych lat wspominasz swoją karierę i osiągnięcia? Przeżyłeś wiele miesięcy na terytorium Rzeczpospolitej Sclavińskiej tej z przed i po inkorporacji, byłeś obywatelem Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, a ostatnio stanowiłeś fundament emigracji sclavińskiej stojącej w opozycji do Królestwa Sclavinii. Na pewno masz wiele wspomnień z tych lat.

Mustafa Owski: Co do okresu emigracji, na której jestem do dziś – jestem w dość trudnej sytuacji. Zostałem sam, i zastanawiam się co dalej począć.

Oczywiście. W przeciągu czterech lat co nieco działałem. Początki nie były łatwe, ale szybko się przebiłem, i razem z Tobą Guedesie przyczyniłem się do budowy silnej Rzeczpospolitej. Politykowanie nigdy nie było moją mocno stroną, ale mimo wszystko dawałem z siebie jak najwięcej. O ile się nie mylę, nikt nie był ministrem bez żadnej przerwy dłużej niż ja. Pełniłem urząd Ministra Stanu przez sześć miesięcy, więc najgorszy chyba nie byłem. Byłem również Ministrem Skarbu, potem przekształconego Ministerstwa Stanu oraz Skarbu, tj. MSWiA do czego sam doprowadziłem chcąc zmniejszyć liczbę ministerstw. Byłem wielokrotnie posłem, i przez dwa dni marszałkiem – premierem (:D:D:D) Byłem również burmistrzem Eldoradu, ale tu muszę się przyznać wiele nie zdziałałem. Usypanie wysp na morzu obok Eldoratu to jest mój jedyny wpływ w rozwój Eldoratu. Ale to było dużo wcześniej niż moje burmistrzowanie. Działałem również w Sarmacji -  byłem bosmanem w Książęcej Marynarce Wojennej, ambasadorem w Królestwie Elderlandu, i trenerem kilku zespołów w Sarmackiej Lidze Piłkarskiej. 

Dużo lepiej szło mi pisanie. Najpierw założyłem gazetę muzyczną – Metallicon, która wchodziła w skład UMC. Napisałem kilka numerów, jednak temat o ciężkiej muzyce raczej się przyjął. Potem pisałem w Głosie Krytyki który powstał pod wpływem emocji związanych z pewnymi absurdalnymi pomysłami niektórych osób w RS. Więc krytykowałem wszystko co było głupie lub nielogiczne. Po jakimś czasie jednak stwierdziłem, że szkoda języka na poważne kłótnie. W ogóle w tamtym momencie doszedłem do wniosku, że poważną wadą mikronacji jest zbyt poważne jej traktowanie. Powstał wtedy B.I.G.O.S który miał nieco luźniej i z humorem opisywać wydarzenia w RS. I to się udało. Od momentu powstania tej gazety aktywnie zacząłem propagować ideę traktowania mikronacji jako zabawy Bo typowe polskie kłótnie wcale nie pomagały, a tylko szkodziły relacją miedzy poszczególnymi osobami w państwie. Różnice poglądów są tak duże, że nie da się uniknąć typowego piekiełka, co widzimy chociażby w zażartej walce pomiędzy socjalizmem a innymi opcjami politycznymi. Co rusz widzimy obrzucanie się błotem i to tylko dlatego że ktoś ma inne zdanie. Np. ja zupełnie nie rozumiem nagonki na Marcela Hansa, który bawi się socjalizmem. Wszystkie prace, inicjatywy Marcela mają zabarwienie humorystyczne, a inni traktują to tak osobiście, że ich żółć zalewa. A ja się pytam po co? Take it easy. Zbyt poważne podchodzimy do polityki. Ale dość o tym. Sport jest o wiele bardziej emocjonujący, a i tak w mikroświecie stanowi mały procent zainteresowań mieszkańców mikronacji. Jako trener kilku klubów z którymi osiągałem niemałe sukcesy (SKS Palestin sześciokrotny mistrz Slcavinii i RSiT. Reprezentacja Sclavini a potem RSiT – dwukrotnie doprowadziłem zespół do półfinałów, i dwukrotnie do ćwierćfinałów  V-Mudnialu,  oraz dwukrotnie zdobyłem wicemistrzostwo V-Mundialu.) Jednak piłka nożna zawsze miała problemy, bo drużynę trzeba prowadzić regularnie. Nawet za czasów największej aktywności RS, nigdy w lidze nie było więcej niż 8 zespołów. Własnie takie raczej pokojowe inicjatywy powinny stanowić oś wokół których obracają się mikronacje. Zdrowa rywalizacja nie tylko w piłce nożnej. Jest tyle sportów które można zaadoptować na potrzeby mikronacji, a mimo wszystko największą popularnością cieszy się najbrudniejszy zawód – polityk.

 

Przegląd Polityczny: Ostatnie miesiące nie są raczej zbytnio optymistyczne dla Ciebie. Byłeś przeciwnikiem rozpadu Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Nie poparłeś II Rzeczpospolitej Sclavińskiej Emila Potockiego, a dzisiejsze Królestwo Sclavinii póki co jest dla Ciebie obojętne. Co planujesz i czy w tych planach przewija się wizja powrotu do aktywności w Królestwie Sclavinii?

 

Mustafa Owski: Guedesie, przecież razem planowaliśmy powrót, tylko nie teraz. Nieco zdziwiła mnie twoja tak szybka decyzja. Ty który byłeś przeciwko, i jeszcze dwa dni temu chciałeś czekać, teraz wkraczasz do Sclavinii i nieźle się wpasowujesz, a z dawnych oporów nie zostało nic. Nieco mnie to zaskakuje. Ale nie wykluczam że również powrócę. Jednak zanim podejmę taką decyzję, muszę się zastanowić, czy jest sens. Na 100%, jeżeli wrócę, będę szedł pod prąd, i nie wiem czy chce mi się użerać ze wszystkimi mieszkańcami Królestwa Sclavinii, którzy nie słyną z wyrozumiałości, i fanatycznie popierają Króla Emila. Powstawanie jakiś bojówek, partie które za cel obierają odebranie demokracji na prawie każdym szczeblu, ustanowienie jednej religii, jakieś pomysły o tolerancji religijnej ale nie na wyższych szczeblach (o ile dobrze zrozumiałem punkt jednej z nowo powstającej partii – „Utrzymanie tolerancji religijnej i rasowej w kraju oprócz pełnienia wyższych godności.”), dbanie o konserwatywność kraju i jego prawicowość – i to ma być kraj który w konstytucji ma zapisanie wolność wyznania, słowa i wyznawanych poglądów politycznych. Przecież statut takiej partii stoi w zupełnej sprzeczności z konstytucją. Dlatego nie wiem, czy będę miał tyle cierpliwości, żeby codziennie wykładać swoje racji osobom, które i tak odrzucą wszystko dla samej zasady, bo chce coś zmienić.

 

Przegląd Polityczny: Królestwo Sclavinii to jedno, a Księstwo Sarmacji to drugie. Co zatem sądzisz jako postać pamiętająca "złoty wiek" Księstwa o dzisiejszej całkowitej zapaści Sarmacji oraz pogłębiającym się kryzysie mikronacji. Gdzie widzisz problem? Czy może cytując klasyka trzeba się pogodzić ze zdaniem, że wszystko ma swój koniec?

 

Mustafa Owski: Problemem mikronacji jest to, że traktuje się je zbyt poważnie. Sarmacja poszła w stronę pełnego odzwierciedlania realnego państwa. Mnogość aktów prawnych odrzuca potencjalnego nowego obywatela, i nawet dla mnie większość aktów jest zupełnie niezrozumiała. Ilość stanowisk, których nie można obsadzić bo brakuje ludzi, wreszcie zwykłe zmęczenie materiału. Sarmacja nie ma nic nowego i ciekawego do zaoferowania. Kiedyś to prowincje stanowiły o sile KS, ale teraz, gdy na dobrą sprawę jest tylko Teutonia, (Starosarmacja się sztucznym tworem, który powstał tylko po to żeby coś siedziało. Przykładem wojennej rozpaczliwej próby uaktywnienia obywateli jest militaryzacja Starosarmacji). Sarmacja będzie trwała, ale muszą nastąpić drastyczne zmiany aby wyrwała się z marazmu .Porównując Sarmację Kiedyś i teraz, można się tylko złapać za głowę.

 

Przegląd Polityczny: Na koniec pragniemy się dowiedzieć co Mustafa Owski sądzi o polityce zagranicznej Królestwa Sclavinii oraz planach wejścia w struktury Organizacji Polskich Mikronacji oraz rozpoczęcia rozmów w sprawie nawiązania stosunków dyplomatycznych z mikronacjami pokroju Scholandii oraz Austro - Węgier.

 

Mustafa Owski: Uważam to za bardzo dobre posuniecie z perspektywy władz Królestwa Sclavinii. Akces do OPM, może nie tak poważanego jak kiedyś nadal jest dobrym krokiem. Magia nazwy zawsze działa, a bycie w strukturach organizacje daje pole do popisu dla obywateli Sclavinii. Nawiązanie stosunków dyplomatycznych z jednymi z najstarszych mikronacji nie podlega w ogóle dyskusji. Aby być poważanym i uznawanym na arenie międzynarodowej trzeba liczyć się ze starszymi mikronacjami. Mówienie, że trzeba się skupić na tylko własnych sprawach jest absurdem. Właśnie prowadzenie aktywnej polityki zagranicznej jest zabawą samą w sobie. Daje impuls do rozwoju, nawiązywania kontaktów z innymi i uczenia się.

piątek, 29 kwietnia 2011, guedesdelima

Polecane wpisy