 |
Rzeczpospolita Sclavińska
Kraj Korony Sarmacji
|
|
Verujem Cenjeni Sude |
| Autor |
Wiadomość |
Wieniawa
Weteran Ulubieniec Cezara

Prowincja: Eldorat
Imię: Emil
Nazwisko: hrabia Potocki
ID: A9344
Pomógł: 6 razy Wiek: 113 Dołączył: 12 Mar 2007 Posty: 1308
|
Wysłany: 2008-04-15, 17:28 Verujem Cenjeni Sude
|
|
|
Verujem Cenjeni Sude...
23 września 1991 roku
Pogoda tego dnia nie dopisywała. Przez cały dzień padał deszcz, który sprawił, że lokalne, nieutwardzone drogi stały się nieprzejezdne, który opóźnił planowaną ofensywę Serbów. Całość uzupełniały jeszcze niegłuchnące odgłosy wystrzałów – serbska artyleria ostrzeliwała bez przerwy Chorwackie umocnienia w Kosztunicy. Nieopodal linii frontu stacjonowała 7 kompania 3 baonu 12 pułku piechoty Jugosłowiańskiej. W polowej ziemiance sztabowej w swym gabinecie siedział dowódca Kompanii – Kapitan Waldemar Keller. Był to Polak, który wraz z wybuchem wojny w Jugosławii wyjechał na front jako najemnik. W czasach PRL-owskich służył jako kapitan Służby Bezpieczeństwa. Zatajono jednak jego działalność a dzięki dobrym stosunkom z prominentnymi działaczami zarówno SLD jak i Unii Demokratycznej został on przyjęty na wysokie stanowisko w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Po wyjeździe do Jugosławii został Kapitanem i dowódcą najpierw 9 a potem 7 kompanii. Keller siedział przy swoim biurku, na którym leżał pokaźny stos papierów do przejrzenia. W większości raporty o dezercji i wszelkiej maści notki. Wciągnął nosem zatęchłe powietrze, skrzywił się. Rozsiadł się w fotelu i zaczął przemykać oczami po zapisanych stronicach pierwszych raportów.
Miał pięć dezercji. Đuro Brnović, Marijan Vadanowić, Eduard Mostović, Stjepan Pavletić oraz Josip Valentić. Wszyscy w stopniu szeregowca i starszego szeregowca. Czterech Chorwatów i jeden Słoweniec. Przeczytał adnotację swego adiutanta: Porucznika Đorđe Suljakovicia: „Za wszystkimi zbiegami wysłano list gończy.” Żaden z tych chłopaków nie zostanie nigdy złapany. Dezerterzy są przecież na jednym z ostatnich miejsc listy problemów jugosłowiańskiego wojska, które z wolna przeistacza się w serbsko-czarnogórską armię. Mało kto chce walczyć przeciwko swoim braciom. I Keller doskonale to rozumiał.
Bezceremonialnie wepchnął niemal bezwartościowe raporty do szuflady, gdzie trzymał kilkaset podobnych tekstów i zajął się notkami z frontu. Z każdym kolejnym przeczytanym słowem jego lica coraz bardziej szarzały, wargi zaciskały się w cienką linię, nawet oczy zatracały swój blask. Po chwili miał już tego serdecznie dość. Ukrył w dłoniach twarz. Było gorzej niż myślał. Serbowie zatrzymani zostali w czasie bitwy o Prugować, położonego ledwo kilkadziesiąt kilometrów od Splitu – lokalnego Sztabu Armii Jugosłowiańskiej. Z powodu zamieszania i rozbieżnych danych na temat bitwy nikt do tej pory nie zdawał sobie sprawy z jej ogromu. To już nie były zwyczajne potyczki band ultranacjonalistów, czy starcia lokalnych milicji, ale prawdziwa, pełnowymiarowa wojna.
- Jak mogło do tego dojść? – zastanawiał się Keller - Jak narody żyjące obok siebie przez ponad czterdzieści lat mogły tak zdziczeć i pałać nienawiścią do siebie?
Keller włączył radio. Właśnie nadawano program z wiadomościami. I tu, mimo nieobiektywności i fałszu informacje nie były pocieszające: prezydent Jugosławii Stipe Mesić traci poparcie i podobno rozważa dymisję a w dodatku Bośnia i Hercegowina może odłączyć się od Jugosławii.
W pewnym momencie zadzwonił telefon. Był to Generał Dragomir Pešić – dowódca tego odcinka frontu. Wydał on rozkaz do rozpoczęcia uderzenia na wzgórze Blahoć.
- Tak jest panie Generale! – odparł Keller i odłożył słuchawkę
Rozpoczęło się pierwsze wielkie natarcie armii Jugosłowiańskiej. Chorwaci zostali zmuszeni do wycofania się na całej linii. Nie ma dokładnych danych, lecz szacunkowo poległo około 2300 Serbów (w tym 29 z oddziału Kellera) i co najmniej 5 000 Chorwatów. Po zwycięstwie tym odżyła w duchach Serbów wola walki i morale. |
_________________ Zawsze dumny z szefa swego,
To szwoleżer Piłsudskiego.
Z adiutantów i lekarzy,
Ma Warszawa pułk gówniarzy.
Lance do boju, szable w dłoń
Bolszewika goń, goń, goń
Żuraw, żuraw, żurawia
Żurawiejka ty maja!
 |
|
|
|
 |
Guedes de Lima
Weteran Burmistrz :)

Prowincja: Eldorat
Imię: Guedes
Nazwisko: de Lima
ID: A9121
Pomógł: 17 razy Wiek: 35 Dołączył: 27 Kwi 2007 Posty: 5600 Skąd: Nowy Kotwicz
|
Wysłany: 2008-04-24, 09:04
|
|
|
Bardzo dobry tekst z resztą jeden z wielu.
Szkoda, że ograniczyłeś swoją działalność na Sclavinii Emilku. |
_________________ Minister Kultury i Promocji
Burmistrz Nowego Kotwicza
"Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor." |
|
|
| Poziom: 53 HP |
 |
 |
 |
 |
9% |
1028/11426 |
|
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|