- Kurna, wiedziałem że tak będzie - pomyślał sobie Joachim, kiedy to akcja z rekinem nabierała tempa. I gdy mu się wydawało, że za chwilę wyjdzie na brzeg z Lieselotte, nagle jakiś facet podał mu dzidę i zachęcił do walki. Doskonale zdawał sobie sprawę, ze gest Frau Augentrst był tylko odruchem i, jeśli sam nie ruszy do przodu, ona przejmie broń od niego i sama pogna za bestią. Nie miał więc czasu na zastanawianie się. Spojrzał niepewnym wzrokiem na towarzyszkę, po czym odwrócił się w kierunku rekina i z krzykiem na ustach zaczął przecinać fale:
- AAAAAAAAA!!!! Dawaj bydlaku, nie będziesz mi tu Frau Augentrost straszyć, bydlaku!!!! - biegł nie przerywając krzyków, choć nie da się ukryć, iż efekt tego był co najmniej komiczny.
Tubylcy, zaznajomieni z walką z drapieżcą szybko okrążyli go i sprowadzili na mieliznę, gdzie rekin był już łatwym celem. Wszyscy rzucili się na niego, a wynik tej batalii nikogo nie zdziwił. Joachimowi zdarzało się już polować w lasach Edelweiss, jednak nigdy nie polował na rybę - i to tak wielką.
Dwóch chłopaków chwyciło zdobycz za ogon i wyciągnęli go z wody. Wszyscy wiwatując, zmierzali ku plaży, gdzie barman już szykował miejsce na palenisko.
- Chyba zostaniemy tu do rana - rzekł do Lieselotte wychodząc na piach. Nagle jednak uderzył w coś stopą
- o ja pierdzielęęęęęęęęę - zawył z bólu. Co to było...
