Przegląd Polityczny

guedesdelima, 27.05.2011

Korzyści płynące ze współpracy trizondalsko - sclavińskiej.

Korzyści płynące ze współpracy trizondalsko - sclavińskiej.

Królestwa Sclavinii i Trizondalu powinny ze sobą ściśle współpracować na wielu płaszczyznach mikronacyjnej polityki. Taki zwrot w polityce zagranicznej obu mikronacji byłby bardzo ważną decyzją patrząc przez pryzmat kryzysu mikroświatowego i ciągłego odpływu ludności z wszystkich szanujących się mikronacji polskiego internetu.

Stosunki trizondalsko - sclavińskie zawsze w historii były przyjacielskie i można było w pewnym okresie nawet pokusić się o parafrazę słynnego przysłowia, że "Sclavińczyk, Trizondalczyk dwa bratanki...". Jeszcze za czasów bycia krajami koronnymi Księstwa Sarmacji powstała inicjatywa pogłębiania współpracy zapoczątkowana jeszcze latem 2008 roku przez ówczesnego Marszałka-Premiera Stanisława Gertalda oraz Regenta Księstwa Trizondalu Marcela Hansa, którzy powołali do życia Organizacje Współpracy Sclavińsko-Trizondalskiej. Decyzje na szczeblach rządowych znajdowały również oddźwięk w relacjach między zwykłymi mieszkańcami, kiedy to na przeciw obraźliwym epitetom ( przyp. "Trisyf" ) występował Guedes de Lima, broniąc trizondalskiej racji stanu i dobrego imienia ówczesnego Księstwa. Nie możemy również zapomnieć działań na polu sportu, gdyż prężnie działała Sclavinia - Trizondal F1 League. Zwieńczeniem dobrych stosunków między ówczesną Rzeczpospolitą, a Księstwem było powstanie 3 marca 2009 roku Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, która niepodległość uzyskała już 25 maja 2010 roku.

Dziś stosunki na linii Trizopolis - Nowy Eldorat nie przypominają o tak owocnej współpracy na przestrzeni ostatnich lat. Kiedy w styczniu 2011 roku, nastąpiła secesja i II Rzeczpospolita Sclavińska zaczęła samodzielny byt stało się jasne, że nie prędko wszystko wróci do normy. Minęło już jednak prawie pół roku, co w warunkach mikronacyjnych oznacza ogrom czasu, II Rzeczpospolita przestała istnieć, porzucając republikanizm na rzecz monarchii dziedzicznej i kierując politykę wewnętrzną na ścisłe odniesienia do historii Sclavinii z lat 2007-2009. Polityka zagraniczna Królestwa wreszcie została zwrócona w kierunku Księstwa Sarmacji, Królestwa Scholandii, Austro - Węgier oraz innych szanujących się mikronacji, porzucając kontakty z Królestwem Wurstlandii. Zdecydowanie na plus zmienił się stosunek większości społeczeństwa do Królestwa Trizondalu. Specjalnie podkreśliłem większości, gdyż Sclavinia wyznaje ideały wolności słowa i każdy obywatel ma prawo wyrazić swoje zdanie ( przyp. nawet krytyczne ) w stosunku do Królestwa Trizondalu. Nie zmienia to jednak kwestii, iż oficjalne stanowisko Królestwa Sclavinii jest coraz cieplejsze i nikt nie zamyka furtki stosunkom trizondalsko - sclavińskim.

Nie można jednak w tej sytuacji zapomnieć, że również w Królestwie Trizondalu narodziły się pewne stereotypy i można spotkać posty typu "a ja nie lubię Sclavinii" czy "Według mnie to pierwsza mądra decyzja jak została podjęta od czasu istnienia Królestwa Sclavinii." - w sprawie wydalenia Markusa Vilandera z terytorium Królestwa. Zacierane w pamięci zostają piękne karty historii łączącej oba narody, a w ich miejsce wchodzą stereotypy, które w pokoleniu ludzi nie pamiętających lata 2007-2009 ucierają wizerunek wrogości i niechęci między Sclavińzykami, a Trizondalczykami.

Przechodząc do meritum sprawy. Korzyści płynące ze współpracy trizondalsko - sclavińskiej to oczywista oczywistość. Na samej wymianie ludzi zyskałyby oba oficjalne fora, bo zawsze to my ich i to oni nas by odwiedzali, komentując, zakładając tematy czy wspierając inicjatywy. Sama wymiana ambasad i aktywne zarządzanie nimi to kolejne dziesiątki aktywnych postów i aktywni użytkownicy. "Koło sympatyków Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu" zawsze mogłoby działać aktywnie i w Sclavinii i Trizondalu, bo choć osobno to powinniśmy się trzymać blisko. Korzyści płynących ze współpracy byłoby zapewne o wiele więcej, bo chyba nie da się zaprzeczyć, że na Trizondal moglibyśmy liczyć w przypadku ponownych starań o wejście w skład Organizacji Polskich Mikronacji. 

Czy można zatem liczyć na poprawę stosunków? Optymistycznie rzecz ujmując tak. Królestwo Sclavinii ciągle ewoluuje, powracają znane twarze jak chociażby Mustafa kaw. Owski herbu Roch. Przypływ nowych kreatywnych osób nie skażonych przełomem grudnia i stycznia ( przyp. 2010/2011 ) pozostawia nadzieje na ponowne otwarcie i naprawę tego co zostało zniszczone.

Jako załącznik i zarazem dowód dołączam archiwalne wydanie Naszej Rzeczpospolitej Stanisława Gertalda z dnia 15 lipca 2008 roku o wymownym tytule "SCL-TRI, czy kiedyś powróci?"

SCL-TRI, czy kiedyś powróci?

Przykro mi to stwierdzić, ale idea bliskiej współpracy między Sclavinią, a Trizondalem, której byłem współautorem najwyraźniej "nie wypaliła". Jest to wielka szkoda dla obydwu tych państw, oraz dla całego Księstwa. Współpracując Kraje Koronne mogłyby dać mu większą energię i impuls do działania. Czemu więc nie chcą współpracować?

Przypomnijmy, w kwietniu, gdy ja byłem Sclavińskim Marszałkiem-Premierem, a Marcel Hens Regentem Księstwa Trizondalu wspólnie zwołaliśmy Szczyt naszych państw, który był o krok od powołania wspólnej Organizacji Współpracy Sclavińsko-Trizondalskiej. Wszystko szło jak z płatka, gdy na gle... zapał upadł. Z dnia na dzień wspólne forum internetowe opustoszało, dyskusje nad współpracą umilkły. Umarły śmiercią naturalną (choć zdecydowanie przedwczesną) pomysły na wspólne obywatelstwo, historię, komisję gospodarczą, wymianę doświadczeń. Czemu umarły? po prostu przestano się nimi interesować! Pytanie jest proste: Trizondalczycy, Sclavińczycy, wiecie, co tracicie?

Razem moglibyśmy nie tylko ułatwić życie naszym obywatelom i wzmocnić nasze państwa. Moglibyśmy też stanowić poważną siłę na arenie Sarmackiej, wspólnie walczyć o prawa samorządów i występować z pomysłami na ulepszenie życia w Księstwie. Wspólnie budować KS! Pamiętam, że gdy jako premier angażowałem się w budowę OWST w kraju spotykałem się z zarzutami, że "odlatuję" od naszych problemów. Teraz zastanawiam się, czy zbyt łatwo tym naciskom nie ulegałem, czy nie poświęciłem w efekcie OWST zbyt mało czasu? Ileż ten "odlot opd problemów" mógł problemów Sclavińskich rozwiązać!

W swoich planach mój następca, premier Centarowicz mówił o własnej koncepcji współpracy z Trizondalem. Niestety, jak w bardzo wielu sprawach, ze słów nie przeszedł do czynów. teraz Sclavinia będzie miała nowy rząd. Może warto byłoby powrócić do planów? Sądzę, że łącząc siły łatwiej naszym krajom byłoby przejść przez trudny, wakacyjny okres! Ja niestety wyjeżdżam i w negocjacjach raczej uczestniczyć nie będę, ale do polityków obu państw apeluję o refleksję i powrót do tego jakże korzystnego dla naszych krajów pomysłu, dla dobra Sarmacji! Przecież zgoda buduje niezgoda rujnuje, a lenistwo to pierwszy stopień do piekła (dla dobra sprawy nawet przysłowia można naginać :-) )

Polecane wpisy