|
|
Rozdział Pierwszy
yborczy wieczór pod koniec czerwca
czerwca 2005, trzydziestego czwartego roku panowania Armina
Frederika Scholandzkiego, był zaiste oszałamiający.
Najpierw dla samego narodu, który ze zdziwieniem
właśnie odkrył, że PLI bez żadnych starań ze swojej
strony wygrała oto kolejne wybory. Następnie dla
samej PLI, która w swej starczej martwicy obudziła
się właśnie z ręką w nocniku - nie mając żadnego
realnego programu dla Scholandii musiała oto złożyć
dla niej rząd. Wreszcie dla Markgrafa Shalom,
weterana scholandzkiej polityki, szefa PLI. W chwili
ogłoszenia wyników Shalom właśnie dopakowywał
ostatnie kufry, z nabożeństwem układał w nich
ortodoksyjne tałesy i kipę, które zamierzał wziąć ze
sobą na z dawna zaplanowaną pobożną pielgrzymkę -
do Jeruzalem. Tymczasem miałby oto tworzyć
kolejny rząd, na co jako żywo nie miał najmniejszej
ochoty.
Tak wiec wśród huku szampanów, seryjnie otwieranych i wlewanych w gardła przez jego pretorianów, Mastera i Wyspiań- |