Wolne Miasto Merida City

Zobacz w prasie lokalnej:

Zabytki Meridy

Latarnia morska

Historia latarnictwa morskiego w Meridzie City sięga XII wieku. Wtedy to, o skały u wybrzeża wyspy rozbił się jeden z największych, w tamtych czasach, statków sarmackiej floty handlowej. Łódź została doszczętnie zniszczona, a wody Zatoki Meridzkiej stały się bezimienną mogiłą całej załogi składającej się z 48 żeglarzy. Na skale, która spowodowała katastrofę okrętu został wzniesiony krzyż z tablicą upamiętniającą wszystkich poległych marynarzy.

Początkowo rolę latarni pełniło olbrzymie ognisko rozpalane wieczorami na jednym z meridzkich klifów, które wskazywało drogę żeglarzom i kupcom podążających w stronę miasta.

Obecna latarnia morska w mieście Merida City po raz pierwszy swoim światłem rozbłysła wieczorem, 15 lipca 1849 roku. Budowa jej trwała niespełna trzy lata począwszy od 1846 roku. Dziś jest niewątpliwie wizytówką Meridy oraz jedną z największych atrakcji turystycznych tego typu na sarmackim wybrzeżu. Wysoka na 68 metrów, licząca 308 krętych schodów jest najwyższą oraz jedną z najstarszych i najpiękniejszych latarni morskich w v-świecie.

Na środku piętrowego domku ze skośnym dachem wyrasta najpierw kwadratowa, przechodząca w ośmiokątną, a następnie okrągłą, olbrzymia żółtą wieża z czerwonymi zdobieniami i małymi okienkami. Na jej szczycie znajduje się galeria okalająca podstawę, na której leży przeszklona laterna z kopulastym daszkiem. Źródłem światła jest układ optyczny składający się z bębnowej soczewki Fresnela o średnicy 1,8 m i wysokości 2,9 m, żarówki o mocy 4200W ze zmieniaczem w przypadku przepalenia oraz obracających się przesłon odpowiedzialnych za charakterystykę światła.

W 1994 roku rozpoczęto remont generalny latarni, trwający niemal 3 lata. W lipcu 1997 roku latarnia ponownie została uruchomiona, a także otwarta dla zwiedzających, przeżywając swój wielki renesans. Dzięki bardzo dużemu zaangażowaniu mieszkańców oraz władz miasta, w przyległym do latarni budynku, mogło zacząć funkcjonować muzeum latarnictwa, w którym turyści mogą obejrzeć m. in. strój nurka ważący 70 kg z butlami po 12 kg każda czy też żarówkę z latarni o mocy 4200 W. Przed wejściem do budynku stoją również stare łodzie rybackie.

Ze względu na trudne warunki nawigacyjne u wybrzeży wyspy na północ od Meridy, latarnia oprócz światła białego emituje także światło czerwone. Od 1958 roku pełni również rolę radiolatarni, wysyłając sygnał rozpoznawczy "SW" wg alfabetu Morse'a.

Latarnia morska została wpisana do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod ' numerem inwentaryzacyjnym 3/MER/2/0308.

do góry

Kościół św. Weroniki

Kościół św. Weroniki w Meridzie jest jednym z najpiękniejszych zabytków Księstwa Trizondalu. Mieszkańcy miasta twierdzą nawet, że drugiego tak wspaniałego obiektu nie ma w całej Sarmacji. Trudno się z nimi nie zgodzić, gdyż zabytek ten jest fantastycznie zachowanym przykładem barokowej architektury, rzeźby oraz malarstwa.

Kościół pod wezwaniem św. Weroniki zlokalizowany jest na delikatnym pagórku z białego wapienia, nazywanym potocznie Skałką, a historia jego budowy łączy się z jednym, z trilandzkich szlachciców - Ambrożym Dębowskim, który postanowił ufundować świątynię, po tym jak św. Weronika, miała rzekomo ocalić miasto przed zagładą podczas oblężenia Meridy przez Vronenów w 1592 roku, które trwało aż 63 dni. Jako, że pierwotny protektor finansowy nie był w stanie sprostać obowiązkom fundatora, mieszkańcy miasta zwrócili się do ówczesnego władcy Triladu - Księcia Wilhelma I z prośbą o przejęcie fundacji.

Uzyskanie książęcej zgody i pieniędzy pozwoliło na rozpoczęcie prac, a głównym ekspertem został trizondalski architekt i budowniczy - Walerian Krymiński. 12 kwietnia 1593 roku nastąpiło uroczyste położenie kamienia węgielnego i rozpoczęcie budowy fundamentów. Autor projektu budowy kościoła poprzez dostosowanie wyglądu świątyni do upodobań mieszkańców Meridy, zadecydował o podwyższeniu murów, przez co wnętrze stało się smuklejsze i przybrało niemal gotycki charakter. Po śmierci Krymińskiego, budowę dokończył jego syn, a tym samym najbliższy współpracownik - Krystian. Uroczysta konsekracja kościoła odbyła się 4 lutego 1605 roku, w dniu patronki miasta - św. Weroniki, 12 lat od rozpoczęcia prac budowlanych. W 1627 roku, wykonano ogrodzenie placu przed fasadą kościoła w formie 14 postumentów, na których umieszczono posągi przedstawiające stacje drogi krzyżowej.

Obecnie, bryła kościoła św. Weroniki, zwieńczona dwoma wieżami, jest jednym z głównych akcentów panoramy Meridy, kontrastując skalą z sąsiednimi budynkami. Bardzo charakterystyczna jest wspaniała barokowa fasada z początku XVII stulecia. W jej dolnej kondygnacji umieszczono figury 12 apostołów. W wyższej kondygnacji znajduje się figura patrona - Wilhelma I, a nad portalem wejściowym widoczny jest duży herb miasta.

Kościół ten jest budowlą trójnawową, bazylikową, z transeptem i kopułą ukrytą w dachu świątyni. Wewnątrz budowli podziwiać można oryginalną dekorację sklepienia nawy głównej, która wyobraża jeszcze jedno piętro z niebem pełnym świętych i aniołów. Wnętrze kościoła, zdobią także obrazy XVII-wiecznych malarzy oraz przepiękna marmurowa rzeźba św. Weroniki wykonany przez anonimowego artystę, a także wspaniałe, barokowe organy, których brzmieniem możemy zachwycać się na licznych koncertach muzyki sakralnej, organizowanych w tym właśnie kościele.

Kościół św. Weroniki został wpisany do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 2/MER/2/0308.

do góry

Ratusz miejski

Ratusz w mieście Merida City powstał w 1854 roku. Jego uroczyste otwarcie poprzedziła dwuletnia budowa, zlecona przez ówczesnego burmistrza, który miał dość gnieżdżenia się wraz ze swoją świtą w jednym z meridzkich dworów. Ratusz wybudowany został w stylu neorenesansowym na planie kwadratu według projektu jednego z tutejszych architektów - Krzesimira Leskiego. Budynek ma trzy kondygnacje i charakterystyczną wieżę ratuszową, symbolizującą niepodległość władzy. Wieża jest wysoka na 65 metrów i posiada galerię widokową, a także zegar z kurantem, który co godzinę wybija rytmiczną melodię znaną już wszystkim mieszkańcom miasta.

Meridzki ratusz jest jedną z najbardziej charakterystycznych budowli miasta. Jego niepowtarzalny styl sprawia, że wraz z rynkiem, obok którego znajduje się siedziba władz miasta, stanowi "perłę w koronie stolicy Trilandu". Do tego, że z zewnątrz ratusz wygląda wspaniale nikogo nie trzeba przekonywać, jednak nie każda osoba ma dostęp do wszystkich pomieszczeń znajdujących się w środku. Dla użytku i obsługi petentów wykorzystywane są jedynie pomieszczenia znajdujące się na pierwszej i drugiej kondygnacji. Na drugim piętrze ulokowane zostały bowiem miejskie archiwa, do których dostęp mają tylko najwyższe władze. Na parterze przeważa XIX-wieczny historyzm i doskonała jakość rzemiosła artystycznego. Pierwsze piętro to wspaniale zdobiony korytarz, z obrazami przedstawiającymi historię Meridy City.

Na drugim piętrze, oprócz pokoi administracyjnych, znajduje się, bez wątpienia, najpiękniejsza sala w budynku, zwana Salą Rycerską, w której w latach 1965 - 1967 urzędował ówczesny król Trizondalu - Krynen von Latoo. To właśnie w tej sali odbywają się największe uroczystości, witani są nowi obywatele miasta, wręczane są najróżniejsze medale i odznaczenia itd. Cała sala jest bogato zdobiona, na ścianach wiszą płótna najznamienitszych twórców, a w rzeźbionej, szczelnie zamkniętej gablocie znajduje się sztandar Meridy City oraz symboliczne insygnia władzy burmistrza - średniowieczny pierścień oraz pieczęć. W gablocie umieszczony jest również miecz, którym zadano śmiertelny cios znanemu w całym mikroświecie buntownikowi - Adamowi Zygfrydowi Trilandczykowi.

Sala Rycerska, podobnie jak całe drugie piętro ratusza jest niedostępna dla zwykłych interesantów. Jednak ze względu na ogromną wartość pamiątek zebranych w tym pomieszczeniu, a także ich znaczenie dla miasta, obecny burmistrz w porozumieniu z radą miasta, zezwolił na udostępnienie sali dla zwiedzających w jeden dzień w roku. Zainteresowanie i ciekawość przerosła najśmielsze oczekiwania i władze miejskie już zastanawiają się nad kolejną możliwością udostępnienia Sali Rycerskiej dla petentów.

Meridzki ratusz został wpisany do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego XX marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 6/MER/2/0308.

do góry

Katakumby

Jednym z najbardziej tajemniczych i mrocznych miejsc, nie tylko w mieście Merida City i Księstwie Trizondalu, ale również w całym Księstwie Sarmacji, jest podziemna nekropolia, nazywana przez mieszkańców miasta "katakumbami". Legendy jakie krążyły ( i krążą do tej pory ) wokół tego miejsca sprawiły, że nawet największy sceptyk i niedowiarek zaczyna poważnie rozważać, czy aby na pewno, te historie nie są tylko bajkami o duchach, zjawach i tajemniczych szeptach dochodzących z meridzkich podziemi. Już w XVIII w. pewien trilandzki poeta opisywał te dziwne zjawiska, które można było ujrzeć, a także usłyszeć, przechadzając się ciemną porą najstarszymi ulicami Meridy w pobliżu miejskich katakumb. Mówiono nawet, że to miejsce jest opętane przez diabła, a każdy śmiałek, który spróbuje wyjaśnić zagadkę z nim związaną, może stracić rozum.

Dokładna data powstania meridzkich podziemi nie jest znana, ale niektórzy naukowcy i specjaliści twierdzą, że powstały one wraz z pierwszą osadą. Przypuszcza się, że początkowo pełniły rolę skarbca i przechowywane były w nich drogocenne przedmioty. Później, w czasach średniowiecznych, w katakumbach zaczęto chować umarłych, a coraz większa powierzchnia miasta sprawiała, że podziemne tunele stawały się coraz dłuższe, aż do tego stopnia, że dzisiaj znajdują się niemal pod całym jego obszarem.

Najciekawszym, a jednocześnie bardzo dziwnym i strasznym zjawiskiem związanym z miejskimi katakumbami jest ciągłe odnajdywanie tam naturalnie zmumifikowanych ciał ludzkich. Obecnie wiadomo jest o około 4 tysiącach ciał!!! Według historyków są to ciała ludzi, którzy w średniowieczu umarli z powodu dżumy, która wówczas zabrała życie 2/3 mieszkańcom państwa. Do niedawna wszystkie wejścia do podziemi były zamurowane, bowiem obawiano się, że w ciałach pozostawały żyjące bakterie, które mogłyby być ponowną przyczyną nieszczęścia z przed kilku stuleci. Jednak grupa uczonych, która odważyła się się kilka lat temu otworzyć wejście i zbadać to miejsce, nie wykryła żadnych dowodów na istnienie żywych bakterii. A co więcej!!! Odnaleziono zamurowane wejście do dość obszernego pokoju, w którym znajdowały się oryginalne złote i srebrne przedmioty, w tym sporo monet, które były w obiegu ponad tysiąc lat temu, kiedy to Merida była jednym z największych ośrodków handlowych Kontynentu Wschodniego. W dniu dzisiejszym, część podziemi jest otwarta dla turystów i wszystkich chętnych do zwiedzania. Znajduje się tu muzeum poświęcone historii miasta, a przede wszystkim jego kilku pierwszym wiekom. Jest to miejsce często polecane do odwiedzenia przez przewodników. Warto dowiedzieć się czegoś więcej o mieście i o jego początkach, a tym bardziej w miejscu, które od wieków chroni i być może ciągle ukrywa najciekawsze skrawki historii...

Meridzkie katakumby zostały wpisane do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 6/MER/1/0308.

do góry

Kopiec Adama Zygfryda Trilandczyka

Kopiec meridzki jest bez wątpienia, najbardziej charakterystycznym punktem miejskiej infrastruktury Meridy City. Ulokowany w centralnej części Parku im. Adama Zygfryda Trilandczyka wspaniale wkomponował się w panoramę stolicy Trilandu. Drugiego, takiego miejsca próżno szukać na obszarze całego Księstwa Sarmacji. Fakt ten, potwierdza tylko jego wyjątkowość oraz niepowtarzalność, natomiast ilość osób odwiedzających corocznie to miejsce świadczy o jego ogromnych walorach historycznych oraz turystycznych. Często, to właśnie kopiec jest miejscem niedzielnych spacerów, a także imprez plenerowych, choć jego geneza jest zupełnie inna niż sielankowe przechadzki. Kopiec meridzki usypany został w 1786 roku, w formie ściętego stożka i miał pełnić funkcje obserwacyjne i obronne. Ówczesna, niezbyt gęsta i niezbyt wysoka zabudowa Meridy City wraz z 40 - metrowym kopcem pozwalała na szybkie dostrzeżenie niebezpieczeństwa (już z odległości kilku kilometrów) i przygotowanie mieszkańców na jego przyjęcie oraz obronę miasta.

Historia meridzkiego kopca sięga XVIII wieku, kiedy to Triland był jeszcze niezależnym i autonomicznym państwem, a miasto Merida City było jego stolicą. To właśnie wtedy, mieszkańcy Archipelagu Trilandu musieli się bronić przed najczęstszymi w historii kraju atakami wrogów. Aby móc to czynić sprawnie, mieszkańcy Trilandu, a przede wszystkim miasta stołecznego, musieli posiadać skuteczny system ostrzegania ich przed niebezpieczeństwem. Fakt ten, skłonił ówczesne władze państwa do usypania pagórka, potocznie nazywanego kopcem, w bliskiej odległości od stolicy, który miał zapewnić bezpieczeństwo, a przede wszystkim pomoc przy ewentualnej obronie najważniejszego z trilandzkich grodów. Przez wiele lat meridzki kopiec wywiązywał się ze swoich zadań bez żadnych zastrzeżeń lecz kiedy zakończyła się era nieprzyjacielskich najazdów na największe miasto Archipelagu Trilandu, stał się miejscem, wręcz magicznym, ściągającym coraz więcej zwykłych mieszkańców w celach rekreacyjnych. Taki stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo.

Kopiec wraz ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, wrócił do łask w 1898 roku, kiedy to Adam Zygfryd Trilandczyk, nie mogąc pogodzić się z bezsilnością i niemocą trizondalskich wojsk, postanowił wzniecić w mieście bunt. Wraz z garstką podległych mu ludzi, ukrywających się początkowo w Lesie Meridzkim, opanował najpierw Meridę City, a następnie największe miasto Królestwa Trizondalu - Trizopolis, i kolejno: Rotterę, Cerwanę, Lestan, Ulsanię, Rumtes i Borek, odzyskując niemal wszystkie, byłe ziemie Królestwa. To właśnie w czasie tych walk, a dokładniej podczas udanej próby zdobycia stolicy Trilandu, meridzki kopiec został częściowo zniszczony. W takiej postaci "straszył" on mieszkańców miasta do 1925 roku, kiedy to Komitet Odbudowy Kopca zaproponował przywrócenie mu dawnej świetności oraz nazwanie go imieniem Adama Zygfryda Trilandczyka. Ludzie mając w pamięci trilandzkiego buntownika, w kilka lat po jego śmierci, zaczęli sobie uzmysławiać, że był on bohaterem, a nie rządnym władzy tyranem, pokazując trilandczykom i trizandolczykom jak skutecznie przeciwstawić się wrogom. Propozycja Komitetu została zaakceptowana nie tylko przez władze miejskie Meridy City, ale również przez władze państwowe, które postanowiły sfinansować operację rewitalizacji kopca. Ziemia potrzebna do jego odbudowy została dostarczona z miejsc, w których walczyły buntownicze oddziały Adama Trilandczyka. Od tamtej pory Kopiec Adama Zygfryda Trilandczyka, kilka razy przeszedł gruntowne renowacje - ostatnią w 2003 roku. Obecnie jest często odwiedzaną atrakcją dla turystów, chcących choć troszkę poznać historię tamtych wydarzeń.

Kopiec Adama Zygfryda Trilandczyka został wpisany do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 27/MER/2/0308.

do góry

Muzeum ziemi trilandzkiej

Muzeum Ziemi Trilandzkiej jest kolejnym bardzo cennym i niezwykle ważnym dla Trilandczyków zabytkiem znajdującym się w obrębie miasta Merida City. Obiekt ten, przybrał formę skansenu, a więc muzeum pod gołym niebem, którego celem jest zaprezentowanie kultury ludowej danego regionu - w tym przypadku, Archipelagu Trilandu. Muzea pod taką postacią są rzadkością w Księstwie Sarmacji, jednak ich wartość historyczno - kulturowa sprawia, że są one również ogromnie popularne wśród zwiedzających. Trilandzki skansen jest obok morwienieckiego "Skansenu Maire", jedynym takim obiektem w całej Sarmacji, z tą różnicą, że Muzeum Ziemi Trilandzkiej ma wśród swych eksponatów obiekty z całego archipelagu, natomiast w morwienieckim muzeum, jako ekspozycja wystawione są jedynie przedmioty i budynki związane z osadą Maire.

Meridzki skansen został założony w 1990 roku, jednak do krajowego rejestru zabytków Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego został wpisany dopiero w roku 2008. Muzeum ulokowane jest w północno - wschodniej części miasta, w pobliżu lasu meridzkiego oraz zatoki meridzkiej. Obszar 25 hektarów, na którym rozpościera się muzeum, to tereny należące niegdyś do miasta, wydzierżawione jedynie władzom skansenu na okres 15 lat. 3 lata temu, w roku 2005 ówczesny burmistrz Meridy City w porozumieniu z radą miasta postanowił nie przedłużać umowy o wydzierżawieniu gruntów, lecz przekazać je zarządowi muzeum za symbolicznego 1 liberta. Ten gest ze strony ratusza zakończył wiele spraw dotyczących przyszłości skansenu, a także jego dalszego funkcjonowania. Mimo stanowczego sprzeciwu części mieszkańców Meridy City wobec takiego właśnie rozwiązania, burmistrz uparcie twierdził, że inicjatywy mające na celu ratowanie kultury trilandzkiej od zapomnienia muszą być wspierane przez lokalny samorząd, a także najwyższe władze państwowe. Obecnie, możemy stwierdzić, że była to słuszna i bardzo korzystna dla miasta decyzja.

>

Na terenie Muzeum Ziemi Trilandzkiej wszyscy zwiedzający mogą podziwiać obiekty architektoniczne, przedmioty codziennego użytku, a nawet obrzędy związane tylko i wyłącznie z Trilandem oraz jego ludnością. Turysta, na własne oczy ma tu możliwość ujrzenia m. in.: jak wyglądała średniowieczna wieś, w jakich warunkach mieszkała meridzka szlachta, czym podróżowała, a także czym się zajmowali mieszkańcy trilandzkiego archipelagu kilkaset lat temu. Władze muzeum umożliwiły również to, aby każdy turysta mógł spróbować swych sił w typowych dla ówczesnych ludzi zajęciach np. pracy w kuźni czy w pasiece. W celu udogodnienia zwiedzania skansenu, na terenie muzeum zostały wydzielone 2 szlaki, po których oprowadza wyszkolony przewodnik, przybliżając historię każdego obiektu. W 2007 roku, dla aktywnie spędzających czas turystów, została otworzona również ścieżka rowerowa.

Muzeum Ziemi Trilandzkiej zostało wpisane do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego XX marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 28/MER/1/0308.

do góry

Las meridzki

Wyjątkowość Lasu Meridzkiego wynika z faktu, iż to właśnie na tych terenach zachowały się, niemal w niezmienionej formie, lasy naturalne o charakterze pierwotnym w strefie lasów liściastych i mieszanych. Przetrwały one setki lat, będąc świadkiem wielu wydarzeń w historii wyspy. Wieki temu, Puszcza Trilandzka zajmował ponad 1/2 powierzchni największej z wysp Archipelagu Trilandu. Obecnie, stanowi zaledwie niewielki element trilandzkiego ekosystemu, znanego pod nazwą Lasu Meridzkiego. Spowodowane jest to procesem karczowania obszarów leśnych, który rozpoczęty został po tym, jak pod terenami zajmowanymi przez las, odkryte zostały ogromne pokłady węgla kamiennego oraz w mniejszym stopniu złoża gazu ziemnego i ropy naftowej. Na szczęście dla nas wszystkich, po nieustępliwych działaniach ekologów, a także władz miasta Merida City przemysł wydobywczy został całkowicie zatrzymany, a energia dla miasta w 100% pozyskiwana jest ze źródeł odnawialnych (wiatr, słońce, woda).

W Lesie Meridzkim (ostatnim, zachowanym fragmencie Puszczy Trilandzkiej) dominują lasy grądowe i mieszane. Tereny podmokłe, w okolicy rzeki Dony, stanowią olsy i łęgi, zaś suche - bory. Obecnie, drzewostan tworzą głównie: świerk pospolity, sosna zwyczajna, olsza czarna, dąb szypułkowy oraz brzozy: brodawkowata i omszona. W Lesie Meridzkim możemy spotkać się również z takimi drzewami jak: lipa drobnolistna, jesion wyniosły, klon zwyczajny czy grab zwyczajny. Ponad 75% powierzchni leśnej zajmują drzewostany w wieku ponad 90 lat, a najstarsze z nich - dęby, które imponują strzelistością, różnorodnością pokroju i majestatem, kiełkowały w czasach Wilhelma I. Najliczniejszą grupą roślin Lasu Meridzkiego stanowią rośliny naczyniowe, tj.: paprocie, widłaki, skrzypy, wątrobowce, mchy, drzewa, krzewy i krzewinki. Razem stanowią ponad tysiąc gatunków, które trudno spotkać w innym miejscu, a wiele pospolitych drzew przybiera tu formy niespotykane nigdzie indziej.

Las Meridzki jest również środowiskiem życia dla olbrzymiej, jak na naszą strefę klimatyczną, liczby gatunków zwierząt. Dotychczas stwierdzono obecność ponad 12 tysięcy gatunków zwierząt, co jest swoistym rekordem biorąc pod uwagę tak małą powierzchnię lasu. 95% fauny to bezkręgowce: pierwotniaki, płazińce, mięczaki, dżdżownice, pająki, owady i wiele innych. Zaledwie 5%, co może wydawać się małą liczbą, to kręgowce, czyli: ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki. Te ostatnie są najlepiej rozpoznaną grupą fauny, a "wizytówką" lasu jest, największe, wolnożyjące w Sarmacji zwierzę - żubr, którego stado przekracza 100 sztuk. Występują tu również takie ssaki jak: wilk, ryś, wydra czy borsuk. Niegdyś w tych lasach żyły tarpany i tury. Niestety ze względu na ich smaczne mięso i drogocenne skóry, ludzie przyczynili się do ich wyginięcia w XVII stuleciu.

Przez setki lat, Puszcza Trilandzka była niemym obserwatorem, tego co działo się dookoła. Również tego co zdarzyło się w mieście Merida City. Niekiedy sama brała udział w pisaniu historii, a niektóre drzewa pamiętają nawet wielką zarazę jaka przeszła przez miasto, dziesiątkując jego mieszkańców oraz ogromne pożary jakie nawiedziły te tereny w połowie XVII stulecia. Wiele drzew poczuło wtedy, niszczącą siłę ognia na własnej korze. Las Meridzki był także schronieniem dla żołnierzy trilandzkich i trizondalskich w wojnie przeciwko Vronenom. Był również kryjówką dla buntowników Zygfryda Trilandczyka, który wzniecił bunt odzyskując niemal wszystkie trizondalskie ziemie. Las Meridzki to niezwykłe miejsce na mapie Sarmacji, które zasługuje na jego ochronę o co od lat walczą władze samorządowe, które usilnie starają się o utworzenie Meridzkiego Parku Narodowego.

Las Meridzki, poza tym, że daje nam możliwość obcowania z ostatnim naturalnym lasem naszego kontynentu, umożliwia też zapoznanie się z historią lasów Trilandu oraz całej Sarmacji. Dzięki obiektom turystycznym i edukacyjnym, które powstawały w trakcie rozwoju ruchu turystycznego każdy może ujrzeć, jak 700 lat temu wyglądało "jego podwórko".

Las Meridzki został wpisany do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 4/MER/P2/0308.

do góry

Dwór Dębowskich

Wiek dworu rodziny Dębowskich datuje się na ok. 400 lat. Pierwsze wzmianki o tej budowli pochodzą bowiem z początku XVII stulecia, a dokładnie z roku 1605, kiedy to senior rodu - Ambroży Dębowski, zdecydował się na wybudowanie nowej, rodzinnej rezydencji, po tym jak nie sprostał roli fundatora kościoła św. Weroniki. Prace budowlane trwały ponad 4 lata i już w 1610 roku dwór tętnił życiem towarzyskim i kulturalnym. Tak przynajmniej wynika z zapisków pozostałych po szlacheckim rodzie z Meridy.

Dworek został wybudowany z dala od centrum miasta, kilkanaście kilometrów poza jego granicami. W momencie budowy, tzn. w 1605 roku, posiadłość szlachecką rodu otaczała przepiękna Puszcza Trilandzka. W chwili obecnej jednak, 4 wieki po zakończeniu prac budowlanych, dwór leży niemal na terytorium Meridy City. Sytuacja taka nie jest związana z przeniesieniem dworu, lecz z dynamicznym rozwojem miasta w XIX i XX wieku. Progres ten, miał ogromny wpływ na powierzchniowy rozrost miasta, a tym samym na zbliżenie jego granic do dworku szlacheckiego Dębowskich, który niegdyś leżał w znacznej odległości od jego krańców. Pomimo tego przed dworem dalej można podziwiać piękny staw, a także dwa, ponad 400-letnie dęby zasadzone rękoma Ambrożego Dębowskiego. Dzięki ciągłym pracom konserwacyjnym i rekonstrukcyjnym zlecanych przez Urząd Miasta, posiadłość Dębowskich pozostaje w wyśmienitej kondycji.

Od strony południowej i wschodniej dwór jest otoczony rozległym parkiem, przechodzącym w Las Meridzki. Od strony zachodniej można podziwiać przepiękny ogród, którym dawniej zajmowało się ponad 45 osób. W XVIII i XIX wieku ogród był parokrotnie rekomponowany. Dziś, jego główną wartością jest zachowany częściowo stary drzewostan, a także roślinność niewystępująca nigdzie indziej na wyspach Archipelagu Trilandu. Wiele gatunków flory zostało sprowadzonych do ogrodu Dębowskich przez Aurelię - żonę szlachcica. Nie zachowały się jednak, znajdujące się w bliskim sąsiedztwie dworu od strony wschodniej, zabudowania gospodarcze, z których najciekawszym był, pochodzący z 1763 roku, drewniany spichlerz. Przetrwał jednak, całkowicie przebudowany w latach siedemdziesiątych XX stulecia, murowany lamus, mieszczący dziś pokoje gościnne.

Posiadłość Dębowskich niejednokrotnie pełniła rolę schronienia dla wojsk trilandzkich walczących z wrogami, atakującymi miasto. Jego usytuowanie w nieznacznej odległości od Puszczy Trilandzkiej było ogromnym atutem. Na przełomie XIX i XX wieku, dwór pełnił rolę szpitala polowego dla buntowników Adama Zygfryda Trilandczyka, ukrywających się w puszczy.

Ówczesne dwory były zwykle budynkami piętrowymi, nakrytymi wysokimi, łamanymi dachami, które stanowiły o pięknie i stylu budowli. Tak też było w przypadku dworu Dębowskich. Na ganek prowadziło 12 schodków. Elewacja frontowa posiadała portyk kolumnowy składający się z 4 podpór, pozbawionych zupełnie baz i kapiteli. Portyk nadawał dostojności i był jednocześnie dowodem przenikania form antycznych na rubieże Księstwa Trizondalu. Nad nim znajdował się herb rodowy właścicieli posiadłości. Dwór postawiony został z białej cegły na kamiennej podmurówce na podstawie prostokąta, co było nowością w tamtych czasach. W ten sposób, jedna z najbogatszych trilandzkich rodzin, chciała dowieść swej majętności i pozycji społecznej. Dwór szlachecki Dębowskich możemy podziwiać do dziś w niemal niezmienionej formie.

Na początku 2008 roku, ostatni przedstawiciel rodziny Dębowskich - Artur, przekazał posiadłość na rzecz Urzędu Miasta. Obecnie, wnętrze dworu stanowi ekspozycja pt. "Życie sarmackiej szlachty", a zwiedzający mogą zobaczyć jak wyglądało niegdyś życie na szlacheckim dworze. Turyści mogą podziwiać piękne czarnoleskie arrasy oraz trizopolskie obrazy. Odwiedzających posiadłość zachwycają również rodowe przedmioty Dębowskich, gromadzone przez kilka pokoleń. Są to m. in.: obrazy członków tego zacnego rodu, przepiękna srebna zastawa czy zegar kurantowy wybijający rytm jednaj z patriotycznej pieśni.

Dwór rodziny Dębowskich został wpisany do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym.

do góry

Kamienne posągi

Okręg Triland znany jest przede wszystkim z ponad 800 kamiennych posągów zwanych moai, ustawionych na kamiennych podestach — ahu. Rdzenni mieszkańcy tych terenów nazywali je jednak Merdu Nui, co oznacza Wielki Kamień. Ogromne zagęszczenie moai znajduje się na północno-wschodnim wybrzeżu największej z wysp archipelagu, w sąsiedztwie miasta Merida City (532 posągi) Najprawdopodobniej jest to spowodowane faktem, iż miasto to od wieków pełniło funkcję miasta stołecznego. Najpierw państwa Trilandu, a obecnie okręgu Księstwa Trizondalu o takiej samej nazwie.

Każda z 827 figur przedstawia głowę mężczyzny, charakteryzującą się niskim czołem, ostrym podbródkiem, pustymi oczodołami oraz lekko zadartym nosem. Uszy są nienaturalnie wyciągnięte, a zaciśnięte, wąskie usta mogą wyrażać dumę, arogancję lub okrucieństwo. Głowy, niektórych posągów przykryte są czerwonymi cylindrami, przypominającymi młyńskie koła, zwanymi pukao.

Wiele z posągów ma wysokość w przedziale od 4 do 6 metrów i wagę oscylującą w okolicach 20 ton. Niektóre z nich są jednak większe. Wznoszą się bowiem na wysokość 10 metrów, a ważą ponad 90 ton! Jako ciekawostkę dodać można, że każda z figur wyrzeźbiona została z jednej bryły skalnej, co jest zadziwiające biorąc pod uwagę ich rozmiary oraz czas, w którym one powstały.

Do dnia dzisiejszego pozostaje jednak jeszcze mnóstwo pytań bez odpowiedzi dotyczących tajemniczych Merdu Nui. Kto je stworzył? Dlaczego powstały? Kogo przedstawiają kamienne figury? Jak skały wulkaniczne, z których wyrzeźbione są posągi znalazły się na nizinnych wyspach?

Powszechnie uważa się, że trilandzkie rzeźby, przedstawiają dusze najznamienitszych przodków. Inne źródła donoszą, że mogły być obiektem kultu i odgrywały rolę, jaką przypisuje się świętym w chrześcijaństwie - pośredników między ludźmi, a bogiem lub bogami. Jeszcze inna hipoteza mówi o istotach pozaziemskich, które miały odwiedzać te tereny. Tę niezbyt realistyczną wersję próbuje udowodnić rzesza ufologów.

Obecnie Merdu Nui jest jedną z największych atrakcji turystycznych Trizondalu. Posągi moai corocznie przyciągają do Trilandu kilkaset tysięcy zwiedzających.

Merdu Nui zostało wpisane do państwowego rejestru zabytków przez Ministra Dziedzictwa Narodowego 17 marca 2008 pod numerem inwentaryzacyjnym 1/MER/1/0308.

do góry

Iontz 2009

Grafika na stronie pochodzi z zasobów Wikimedia Commons.