O co im w ogóle chodzi?
No dobrze, proszę panów, zapraszamy na USA AAR. Jest to wspa... co ci się stało, Bodek!?
Mamy cięcia budżetowe! Sakhebleu! Nie możemy pohozmawiać!
Co ty pieprzysz! Mieliśmy przecież limit 12334504510096500 słów! Tak nas zapewnili w nowej, wspaniałej ofercie promocyjnej, o ile pamiętam była bardzo droga.
Alfons... pahdą, Alonso! Musimy oghaniczyć długość naszej hozmowy do 300 słów!
To ile już ich mamy!?
Hmm, jeszcze nie liczyłem! Avant, wydaje mi się, że wystahczy na bahdzo wyczehpującą hozmowę! No to co hobimy?
Tymczasem, gdy w siedzibie głównej USAAR toczyła się wielka scysja, w Waszyngtonie toczyła się jeszcze większa scysja. Burza nadawała burzliwym obradom burzliwy charakter. Jednak na obrzeżach stolicy Stanów Zjednoczonych niedawno wybudowana Akademia Wygrywania Wyborów im. Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy rozpoczęła swoją działalność. Z jednej z sali wykładowych tejże Akademii:
Profesor Stołek: Witam na wykładzie poświęconym tematowi wygrywania wyborów. Może najpierw się przedstawmy. Jak pan się nazywa?
Ktoś: Jestem Józef Pierdoła i chcę zostać sołtysem Pierdolic Górnych.
Profesor: Dobrze. A ty?
Ktoś: Nazywam się Donald Tusk.
Profesor: A ty?
Ktoś: Thomas Jefferson.
Profesor: Dobrze, możemy już chyba zacząć.
Irokezi do końca swojego malutkiego istnienia nie nawidzili przybyszów ze Starego Świata. Niekiedy to uczucie było powodem wojen i konfliktów na linii plemiona-ludzie. „Wschodnie wybrzeże” nie czekało aż Irokezi zwiększą się na sile. Przystąpili do ofensywy. Akcja mająca wyprzeć Irokezów w głąb kontynentu miała kryptonim „Fryzjer i kotlet”. Głównodowodzący wyprawie pułkownik Sharon zwany „Dzikos” na czele wielkiej kupy żołnierzy za zgodą wybrzeża - wyruszył.
W jednym z obozów ekspedycji. Pułkownik Sharon ps. „Dzikos” do jednego z szeregowych żołnierzy.
Pułkownik Sharon ps. „Dzikos”: Szeregowy Batonik! Dlaczego to mięso jest takie chude?!
Szeregowy Batonik: No… to mięsto pierwsza klasa. Z importu… kupione w Biedronce! A hodowane we Francji... wie pan pułkownik gdzie leży Francja? Za wielką wodą, skręcić w prawo przez port Anglyków....
Pułkownik Sharon ps. „Dzikos”: Zamilcz szeregowy Batonik! …daj mi dokładkę…
Zwinęli obóz - poszli dalej w nieznaną "dżungle" skał. Decydująca bitwa miała się rzekomo rozegrać na polanie, ale to nie jest pewne, Media zawsze coś przekręcą. Szczególnie ta Amerykańska Masońska Telewizja Polska... ale wróćmy do bitwy. Co było dalej? Pułkownik był w tym miejscu przekonany, że tutaj wszystkie wojska się zgromadzą. Nie mylił się. Wojska Irokezów były przygotowane. Gdy pokazały się na oczu pułkownikowi wszyscy za nim żołnierze zaczeli się śmiać. Pułkownik próbował ich uspokoić ale jak tu taką chołotę niezdyscyplinowanych żołnierzy "uleczyć". Jeden z żołnierzy - artysta i malarz naszkicował fryzurę Irokezów. Rozegrała się bitwa. Po wygranej pułkownika pokolei zdobywali wsie i miasta Irokezów. Malarz-Szeregowo-pokojowy Leonardę di Vinciio - Francuz swój szkic nazwał tytułem: "Fryzura Irokezów - Washington wymięka''. Irokezi zostali całkowicie i zdecydowanie jednoznacznie pobici.
Na wschodnim wybrzeżu przeszła fala modnych irokezów. Dzieci odstawiły telefony komórkowe. Zaczęły nosić piękne fryzury, które skusiły wielu wodzów. W walce z tą deprawacja i kulturą śmieci stanął federalista – Rohmanus Giehtychstein – Niemiec/Edukator. Jego plany spełzły na niczym. Prezydencja Geogra Washingtona dobiegała końca.
Jeden z doradców Washingtona do Giehtychsteina:
Doradca: Co to jest?!
Giehtychstein: Wiem, wiem. Mamy ten sam problem. Całe wschodnie wybrzeże ogarnęła moda na Irokezy.
Doradca: Widzę ofermo! Ale wy macie z tym walczyć. Dzieciom zamiast wpajać do mózgów historie Irokezów macie wpajać antyangielskie nastawienie!
Giehtychstein: Panie… my stoimy tam gdzie staliśmy.
Doradca: A oni tam gdzie stało wojsko….
I tak oto została zakończona Wielka Wojna o Irokezy.
Dobha, Alfons. Wystarczy im już tych bzdur.
Hę? Bzdur nigdy za wiele.
Mieliśmy skończyć już odcinek. Nie moja wina, że ty ghadałeś i nie mamy się zbytnio czym pochwalić. Bo doskonałym ghadaczem to ty niestety nie jesteś i nie możesz temu zapheczyć.
Sugerujesz że to moja wina? Ty żydosławie!
Ja nic nie sugehuję. Dhodzy czytelnicy, phoszę nie zwhacać na niego uwagi. Wiadomo, gej, żyd i masą.
Mówi się "mason", żabojadzie.
Nieprawda, żydomasokomuchu.
To żałosne..
To nie wiesz, że w dzisiejszych czasach publiczność woli AAH w któhym jest dużo phemocy ohaz złości?
Dobha, chodź. Stawiam ci piwo.
I wódkę!!!!
KÓŃIEC