Gazeta Kulturalna
Numer 3/maj 2008
W dzisiejszym numerze:
- Znaki życia w Muzeum,
- "Chodzi Guedes koło drogi" - poezja z portfela,
- Anda - wiersze wybrane,
- Sarmackie tournée Filharmonii Sclavińskiej,
- Legendy muzyki cz. III.
Znaki życia w Muzeum
Dziś, dyrektor Janiszewski, otworzył galerię Jana Opalińskiego - polskiego malarza sztuki współczesnej. Trzeba przyznać, że sposób w jakim artysta wykonuje swoje rysunki powinien być doceniony. Każdy obraz Opalińskiego wytwarza wyobraźnię w naszych w głowach, a ich tytuły są lekko tajemnicze. Na przykładzie sfotografowałem dzieło "Wędrowcy". Pamiętajcie jednak, że każdy z Was inaczej go odbierze.
Dyrektor zapewnił nas, iż teraz postara się naprawić sytuacje w Muzeum. Z widmo, chce go przerobić choćby w znaną w Sclavini, Filharmonie Narodową. Stwierdził, że to jego "dyrektorski obowiązek".
"Chodzi Guedes koło drogi" - poezja z portfela
Ach... nie ma to jak sclavińska Biblioteka... a ponieważ jestem fanatykiem poezji, odnalazłem kolejne dzieło Guedesa de Limy. Warto zauważyć, że poeta staje się powoli popularny w "Gazecie Kulturalnej". Najpierw "Nosorożcu kochany" - piękny wiersz o charakterze patriotycznym, teraz komediowe fraszki opowiadające o życiu Sarmaty. Wybrałem jeden poemat, który przedstawia nam zachowanie pewnego Stanisława.
"Stanisław masło kleci"
Deszczyk pada, słońce świeci,
a Stanisław masło kleci.
Co ukleci, wnet zajada,
myśli, że to czekolada.
Zaraz ciebie poczęstuje,
jeśli masz w dzienniku dwóje.
Masz? – Wy – pa – dasz!
Albo z Nami w lotki grasz!
Anda - wiersze wybrane
Kolejny twórca w tym numerze - poetka o pseudonimie artystycznym, Anda, jest siostrą Premiera Trizondalu. Specjalnie dla niej znaleźliśmy miejsce w tej gazecie.
"Alanoida"
Alanie,
marzeń mych Don Juanie
ja wyznanie dla ciebie mam,
i specjalnie dla ciebie je chowam
a ty na mnie uwagi nie zwrócisz,
swe śniade oblicze ku innym zwrócisz
Ola, Marta, Ewelina,
Kinga, Kasia i Michalina
A mnie nie widzisz,
mnie nie obchodzisz
Alanie, obudź się,
nie bądź jak zaspane prosię
Alanie, przebudź się,
uświadom, że ja kocham cię
ileż ja mam tego tolerować,
i w ciszy trwać?
ileż ja mam wytrzymać,
i się prawdy nie bać?
ileż to ja mam się nacierpieć,
niczym jakiś porzucony kapeć?
ileż...
"Dziadku, co to jest fraszka?"
Zasiadł dziadek przy kominku
wyciągnął rękę ku
Kochanowskiemu
Nagle wnuczek pyta dziadka
Dziadku, co to jest fraszka?
Dziadek odpowiada
Fraszka jest to taka zabawa
ale nie taka jak berek
czy ganiany, ba!
kucyk też niepodobny
bo to zabawa słowami
jedno słówko cię omami
a drugie już prawdę szczerze powie
że to najlepsze na świecie wie
ale to nie taka łatwa ta zabawa
Kochanowski był w niej mistrzem ba!
władcą!
Bo to rym do rymu
sens do sensu
i już fraszka gotowa
trawa-mowa
a ileż trza się nad tym namęczyć
pomyśleć, postęczyć
...Tłumaczy dziadek wnuczkowi...
"Uskrzydlony anioł"
wśród dolin i kotlin
wśród lasów i wzgórz
uskrzydlony anioł leci
wzburzony i zdenerwowany
- Jak to tak można?! - powie
czarny anioł ludzi zbawiał
a teraz na szafocie ma zawisnąć
głowę mu utną
mieszkańcy będą patrzyć na niego
z radością tryumfalną
schwycili czarnego anioła
szafot go czeka
leć uskrzydlony aniele
leć daleko
uciekaj od nich
"Gdyby cofnąć czas"
Gdyby tak cofnąć czas,
to co by było z każdym z nas?
Gdyby tak cofnąć czas,
to może przeprosić za to wszystko nas?
Gdyby tak cofnąć czas,
i posłuchać wcześniej różnych mas...
Gdyby tak cofnąć czas,
to może odkłamać tyle co nakłamać?
Gdyby cofnąć czas,
to byłoby wiele dat
Gdyby cofnąć czas,
to wszyscy by znikli w odmętach pamięci każdego z nas
Gdyby cofnąć czas...
Sarmackie tournée Filharmonii Sclavińskiej
Dyrektor Filharmonii Narodowej zaproponował sarmacką trasę koncertową w trzech miastach Księstwa Sarmacji. Na razie jednak uzgodnił to z Ministrem Oświaty - Michałem Siduniakiem, a do pełnej realizacji tego pomysłu potrzebna jest zgoda osobowości innych narodów. Pozostaje jeszcze pokrycie kosztów.
Janiszewski zawiadomił, że charakter występów nie będzie współistniał z charakterem typowej filharmonii. Zamiast muzyki new age czy poważnej, publiczność usłyszy blues, rock, POP, etc.
"Gazeta Kulturalna" śledzi dalsze losy organizacji trasy.
Legendy muzyki cz. III

Szalony geniusz gitary elektrycznej. Diabolicznie niepowtarzalny nieprzewidywalny, nie znający umiaru w swym szaleństwie. Potrafił naśladować wszystko, co miało najmniejsze znamiona dźwięku - począwszy od żałosnego skowytu, poprzez łkanie i płacz, aż po śmiech szaleńca i odgłosy wojny. Stał się dla muzyków niedoścignionym mistrzem. Ten największy nowator rockowej gitary urodził się 27 listopada 1942 roku w Seatle w stanie Waszyngton. Jako nastolatek za 5 dolarów kupił używaną gitarę i sam nauczył się na niej grać. Był leworęczny więc musiał instrument przystosować do swoich potrzeb. Jego zainteresowanie muzyką było ogromne. Zaniedbywał naukę, ale za to coraz bardziej szokował publiczność stylem gry. Grał za pomocą zębów, języka czy trzymając gitarę za plecami. Do jego koncertów przyklejona została etykieta skandalu i muzycznej prowokacji.
W 1960 roku był już członkiem amatorskiej grupy pod nazwą "Rockin Kings". W 1961 roku rozpoczął służbę wojskową jako spadochroniarz. Został jednak z niej zwolniony po pechowym skoku. Doznał kontuzji. Natychmiast powrócił do muzyki i z grupą "Bob Fisher aud The Barnevilles" wyruszył na tournee po Stanach Zjednoczonych. Stale zmieniał zespoły, przenosił się z miasta do miasta, szukał swego miejsca, nowych wrażeń, ludzi. Od 1964 roku staje na czele własnej grupy, nie firmowanej jednak jego nazwiskiem, lecz występując pod szyldem "Jimmi James and The Blue Flames". Zespół grał rhythm and bluesowe standarty oraz jego własne kompozycje. W lipcu 1966 roku, usłyszał Hendrixa Chas Chandler, basista zespołu The Animals. Zaowocowało to wspólnymi koncertami w Europie. Legęda mówi, że to właśnie w samolocie podczas podróży do Europy Hendrix postanowił skrócić swoje imię z Jimmie na Jimi.
Jimi HendrixWe wrześniu 1966 roku powstaje zespół The Jimi Hendrix Experience. Debiutancki koncert odbył się w październiku w paryskiej Olympii. Podobno Chandler wydał wszystkie swoje oszczędności, by odpowiednio wypromować swego podopiecznego. W listopadzie grupa dokonała pierwszych nagrań - Hey Joe i Stonefree. Hendrix zszokował dziennikarzy. przyczepiono mu etykietę "dzikiego" muzyka.
Po licznych koncertach w Londynie, Belgii, Francji i w Niemczech zespół wyrusza na 24-dniowe tournee po Wielkiej Brytanii. Już po pierwszych koncertach Hendrix znalazł się w szpitalu, poparzony podczas próby podpalenia swojej gitary. Nie zrażony wypadkiem, od tego czasu na zakończenie niemal każdego koncertu palił swój instrument. W maju 1967 roku ukazał się kolejny singel z piosenką Purple Haze, która swym narkotycznym aluzjom stała się hymnem młodego pokolenia. Rok 1968 rozpoczął się serią wysoko cenionych koncertów i rozkwit kariery Hendrixa. Był bardzo twórczy. Ukazały się nowe albumy. 18 sierpnia 1969 roku z towarzyszeniem wielu muzyków, Hendrix dał słynny koncert w Woodstock, wykonaniem hymnu Star Spangled Banner. W grudniu 1969 roku miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Po długich debatach sąd uniewinnił go z zarzutu posiadania heroiny. Drugie wydarzenie to koncert z zespołem Band of Gypsies.
Rok 1970 rozpoczął się niezbyt szczęśliwie. Podczas koncertu na rzecz ofiar wojny wietnamskiej Hendrix zszedł ze sceny ze słowami : "szkoda, że nie możemy być razem" ( przyczyną takiego zachowania były narkotyki i alkohol.) Jeszcze tej zimy nowy zespół przestał istnieć. We wrześniu 1970 roku, w Danii ponownie zszedł ze sceny w trakcie koncertu mówiąc: "od wielu miesięcy jestem już martwy". W Niemczech publiczność rozczarowana jego grą wygwizdała występ. Szóstego września na jednej z niemieckich wysp dał ostatni przed śmiercią koncert. Osiemnastego września Monika Dammermann ówczesna narzeczona Hendrixa nagrała na automatyczną sekretarkę Chandlera rozpaczliwe wołanie o pomoc : "I need help man". Tego samego dnia tuż przed północą w szpitalu St. Mary Abbatt stwierdzono śmierć artysty. Pogrzeb odbył się 11.10.1970 roku na cmentarzu w Renton w stanie Waszyngton.
Z serwisu gitara.pl