W dzisiejszym wydaniu
Przeglądu Motoryzacyjnego:
- test Mercedes R320 Cdi
- test Cadillac BLS 1.9 TiD
- BMW M5, Audi RS6, Mercedes E63 AMG
- galeria Ford GT
Postrach szos
Test Mercedes R320 Cdi 4matic
Firma Mercedes postanowiła stworzyć nową klasę samochodów ...Sports Tourer... Tłumacząc z angielskiego można wywnioskować, że chodzi o sportowo-turystyczny samochód. Wielu z Was zastanawia się jak można połączyć sport i turystykę w jednym samochodzie. Okazuje się, że panowie ze Stuttgartu potrafią.
Po krótkim spacerze wśród różnych modeli Mercedesa moim oczom ukazał się czarny jak węgiel Mercedes R.
Okazało się, że do mojej dyspozycji oddano wersję wysokoprężną V6 o pojemności 2987ccm, mocy 224KM i napędzie na cztery koła. Zapowiada się ekscytująca przygoda.
Zanim wyruszę w podróż rozejrzę się dokładniej po wnętrzu. Pierwsze spojrzenie i mam wrażenie, że w środku jest czarno i ponuro. Jednak po chwili zmieniam zdanie. Subtelne, srebrne wstawki ożywiają wnętrze, nadając mu elegancji i lekkiego, sportowego zacięcia.
Zegary umieszczono w okrągłych, wklęsłych tubach. Ich czytelność nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Są czytelne, ładne a zarazem eleganckie.
Deska rozdzielcza to prawdziwe centrum dowodzenia. Sporych rozmiarów kolorowy ekran otoczony jest licznymi przyciskami służącymi do jego obsługi. Początkowo obsługa poszczególnych funkcji (audio sygnowane marką Harman, nawigacja, telefon oraz odtwarzacz video) jest trudna, lecz po kilku chwilach poświeconym instrukcji obsługi staje się prosta i intuicyjna. Poniżej umiejscowiono panel sterowania dwustrefową klimatyzacją oraz przyciski zmieniające tryb pracy zawieszenia i skrzyni biegów.
Spójrzmy na fotele. Do dyspozycji mamy 6 oddzielnych, wykonanych z alcantry foteli w trzech rzędach. Przednie jak i te w drugim rzędzie są wręcz identyczne. Dobrze wyprofilowane, zapewniające komfortowe i wygodne podróżowanie.
Jak się sprawy mają z bagażnikiem? Niestety, przy 6 fotelach mamy do dyspozycji niezbyt dużo przestrzeni bagażowej, bo zaledwie 244 litry płaskiej podłogi.
Odpalam silnik i słyszę... no właściwie praktycznie nic. Dopiero po dodaniu gazu do moich uszu dobiega spod maski dźwięk dieslowskiej V6 o pojemności 3 litrów.
Jest to dobrze znana jednostka wysokoprężna montowana w kilku modelach koncernu Daimler-Chrysler. W testowej R-klasie silnik osiągał moc 224 KM i niebagatelny moment obrotowy równy 510Nm. Co to oznacza w rzeczywistości? Otóż ponad dwu tonowy kolos przy pomocy napędu 4x4 wystrzeliwuje spod świateł jak z procy, aby po 8.7 sekundach mieć na liczniku pierwszą setkę! Lecz na tym nie koniec, ponieważ przyspieszanie kończy się osiągając 222km/h. Jednostka ta została spięta z nowoczesną 7-mio biegową automatyczną skrzynią biegów o nazwie 7-G-Tronic. Do jej pracy zbytnio nie mam większych zastrzeżeń. Może pracować w dwóch trybach Komfort/Sport. Komfortowy tryb zapewnia płynną, lecz stosunkowo ospałą zmianę biegów. Inaczej jest, gdy przełączymy się na tryb Sport. Wtedy biegi zmieniają się szybko i zdecydowanie. Istnieje również możliwość sekwencyjnej zmiany biegów przy pomocy manetek przy kierownicy.
Zawieszenie posiada dwa tryby pracy. Komfort/Sport oraz standardowe ustawienie. Ustawienie COMFORT zapewnia wygodne i bardzo komfortowe podróżowanie tak jak przystało na wysokiej klasy limuzynę. Jeśli jednak wybierzemy opcje SPORT wtedy zawieszenie Mercedesa obniża się o kilka milimetrów jednocześnie usztywniając się. Wtedy autem podróżujemy niczym przyklejonym do drogi jakimś mocnym klejem.
Ciekawostką dotyczącą zawieszenia jest możliwość podniesienia całego nadwozia o kilka milimetrów na przykład w celu zboczenia na nieutwardzony teren. A nie zapomnijmy, że dzięki automatycznemu napędowi 4x4 bez problemu możemy poruszać się w lekkim terenie. Drugą ciekawostką jest samoczynnie obniżające się zawieszenie po przekroczeniu prędkości 120km/h. Jednak w Polsce mało potrzebny patent, ponieważ nie ma gdzie rozwijać takich prędkości.
Na koniec przyszła pora na spalanie tego kolosa. I tu miła niespodzianka. Dzięki dieslowi pod maską, Mercedes potrzebował zaledwie 10l/100km. Przy 80litrowym baku daje zasięg 800 kilometrów.
Postrach szos. Tak można krótko opisać testowany model Mercedesa R. Czarny kolor nadwozia ze srebrnymi wstawkami, olbrzymie 5-cio ramienne 18-calowe alufelgi, biksenonowe światła oraz potężna sylwetka budzi respekt i strach w oczach innych użytkowników dróg.
A objawia się to momentalnym zjeżdżaniem na pobocze w celu ustąpienia miejsca czarnej rakiecie, jakim bez wątpienia jest prezentowany Mercedes. Jest to cudowne uczucie, kiedy niezależnie czy jedziesz szybko czy wolno i tak każdy przepuszcza Ciebie tylko w celu obejrzenia samochodu. Po prostu auto wzbudza wielkie zainteresowanie! Niezależnie młodszy czy starszy człowiek, kobieta czy mężczyzna każdy za nim ogląda się i podziwia.
Na koniec należy zadać sobie pytanie:, Jaki jest sens zakupu takiego auta? Otóż, jeśli miałbym sporo pieniędzy na koncie (wersja testowana kosztuje 301.768zł) to bez zastanowienia zawitałbym w salonie Mercedesa aby nabyć ten model. Jazda tym samochodem jest odprężająca, komfortowa a zarazem ekscytująca i szybka. Jest jednak warunek. Musimy być odporni na spojrzenia innych ludzi, bo na pewno nie przejedziemy tym samochodem niezauważeni. No cóż, już taki urok posiadania samochodu z gwiazdą na masce.
Żadnych złudzeń.
Test Cadillac BLS 1.9TiD
Firma General Motors dwa lata temu postanowiła przywrócić na rynek europejski markę Cadillac. Początkowo do sprzedaży wprowadzono dwa sedany CTS, STS oraz „raperski” SUV Escalade. W tym roku do gamy dołączył...”europejski amerykaniec”... Czyli najmniejszy z sedanów, model BLS. Dostępny jest z czterema silnikami (trzy benzynowe oraz jedyny i po raz pierwszy w Cadillacu diesel).
Zanim ruszę w drogę przyjrzę się stylistyce zewnętrznej auta. A jest, na co popatrzeć. Z przodu wielka atrapa z kultowym znakiem ozdobionym wieńcem laurowym. Linę boczną ozdabiają 17 calowe (7 ramienne) alufelgi, na których osadzono nisko profilowe opony o rozmiarze 225/45. Zaś z tyłu przykuwają uwagę wielkie prostokątne światła, których punktem najważniejszym jest trójkątne trzecie światło stopu zajmujące prawie całą górną część klapy. To wszystko nie daje żadnych złudzeń, z jakim autem mamy do czynienia!
Teraz pora obejrzeć wnętrze. Środek wita nas czarno-srebnym wnętrzem ze wstawkami imitacji drewna, które mnie osobiście nie przypadły do gustu. Wykonanie wnętrza nie jest typowo amerykańskie, lecz stworzone dla europejskich gustów. Plastiki oraz skórzana tapicerka były dobrej jakości i spasowane bez zarzutu.
Deskę rozdzielczą zaprojektowano bardzo przejrzyście. Wszystko jest w zasięgu ręki i wręcz intuicyjne. Podobnie jest zegarami, które są proste i czytelne a dodatkowo podświetlenie w nocy ciekawym odcieniem. Kwintesencją części środkowej był przepiękny i do tego klasyczny zegarek z napisem Cadillac.
Mój testowy egzemplarz został dodatkowo wyposażony w bardzo dobrej jakości sprzęt audio firmy Bose wraz z 9 głośnikami, który zapewniał niesamowite doznania dla naszych uszu.
Z przodu wygodne miejsce znajdzie każdy. Niezależnie czy mamy 2 metry wzrostu czy tylko 1.5. Komfortowe podróżowanie na dalekich trasach zapewniały dobrze wyprofilowane fotele. Niestety gorzej było z tyłu. Jeśli przed nami usiadł wyższy kierowca czy pasażer nam zostawało mało miejsca na nogi. No cóż nie wszystko można mieć!
Na koniec zajrzyjmy do kufra. A do dyspozycji mamy 425 litrową przestrzeń bagażową, czyli w sam raz na bagaże dla pasażerów BLSa.
Po raz pierwszy w Cadillac pod maską zamontowano silnik wysokoprężny. Jest to dobrze znana Nam jednostka napędowa, turbo doładowany Common Rail o pojemności 1910ccm. Tak jak w Vectrze, do dyspozycji mamy 150KM oraz 320Nm momentu obrotowego.
Dzięki temu nasz Cadillac w 11 sekund uzyskuje pierwszą setkę, a przyśpieszanie kończy się przy 210km/h. Elastyczność oraz dynamika stoi na wysokim poziomie dzięki połączeniu sporej mocy i momentu obrotowego.
Silnik współpracuje z 6 biegową automatyczną skrzynią biegów, która nie stwarzała żadnych problemów w postaci jakichkolwiek opóźnień i szarpnięć podczas zmiany biegów. Jeśli jednak znudzi się komuś jazda w trybie automatycznym może przełączyć w tryb sekwencyjny i niczym Kubica w bolidzie F1 zmieniać biegi manetkami na kierownicy! Bardzo fajny dodatek, choć niestety komputer nie na wszystko pozwalał.
Zawieszenie zestrojono typowo dla Europejczyków. Jest komfortowe i stosunkowo twarde, ale dzięki temu auto trzyma się bardzo pewnie drogi nawet podczas ostrzej pokonywanych zakrętów.
Na koniec pora wspomnieć o kosztach. Każdy, kto usłyszał markę Cadillac od razu myślał, że pod maską drzemie paliwo żerna jednostka benzynowa. A tu taka niespodzianka! Oszczędny i do tego wysokoprężny silnik, który średnio podczas testu potrzebował 7.7l/100km.
Europejski Amerykaniec. Tak krótko można określić Cadillaca BLS z silnikiem 1.9 TiD. A dlaczego? Ponieważ typowy wygląd amerykański połączono z europejskim wnętrzem oraz nowoczesnym dieslem pod maską.
Po kilku dniach obcowania z najmniejszym dzieckiem marki Cadillac uważam, że jest to ciekawa alternatywa dla aut niemieckich. Owszem cena wersji testowanej z dodatkami (prawie 170tys.zł) nie była zbyt atrakcyjna, lecz już wersja podstawowa Elegance jest warta zastanowienia.
Szukasz pracy? Jesteś zdolny i ambitny? Ta praca jest właśnie dla Ciebie! Korporacja medialna MotoMedia poszukuje dziennikarzy oraz grafików! Wysokie wynagrodzenie, gwarancja stabilnej pracy, możliwość awansu.. to wszystko czeka na Ciebie w MotoMedia!
Zainteresowanych prosimy o artykuł o dowolnym zagadnieniu motoryzacyjnym, na PW Jana Dmowskiego.
Wielka Trójca
BMW M5, Audi RS6, Mercedes E63 AMG
Stylowy wygląd, bezkompromisowe osiągi - BMW M5 definiuje na nowo pojęcie sportowej limuzyny. Wysokoobrotowy silnik V10, 7-biegowa skrzynia SMG z układem Drivelogic i aluminiowy układ jezdny to rozwiązania konstrukcyjne rodem z pojazdów wyścigowych. Mocno zarysowane kontury, unikalne detale serii M i wnętrze łączące atletyczną ergonomię z ekskluzywną przestronnością podkreślają niezwykły charakter samochodu. Osiągi nie były jeszcze nigdy aż tak zachwycające.
Litera M oznacza bezkompromisową moc tego silnika: 507 KM (373 kW), pojemność 5 litrów i maksymalny moment obrotowy 520 Nm przy 6.100 obr./min. Po wciśnięciu pedału gazu wysokoobrotowy silnik V10 odpowiada w jeden możliwy sposób - dostarczając niewiarygodnej mocy. Przy w pełni otwartej przepustnicy silnik może rozpędzić BMW M5 od 0 do 100 km/h w 4,7 sekundy. Zaledwie w dziesięć sekund później samochód osiągnie 200 km/h, na nowo definiując pojęcie mocy.
Audi RS6
Audi od lat zaskakuje... Jako pierwsza firma wprowadziła do samochodów rajdowych napęd na cztery koła. I choć nikt nie wróżył sukcesu – odniosła tryumf. Niemiecka firma jako jedna z pierwszych zaczęła montowanie diesli do limuzyn, co jest obecnie coraz powszechniejszym trendem. Audi od lat stawia też na lekkie metale, które zyskują na popularności w dobie samochodów mających spalać możliwie mało paliwa...
Źródło napędu to 10-cylindrowy, widlasty silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa. Dwie turbosprężarki sprawiły, że imponuje nie tylko mocą(580KM!!!). W przedziale 1500-6250 moment obrotowy uzyskuje maksymalną wartość 650 Nm. Pojęcie trudności przy wyprzedzaniu będzie, więc dla właściciela Audi RS6 czymś zupełnie obcym. Samochód ważący ponad dwie tony potrafi rozpędzić się do 100 km/h w jedyne 4,6 sekundy. Przyśpieszenie godne sportowego motocykla nie spada wraz z rosnącymi wskazaniami prędkościomierza... 200 km/h pojawia się na nim po 14,9 sekundy, a niedługo później interweniuje ogranicznik prędkości. Gdyby go nie było, prędkość maksymalna nowego Audi RS6 nie wynosiłaby 250 km/h, tylko znacznie przekraczała 300 km/h. Ile potrafi wypić taki smok? Producent obiecuje, że średnio z baku będzie ubywać 13,9 l/100km. Oczywiście o ile kierowca będzie w stanie trzymać na wodzy prawą nogę...
Mercedes E63 AMG
Cyfry w tym modelu mówią same za siebie. Ponad pół tysiąca koni, moment 630 Nm przy obrotach 5200/min, poniżej 5 sekund do setki, prędkość maksymalna ograniczona elektronicznym kagańcem do 250 km/h. Spalanie paliwa średnio trzeba liczyć na 16,5 litra na 100 kilometrów. W takim potworze nie będziesz chciał siedzieć z tyłu i czytać gazetkę. Na pewno będzie trzeba do niego dokupić wieszak na marynarkę, bo chociaż klima jest standardowa, to naciskając pedał gazu można się spocić. Wystarczy 16,5 sekundy, a licznik wskaże 200 km/h. Prędkościomierz jest wyskalowany do 320 km/h, a to naprawdę działa na wyobraźnię. E 63 to najmocniejsza klasa E w dziejach.
Dźwięk ośmiocylindrowego silnika jest obłędny, a jego pojemność wynosi ponad 6,2 l. Napęd przenoszony jest na tylne koła poprzez 7-biegową przekładnie automatyczną. Prawie dwutonowego kolosa osadzono na szerokich oponach, z przodu 245, z tyłu 265. Jeżeli musisz gwałtownie zahamować, to pomogą ci w tym kompozytowe hamulce, wentylowane i nawiercane, do tego ABS i ESP. Droga hamowania jest świetna - auto zatrzymuje się na dystansie 37,5 metrów. Wnętrze w wydaniu AMG ma piękne wykończenie, bardzo wysokiej jakości, z dopracowanymi detalami. Można wygodnie zasiąść na wygodnych skórzanych fotelach, świetnie trzymających w zakrętach.
Dylemat, który wybrać, należy do Ciebie, Drogi czytelniku ;)
Sportowa legenda
Galeria Ford GT