27.11.2018, 15:32:38
Powrót Pio Mario Facibeniego
do Klasztoru na Monte Cassino
Wśród wiosek florenckich chodziły mleczarki z mlekiem oraz chłopi niosący kosze pełne dojrzałych owoców. Tutaj wojna nie dotarła. Nic nie zniszczono. O to miejsce dbał Eminencja Karol Medyceusz, który pokochał pamiątkę po wuju Cesare, jak własny dom. Pio Maria szedł w swojej poniszczonej biskupiej sutannie oraz wyświechtanym tabarro pod górę, aby dostać się do klasztoru. Znał drogę z Apostolskiego Miasta do Monte Cassino na pamięć, ale trasę z Austro-Węgier przemierzał pierwszy raz. Wracał po ponad trzech latach niebytu. Po swojej upozorowanej śmierci zbiegł w trumnie do Wiednia, gdzie jako jeden z sekretarzy w ministerstwie oświecenia publicznego zarabiał na swoje życie i potajemnie odprawiał Eucharystię. Nikt nie wiedział o jego istnieniu, nawet wtedy, gdy jako Klemens von Metternich został premierem Austro-Węgier. Kiedy jednak zaczęto interesować się jego osobą upozorował swoją śmierć udając się na koncert Mozarta. Uciekł na Węgry gdzie jako swojski pleban posługiwał w Erhesle. Kiedy doszła go informacja o śmierci Karola Medyceusza oraz o ogromnym kryzysie Rotrii, postanowił wrócić do swojej ojczyzny, gdzie nie było już okupantów. Postanowił pomóc Rotrii. Wrócił do Monte Cassino, powitał Siostrę Przełożoną i pobiegł do kaplicy, gdzie modlił się do późnego wieczora przed kaplicą Matki Boskiej Królowej Morza, w którym wstawione było serce kard. Medyceusza... Wtedy chciał przemówić i odezwać się do znajomych.









![[Obrazek: herb-uwschodniony.png]](https://i.ibb.co/KFxgsbP/herb-uwschodniony.png)



