Liczba postów: 949
Liczba wątków: 87
Otrzymane polubienia:
242 w 192 postach
Przyznane polubienia: 1266
Dołączył: 04.03.2019
Punkty Aktywności: 3180,67þ
Filip Powietrzny czy jak on się tam nazywa jest żałosny. Nie warto nawet patrzeć na te jego twory i kolejne tworzone klony w Sarmacji.
(~) Taddeo von Hippogriff-Piccolomini
Liczba postów: 2527
Liczba wątków: 253
Otrzymane polubienia:
602 w 465 postach
Przyznane polubienia: 369
Dołączył: 18.05.2016



Punkty Aktywności: 13142,69þ
Aha, to ten jegomość. Zastanawiałem się o kogo może chodzić.
(-) Mikołaj kardynał Dreder
Dziekan Kolegium Kardynalskiego
Gonfaloniere Wojsk Patriarszych
Liczba postów: 2358
Liczba wątków: 195
Otrzymane polubienia:
856 w 629 postach
Przyznane polubienia: 138
Dołączył: 27.11.2018

Punkty Aktywności: 9645,23þ
O ile opinię Andrzeja szanuję, bo jest to jednak pewien wzór myślicielstwa i filozofii mikronacyjnej (a to akurat niezaprzeczalny fakt) i popolemizowałbym sobie z nim. To z Karlem von Schwarzengaru absolutnie mi się to nie widzi. Może kiedyś mu odpowiem na jego spostrzeżenia. Niemniej filozofia ubermenschy była modna ostatnio za Hitlera... wait. Zapomniałem, że Karl to jawny faszysta i się z tym nie chowa. Niemniej uważanie miłości za model niewolniczy jest tak samo trafne, jak uznawanie wiary we własne siły i motywu walki za model wolności. Wszelkie systemy faszyzujące miały to do siebie, że stawiały w centrum człowieka silnego, "wolnego" od religii, innych poglądów, myśli - przy czym robiła człowieka "niewolnikiem" własnej idei, zamkniętym na innych ludzi, wrogo nastawionego do innych ludzi. Zaś miłość otwiera człowieka na drugiego, że go szanuje, miłuje, chce z nim rozmawiać - jakkolwiek poglądy byłyby różne. Ale nie wszyscy to rozumieją - jak ja, nie rozumiem idei modelu niewolniczego, zarzucanego nam przez pośrednika Suderlandu.
Liczba postów: 1611
Liczba wątków: 102
Otrzymane polubienia:
209 w 172 postach
Przyznane polubienia: 208
Dołączył: 10.06.2018
Punkty Aktywności: 3673,21þ
Dzisiaj o 19.00 koronuję króla Samuela w RON. Zapraszam.