 |
Rzeczpospolita Sclavińska
Kraj Korony Sarmacji
|
Przesunięty przez: Wieniawa 2008-02-03, 00:20 |
Vive L'Empereur |
| Autor |
Wiadomość |
Wieniawa
Weteran Ulubieniec Cezara

Prowincja: Eldorat
Imię: Emil
Nazwisko: hrabia Potocki
ID: A9344
Pomógł: 6 razy Wiek: 113 Dołączył: 12 Mar 2007 Posty: 1308
|
Wysłany: 2007-11-23, 23:31 Vive L'Empereur
|
|
|
Napoleon Bonaparte ma trzydzieści lat i cztery miesiące. Wśród okrzyków „Niech żyje Bonaparte! Wiwat pokój!” wchodzi do wielkiego, owalnego salonu – największego pomieszczenia w swej okazałej rezydencji przy ulicy Victoire. Za żywopłotem, okalającym park pałacu stoi spory tłum ludzi. Od samego rana czekają aż pojawi się on, wielki generał Bonaparte. Niby Cezar, który powrócił z Galii. Ludzie przyszli gdy z gazet i licznych afiszów dowiedzieli się, że poprzedniego dnia, 19 Brumaire’a, Napoleon został wybrany jednym z trzech tymczasowych konsulów Republiki i że koło północy złożył ślubowanie przed deputowanymi w zamku Saint-Cloud.
Ciekawscy kręcą się przy ogrodzeniu w nadziei, że zobaczą tego bohatera i jego żonę Józefinę de Beuharnais. Panuje przenikliwy chłód. Jest to zwyczajna pogoda o tej porze roku – jest 11 listopada 1799 roku (20 brumaire’a VIII Roku Republiki).
Chwilę po jedenastej sekretarz Bourienne otwiera drzwi. Dwaj pozostali tymczasowi konsulowie Sieyès i Ducos czekają w pałacu Luksemburskim, który jeszcze wczoraj był siedzibą Dyrektoriatu, a dziś już Konsulatu.
Ostatnio Ryzykował. Wczoraj deputowani Rady Pięciuset rzucili się na niego z okrzykami „Wyjąć go spod prawa! Śmierć dyktatorowi!” Przez dłuższą chwilę sądził nawet, że przegrał, że jego kariera zakończy się na gilotynie. Deputowani rzucili się nawet na wiernego grenadiera, który osłaniał Napoleona i poturbowali go. Czego można się spodziewać po szujach, którzy jeszcze wczoraj wielokrotnie łamali konstytucję a dziś powołują się na nią jak na Biblię.
Jeszcze wczoraj w nocy podyktował odezwę, w której piętnował ich postawę i nienawiść: „Ten dziki wrzask morderców przeciwko sile, która chce ich powstrzymać”. Dziś wierny sekretarz Napoleona Bourienne przyniósł mu wydrukowany tekst, a Fouchè – minister policji nakazał rozwiesić afisz na murach Paryża.
Miesiąc temu był tylko niezwykle ambitnym generałem. Wczoraj był zagrożonym człowiekiem. Dziś jest już jednym z trzech konsulów republiki. Jednym z trzech? Powinien być pierwszym w tej trójce…
Napoleon pojechał do Pałacu Luksemburskiego. Na jego cześć straże biją w bębny. Jest to pierwsze w historii posiedzenie konsulatu Republiki. Zna ten pałac. Niegdyś był tu uprzykrzającym się petentem, lecz dziś jest tu Konsulem. Od wczoraj Barras – ten sam o którego względy musiał zabiegać Napoleon, jest już tylko byłym dygnitarzem, który utracił jakąkolwiek władzę we Francji.
Napoleon wchodzi do wielkiej, zdobionej Sali Balowej. Sieyès i Ducos już tam na niego czekają…
Sytuacja Francji
Francja zniszczona została przez rewolucję, nieudolne rządy, walki, korupcję oraz wojnę gospodarczą z Anglią i Hiszpanią. Na wszystko brakuje pieniędzy. Żołnierze chodzą zdemoralizowani, niedożywieniu, źle odziani. Konsulowie mianują ministrów. Oto oni:
Minister Finansów: Gaudin; wysoki urzędnik z czasów dawnej monarchii; pracuje w finansach już od ponad dwudziestu lat więc ma spore doświadczenie; poparł go także Sieyès.
Minister Spraw Zagranicznych: Talleyrand; bardzo zdolny dyplomata; popierają go także pozostali Konsulowie.
Minister Spraw Wewnętrznych: Leplace; uczony egzaminator ze szkoły wojskowej; urodzony oraz niezwykle zdolny i ambitny dowódca wojskowy.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sieyès przedstawił także projekt utworzenia stanowiska Wielkiego Elektora. Pełniłby ją dożywotnio. Formalnie byłby głową państwa i jego władcą, ale faktycznie nie miałby żadnej władzy. Wielkiego Elektora wybierano by w wyborach powszechnych, lecz praktycznie byłyby to tylko pozory demokracji – mianowany byłby odgórnie a wybory byłyby w razie potrzeby fałszowane.
Wielki elektor miałby sześć milionów dochodu i trzy tysiące żołnierzy gwardii. Zamieszkałby w Wersalu, a jego funkcją byłoby mianowanie dwóch konsulów. Napoleon wie, że jest to pułapka. Każdy, kto przyjąłby to stanowisko, beż żadnej władzy i „osłodzone” bogactwem byłby z góry uznany przez inteligencję za głupca i skompromitowany.
Kiedy na posiedzeniu pojawia się człowiek, który proponował mu to stanowisko – Sieyès Napoleon podchodzi do niego i pyta głośno:
- Jak mógłby pan pomyśleć, panie Sieyès, że człowiek honoru, utalentowany polityk, wielki dowódca zgodziłby się zostać zwykłą świnią, mieszkającą w Złotej Klatce i tuczoną sześcioma milionami pieniędzy podatników?
- A więc chciałby pan być królem – Sieyès mówi to głosem człowieka podłego i zgorzkniałego. Odsłonił się zbyt mocno. Jest już zgubiony.
Komisja głosuje: do trzech zgromadzeń dojdzie jeszcze Rada Stanu, a na szczycie będzie Pierwszy Konsul – wybierany na dziesięć lat i całkowicie dominujący dwóch pozostałych, których głos będzie miał jedynie charakter doradczy.
Konsulami będą: Napoleon Bonaparte, Cambarcèrès i bliski rojalistom Lebrun. Napoleon cieszy się z takiego wyboru.
- Ja nie noszę czapki frygijskiej ani drogich ubrań szlachty. Należę do całego narodu Francji…
Tekst konstytucji zostaje poddany pod głosowanie powszechne. Napoleon pisze do niej preambułę: „Obywatele, rewolucja utrwaliła zasady, z powodu których się rozpoczęła. Rewolucja jest zakończona”
Jest koniec 1799 roku. Koniec wieku. Napoleon wkracza w nowe stulecie jako zwycięzca…
Inteligencja tłumnie przychodzi na bale jakie Napoleon wyprawia w Pałacu Luksemburskim. Inteligencja, pisarze, poeci, uczeni, wojskowi… wszyscy oni chcą być blisko niego. Jest teraz uważany przez wielu jako prawdziwy mentor i wspaniały autorytet. Opinia publiczna jest mu przychylna. Pewnego razu w teatrze jeden z aktorów wypowiedział swoją kwestię „Dzięki swej odwadze od śmierci i ruiny nas uchronił”. Widzowie powstali z miejsc i długo klaskali. Wielu krzyczało „Niech żyje pierwszy konsul! Niech żyje Bonaparte!”
Za wszelką cenę musi utrzymać publiczne uwielbienie. Zawsze trzeba utrwalać zwycięstwo. 16 stycznia 1800 roku Napoleon zwołuje tajne posiedzenie Rady Stanu. Trzeba pilnie omówić kwestię gazet. Urabiają one opinie setek tysięcy ludzi. Jaki miałoby sens zakazywanie dyskusji, w których uczestniczy najwyżej paruset ludzi, skoro pozwala się szerzyć wrogą propagandę gazetom, które oddziaływają na stokrotnie większą grupę ludzi. Trzeba zatem zlikwidować nieposłuszne gazety. Należy także zadbać, aby redaktorzy byli ludźmi oddanymi. Rada zgadza się aby zamknąć sześćdziesiąt gazet z ogólnej liczby siedemdziesięciu trzech.
Gdy dowiaduje się, że 14 grudnia 1799 roku zmarł George Washington nakazuje zorganizowanie dziesięciodniowej żałoby i uroczystej kremacji w „Świątyni Marsa” (dawnym kościele inwalidów) Tym gestem zyska sobie przychylność Amerykanów.
Napoleon wie, że nie należy represjonować i zakazywać. Należy łączyć i przyciągać.
Poważne jest zagrożenie ze strony rojalistów. W Wandei wciąż walczą szuani. Trzeba ich przyciągnąć. „Przekabacić” na swoją stronę. Napoleon przyrzeka im amnestię, jeśli tylko złożą broń. Pozwala odprawiać msze w niedziele. Gdy w połowie grudnia Talleyrand informuje go, że pragną się z nimi spotkać Jean Guilamme Hyde de Neuville, rojalista przebywający w Paryżu i jeden z przywódców Szuanów Louis Marie Antoinette Fortunè d’ Andignè, Napoleon nie wacha się ani chwili. Przyjmuje ich.
Talleyrand przedstawia obu rojalistów z uprzejmością godną najlepiej wychowanego arystokraty. Napoleon jest pełen kurtuazji i wyrozumiałości. Wyczytuje zdziwienie w oczach gości. Obaj mają wygląd prawdziwych, wymuskanych arystokratów, a on umyślnie wybrał nieco niedbały strój i zielonkawą bluzę. Po kilku minutach narzuca swą ironię i cynizm.
- Panowie, wciąż mi mówią królu. Są więc panowie rojalistami. Dziwię się jak można iść za młodym księciem, który nie ma nawet dość odwagi by wsiąść na barkę rybacką i dołączyć do swych popleczników. Cóż wart jest król, który nigdy w życiu nie dobył szpady? Ale ja przecież nie jestem rojalistą…
Podchodzi do kominka. Odwraca się gwałtowni do d’ Andignègo.
- Kim chciałby pan zostać? Prefektem? Generałem? Pan i pańscy ludzie możecie zostać w nowej, lepszej Francji kim tylko chcecie.
Kiedy przynęta została zarzucona wystarczy czekać. Ci dwaj jednak nie wydają się skuszeni. Trzeba im schlebić. Powiedzieć, że rozumie się ich walkę, że jest się gotowym przywrócić swobody religijne…
- Ja także potrzebuję dobrych księży. Przywrócę ich nie dla was lecz dla siebie…
Rzuca spojrzenie na de Neuville’a. Wydaje na bardziej interesownego niż d’ Andignè.
- To nie znaczy, że my, ludzie z wyższych sfer jesteśmy tacy religijni, lecz religia bardzo potrzebna jest ludowi…
Tamci milczą. Trzeba więc im zagrozić.
Jeśli się nie poddacie, pomaszeruje na was z setką tysięcy żołnierzy. Spalę wasze miasta, domy… - urywa, zmienia ton – Zastanówcie się nad tym. Zbyt wiele już popłynęło krwi francuskiej przez ostatnie lata...
Odwraca się. Audiencja zakończona.
Skoro ani zachęty, ani groźby nie odniosły skutku trzeba działać. Należy wzmocnić wojsko.
W styczniu 1800 roku nastąpiły pierwsze akty kapitulacji. W lutym walki zaprzestał Cadoudal – jeden z najzagorzalszych rojalistów. Pokonanie szuanów to dopiero wierzchołek góry lodowej jego wielkich i dalekosiężnych planów. Musi zorganizować administrację departamentów, przyjąć rano bankierów i wziąć od nich pożyczkę w wysokości pięciu milionów. Trzeba wziąć w garść wojsko, schlebiać generałom…
Pisze do Fryderyka Wilhelma III – króla Prus, które nie są wrogie Francji ponawiając szczere życzenia pomyślności i chwały.
Pisze do Franciszka II, cesarza Austrii: „Obce jest mi dążenie do próżnej chwały, moim najpierwszym życzeniem jest powstrzymać rozlew krwi…”
Pisze do Jerzego III, króla Anglii: „ Czy ta wojna, która od przeszło ośmiu lat pustoszy Europę ma już trwać wiecznie? Nie ma więc żadnego sposobu porozumienia się? Francja i Anglia dysponujące potężnymi siłami mogą jeszcze przez długi czas, na nieszczęście różnych narodów opóźniać jej wygaśnięcie. Ośmielam się stwierdzić, że losy wszystkich narodów cywilizowanych powinny wiązać się z zakończeniem wojny, której pożoga rozpala cały świat…”
Kładzie na stole informacje od agentów, których Talleyrand i Fouchè utrzymują w całej Europie, a także w środowiskach rojalistycznych w Paryżu. W Londynie i Wiedniu wyśmiewają jego propozycję pokoju. Premier Pitt utrzymuje, że najlepszym sposobem zapewnienia pokoju byłaby restauracja monarchii we Francji.”
Co więc trzeba zrobić?
Należy zreorganizować, uporządkować i zmodernizować wojsko. Należy także stworzyć armię rezerwową, którą można będzie błyskawicznie przesuwać z jednego frontu na drugi. Trzeba także dbać o żołnierzy, gdyż wszystko zależy od nich.
Napoleon tworzy nowe odznaki wojskowe: karabiny, trąbki, hełmy, pałeczki honorowe – dla grenadierów, kawalerzystów doboszów. Wpada w gniew, gdy jeden z członków instytutu nazywa je „zabawkami próżności”.
- Za pomocą takich właśnie zabawek steruje się ludźmi – odpowiada Napoleon – Sądzi pan, że naukową analizą nakłoni pan żołnierza do walki? Żołnierzom trzeba sławy, odznaczeń, nagród.
Przyda się także wielu dzielnych, Polskich żołnierzy, którzy zmuszeni zostali do emigracji z ojczyzny. Są bardzo przychylni Napoleonowi. Spotyka się z przewodnicząsym Polskiego Koła Emigrantów w Paryżu. Nakazuje utworzenie I Pułku Nadwiślańskiego (piechota) i I Pułku Polskich Szwoleżerów (kawalerii). Do szwoleżerów obowiązywać będzie specjalna rekrutacja - będą tam należeć młodzi chłopcy z najlepszych polskich rodzin. Na czele piechoty stanie pułkownik Bolesław Sołtanowicz a kawalerii pułkownik Franciszek Potocki.
Józefina zaprosiła na obiad do Pałacu Luksemburskiego dwóch grenadierów, którzy 19 –brumairè’a osłonili Napoleona przed deputowanymi Rady Pięciuset. Pod koniec obiadu sama wsunęła na palec grenadiera Thomè – tego, którego mundur rozdarły sztylety – pierścień z diamentem wart dziesięć tysięcy franków, po czym ucałowała żołnierza.
19 lutego 1800 roku orszak pięknych powozów opuszcza pałac luksemburski i udaje się do wyremontowanego i odnowionego pałacu Tuileries. Rozlegają się salwy armatnie. Maszerują trzy tysiące żołnierzy w pięknych mundurach, w pełnym rynsztunku. Kawaleria poprzedza karetę Napoleona zaprzężoną w sześć białych koni – podarunek cesarza Austrii z okazji podpisania pokoju w Campo Formio. Napoleon odziany jest w bogaty, czerwony strój zdobiony złotem.
Jest panem.
Wzdłuż trasy przejazdu bulwarami nad Sekwaną aż do pasaży Luwru zebrał się przeogromny tłum. Krzyczą: „Niech żyje Bonaparte!” Na placu Carrousel rozstawiono wojska. Napoleon dosiada kasztanowego konia i dokonuje ich przeglądu. Podnosi głowę. Na jednej kordegard zbudowanych w czasie rewolucji znajduje się złota tablica z pamiętnym napisem:
„Dnia 10 sierpnia 1792 roku monarchia we Francji została obalona i już nigdy się nie odrodzi.”
Daje znak do rozpoczęcia defilady. Maszerują tysiące żołnierzy. Powolnym, majestatycznym gestem odkrywa głowę. Tłum, który oblepił nawet dachy wznosi gromkie okrzyki na jego cześć.
W końcu Napoleon wkracza do pałacu Tuileries. Wchodzi na pierwsze piętro. Tu właśnie postanowił zamieszkać. W dawnych apartamentach Ludwika XVI i jego rodziny. Józefina będzie rezydować na parterze.
Nazajutrz przechodzi galerią Diany, gdzie kazał porozstawiać popiersia słynnych ludzi, których podziwia najbardziej. Od Demostenesa do Brutusa, od Cezara do Washingtona, od Sobieskiego do Mirabeau.
Radość ludu była prawdziwa. Napoleon, szczęśliwy kazał podnieść renty z 15 franków do 21. Wie jednak, że dostać się tutaj to nie wszystko. Trzeba się jeszcze tutaj utrzymać…
 |
_________________ Zawsze dumny z szefa swego,
To szwoleżer Piłsudskiego.
Z adiutantów i lekarzy,
Ma Warszawa pułk gówniarzy.
Lance do boju, szable w dłoń
Bolszewika goń, goń, goń
Żuraw, żuraw, żurawia
Żurawiejka ty maja!
 |
| Ostatnio zmieniony przez Wieniawa 2007-11-27, 11:46, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Guedes de Lima
Weteran Burmistrz :)

Prowincja: Eldorat
Imię: Guedes
Nazwisko: de Lima
ID: A9121
Pomógł: 17 razy Wiek: 35 Dołączył: 27 Kwi 2007 Posty: 5600 Skąd: Nowy Kotwicz
|
Wysłany: 2007-11-24, 11:57
|
|
|
Objętość wyżera, dlatego wielki plus.
Przeczytam później, ale o wysoki poziom się
nie martwie, bo skoro Emil redagował musi być BDB! |
_________________ Minister Kultury i Promocji
Burmistrz Nowego Kotwicza
"Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor." |
|
|
| Poziom: 53 HP |
 |
 |
 |
 |
9% |
1028/11426 |
|
|
|
|
 |
kurka
Gość
|
Wysłany: 2007-11-24, 19:58
|
|
|
| Fajne :-D |
|
|
|
 |
Jan D-P
Weteran

ID: A9884
Pomógł: 5 razy Dołączył: 26 Sie 2007 Posty: 2364 Skąd: Kraków/ NK
|
Wysłany: 2007-11-24, 20:00
|
|
|
| zarejestruj się Pan :) |
_________________ I swear, i didn't know she was 3! |
|
|
| Poziom: 39 HP |
 |
 |
 |
 |
3% |
140/4676 |
|
|
|
|
 |
Daniel Wiński
Weteran

Pomógł: 4 razy Dołączył: 08 Sie 2007 Posty: 1746 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: 2007-11-25, 20:16
|
|
|
| Taak, nie ma to jak poczytać.... |
_________________
 |
|
|
|
 |
A5027
Nowy
Dołączył: 25 Lis 2007 Posty: 9
|
Wysłany: 2007-11-25, 20:27
|
|
|
| Wspaniałe. Szacunek. |
|
|
|
 |
Aaron Niguez
Weteran y mundos extranos

Prowincja: Sclavinia
Imię: Aarón Jesús Nicolás
Nazwisko: Níguez Esclapez
ID: A9381
Pomógł: 7 razy Dołączył: 26 Cze 2007 Posty: 2103 Skąd: mundos extranós y nuevos
|
Wysłany: 2007-11-25, 21:02
|
|
|
| Smaczne niczym pizza salami duża z Alcatrazu. |
_________________
 |
|
|
| Poziom: 37 HP |
 |
 |
 |
 |
3% |
121/4047 |
|
|
|
|
 |
AdeX
Filozof
Prowincja: Sclavinia
Imię: Mariano
Nazwisko: Silva Barbosa
ID: A9150
Pomógł: 4 razy Wiek: 29 Dołączył: 24 Maj 2007 Posty: 647 Skąd: Międzyrzec Podlaski
|
Wysłany: 2007-11-26, 08:13
|
|
|
| Znakomite, o Napoleonie musiałem pisać na olimpiadzie z historii. To wspominam najmilej, nie przeszedłem, ale się rozpisałem ;] |
_________________ aktualnie jestem nikim |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|