Strona 2 z 4

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 28 mar 2022, 15:07
autor: Meisande V Gvandoya
W takim razie polecam hotel w Katabongo
Obrazek
Bardzo wygodne apartamenty z widokiem na okolicę

Obrazek
Transport już wyruszył w drogę aby mogli państwo bezpiecznie dotrzeć do hotelu bez przykrych niespodzianek


Obrazek

:)

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 28 mar 2022, 16:57
autor: Joachim Cargalho
Na plaży znajdował się bar, bogato wyposażony we wszelkie alkohole świata. Nic dziwnego, ze Frau Augentrost od razu skierowała tam kroki. Joachim przez chwilę śledził za nią wzrokiem i widział, że jego towarzyszka rozpoczęła już jakąś małą grę z barmanem. On sam zajął się ogarnięciem jakiś leżaków.
Słońce grzało bardzo przyjemnie, a od strony wody zawiewał lekki wiatr, który zdecydowanie łagodził skutki skwaru.

W chwili, gdy uporał się z tym wszystkim, na skraju niedaleko położonej dżungli zrobiło się poruszenie. Okazało się bowiem, ze na polecenie samej Malkia Mamy, zostaną przekwaterowani. A i środek transportu zdecydowanie zwiększył swój standard. Podbiegł więc szybko do Frau Augentrost:
- Tej, zobacz! - klepnął ją w ramię - słonia nam przynieśli! I wręcz nie mógł się uspokoić z ekscytacji.

Okazało się również, że wszystkie ich bagaże były gotowe do przeniesienia w nowe miejsce. Nie musieli więc w pośpiechu zrywać się z plaży. Cargalho przysiadł się przy barze i zerknął na to, co ma w kieliszku.

- Kamikadze? - zapytał, po czym zażartował - mam nadzieję, że to nie będzie podsumowywało naszej misji. Pilot trochę tak się zachowywał - i zaśmiał się w głos. Miał bowiem chorą przypadłość śmiania się ze swoich niebyt wyszukanych żartów. Gdy już ochłonął, podniósł kieliszek w geście toastu. Za przygodę! - powiedział.

W tle dało się słyszeć letnią muzykę nawołującą do przemyśleń o odpowiedzialności... Nagle jednak ktoś zapytał "chcecie banana?"

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 28 mar 2022, 19:27
autor: Meisande V Gvandoya
Wszystko dookoła opływało w słońcu, kiedy nagle tubylcy wraz z barmanem nazywanym przez miejscowych "mwindaji wa moyo- łowca serc" stanęli nieruchomo spoglądając na białych przybyszów, którzy nagle dostali jakiegoś dziwnego amoku, zajadając się owocami morza nagle zaczęli śpiewać o bananach i tańczyć.
Starszy mężczyzna z wioski posłał nawet po szamana sądzą, że chyba "biali ludzie" zatruli się dzikimi owocami z dżungli...



Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 30 mar 2022, 14:28
autor: Femme Mystere
-- Wreszcie ktoś docenił rangę wydarzenia, jakim jest nasza wizyta w Samundzie. – Lieselotte wzniosła kieliszek. – Za Jej Królewsko Matczyną Mość Meisande V Gvandoya! – po tym przechyliła po kolej wszystkie podstawione przed nią trunki. – Mój Drogi, jak się bawić, to na całego! – odpowiedziała, śmiejąc się również z żartu o kamikadze. – Chyba czas wskoczyć do wody!

Po tych słowach Lieselotte zrzuciła z siebie narzutkę i wraz z dwojgiem gotowych do akcji czarnoskórych chłopaków pobiegła wbigła prosto w nadpływającą, pienistą falę.

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 30 mar 2022, 20:55
autor: Joachim Cargalho
Wszystko działo się bardzo szybko, choć mogłoby się wydawać, że rozwleka się na wiele dni. Nie zdążyli dobrze przechylić kieliszka kamikadze, a Frau Augentrost już pognała w kierunku wody, wraz z dwoma tutejszymi chłopakami.
- Ta to ma energię - stwierdził do barmana i zamówił sobie jeszcze jednego shota. Obserwował chwilę jak jego współtowarzyszka czerpie frajdę z taplania się w wodzie. On sam jednak jeszcze przez chwilę się ociągał z decyzją o zażyciu kąpieli.
- A ty co, zapomniałeś kąpielówek? - zagaił go barman, zaś Joachim próbował się tłumaczyć - Boję się rekinów - zażartował.

Słońce dawało o sobie znać coraz mocniej, dlatego schłodzenie się w, bądź co bądź, ciepłej wodzie na pewno było przyjemnym doznaniem. Postanowił więc zaprezentować swoje czerwone kąpielówki, które natychmiast przykuły uwagę tubylców.
- Nyani! - zaśmiali się głośno, zaś on sam nie do końca wiedział co wywołało takie poruszenie. W rytm rozbrzmiewającej muzyki, wbiegł wprost do wody próbując przebić się przez niewielkie fale zmierzające w kierunku brzegu.

Kiedy dotarł do reszty bawiących się w wodzie, ledwo co mógł złapać dech. Nie dawał jednak po sobie tego poznać - o, jak przyjemnie tak się popluskać - stwierdził i dalej dopytywał - są rekiny? - po czym zanurkował i chwycił Frau Augentrost za kostkę udając atak żarłacza.

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 31 mar 2022, 13:19
autor: Femme Mystere
- Rekiny? Nie... - zaczęła Lieselotte, śmiejąc się w głos, gdy nagle jeden z czarnoskórych mężczyzn zakrzyknął coś w tubylczym języku, z czego Faktotum zrozumieli coś w rodzaju:
-Katawanga, ale ale! - wskazywał palcem na falę dalej, z której wyłaniała się charakterystyczna płetwa.
- AAAAaaaAAAAaa! Rekin! - krzyknęła Lieselotte, przytulając się odruchowo do Joachima. (Tak, jakby miało to pomóc).

Na szczęście z plaży w wodę wbiegło kilka innych czarnoskórych mężczyzn z dzidami.
- Brać i walczyć z nami. Będzie kolacja. - powiedział jeden z nich, dając Joachimowi dzidę do ręki.

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 31 mar 2022, 18:50
autor: Joachim Cargalho
- Kurna, wiedziałem że tak będzie - pomyślał sobie Joachim, kiedy to akcja z rekinem nabierała tempa. I gdy mu się wydawało, że za chwilę wyjdzie na brzeg z Lieselotte, nagle jakiś facet podał mu dzidę i zachęcił do walki. Doskonale zdawał sobie sprawę, ze gest Frau Augentrst był tylko odruchem i, jeśli sam nie ruszy do przodu, ona przejmie broń od niego i sama pogna za bestią. Nie miał więc czasu na zastanawianie się. Spojrzał niepewnym wzrokiem na towarzyszkę, po czym odwrócił się w kierunku rekina i z krzykiem na ustach zaczął przecinać fale:
- AAAAAAAAA!!!! Dawaj bydlaku, nie będziesz mi tu Frau Augentrost straszyć, bydlaku!!!! - biegł nie przerywając krzyków, choć nie da się ukryć, iż efekt tego był co najmniej komiczny.

Tubylcy, zaznajomieni z walką z drapieżcą szybko okrążyli go i sprowadzili na mieliznę, gdzie rekin był już łatwym celem. Wszyscy rzucili się na niego, a wynik tej batalii nikogo nie zdziwił. Joachimowi zdarzało się już polować w lasach Edelweiss, jednak nigdy nie polował na rybę - i to tak wielką.

Dwóch chłopaków chwyciło zdobycz za ogon i wyciągnęli go z wody. Wszyscy wiwatując, zmierzali ku plaży, gdzie barman już szykował miejsce na palenisko.
- Chyba zostaniemy tu do rana - rzekł do Lieselotte wychodząc na piach. Nagle jednak uderzył w coś stopą - o ja pierdzielęęęęęęęęę - zawył z bólu. Co to było...

Obrazek

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 01 kwie 2022, 22:58
autor: Meisande V Gvandoya
Szanowny Panie Joachimie, właśnie znalazł Pan zabytkową wazę, w której są zamknięte prochy czarnoksiężnika Ngambe Segomba, który to gnębił nas przez wieki.
Owa waza zaginęła podczas ostatniej pory deszczowej, którą nasz tubylec niósł do świętej doliny aby Wielki Frahra osądził i zgładził do końca czarnoksiężnika.
Widocznie nasz wysłannik został zaatakowany przez rekiny i porzucił wazę.
Niebawem przyślemy straż pałacową celem dostarczenia owej wazy do świątyni Frahry.
Szanownych gości zapraszamy na drinka i odprężającą zabawę.

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 02 kwie 2022, 13:35
autor: Femme Mystere
-Wasza Wysokość Meisande V Gvandoya, za takie poważne zaniedbanie obowiązków i porzucenie tak niezwykle ważnej wazy, radziłabym wymierzenie adekwatnej kary. Radziłabym nabicie na pal albo powieszenie za kohones :D

Lieselotte i Joachim bawili się na plaży do białego rana. A co działo się na tej pamiętnej imprezie... jak to się mówi: Co zdarzyło się w Vegas zostaje w Vegas.

Następnego ranka Lieselotte przewracała się właśnie z boku na bok, gdy ktoś bardzo uporczywie trąbił za oknem.Mocno niezadowolona narzuciła na siebie peniuar i wyjrzała przez balkonik. Na dole czekali już zamówieni przewodnicy, by zabrać ich na safari. Ubrała się więc na prędce i poszła rozbawiona budzić swojego towarzysza, który...

Re: Namioty w przeuroczym miejscu

: 02 kwie 2022, 19:39
autor: Meisande V Gvandoya
Femme Mystere pisze: 02 kwie 2022, 13:35 -Wasza Wysokość Meisande V Gvandoya, za takie poważne zaniedbanie obowiązków i porzucenie tak niezwykle ważnej wazy, radziłabym wymierzenie adekwatnej kary. Radziłabym nabicie na pal albo powieszenie za kohones :D
To nie jest niezwykle ważna waza, a przeklęta i lepiej niech zginie, przepadnie na wieki ;)